Wybitny artysta mieszkał… w wieży. Wyjechaliśmy pociągiem z Bydgoszczy po niezwykłe historie
Zdjęcia: BB
Skomunikowanie Bydgoszczy z resztą świata jest ogromnym atutem miasta – dzięki niemu w kilka godzin można znaleźć się na przykład w malowniczych Czechach. Z pomocą przychodzi pociąg Baltic Express, dojeżdżający bezpośrednio do Pragi. W kraju naszych południowo-zachodnich sąsiadów jest jednak o wiele więcej miejsc, w których czekają zaskakujące historie i piękne widoki.
Namiastki spotkania z Czechami można doświadczyć już w Bydgoszczy. Choćby ze względu na obsługę wagonu restauracyjnego z tamtego kraju. W karcie dań oczywiście nie może braknąć tematycznych pozycji, w tym tych wyrazistych, potwierdzających, że pociąg obiera azymut na piwną stolicę Europy.
Szybko można sobie uzmysłowić, że bariera językowa istnieje tylko do pewnego stopnia i nie jest uciążliwa. Wystarczy trochę improwizacji i kreatywności. Istnieje ryzyko, że wiele słów oraz zwrotów poprawi humor polskiemu odbiorcy.

Niemniej wcale nie jesteśmy w tym kontekście oryginalni, bo podejście Czechów do naszej mowy jest dokładnie takie samo. W każdym razie skutkiem ubocznym podróży Baltic Expressem jest szeroki uśmiech, wywołany rozmaitymi tabliczkami informacyjnymi w obcym języku. Podróży towarzyszy malownicza sceneria. Zwłaszcza po dotarciu na południe.
Tam na pasażerów czeka szeroka gama bodźców. Górski krajobraz z bliskim sąsiedztwem bujnych lasków zachęca do wyjątkowej wędrówki po najdalszych zakamarkach umysłów. Z kolei widok tak imponujących konstrukcji, jak chociażby Twierdza Kłodzko, widoczna w pełnej okazałości i z bardzo bliskiej odległości, napawa dumą i wzbudza respekt, przypominając o dziedzictwie narodowym.

Pardubicom bliżej do kujawsko-pomorskiego, niż niektórym się wydaje
Odczucia związane z przekroczeniem granicy są jeszcze inne. W Czechach jest nieco inaczej, jakby baśniowo. Choć pociąg dojeżdża do wcześniej przywołanej Pragi, wizyta w stolicy to materiał na zupełnie inną historię. Warto przystanąć na chwilę w Pardubicach. Wcale nie tak dalekich naszemu regionowi. Słyną wszak na przykład z… pierników. Prawda, że brzmi znajomo? I śmiało mogą konkurować z Toruniem w walce o miano najbardziej piernikowego miasta. Wprawdzie tradycja nie sięga tutaj aż średniowiecza, czym mogą pochwalić się bydgoscy sąsiedzi, ale sięga XVI wieku, przez co o wstydzie nie ma mowy.
Pardubice nie są też wcale dalekie żużlowcom Abramczyk Polonii, co pokazał miniony weekend. To tam Maksymilian Pawełczak po zwycięstwo w 52. edycji Zlatej Stuhy – zawodach o tyle unikatowych, że pod taśmą nie staje czterech śmiałków, zaś sześciu. Czarny sport zresztą nie jest odosobniony. Mieszkańcy czeskiego miasta chętnie i tłumnie stawiają się na meczach hokeistów HC Dynamo Pardubice, które niebawem doczeka się bardzo nowoczesnego obiektu, nieustępującego standardom amerykańskim. Warto wybrać się również na Wielką Pardubicką – jeden z najstarszych i najbardziej prestiżowych wyścigów konnych w Europie, rozgrywany od 1874 roku.
Zachęca też bogata w zabytki architektura. Korzenie niektórych sięgają nawet średniowiecza. Na rynek (określany jako Pernstynske namesti) zaprasza nas Zielona Brama, wzniesiona w XVI wieku. Za absolutnie unikatowe należy uznać Młyny Automatyczne, zaprojektowane przez słynnego czeskiego architekta – Josefa Gocara. Zresztą szerzej opisywaliśmy je (>>>TUTAJ). Tu również można dostrzec kolejną analogię w stosunku do województwa kujawsko-pomorskiego, a konkretnie bydgoskich Młynów Rothera. To dopiero zalążek tajemnic, który skrywa pardubicki region.

Pokaz czeskiej gościnności w najlepszym wydaniu
Niespełna 25 kilometrów dalej turyści mogą napotkać niepozorną wieś Trusnov. W niej bez trudu można zaznać czeskiej gościnności. Pośród wielu gospodarstw kryje się absolutnie unikatowe. Tam dorobek życia prezentują państwo Kudrnowie. Dzięki gromadzonemu przez nich latami dziedzictwu czeskiej kultury powstało Muzeum Staroczeskie. Wizyta w tym miejscu stwarza kolejną doskonałą okazję do podróży w czasie. Szczególnie ciekawej z perspektywy nieco starszych polskich turystów, którzy z przyjemnością porównają realia swojego dzieciństwa z tymi panującymi w Czechach.
Choćby dzięki precyzyjnie odwzorowanej sali lekcyjnej z dawnych lat, w której uczniowie mający problemy z pilną nauką mogą trafić do kąta albo zostać zobligowani, by klęknąć na… grochu. W garażu zaś stoi nie byle jaka bryka, bo Citroen. Nieco wiekowy, bo obchodzący niebawem setne urodziny, wyprodukowany w 1927 roku. Warto natomiast pamiętać o umówieniu się z wyprzedzeniem, bo projekt muzealny nie jest komercyjny, lecz wynika z entuzjazmu i pasji. Warto dać właścicielom nieco czasu na przygotowanie się do przyjęcia gości.

Fabryka Schindlera – nie tylko w Krakowie
Kraków ma swoją Fabrykę Emalia Oskara Schindlera. Stamtąd niemiecki przedsiębiorca przeniósł około tysiąca więźniów do czeskiego Brneneca, tym samym ratując ich przed zagładą. Arka Schindlera to miejsce o ogromnym potencjale do zagospodarowania. Czesi świetnie zdają sobie z tego sprawę. Dlatego powstało Muzeum Ocalałych. Jednocześnie wciąż nie brakuje przestrzeni, którą można wypełnić. Do tej pory nie ingerowano w większą część wnętrz hal, w których produkowano amunicję. Ich oryginalny wygląd tworzy niepowtarzalny, refleksyjny klimat. To w połączeniu z garścią ciekawostek – na przykład w postaci pianina, na którym grał Schindler, i repliki sygnetu, który otrzymał w podzięce za swój bohaterski gest, zachęca do odwiedzin.

Małe i piękne miasteczko, a gdzieś w jego sercu, na wieży…
Kolejne 20 kilometrów z małym okładem i następne atrakcje. Znów po podróży trwającej około pół godziny dojeżdżamy do kolejnej pięknej lokalizacji. Wyłania się Policka, skrywająca wiele zagadek. Zamieszkiwana przez niespełna 10 tys. osób! Pięknie zachowane mury zachęcają do spaceru, by ujrzeć miasto z perspektywy dawnych wartowników. Zabytkowy rynek będą zachwalać miłośnicy architektury. Także ze względu na wplecione w jego zabudowę urokliwe kamieniczki.

Prawdziwa ciekawostka na skalę światową znajduje się wewnątrz czternastowiecznego kościoła św. Jakuba. Miejsce sakralne wyróżnia przede wszystkim gotycka wieża. W niej urodził się i wychował… jeden z najbardziej znanych czeskich kompozytorów – Bohuslav Martinu. Wśród mieszkańców tego kraju pojawiają się nawet opinie, że przewyższał on nawet słynnego Bedricha Smetanę. By dostać się na szczyt wieży, gdzie czeka owa izba, należy uprzednio pokonać blisko 200 stopni. Jak się państwo domyślacie, o windzie można było pomarzyć, a w takich okolicznościach nawet prosta wędrówka po jedzenie sprawiała wrażenie wymagającej.

Jak to się stało, że Martinu przyszedł na świat w tak nietypowym miejscu, gdzie później wychowywał się przez kolejnych 11 lat, rzadko schodząc na dół? Otóż „winowajcą” jest jego ojciec, który zajmował się obsługą wieży kościelnej. Uroku Policce dodaje również przepływający przez nią Bily potok, dzięki któremu spacery stają się jeszcze przyjemniejsze.

Piękne widoki pod granicą z Polską. Nie tylko ułatwiają rozwój duchowy
Miłośnikom wspinaczki polecamy przejechanie kolejnych trzydziestu kilometrów. Po dotarciu do Moravskiej Trebovy warto wdrapać się na szczyt, gdzie czeka Krizova cesta i świątynia Podwyższenia Krzyża Świętego z XVII wieku, z pięknie zachowanymi malowidłami wewnątrz. Budynki otacza stary, zabytkowy cmentarz, a dostać się na niego można „schodami umarłych”, którymi według legendy zmarli są odprowadzani na miejsce wiecznego spoczynku. W miasteczku nie brakuje też innych ciekawych atrakcji turystycznych, takich jak zamek, Muzeum Miejskie albo Barokowa rzeźba Trzech Krzyży na Krzyżowym Wierchu.
Warto zaplanować wycieczkę w ten sposób, by przenocować w Hotelu Poutni dum (inaczej Dom Pielgrzyma). Jego największym atutem są zapierające dech w piersiach widoki. Obiekt znajduje się na wysokości, a w jego bliskim sąsiedztwie jest ulokowana wieża, z której podziwianie okolicy jest jeszcze łatwiejsze. Miejsce noclegowe jest ulokowane niemal naprzeciwko Masywu Śnieżnika i doskonale widać z niego piękne pasmo. Sam budynek jest zresztą częścią klasztoru redemptorystów, który również można zwiedzić. Z kolei Czesi chętnie i często organizują pielgrzymki, które podążają właśnie na Górę Matki Bożej, gdzie czas staje w miejscu. Warto też odwiedzić wiszący most, mając nieco więcej czasu (więcej -> TUTAJ).
Nie można zapominać także o regionalnych frykasach, z których słyną Czechy. Ser smażony, knedliki albo uwielbiana przez wszystkich Kofola (notabene w zachwalanym hotelu dostępna w najlepszej wersji, z nalewaka)… To tylko mały wycinek propozycji tutejszej kuchni, potrafiący zachwycić. Warto więc wsiąść w Baltic Express. My zrobiliśmy to dzięki pomocy Czech Tourism – organizacji promującej kraj jako atrakcyjny kierunek turystyczny.

- Wybitny artysta mieszkał… w wieży. Wyjechaliśmy pociągiem z Bydgoszczy po niezwykłe historie - 6 października 2026
- Groźny wypadek w okolicach Bydgoszczy. Są ranni - 30 września 2026
- Ruch tramwajowy w części Bydgoszczy wstrzymany. Znamy szczegóły - 30 września 2026




















































