Lista odwołanych wydarzeń i zamkniętych miejsc [AKTUALIZACJE NA BIEŻĄCO]

Nie żyje Janusz Filipiak – urodzony w Bydgoszczy prezes Comarchu i Cracovii

Dodano: 17.12.2023 | 20:56

Na zdjęciu: Janusz Filipiak miał 71 lat.

Fot. Comarch

W wieku 71 lat zmarł Janusz Filipiak – profesor i założyciel informatycznej spółki Comarch i prezes klubu Cracovia Kraków. 

Janusz Filipiak urodził się 3 sierpnia 1952 roku w Bydgoszczy. Był absolwentem IV Liceum Ogólnokształcącego, a następnie studiował na Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. W 1979 r. został profesorem nadzwyczajnym AGH, w której przez osiem lat, od 1991 do 1998 roku, kierował Katedrą Telekomunikacji. Mając 39 lat, odebrał nominację profesorską.

W 1993 roku Filipiak wraz z żoną Elżbietą założyli przedsiębiorstwo Comarch, które stało się jedną z największych polskich firm informatycznych. W 2004 roku przejął większość udziałów w klubie sportowym Cracovia i został prezesem zarządu. Dzięki profesorowi piłkarze Cracovii wrócili do Ekstraklasy i zdobyli Puchar i Superpuchar Polski.

30 września Janusz Filipak doznał udaru i zatrzymania akcji serca. W ciężkim stanie trafił do szpitala. Dziś (17 grudnia) firma Comarch przekazała wiadomość o odejściu swojego współzałożyciela. – Z głębokim smutkiem informujemy o śmierci Prof. Janusza Filipiaka, współzałożyciela Comarchu, wybitnego polskiego uczonego, przedsiębiorcy i pasjonata piłki nożnej. Ubolewamy nad stratą tej bardzo szczególnej postaci, wyjątkowego umysłu i wizjonera, który w niepowtarzalny sposób zasłużył się dla rozwoju polskiego przemysłu informatycznego – poinformował Comarch.

Wracając do korzeni Filipiaka – biznesmen urodził się w kamienicy przy ulicy Śniadeckich 25. Jego rodzice, którzy przybyli do Bydgoszczy z okolic Torunia i Włocławka, spoczywają na cmentarzu przy Wiślanej. Sam szef Comarchu wspominał, że w latach młodości także przychodził na Sportową, by zobaczyć popisy żużlowców.

– Kibicowaliśmy bydgoskim żużlowcom. Wtedy na stadionie Polonii obowiązywała zasada, że dorosły mężczyzna może wprowadzić na mecz za darmo swoje dziecko. Musiałem więc znaleźć przed stadionem „zastępczego tatę”, który weźmie mnie za rękę i zagra tak tę rolę, że ochrona się nie zorientuje – stwierdził w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”. Bydgoszcz odwiedzał raz w roku – na Wszystkich Świętych.

– Mieszkam wtedy w hotelu Pod Orłem, blisko mojej ulicy Śniadeckich, i naprawdę odpoczywam. Dochodzę do wniosku, że z całego życia, które tak pędzi, najbardziej wyraziście zapisały się w pamięci obrazy z dzieciństwa. Widok na skrzyżowanie ulic Gdańskiej i Dworcowej to świetne tło do tego typu rozważań, dużo lepsze niż chmury za oknem samolotu – mówił w wywiadzie dla „Wyborczej”.