Lista odwołanych wydarzeń i zamkniętych miejsc [AKTUALIZACJE NA BIEŻĄCO]

Sesje rady Solca Kujawskiego jak komisje śledcze? Spór burmistrza z Przyszłością dla Solca

Dodano: 13.04.2026 | 11:22

Na zdjęciu: Łukasz Owieśny (pierwszy z lewej) wszedł w polemikę z burmistrzem Adamem Michalakiem.

Fot. UM Solec Kujawski

Spór w Solcu Kujawskim. Radny Łukasz Owieśny po ostatniej sesji zarzucił burmistrzowi Adamowi Michalakowi mówienie nieprawdy. Burmistrz uważa, że radni z Przyszłości Dla Solca, zamiast działać na rzecz miasta i okolic, skupiają się już na robieniu kampanii. W tle są kwestie zatrudnienia w miejskiej spółce.

Łukasz Owieśny to radny Solca Kujawskiego, reprezentujący klub Przyszłość dla Solca, a także przewodniczący zarządu Osiedla Leśnego i jak sam podkreśla „jeszcze” pracownik Zakładu Gospodarki Komunalnej. Kwestia pracy radnych Solca w jednostkach miejskich to temat na osobny tekst, lecz dziś skupiamy się na sporze radnego-pracownika z burmistrzem Adamem Michalakiem.

Podczas sesji, która odbyła się 20 marca Owieśny postanowił „wykorzystać czas antenowy” i w ramach zarządu Osiedla Leśnego zaprosił na zebranie mieszkańców i przedstawicieli urzędu. Po chwili głos zabrał burmistrz, który postanowił odnieść się do sytuacji „narastających” w ostatnim czasie.

Od dwóch lat ja i moi pracownicy podczas sesji czujemy się jak na komisjach śledczych, jak w teleturniejach lub co najmniej egzaminach studenckich – podkreślił Michalak, nie chcąc jednak wymieniać konkretnych nazwisk.

Jest budowanie przez niektórych radnych wizerunku urzędu jako niekompetentnego, deprecjonowanie urzędu burmistrza, do którego może ktoś też aspiruje. Jako kierownik urzędu, odpowiedzialny za swoich pracowników, nie mogę niestety na to pozwolić. Są to osoby kompetentne w swoich działaniach, merytoryczne i bardzo pracowite – częstokroć z wieloletnim doświadczeniem i przewyższających swoją wiedzą tych, którzy chcą z nimi dyskutować – słowo w słowo cytujemy najważniejszego urzędnika w Solcu.


S10 Bydgoszcz – Toruń. ZOBACZ WIZUALIZACJĘ odcinka Bydgoszcz Park Przemysłowy – Solec Kujawski [WIDEO]


Przez niemal dwa lata pełnienia funkcji burmistrza jesteśmy w urzędzie zarzucani sprawami, do których oczywiście jako radni państwo mają prawo, natomiast dezorganizuje to pracę urzędu. Zabiera czas, zasoby ludzkie i blokuje działania, do których też jesteśmy stworzeni, czyli do działań na rzecz mieszkańców. Mieszkańca nie interesuje polityka, natomiast chce pozytywnie załatwić swoją sprawę – dodał Michalak.

Burmistrz zwrócił uwagę na sytuacje w komisjach rady. – Jeżeli radny w trakcie jej obrad podchodzi do zastępczyni burmistrza i wręcza wniosek o udostępnienie informacji publicznej jako mieszkaniec – po to, żeby ominąć czas odpowiedzi (czas na udzielenie to 14 dni – przyp. red.) – to pytam się: gdzie jest szacunek do urzędu? Do burmistrza? Państwo, jako radni, mają narzędzia – zapytanie, interpelację. Możecie złożyć wniosek przewodniczącemu rady miejskiej – bronił urzędników Michalak. Jego zdaniem na obradach komisji brakuje dialogu – według jego opinii po to, by na transmitowanych sesjach „robić medialne show”. – Jeżeli to jest sposób na kampanię, budowanie własnej marki, to gratuluję – ironizował.

– Lepiej poświęcić swoją inteligencję i energię na wspólne działanie na rzecz miasta i mieszkańców niż stawiać mury

– dodał. Wtedy odniósł się do Owieśnego i innego radnego Wojciecha Elszyna. – Pracownicy ZGK, spółki w 100% komunalnej, atakują i prowadzą medialną kampanię nagonki, np. na stan chodników. Czy to nie panowie powinni zgłaszać takie sytuacje do prezesa i nie stawiać go w trudnej sytuacji? Może warto wypracować taki model, żeby miasto miało zgłoszenie i możliwość zarobku dla spółki? – zastanawiał się Michalak.

Działanie panów budzi retorykę opozycyjną w spółce do miasta. Tworzycie chorą sytuację, ściany społecznego podziału – my kontra oni. Nie sprzyja to wspólnym działaniom, buduje mury, których my nie chcemy. Rozumiem, że jest jakiś nadrzędny cel, niespełnione plany czy ambicje – życzę z całego serca, żeby się spełniły – kontynuował burmistrz. To nawiązanie do Wojciecha Elszyna, który w 2024 roku walczył z Michalakiem o najważniejszy solecki urząd.

Burmistrza wzburzył post na profilu Przyszłości Dla Solca z 17 marca, w którym opozycyjni radni skrytykowali działania aplikacji do zgłaszania nieprawidłowości.

Jeszcze w minioną sobotę (14.03.2026) w systemie widniało 91 aktywnych zgłoszeń. W poniedziałek (16.03.2026) wieczorem ta liczba spadła do zaledwie pięciu. To oznaczałoby, że Urząd Miejski rozwiązał aż 86 spraw w jeden weekend! Bylibyśmy pod ogromnym wrażeniem tej rekordowej sprawności Pana Burmistrza, gdyby nie jeden „drobny” szczegół: Państwa sygnały, że problemy w rzeczywistości… wcale nie zniknęły. Z Państwa relacji wynika, że zgłoszone dziury w drogach i chodnikach jak były, tak są (czego dowodem jest dzisiejsze zgłoszenie mieszkańca: „Dziura jest, zgłoszenie znikło”), dzikie wysypiska nie zostały uprzątnięte, problemy z oświetleniem czy zalegającą wodą na drogach gruntowych pozostają aktualne – informowali radni. W poście znalazła się też informacja o złożeniu wniosku o udostępnienie informacji publicznej.

Wracamy do zapisu sesji z 20 marca. – Można nie lubić Adama Michalaka, ale czy to się komuś podoba, czy nie pełnię funkcję burmistrza i przez trzy lata najprawdopodobniej to się nie zmieni. Jesteśmy gośćmi na sesji – czy w domu też się ich tak traktuje? – mówił, podkreślając, że jest otwarty na dialog.

– Solec Kujawski to miasto do 20 tysięcy mieszkańców, tu nie ma prawej i lewej strony. Mamy radę składającą się z 15 osób. Nie mówię tego panie Łukaszu, by wejść w polemikę; mówię po to, by się nad tym zastanowić. Nie odwiedził mnie pan ani razu w sprawach mieszkańców Osiedla Leśnego, a na komisji ostentacyjnie przyniósł mi pan zaproszenie, wiedząc dobrze, że nie bierzemy udziału we wiosennych spotkaniach. Ja jestem zawsze do dyspozycji

– kontynuował burmistrz. Uznał także, że „dwa lata takiego działania jest męczące”. – Kampania się skończyła, a dla niektórych znów się zaczęła – spuentował Michalak.

Łukasz Owieśny odnosi się do słów burmistrza

Po wystąpieniu Michalaka Owieśny krótko odniósł się do słów, które padły na sesji. – Mówi pan o chorej sytuacji i mowie nienawiści, której jestem absolutnym przeciwnikiem, podobnie jak przemocy – zarówno fizycznej, jak i werbalnej. Myślę, że pozostali radni to potwierdzą. Jeśli jakakolwiek moja wypowiedź się pod to kwalifikuje, to poproszę o przesłanie jej do mnie. Ja usiądę i się nad tym zastanowię. Rozróżniajmy krytykę działań burmistrza – czy ja w sprawie dziur mam za każdym razem kontaktować się z panem? Referat urzędu miasta potwierdzi, że jestem z nim w stałym kontakcie – i to nie przez aplikację – tłumaczył Owieśny.

Reprezentant Przyszłości Dla Solca obiecał, że zastanowi się nad swoimi działaniami, ale chciał też, by inni również je zrewidowali. – Czy wszyscy siebie szanujemy? Wydaje mi się, że nie – skomentował. Przedstawiciel władzy wykonawczej zapraszał natomiast do rozmów, bo „tylko wspólny dialog może wypracować jakieś rzeczy”, a jego stanowisko to „misja, która odbija się na życiu prywatnym”.

7 kwietnia Owieśny na swoim profilu na Facebooku podjął dłuższą polemikę ze słowami Michalaka. – Podczas ostatniej sesji Rady Miejskiej z ust burmistrza Solca Kujawskiego padły nieprawdziwe słowa. Nie mogę zostawić tych bezpodstawnych ataków bez komentarza. Zawsze kierowałem się dobrem mieszkańców i transparentnością, dlatego poniżej szczegółowo i merytorycznie odpowiadam na każdy z zarzutów – napisał.

Owieśny twierdzi, że nikt nie buduje wizerunku niekompetencji pracowników urzędu, ani nie deprecjonuje urzędu burmistrza. – Zadawanie pytań jest rolą radnych, podobnie jak wyrażanie swoich opinii lub wskazywanie nieprawidłowości – uważa radny Przyszłości Dla Solca. I dodaje, że burmistrz sugerował, że wszystkie niepowodzenia wynikają z ilości interpelacji i zapytań grupy radnych.

CZYTAJ TAKŻE: S10. Zobacz spore postępy na odcinku Solec – Toruń [ZDJĘCIA, WIDEO]

Idąc tym tokiem rozumowania, to cud, że w poprzedniej kadencji miasto w ogóle funkcjonowało, ponieważ sam Adam Michalak jako radny poprzedniej kadencji złożył 26 interpelacji, a pozostali radni 31, co daje łącznie 57 interpelacji. W tej kadencji złożono łącznie 15 interpelacji, z czego Wojciech Elszyn złożył sześć interpelacji i tyle samo wniosków o UIP (pytania były ponawiane przez niekompletność udzielonych odpowiedzi). Osobiście złożyłem dwie interpelacje. Według mnie za mało – czytamy na profilu facebookowym radnego.

Post ilustrują też zrzuty ekranu z facebookowego profilu Adama Michalaka sprzed niemal sześciu lat, kiedy to pełnił funkcję radnego. Ma to świadczyć o zmianie stosunku do roli burmistrza po objęciu urzędu. – Załączone zdjęcia pokazują, jak Pan rozwiązywał problemy napraw chodników w przeszłości (również jako pracownik podmiotu samorządowego) – uważa autor polemiki.

Odnosząc się do zarzutów Michalaka o złożenie wniosku o dostęp do informacji publicznej poza procedurami, Owieśny twierdzi, że został on położony przed burmistrzem, ale ten nie zareagował, dlatego wniosek przyjęła jego zastępczyni. – Pominę milczeniem uznanie za brak szacunku samego złożenia wniosku. Czas na udzielenie odpowiedzi zarówno na wniosek o UIP, jak i interpelację radnego wynosi 14 dni (…). W przypadku interpelacji wyegzekwowanie odpowiedzi bywa trudniejsze – uzasadnił ten ruch radnych swojego klubu.

Przedstawiciel Przyszłości Dla Solca uważa, że na ostatniej sesji nie było „medialnego show” i uważa, że to burmistrz – jeszcze jako radny – brał w nim udział. Owieśny polemizuje też z Michalakiem w kwestii swojej roli jako pracownika miejskiej jednostki. – Nie do końca rozumiem sens tej wypowiedzi. Niezależnie od sympatii czy antypatii, jaką jestem darzony, wobec wszystkich pracowników urzędu stosuję te same standardy, zawsze reaguję na zgłoszenia i współpracuję najlepiej, jak się da. Nie znajdzie Pan osoby, która temu zaprzeczy. Nigdy nikogo nie potraktowałem gorzej tylko dlatego, że ma inne poglądy ode mnie! Moje miejsce pracy jest po prostu wygodną wymówką dla burmistrza, najlepiej jakbym w większości przypadków w ogóle nie zabierał głosu – uderza przeciwnik burmistrza.

– Na pewno nie jest etyczna próba kontrolowania radnego, niezależnie od jego miejsca pracy. To nie ja dzwonię sprawdzać, czy dany pracownik ZGK (nie tylko ja byłem sprawdzany) jest w pracy. To nie ja jeżdżę za radnym sprawdzić, co robi. To nie ja wymuszam niewypowiadanie się publicznie na temat pracy radnego. To nie ja komentuję wysokość swoich zarobków w godzinach pracy. Tutaj dodam, że oczywiście każdy ma prawo do swojej opinii, natomiast wypowiadanie jej przy innych pracownikach i mieszkańcach w godzinach pracy z etyką nie ma nic wspólnego. W końcu to nie ja od przeszło dwóch lat szukam czegokolwiek na radnego

– uważa Owieśny. I broni się, że w godzinach pracy zajmuje się wyłącznie pracą na rzecz Zakładu Gospodarki Komunalnej. – Jako mieszkaniec Solca Kujawskiego jestem także po części Pańskim pracodawcą. Jako radny mam nie tylko prawo, ale po prostu obowiązek stać na straży przestrzegania prawa i kontrolowania pracy burmistrza. I będę to robił dalej, niezależnie od konsekwencji, jakie za to ponoszę – stwierdził radny.

Na słowa Michalaka o „chorej sytuacji”, Owieśny reaguje następująco: – Częściowa zgoda – sytuacja jest chora. Przyczyny jednak leżą gdzie indziej.

Łukasz Owieśny sygnalizuje także, że nie dostał informacji, w którym momencie stosował mowę nienawiści. – W związku z tym oczekuję, aby podczas najbliższej sesji wycofał się Pan z tych słów. Przez całe życie walczę z takimi zachowaniami i nie pozwolę, by ktokolwiek jedną wypowiedzią próbował to przekreślić – uważa radny. I twierdzi, że „szanuje urząd burmistrza” lecz „ludzi traktuję z wzajemnością”.

Jak twierdzi członek Przyszłości Dla Solca, radni klubu głosują „zgodnie z własnymi przekonaniami i sumieniem”. – Udowodniliśmy to nieraz, głosując „po linii” burmistrza, nawet gdy część RM głosowała inaczej. Bez „obrażania się” na kogokolwiek. Tak właśnie postrzegam demokrację – pisze Owieśny, który ripostuje też zarzuty Michalaka o brak wizyt w jego gabinecie.

Panie burmistrzu, rozmawialiśmy np. na temat boiska wielofunkcyjnego na osiedlu. Nie w Pańskim biurze, ale czy to naprawdę ma takie znaczenie gdzie? Rozmawialiśmy telefonicznie (nie było mnie w Solcu) przed Dożynkami w sprawie możliwości zorganizowania Dnia Dawcy Szpiku. Te tematy potoczyły się przecież w dobrym kierunku. W sprawach osiedla (stan dróg, niedziałające oświetlenie itp.) kontaktowałem się kilkadziesiąt razy, głównie z WUM mailowo i telefonicznie. Złożyłem również pisma w sprawie ul. Średniej oraz ustawienia dodatkowych ławek i śmietników. To nie są tematy, które powinny w ogóle „przechodzić” przez burmistrza. Na ostatnim zebraniu z mieszkańcami podkreślał Pan, że poprzedni zarząd osiedla odwiedzał Pana co kwartał (czyli w okresie od maja do września, kiedy został wybrany nowy ZOL) i warto do tego wrócić. Byłem członkiem również poprzedniego Zarządu Osiedla i nie przypominam sobie takiej sytuacji – uważa przedstawiciel Osiedla Leśnego.

Skoro mowa o osiedlu, Owieśny odniósł się także do zaproszenia burmistrza na zebranie. – W tym roku przekazałem Panu zaproszenie na wiosenne zebranie z mieszkańcami po głosach krytyki, że na spotkanie z mieszkańcami osiedla toruńskiego nie został Pan zaproszony. W ubiegłym roku problemem było zwrócenie się do Pana po imieniu. Teraz to brak koperty. Myślę, że wyczerpałem już limit „błędów” i w przyszłym roku będzie Pan zadowolony – skomentował.

Owieśny apeluje do Michalaka o „opamiętanie”

Łukasz Owieśny puentuje swoje oświadczenie apelem do najważniejszego soleckiego urzędnika o „opamiętanie, o niemarnowanie czasu na walkę z każdym, kto ma inne zdanie lub światopogląd niż Pan”.

Ten czas można wykorzystać na coś pożytecznego dla miasta. Należy skończyć z zaczynaniem rozwiązywania każdego problemu od tego, kto go zgłosił, kiedy i jak go za to można „ukarać”. Nie jest problemem także to, że mnie Pan zawodzi jako Burmistrz, mojego głosu w następnych wyborach i tak Pan nie dostanie. Problemem jest to, że cierpi na tym nasze miasto. Zawodzi Pan osoby, które na Pana głosowały, osoby, które Pana wspierały lub nawet startowały z tego samego komitetu. Marnuje Pan jakże cenny czas. Solec już go nie ma, żeby czekać – uważa radny „Przyszłości Dla Solca”.

Oponent Michalaka zadeklarował, że będzie wspierał „dobre inicjatywy dla Solca i Solecczan”, ale nie zgadza się z zarzutami, że negatywna opinia na temat pracy burmistrza jest mową nienawiści.