Lista odwołanych wydarzeń i zamkniętych miejsc [AKTUALIZACJE NA BIEŻĄCO]

Operowy smak, czyli uczta w Restauracji Maestra

Dodano: 06.08.2019 | 09:25

Na zdjęciu: "Otello", czyli sztuka naprawdę dobrego steku...

Fot. BB

W bydgoskiej Operze Nova można udać się na ucztę muzyczną. Repertuar placówki cieszy się wielkim uznaniem melomanów, którzy często tłumnie wypełniają główną salę ikonicznego obiektu przy Marszałka Focha. Obiektu, w którym można zaznać nie tylko uczty duchowej, ale też tej smakowej. Od lat nieodłączną częścią jednego z operowych kręgów jest bowiem Restauracja Maestra. Znana melomanom i uczestnikom imprez okolicznościowych – ale może nie do końca znana pozostałym bydgoszczanom. Zaproszeni do Maestry chętnie pokażemy Wam, jak się prezentuje, a przede wszystkim – jak smakuje obiad w operze!

Symbioza restauracji z Operą Nova jest widoczna przede wszystkim w detalach wnętrza lokalu – szyby są przystrojone naklejkami z pięciolinią i nutami, a na jednej ze ścian umieszczono zdjęcia przedstawiające fragmenty spektakli, wystawianych na deskach bydgoskiej sceny. Samo wnętrze jest bardzo przestronne i pozwala na jego adaptację zgodnie z życzeniami klientów – Maestra jest bowiem znana z przyjmowania przyszłych maturzystów, gości weselnych, ale też uczestników kongresów czy widzów opery. Dzięki zastosowaniu podwyższenia, które naturalnie dzieli salę odpowiednie miejsce znajdą w nim również ci, którzy lubią spożywać posiłek w większej intymności. Wystrój Maestry jest klasyczny i zarazem bardzo estetyczny. Dobre oświetlenie zapewniają z jednej strony przeszklenia od strony ulicy Focha, a z drugiej – lampki ustawione przy stołach i lustra. Pomimo bliskości niezwykle ruchliwej arterii, w środku panuje cisza, która pozwala skupić się na rozmowie – nie mąci jej też muzyka, która jest delikatna i ustawiona na odpowiednią głośność.

Operowy smak, czyli uczta w Restauracji Maestra

Zobacz również:

Nowy Port odmieni Śródmieście. Co powstanie naprzeciw Opery Nova?

Dobre wnętrze restauracji to podstawa sukcesu, ale efekt końcowy zależy już wyłącznie od tego, co zostanie podane na talerzu. Zanim przystąpiliśmy do smakowania konkretnych potraw, podano nam przystawkę – chleb z pieczarkami w oliwie z oliwek oraz chipsy z bakłażana. Owe chipsy w smaku niemal nie odróżniały się od tych ziemniaczanych – były odpowiednio chrupiące i słone. Główna część przystawki była bardzo smaczna.

Podczas wizyty w Maestrze sprawdziliśmy smak zupy sezonowej – krem z pomidorów i papryki. Konsystencja – bardzo gęsty. Smak – dominacja pomidora, ale wyczuwalna pikantność i przede wszystkim smak papryki. Nie pieprzu, nie chilli tylko właśnie papryki rocznej. Bardzo miły akcent wpłynął pozytywnie na ocenę całego dania. 

W karcie Maestry także zawarto akcenty operowe – dania nazwano bowiem tytułami wybitnych dzieł. “Baron cygański” Straussa to wolno pieczone policzki wieprzowe, a “Don Carlos” Verdiego to spora porcja owoców morza. Zdecydowaliśmy się jednak na sprawdzenie innego dzieła kucharzy operowej restauracji, nazwanego na cześć innej opery Verdiego – “Otello” – czyli na stek wołowy podany z plastrami zapiekanych ziemniaków i smażonymi warzywami. Ale to nie koniec – by pokazać inną stronę kuchni Maestry postanowiliśmy też spróbować “Latającego Holendra” – smażonego halibuta z puree z zielonego groszku, sałatką z warzyw i mulami duszonymi w białym winie.

Podany na desce kawał steku z pozoru nie robi wrażenia sycącego dania – ale już w trakcie konsumpcji odkrywamy jego zalety. Średnio wysmażone (wedle życzenia) mięso jest niebywale soczyste. Przeżuwanie jego kawałków daje niezwykłą przyjemność i radość. Wołowina jest naprawdę wysokiej jakości. Podane warzywa dodają delikatności – wyróżnić należy smak marchwi. Osobiście nie mam uwag do naprawdę ciekawej formy podania, poza posypką z gruboziarnistej soli. Ale jej kontakt z daniem nie wpływa tak bardzo na świetny smak zarówno samego steku, jak i warzyw. Stek robi naprawdę ogromne wrażenie i jest wart spróbowania – jak i wydanych pieniędzy.

Dobrze usmażony był także halibut, główny element “Latającego Holendra”. Mięso ryby było odpowiednio delikatne, nie posiadało też żadnych ości. Puree z groszku także przygotowano w sam raz – nie było tutaj mowy o znalezieniu niezblendowanych drobin warzywa. Mule dobrze uzupełniły smak ryby i dodatków.

Deser – lody i crème brûlée. Przy tych pierwszych zbytnio nie będziemy się rozwodzić – była to słodka dawka dobrego, owocowego smaku, ale drugi deser był niezwykle smaczny i doskonale podany. Odpowiednio miękki, z niezwykle wyczuwalną wanilią i dodatkami w postaci bardzo smacznych świeżych owoców – Maestra przegoniła w tym aspekcie testowaną jakiś czas temu konkurencyjną restaurację. 

Zaproszono Was na imprezę do Maestry? Nie wahajcie się ani chwili i idźcie sprawdzić, jak smakuje jedzenie w operze! Nawet jeśli nie macie w planach wizyty w związku z jakąkolwiek okolicznością, warto skusić się na ofertę tego lokalu, choćby dla samego faktu poczucia nieco innego klimatu niż w typowej restauracji na Starym Mieście. Lokal prowadzony przez Grupę Gran Bydgoszcz cechuje bardzo dobra obsługa kelnerska – wszystko odbywało się zgodnie ze sztuką. A jeśli ktoś chciałby spróbować swoich sił na tym stanowisku, to informujemy, że restauracja prowadzi obecnie nabór pracowników na stanowisko kelnera!