Lista odwołanych wydarzeń i zamkniętych miejsc [AKTUALIZACJE NA BIEŻĄCO]

Adam Michalak: Solec Kujawski to bardzo czyste i fajne miejsce do życia

Dodano: 27.04.2026 | 09:42

Na zdjęciu: Adam Michalak jest burmistrzem Solca Kujawskiego od 2024 roku.

Fot. Urząd Solec Kujawski

Solec Kujawski to jeden z ważniejszych ośrodków Metropolii Bydgoszcz. Z burmistrzem Adamem Michalakiem porozmawialiśmy o inwestycjach w mieście i gminie, sytuacji w radzie miejskiej oraz podsumowaliśmy dwa lata kadencji.

Błażej Bembnista: Zacznijmy od inwestycji. Urząd planuje modernizację stadionu miejskiego?

Adam Michalak, burmistrz Solca Kujawskiego: Już w tamtym roku przygotowaliśmy wstępną koncepcję. Stadion wzbogaci się o infrastrukturę lekkoatletyczną, nowe oświetlenie oraz trybunę. Dziś mamy trybuny po obu stronach boiska – niestety przez ich fatalny stan mają one warunkowe dopuszczenie na IV ligę. Według koncepcji w miejscu trybuny głównej powstanie nowy obiekt na 800 osób z wygrodzonym sektorem gości i miejscami dla osób z niepełnosprawnościami, a także ze strefą dla food trucków. Będą też szalety.

W miejscu drugiej trybuny powstanie rozbieg do skoku w dal i trójskoku. Bieżnia ma być czterotorowa, a na odcinku 100 metrów sześciotorowa. Będą też rzutnie. Chcemy też na terenie stadionu wkomponować budynek, w którym planujemy siłownię, salę konferencyjną, pokoje dla niepełnosprawnych, magazynki dla klubów piłkarskich oraz plac do street workoutu. Aktualnie przygotowujemy projekt. Wstępny kosztorys to około 15 milionów złotych.

Spore pieniądze.

Chcieliśmy zdążyć z realizacją infrastruktury lekkoatletycznej na 2027 rok, kiedy to w Bydgoszczy odbędą się mistrzostwa Europy do lat 20 i 23, ale myślę, że to się nie uda. Pragniemy jednak zmodernizować stadion, by spełniał wymogi III ligi, a także był gotowy do organizacji mityngów i Pucharów Polski w lekkiej atletyce.

Mieszkańcy pytają też o dalsze inwestycje na nabrzeżu Wisły. Będzie przedłużenie Alei Ireny Santor?

Złożymy wniosek o dofinansowanie do Zintegrowanych Inwestycji Terytorialnych na połączenie Alei z terenami Saliny. Te miejsca będą połączone ścieżką rowerową i deptakiem. Pomysł zakłada wymianę budynku stanicy – będzie też nowy “statek”. Powstaną również mobilne szalety, bo takie mamy wskazania od Wód Polskich. W razie powodzi czy innego zagrożenia będą przenoszone na tereny położone wyżej. Wniosek obejmuje też utworzenie dwóch boisk do siatkówki plażowej i nasadzeń. Wymienione zostaną także schody na nabrzeżu.

W pierwszy dzień wiosny oficjalnie otwierał Pan skatepark na terenie po dawnej nasycalni. Teren po niej wciąż jednak jest spory. Miasto planuje jego dalsze zagospodarowanie?

Po wybudowaniu skateparku mamy plan na utworzenie terenów zielonych na powierzchni 2,5 hektara. Ma być to obszar przeznaczony pod koncerty, a na co dzień jako miejsce wypoczynku dla mieszkańców Osiedla Toruńskiego i nie tylko.


CZYTAJ WIĘCEJ: Nowy skatepark w Solcu Kujawskim oficjalnie otwarty [ZDJĘCIA]


Taka solecka Wyspa Młyńska?

Dokładnie. Pięć tysięcy osób zamieszkujących tę część Solca potrzebuje miejsca, by odpocząć, zrelaksować się. Nie każdy ma ogródek działkowy; balkon też nie zastąpi natury. Teren będzie otoczony ścieżką rowerową; będzie też mała infrastruktura w postaci placów zabaw dla dzieci, a także oczko wodne. Z uwagi na plany dotyczące koncertów, przyszłościowo chcielibyśmy umieścić tam garderoby dla artystów.

Z budżetu obywatelskiego powstanie Psi Raj, czyli wybieg dla psów. Realizacja jest zaplanowana na ten rok.

A kolejne etapy?

Mam zamysł, by wybudować tam boisko piłkarskie ze sztuczną nawierzchnią, które zimą byłoby “pod balonem”. Jeśli zostaną jeszcze jakieś grunty, będziemy myśleć, jak je wykorzystać – w kierunku rekreacji i sportu, ale to przyszłość – na razie w sferze planów.

Czy Pan wierzy jeszcze w to, że do Solca przypłynie prom?

Wydaje mi się, że prom jest bardzo potrzebny. On łączy nas z gminą Zławieś Wielka. Wiemy, że Dąbrowa Chełmińska ma rozbudowaną infrastrukturę rowerową – gdyby ten prom funkcjonował, to stworzyłyby turystom wspaniałe trasy. Bardzo mi zależy, by wrócił do regularnego pływania. Dziś jest zwodowany w ujściu Brdy.

Problemem jest kwestia przyczółków. Były one przygotowane na dwie wysokości wody. Prom jest płaskodenny i ma taką wyporność, że może pływać na niższych stanach Wisły. Jeśli powstają łachy, to może je opłynąć, z tym nie ma problemu. Oczywiście w swoich ostatnich kursach nie przewoził aut, bo wtedy wysokość wody miała znaczenie. Prosi się o wybudowanie slipów po obu stronach, tak by Flisak mógł zacumować przy każdej wysokości wody. Prom skraca drogę i daje możliwości pracy w naszym parku przemysłowego. Mieszkańcy Złejwsi czy Czarnowa mieliby szybszy dostęp do Solca Kujawskiego. Mamy też szkołę muzyczną.

 

@metropoliabydgoska.pl Oprawa Zawiszy na meczu z Górnikiem! #zawisza #bydgoszcz #stadium ♬ oryginalny dźwięk – MetropoliaBydgoska.PL

Rozmawiałem z wójtem Złejwsi Wielkiej Marcinem Swaczyną na temat wymian: dzieci z naszych szkół mogłyby przypływać do gminy, a ze Złejwsi do nas. Mamy Jurapark, muzeum Straży Pożarnej, muzeum im. Księcia Przemysła. Prom zacieśniłby relację i jest pożądaną turystyczną atrakcją.

Skoro mowa o Złejwsi Wielkiej – od kilku miesięcy jest ona obsługiwana linią międzygminną z Bydgoszczy. Mamy pociągi, jest PKS, ale wielu mieszkańców chciałoby mieć podobne połączenie, co inne gminy Metropolii Bydgoszcz. Poprzednia burmistrz w poprzedniej kadencji prowadziła rozmowy w tej sprawie. Czy temat linii międzygminnej do Solca jest nadal aktualny? Czy obecna oferta, w tym kolejowa, wystarcza?

Myślę, że nie wystarcza. Oferta kolejowa jest w porządku, choć w zamyśle BiT City pociągi miały kursować jeszcze częściej i być czymś w rodzaju trójmiejskiej Szybkiej Kolei Miejskiej.

A obecnie w dni powszednie po 15:00 przez ponad godzinę nie ma żadnego regionalnego połączenia do Bydgoszczy.

Węzeł przesiadkowy na stacji Bydgoszcz Wschód, który w dobry sposób komunikuje połączenia PKP i MZK jest w pewnym sensie alternatywą dla uczniów dojeżdżających do bydgoskich szkół – gdyby poprawiła się częstotliwość kursowania pociągów Regio, to na pewno BiT City lepiej spełniałaby swoją rolę. Podczas mojej kadencji, dokładnie w tym roku, zwiększyliśmy liczbę kursów PKS. To jednak przedsiębiorstwo, które musi zarabiać i cena biletów zniechęca część mieszkańców do korzystania z PKS. Solecczanie woleliby stałe połączenie MZK.

Zwłaszcza, że uczniowie z Solca mogą korzystać z biletów uczniowskich w Bydgoszczy, które kosztują 10 złotych miesięcznie.

Mamy je i do nich też gmina dopłaca. Wracając do linii międzygminnej – rozmowy są prowadzone. Nie wiem, na tę chwilę w jakim czasie uda się to zrealizować. W gminie jest też potrzebny – poruszałem to w trakcie kampanii – transport lokalny. Są sołectwa Przyłubie, Rudy, Otorowo i Chrośna, oddalona 12 kilometrów od Solca. Brakuje takiej komunikacji, która pozwoliłaby dojechać mieszkańcom tych miejscowości chociażby do dworca kolejowego.

Rozwiązaniem mogłyby być busy elektryczne, które moglibyśmy pozyskać i podobnie jak inne miasta np.: Ciechocinek powierzyć je w drodze przetargu prywatnemu operatorowi. Jesteśmy jednak uzależnieni od konkursów na dofinansowanie.

Szansą inwestycyjną dla Solca Kujawskiego jest na pewno trasa S10. Prace nad nią potrwają dłużej, ale tempo realizacji odcinka do Torunia jest bardzo dobre, widzimy też postępy na odcinku do Emilianowa. Jakie szanse otwierają się przed miastem po oddaniu do użytku nowej trasy?

Dla Solca Kujawskiego będzie to ograniczenie ruchu na obecnej DK10, zatem wypadki, do których dochodzi, w mojej opinii zmaleją. Będzie też łatwiej wyjechać z miasta – by dostać się na “dziesiątkę” w godzinach szczytu trzeba czekać kilka minut. Jeśli w stronę Torunia dojdzie do wypadku, jesteśmy zablokowani.

A miasto cierpi, gdyż wszyscy chcą przez nie ominąć miejsce zdarzenia.

Tak. Przypomnę, że wcześniej broniliśmy się przed budową centrum logistycznego na terenie parku przemysłowego, bo miasto byłoby całkowicie zakorkowane. A przy okazji budowy S10 powstaną dwa węzły, które ułatwią podróż. Uważam, że ta droga poprawi bezpieczeństwo.

Jak wygląda obecnie sprawa połączenia węzła Solec Kujawski z miastem, czyli na jakim etapie jest realizacja przedłużenia ulicy Kujawskiej do S10?

Tutaj wystąpiła taka sytuacja – nie wiem, czy z powodu oszczędności, czy z przeoczenia – węzeł jest oddalony od obecnej “dziesiątki” o 900 metrów. W projekcie drogi ekspresowej nikt nie ujął połączenia do starej „dziesiątki”, a koszt tego odcinka to ok. 5,5 miliona złotych. Dlatego weszliśmy w projekt budowy drogi Inowrocław – Rojewo – Nowa Wieś Wielka – Solec Kujawski.

Wykonawca już został wyłoniony. Jest to ta sama firma (Mirbud – przyp. red.), która buduje S10. Liczę, że zacznie od tej drogi od węzła do Solca. Jako gmina dołożymy 2,8 miliona do tego zadania, ale cieszę się, że doszło do tego – głównie poprawi to logistykę z parkiem przemysłowym, ale ułatwi także zjazd mieszkańcom tego rejonu miasta. Drugi zjazd w Makowiskach powstanie w ramach budowy S10.

W Bydgoszczy to dość popularny temat, ale myślę, że Solcu jest podobnie. Chodzi o utwardzanie dróg gruntowych i remonty istniejących. Na jakim etapie są prace i gdzie pojawią się ekipy budowlane?

Jeżeli chodzi o gruntówki – przeprowadzaliśmy niedawno przetarg na ich równanie i osobny na ich naprawę. Równania już się zaczęły; robimy to dwa razy do roku według harmonogramu, ale są takie miejsca, że dokonujemy prac na zgłoszenie. W tym roku zaczęliśmy utwardzanie ulicy Tęczowej. W tegorocznym budżecie mamy środki na projekt ulicy Kujawskiej – ona kończy się przy Osiedlu Toruńskim, ale ma dość długi odcinek do ulicy Lipowej. Ten odcinek chcemy utwardzić i połączyć. Zlecimy też projekt na ulicę Tartaczną przy SP nr 1. Projekty są ważne trzy lata, więc w tym czasie będziemy chcieli wykonać prace. Dostaliśmy też dofinansowanie z Rządowego Funduszu Rozwoju Dróg na ulice Barwną, Słoneczną i Kolorową.

W tamtym roku wykonaliśmy utwardzenie ulicy Wiejskiej. Staramy się wykonywać jak najwięcej prac. Wiadomo, że zima dała się we znaki i dużo ulic, które były w stanie dobrym lub zadowalającym, wygląda jak „ser”.

Na naszym fanpage Solec Kujawski pojawiły się komentarze dotyczące ubytków w jezdni w Makowiskach.

Jest to droga wojewódzka, ale na zgłoszenie naszego wydziału utrzymania Zarząd Dróg Wojewódzkich zaczął naprawy. Jest jeszcze kilka miejsc do wykonania. Podobnie jest z drogami powiatowymi.


Czy droga wojewódzka nr 204, czyli ulica Garbary zostanie wreszcie wyremontowana? ZDW już od dawna planuje tę inwestycję. Są jakieś dobre wieści?

Dokumentacja miała być gotowa do przełomu marca i kwietnia. W tej chwili są przygotowania do przetargu, ale życzyłbym sobie, by ta inwestycja jak najszybciej ruszyła. Obejmuje ona przebudowę skrzyżowania ulicy Leśnej przy Polo i Lidlu na rondo. Podejrzewam, że to będzie pierwszy etap zadania. Następnym będzie przebudowa drogi w stronę Biedronki do ulicy Garbary i wykonanie jej w całości. Ona jest w fatalnym stanie, chodnik i droga dla rowerów jest wyznaczona w odwrotnej kolejności, nie ma też przejścia na targowisko. Przed przejazdem kolejowym też powstanie rondo. Do wykonania pozostanie odcinek przy KPEC i firmie Roszak, ale to już nasza droga. Prace na pewno będą uciążliwe dla mieszkańców, ale mam nadzieję, że efekt wynagrodzi nieudogodnienia związane ze zmianą organizacji ruchu.

Przejdźmy do tematu rady miasta. Jakie są Pana refleksje po reakcji Łukasza Owieśnego na Pana wypowiedź z marcowej sesji? Czy urząd miasta faktycznie działa wolniej z uwagi na zapytania radnych?

20 marca, na sesji wypowiedziałem się na temat pewnych rzeczy, które trwają od dłuższego czasu. Można te wypowiedz odsłuchać na e-sesji i nie chciałbym już tego tematu rozgrzebywać, bo jak Pan widzi każdy odbiera to na swój sposób. Jeśli przez tyle dni od sesji do komentarza refleksja nie przyszła, to już jej nie będzie. Nie chce budować obrazu sporu i tym podobnych.

Czy urząd działa wolniej przez zapytania radnych ? Na pewno angażuje zasoby ludzkie i na jakiś czas wyłącza z bieżących zadań. Jako urząd nie mamy nic do ukrycia. Poza komisją rewizyjną i radnymi kontroluje nas Regionalna Izba Obrachunkowa, a kwestie uchwał – wojewoda.

PRZECZYTAJ: Sesje rady Solca Kujawskiego jak komisje śledcze?

Będąc w poprzedniej kadencji radnym, wydawało mi się jako działaczowi sportowemu, społecznie działającemu mieszkańcowi, że móc znaczy chcieć i wiele rzeczy można zrobić „od ręki”. Dziś piastując funkcję burmistrza poznaję prace samorządu od innej strony i wiem, że wiele rzeczy z pozoru wydających się łatwymi to długotrwały proces. Podam przykład terenów nadwiślańskich. Okazuję się, że część z nich należy do gminy Zławieś Wielka; ja jadę, rozmawiam i dowiaduję się, że owszem, należy, ale tylko na mapie, bo zarządzają nimi Wody Polskie w Gdańsku i zaczynają się schody – coś co wydawało się proste, jest skomplikowane.

To niestety norma przy inwestycjach wodnych.

Z Wodami Polskimi można się porozumieć, tylko trzeba się spotykać i rozmawiać, i pytać, czego oczekują. Wszędzie, gdzie coś się chce zrobić, napotyka się na bariery. Ja to postrzegam jako zadania i wiadomo, że chcę je przejść, pokonać, znaleźć rozwiązanie. Nie ma sytuacji bez wyjścia. Trzeba rozmawiać, szukać, a nie uczepić się jednego i mówić, że tak musi być. Nie musi – warto podjąć dialog z osobami decyzyjnymi. Zatem od pomysłu do realizacji mijają często trzy lata. Jako urząd musimy ogłosić przetarg, umieścić go w Biuletynie Informacji Publicznej – to wydłuża czas.

Podam inny przykład – Aleję Ireny Santor. Została ona sfinansowana przez przedsiębiorców. Pozwolenia budowlane zostały przepisane na inwestorów i kiedy ją wykonali – jako prywatne firmy nie musieli robić przetargu, tylko rozeznanie rynku – tak samo notarialnie oddali nam teren z wykonanym deptakiem.

Taka formuła partnerstwa publiczno-prywatnego. Będzie kontynuowana?

Jesteśmy po pierwszych rozmowach z naszymi partnerami i projektantem. Chcemy w taki sam sposób wykonać kolejną ulicę w Solcu Kujawskim.

Wróćmy do stosunków z radnymi. Co według Pana w nich nie gra?

Nie chciałbym doszukiwać się w nikim czegoś „co nie gra”, bardziej życzyłbym sobie większej współpracy. Chciałem powołać klaster energetyczny, wywołać uchwałę w tym kierunku – w Polsce jest ich 12, a nie działa żaden, bo nie ma jeszcze systemu rozliczania – ale to tylko miała być uchwała. Firma przygotowała nam koncepcję – zaczęły się pytania o to, że jest ona wpisana jako wspólnik, że wyznaczona jest biogazownia i spalarnia. One są na terenach miasta Bydgoszczy: właśnie powstaje biogazownia. Tego nie unikniemy, jeśli chcemy zmniejszyć koszty wywozu zanieczyszczeń. To plus, bo nie musimy budować jej na terenie gminy. Jednak takie inwestycje wymagają zgody Rady Miejskiej.

Współpraca w zakresie odpadów to na pewno jeden z atutów bycia w Metropolii Bydgoszcz?

To jest atut, ale też nas uniezależnia. Dobrze, że jesteśmy w grupie zakupowej, ale chcielibyśmy mieć też własne alternatywne źródła energii odnawialnej. Przeprowadziliśmy analizę, wiem gdzie w jednostkach miejskich płacimy za dużo za kilowatogodzinę. Jak tylko będziemy mogli pozyskać środki zewnętrzne na OZE, to będziemy chcieli pouzupełniać fotowoltaikę tam, gdzie już jest na budynkach gminnych, ale nie spełnia swojego zadania.

Ponownie wracając – jest konflikt z Przyszłością Dla Solca?

Daleki byłbym od tego stwierdzenia. Ktoś jednak za bardzo wczuł się w rolę. Moja wypowiedź miała na celu, by zaprzestać takich działań, a nawet bardziej by włączono się do rozmów i współpracy z miastem.

Ja szanuję ludzi, którzy mają inne zdanie i wypisują je pod swoim nazwiskiem. Może napisać, że nie lubi burmistrza i nie podobają mu się te zadania, ale jeżeli widzę fejkowe konta, to jest to przykre. To jest ktoś, kto nie ma odwagi, albo jest to jedna osoba, która buduje taki wizerunek niekompetencji innych.

Reakcja drugiej strony okazała się zupełnie inna.

Ja zawsze postrzegałem sprawę tak: jest 15 radnych i gmina. Jest uchwałodawca i wykonawca. Co rada wypracuje, gmina musi zrobić. Mamy pewne zadania wieloletnie, więc musimy najpierw zabezpieczyć środki na nie, a następnie odnieść się do nowych inwestycji. Otworzyliśmy się na fundusz sołecki, za chwilę uruchomimy fundusz osiedlowy. Jest Solecki Budżet Obywatelski. To też są pieniądze, które trafiają typowo do mieszkańca, by zdecydował na co je przeznaczyć. Mieszkańcy na razie nie angażują się na tyle, na ile przewidziano ich rolę w samorządzie. Na spotkaniu osiedlowym powinno być wiele osób, bo osiedle liczy ok. 1000 mieszkańców – przychodzi 24. To są zawsze te same osoby, brakuje mi większego zaangażowania.

Nasz zamysł jest taki – jeżeli jest fundusz sołecki, to działajmy. Nie utwardzimy terenu przed świetlicą, ale ze środków funduszu można to zrobić, podobnie jak np. dodatkowe oświetlenie. Częściowo się to dzieje, częściowo zwiększa ilość imprez – a w mojej opinii to jest trochę „przejadanie” tych środków. W całości mogłyby one przynieść większą inwestycję.

Wracając do sedna pytania: nie chciałbym budowania retoryki podziału, bo cały czas jestem otwarty na współpracę – znam swoje miejsce i wiem, że jeśli się nie rozmawia, nie ma dialogu, to będziemy robić sobie na złość. To wystąpienie miało na celu refleksję i zatrzymanie. Nie sądzę, że to przyniosło efekt, bo radny, który na tej sesji mówi “dobrze, przepraszam jeśli było to tak odebrane” i rozmawia normalnie, po 17 dniach na swoim profilu napisał obszerne wystąpienie, w którym odnosi się niemalże do każdego mojego zdania. Podejrzewam, że to nie były jego słowa. Nie wróży to zatem dobrej komunikacji.

Reasumując: ta współpraca z radnymi układa się czy nie?

W większości tak. Nasz klub tworzą trzy radne. W moje miejsce wszedł Maciej Kuligowski – “wolny elektron”, działający dla miasta. Wielokrotnie jego wypowiedzi są głosem rozsądku. Jest też ośmiu radnych z “Łączy Nas Solec” – częściowo wspierają moje inicjatywy, ale w wielu przypadkach nie mam co do tego pewności.

Na przykład w sprawie słynnej uchwały dotyczącej źródlisk.

Tu rozumiem postawę pana przewodniczącego. Od trzech kadencji walczył o te źródliska. Gdyby zmienił zdanie, to byłoby to w sprzeczności do jego wcześniejszych zabiegów. Dobrze, że szedł w tym kierunku. Taki był cel jego działania już od lat. Wiedział, że nie zatrzyma budowy, ale chciał uczynić coś w zgodzie z własnym sumieniem wobec tych, którzy na niego głosowali i z którymi razem walczył.

Źródliska można było ominąć. W 2017-2018 roku gmina przespała temat w mojej opinii. Wariantów było bodajże sześć – wypracowano taki, jaki widzimy. Kiedy to już poszło do projektowania i państwo poniosło koszty, to rozumiem, że nikt z tego nie chciał się wycofać. Źródliska były pięknym miejscem – dziś są i będą inne.

W kontekście radnych zapytam też o ich miejsca zatrudnienia. Na to, że pracują oni w jednostkach miejskich zwraca uwagę Watchdog Polska, który prowadzi stronę “Każdy musi gdzieś pracować” pokazującą to zjawisko. Czy to dobrze, że głosują i wpływają na decyzję dotyczące ich miejsc pracy? Oczywiście w mniejszych gminach trudno całkowicie zminimalizować to zjawisko…

A to ma znaczenie. Wydaje mi się, że w Solcu ma nawet dość duże. Na 15 radnych 12 jest w jednostkach bądź spółkach miejskich. Dwóch panów z opozycji pracuje w spółce, gdzie 100% udziałów ma miasto, dlatego też odniosłem się do kwestii zgłoszeń.

Jeśli pracownik Zakładu Gospodarki Komunalnej, który co miesiąc wystawia nam faktury za utrzymanie czystości i porządku w mieście, zgłasza na aplikację, że jest dziura w chodniku, to dla mnie jest to nienormalne. Wystarczy porozmawiać z prezesem, by ekipa ZGK wykonała zlecenie. To mnie ubodło w tej całej sytuacji.

Wracając do zatrudnień: mamy nauczycieli w szkołach, dwie radne w Soleckim Centrum Kultury, radną w Centrum Usług Społecznych. Są oni zależni od gminy, a z drugiej strony muszą też działać jako radni, jako reprezentanci społeczności. Może rola radnych powinna być odgórnie określona? Może kiedyś będzie. Na razie trzeba to wyważyć. Ja, będąc radnym, też pracowałem w szkole i nie wyobrażam sobie, żeby poruszać oświatowe tematy i atakować nimi na sesjach. Mógłbym odnieść się do czegoś, bo widzę to jako nauczyciel w innym wymiarze i mógłbym służyć doświadczeniem. Nigdy nie podważałem decyzji budżetowych, bo jeśli został zaopiniowany pozytywnie budżet przez komisję rewizyjną i RIO, to odpowiada za to burmistrz. To on jest odpowiedzialny za jego realizację, on też odpowiada dyscypliną finansów za wszelkie przekroczenia. Trzeba mu dać czas, by mógł przedstawić stan jego realizacji. Radni mają narzędzia kontroli, nie trzeba tego robić co miesiąc na sesji czy jeszcze częściej.

Nasza rozmowa zbiega się z drugą rocznicą objęcia przez Pana stanowiska burmistrza. To dobry czas, by spuentować ją podsumowaniem. Jak przebiegły pierwsze miesiące kadencji? Co udało się zrobić?

Przyspieszyliśmy inwestycje. Wraz z przedsiębiorcami zrealizowaliśmy deptak Ireny Santor. Przenieśliśmy dożynki spod OSiR-u nad Wisłę – święto rolników na betonowym parkingu mijało się z celem. Mieszkaniec zawsze patrzy na koszty i standard życia, ale też chce rozrywki. W Solcu musi coś się dziać, zatem inwestujemy w wydarzenia kulturalne. Staram się, by przyjeżdżały znane zespoły. 12-13 czerwca na Dniach Solca wystąpią Modelki, Eleni, Manchester, Ania Dąbrowska, Stachursky. Jakość będzie duża, zatem przyciągniemy tu nie tylko Solecczan, ale też Bydgoszczan i Torunian.

W sierpniu będzie trzydniowy, dożynkowy maraton. Będzie festiwal Vistula Sounds, będzie Irena Santor plus goście festiwalu. Następny dzień – dożynki. Wystąpią La Bouche, Małgorzata Ostrowska. Trzeci dzień – to 40-lecie Soleckiego Centrum Kultury. Chcę jak najbardziej urozmaicić życie solecczan.

Prostujemy też rzeczy, które zbierały się przez ostatnie lata. Realizujemy inwestycje – widoczna jest budowa dróg, dla których uzyskujemy dofinansowanie. Korzystamy z Rządowego Funduszu Rozwoju Dróg i na razie nam się to udaje. Na Tęczową dostaliśmy środki z rezerwy. Byliśmy daleko na liście, dopiero na 52. miejscu, ale się załapaliśmy.

Chciałbym też ograniczyć koszty mediów w jednostkach miejskich, bo jest to znacząca pozycja. Zrealizowaliśmy naprawy orlików, ale miejsc do odnowienia jest więcej. Chcemy na nowo wypełniać przestrzeń publiczną. Cieszę się, że udało się kontynuować pomysł mojej poprzedniczki i podpisać umowę na budowę skateparku. Ta inwestycja jest trafiona – jest wypełniona młodzieżą od rana do wieczora, w dni powszednie i weekendy.

Mam jeszcze kilka pomysłów, które chciałbym zrealizować w przyszłości. Zostaje kilka tematów, których Solec potrzebuje zarówno po to by funkcjonować lepiej, ale też dla poprawy estetyki. Choć uważam, że to bardzo czyste i fajne miejsce do życia.