Bydgoszcz
14C
Słonecznie
93% wilgotność
Wiatr: 3km/h WSW
H 16 • L 13
15C
Wt
25C
Sr
25C
Czw
26C
Pt
27C
Sob
Relacja na żywo z dróg w Bydgoszczy i regionie w naszej nowej usłudze TRAFFIC. Kliknij, aby zobaczyć więcej.
Metropolia BydgoskaBydgoszczEdukacjaSławomir Wittkowicz: Po zawieszeniu strajku szkoła jest już inna. Być może jesień będzie gorąca, nie tylko z powodu nauczycieli [STUDIO METROPOLIA]
Sławomir Wittkowicz - ST
03.05.2019 | 06:00

Sławomir Wittkowicz: Po zawieszeniu strajku szkoła jest już inna. Być może jesień będzie gorąca, nie tylko z powodu nauczycieli [STUDIO METROPOLIA]

Rozmawiał Szymon Fiałkowski | s.fialkowski@metropoliabydgoska.pl

Na zdjęciu: Sławomir Wittkowicz jest przewodniczącym Branży Nauki i Oświaty Forum Związków Zawodowych i WZZ "Solidarność-Oświata

Fot. Sebastian Torzewski

Za nami blisko trzy tygodnie strajku nauczycieli. Jak ten czas oraz wypowiedzi polityków ocenia jeden z liderów Forum Związków Zawodowych? Co sądzi o obecnym stanie polskiej edukacji i czy strajk powróci z dużą siłą we wrześniu? W Studio Metropolia naszym gościem jest Sławomir Wittkowicz.

Szymon Fiałkowski: Za nami blisko trzy tygodnie strajku nauczycieli. Co on dał w kontekście zmian w polskiej edukacji?
Sławomir Wittkowicz (przewodniczący Branży Nauki i Oświaty Forum Związków Zawodowych i WZZ „Solidarność-Oświata): Największy w naszej historii strajk generalny w oświacie to 600 tysięcy strajkujących w prawie 16 tysiącach przedszkoli, szkół i placówek oświatowych przez pełne trzy tygodnie.

Strajk ujawnił potężną determinację środowiska oświatowego – zarówno nauczycieli, jak i pracowników niepedagogicznych.

Uświadomił społeczeństwu m.in. mizerię zarobków nauczycieli i innych pracowników oświaty. Udowodnił, że tzw. zewnętrzny system egzaminów pasożytuje na polskich szkołach i samorządach:odbywa się kosztem młodszych klas, które wtedy nie mają żadnych lekcji, opiera się na darmowej pracy nauczycieli i pracowników niepedagogicznych oraz kosztem samorządów (okręgowe komisje egzaminacyjne nie płacą szkołom i samorządom za wynajem pomieszczeń, energię elektryczną i pracę pracowników i nauczycieli). Pokazał także arogancję i pogardę rządzących w stosunku do protestującego środowiska. Ignorowanie naszych żądań wskazuje, że w ocenie rządzącej partii oświata nie jest tzw. „grupą docelową” i nie warto kierować tam środków finansowych, gdyż stopa zwrotu (w postaci liczby oddanych głosów w wyborach) jest bardzo mała. Taka postawa rządu jest skandaliczna. Jednocześnie strajkujący spotkali się z niespotykaną dotąd skalą agresji propagandowej i hejtu – zarówno w mediach publicznych, jak i na portalach społecznościowych. Należy podkreślić, że rząd od stycznia br. wiedział o wszczęciu sporów zbiorowych a od początku marca o terminie strajku generalnego. Nie zrobił nic, aby doprowadzić do porozumienia z protestującymi związkami zawodowymi: ZNP, WZZ ”Solidarność-Oświata” i innymi związkami zrzeszonymi w Forum Związków Zawodowych. Negocjacje, które rozpoczęły się w Radzie Dialogu Społecznego od 25.03.2019 r. odbywały się z inicjatywy związków zawodowych a nie rządu!

W jakiej sytuacji jest dzisiaj polska edukacja?
Polska oświata wymaga uporządkowania systemu finansowania oraz jasnego określenia zadań. Po zawieszeniu strajku szkoła jest już inna. Widać to m.in. w postawie nauczycieli, którzy wreszcie przestają finansować polską szkołę ze swoich marnych zarobków. Nie przynoszą własnych materiałów, koncentrują się wyłącznie na realizacji swoich obowiązków w ramach tzw. pensum (czyli pracy z dziećmi i na ich rzecz), nie jeżdżą na wycieczki etc. Rząd, ignorując nasze żądania, wygenerował jeszcze większą determinację i konflikt społeczny. Prędzej czy później rządzący będą musieli usiąść do poważnych rozmów i negocjacji a nie tylko korzystać z różnych zagrywek wizerunkowych.


ZOBACZ RÓWNIEŻ: Wszystkie wywiady z cyklu Studio Metropolia


Pytałem o to gości wcześniej, zapytam i teraz – czy nie ma pan przewodniczący wrażenia, że edukacja i służba zdrowia to są takie dwa „gorące kartofle” dla każdego obozu rządzącego? Że te dwie kwestie są wiecznie spychane na margines?
Od wielu lat uważam, że kwestie związane z oświatą czy też szerzej z edukacją, ochroną zdrowia, kulturą i bezpieczeństwem winny być ponad podziałami politycznymi. To warunek sine qua non do wypracowania trwałych rozwiązań oraz konsensusu w zakresie finansowania tych sektorów. Wymienione sektory czy też dziedziny naszego życia wymagają stałych i systematycznych nakładów – także ze względu na znaczącą rolę, którą pełnią. Nie może być tak, że pieniądze pojawiają się dopiero w wyniku konfliktu społecznego. To świadczy tylko o tym, że rządzących te problemy zwyczajnie przerastają i nie mają żadnego pomysłu na rozwiązanie narastających problemów.
W oświacie każdego roku wydaje się około 70 miliardów złotych, ponad 43 mld to subwencja oświatowa i ponad 25 mld wydają samorządy z dochodów własnych! To jest olbrzymia kwota i każdy obywatel winien wiedzieć, jak te pieniądze są wydatkowane! Niestety, żaden rząd w ostatnich 25 latach nie był zainteresowany uporządkowaniem tego problemu.

Zobacz również:

Wszystkie informacje o strajku nauczycieli w Bydgoszczy

Jak ocenia pan decyzję sekcji oświaty NSZZ Solidarność o podpisaniu porozumienia z rządem? I czy pan zna zapisy tego porozumienia?
Zdecydowanie negatywnie. Użyłem takiego określenia „niesolidarna Solidarność”. Decyzję Ryszarda Proksy oceniam jako zdradę interesów nauczycieli i pracowników oświaty. Swoim podpisem udowodnił prawdziwość tezy, że „Solidarność” Piotra Dudy nie jest związkiem zawodowym ale zwykłą „przybudówką” PiS. W tzw. „porozumieniu” są tylko dwa konkrety: wrześniowa podwyżka wynagrodzeń zasadniczych nauczycieli o 9,6% oraz wysokość minimalnego dodatku dla wychowawców na poziomie 300 zł brutto. Reszta to zwykła propaganda rządowa. Zarówno WZZ „Solidarność-Oświata”, jak i inne związki zrzeszone w FZZ oraz ZNP odrzuciliśmy to porozumienie. Należy wskazać, że o minimalnym dodatku dla wychowawcy po raz pierwszy mówiliśmy z MEN już w styczniu br. (uważamy, że powinien być on na poziomie 500 zł) i wtedy MEN to odrzucił. Wrześniowa podwyżka z kolei to takie „wirtualne” pieniądze: 5% to kwoty, które były zaplanowane na styczeń 2020 r. a 4,6% pochodzi m.in. z likwidacji planowanych dodatków za wyróżniającą pracę. Warto zwrócić uwagę, że R. Proksa podpisał porozumienie z rządem poniżej żądań „Solidarności” – domagali się 15% od stycznia 2019 r.

Odbyły się również dwa spotkania w ramach obrad „okrągłego stołu”. Jak państwo je oceniacie?
„Okrągły stół” w wersji premiera Mateusza Morawieckiego to zwykła zagrywka wizerunkowa, która miała przykryć strajk. W tej hucpie nie bierzemy i nie weźmiemy udziału, podobnie jak ZNP i 4 największe organizacje pracodawców: Business Center Club, Lewiatan, Pracodawcy RP i Związek Rzemiosła Polskiego. Dzisiaj „twarzami” tej stadionowej hucpy są: Janusz Korwin-Mikke i siostra Maksymiliana Wojnar z Rady Szkół Katolickich. Co oni mają wspólnego z polską oświatą publiczną???
Uważamy, że poważne rozmowy w sprawie przyszłości edukacji muszą opierać się na dwóch założeniach: znaczących podwyżkach wynagrodzeń zasadniczych nauczycieli i pracowników oświaty oraz w formule poszerzonej RDS pod patronatem Prezydenta RP. Nota bene, inicjatywę Prezydenta RP rząd potraktował tak jak i nas – totalnie ignorując.

Czy wyobrażacie sobie Państwo możliwość dalszych negocjacji z rządem w sprawie zmian w systemie edukacji?
Z każdym rządem rozmawialiśmy, rozmawiamy i będziemy rozmawiać. Taka jest nasza rola. Jednakże  z tym rządem, rozmowy raczej nie przyniosą żadnych rezultatów.

Ten rząd nie ma nic do zaproponowania nauczycielom i pracownikom oświaty. Nie jesteśmy jego elektoratem i daje to odczuć na każdym kroku.

Decyzja o zawieszeniu strajku była jedyną słuszną? Czy Forum Związków Zawodowych również tę decyzję konsultowało ze Związkiem Nauczycielstwa Polskiego?
Po fiasku rozmów z rządem w Wielki Czwartek rozmawialiśmy z kierownictwem ZNP o dalszych scenariuszach. przede wszystkim konsultowaliśmy się z najbardziej zainteresowanymi: strajkującymi nauczycielami i pracownikami oświaty! W naszym mieście i regionie strajk mógł trwać jeszcze co najmniej dwa tygodnie – taka była determinacja ludzi. Ludzi, którzy każdego dnia podejmowali indywidualne decyzje, czy strajkować! Decyzja ZNP o zawieszeniu strajku od 26.04 nie była dla nas specjalnym zaskoczeniem. Nie była ona jednak z nami uzgadniana.
Informowaliśmy kierownictwo ZNP, że do tematu zawieszenia strajku możemy wrócić albo pod koniec kwietnia albo na początku maja. Po decyzji ZNP musieliśmy rozważyć dwa scenariusze: nie łamiemy jedności związkowej i też zawieszamy strajk czy też kontynuujemy go samodzielnie jako WZZ”Solidarność-Oświata” i inne związki zrzeszone w FZZ. Zdecydowaliśmy się na pierwszą opcję.

Zobacz również:

Kumulacja, w której nikt nie wygra

Wyobraża pan sobie możliwość powrotu tego strajku z dniem 1 września? Z jaką siłą on by wówczas powrócił?
Sytuacja jest bardzo dynamiczna i zmienia się prawie z dnia na dzień. Trudno odpowiedzialnie dzisiaj zawyrokować, czy na początku września strajk będzie wznowiony i z jaką siłą. Należy zauważyć, że burzą się też inne środowiska: pomoc społeczna, pracownicy sądów, pocztowcy itp. Być może więc jesień będzie gorąca nie tylko z powodu nauczycieli…

Jak odebrał pan krytyczne głosy niektórych nauczycieli, którzy krytycznie ocenili decyzję o zawieszeniu strajku?
Rozumiem krytyków decyzji o zawieszeniu strajku. W znacznej mierze podzielam ich poglądy w tej sprawie. Niestety, w skali całego kraju determinacja rosła głównie w wielkich ośrodkach miejskich. W środowiskach wiejskich i małych miasteczek strajkujący nauczyciele narażeni byli na coraz większą presję i pewnego rodzaju ostracyzm środowiskowy. Podejmując naszą decyzję o zawieszeniu strajku, braliśmy pod uwagę przede wszystkim jednostronną decyzję ZNP jaki sytuację w skali całego kraju.

Czy nie ma pan wrażenia, że – pozwolę tutaj zacytować Pawła Kukiza – nauczyciele strajkujący zostali rozegrani przez dwie strony sporu politycznego?
Paweł Kukiz powinien wrócić do tego, na czym się zna… W polityce udowadnia, że PiS robi z nim co chce. Jest takim „cichym”wspólnikiem, jak to przed wojną mawiano. Strajk miał podłoże czysto ekonomiczne, lecz każdy konflikt społeczny ma też kontekst polityczny. Przez trzy tygodnie strajku trzymałem polityków wszelkiej maści z dala od gremiów decyzyjnych. Opinie Pawła Kukiza w sprawie strajku nie są dla mnie więc w żadnej mierze miarodajne.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

Powiązane treści