Trzej muszkieterowie mistrza. Mechanicy wspierają Tomasza Golloba
Dodano: 24.12.2018 | 09:30Na zdjęciu: Od lewej: Wojciech Malak, Rafał Lewicki i Janusz Borzeszkowski w czasie kariery Tomasza Golloba przygotowywali mu sprzęt na turnieje. Teraz wspierają go w jego walce o powrót do zdrowia.
Fot. Szymon Fiałkowski
Są z Tomaszem Gollobem na dobre i na złe. Towarzyszyli mu w drodze na żużlowy szczyt – zarówno w cyklu Grand Prix, jak i rozgrywkach ligowych w Polsce, Anglii i Szwecji. Teraz trójka byłych mechaników 47-latka również wspiera mistrza. Tym razem w jego najważniejszym wyścigu w życiu, którego stawką jest powrót do zdrowia.
Przed Państwem Janusz Borzeszkowski, Rafał Lewicki i Wojciech Malak. Bydgoszczanie. Ale przede wszystkim ludzie, którzy jeszcze kilkanaście lat temu odpowiadali za przygotowanie sprzętu Gollobowi na mecze ligowe i turnieje z cyklu indywidualnych mistrzostw świata, a w ubiegły weekend zorganizowali halowy turniej piłkarski, z którego całkowity dochód (podobnie jak z równolegle trwających licytacji gadżetów sportowych) zostanie przeznaczony na leczenie mistrza, u którego boku pracowali w różnych odstępach czasu.
Borzeszkowski w sztabie Golloba pracował przez dekadę. – Byłem u niego, jako pierwszy mechanik od 1991 do 2001 roku – opowiada. Pracę w jego zespole zawdzięcza również swojej żonie Joannie. – Wychowywali się wspólnie na jednym podwórku, mieszkali naprzeciwko siebie. Po ślubie z moją żoną, poznałem się z Tomaszem. Na początku pomagałem mu dorywczo, a potem rozpocząłem współpracę – dodaje. On sam niemal na dzień dobry, w tym fachu został rzucony na głęboką wodę. – Uczyłem się od podstaw, bowiem wcześniej przy żadnej mechanice nie pracowałem – mówi. Pytamy go, jaki był Tomasz Gollob – pracodawca? – Niezwykle wymagający – podkreśla Janusz Borzeszkowski i tłumaczy na czym to polegało: – On nigdy nie mówił, jak się to robi, tylko ty sam musiałeś dojść do tego, jak daną część motocykla naprawić. Dużo się przy nim nauczyłem.
Do jego zadań należało między innymi przygotowywanie silników pod kątem spotkań ligowych czy turniejów Grand Prix. – Współpracę z Tomkiem wspominam bardzo miło, ale tak samo jest z każdym innymi zawodnikiem, z którym pracowałem bądź współpracuję do dzisiaj – dodaje. Wystarczy wspomnieć, że po odejściu z zespołu Golloba, Borzeszkowski miał kilkuletni epizod współpracy z Piotrem Protasiewiczem.
Kilkunastoletni staż pracy z Tomaszem Gollobem ma na swoim koncie Rafał Lewicki. – Pracowałem u niego do 2002 roku – zaczyna. W cyklu Studio Metropolia opowiada o pracy z mistrzem świata z 2010 r. – To była najlepsza szkoła życia sportowego. Tomek bardzo wielu rzeczy nas nauczył, a dzięki tej współpracy jest nam zdecydowanie łatwiej w pracy z innymi zawodnikami – podkreśla. Bydgoszczanin współpracował potem jako mechanik m.in. z Krzysztofem Kasprzakiem czy Duńczykiem Bjarne Pedersenem, a obecnie – już jako menedżer – pomaga Rosjaninowi Artiomowi Łagucie. – To dzięki Tomkowi dostaliśmy przepustkę do pójścia dalej w tym zawodzie – przyznaje Lewicki i wie, że ta praca kosztuje bardzo dużo wyrzeczeń. – Obcowanie z nim to była przyjemność. Tomek to nietuzinkowa postać, dla polskiego i światowego sportu zrobił dużo – zaznacza.
CZYTAJ WIĘCEJ: Rafał Lewicki w Studio Metropolia: Praca z Tomaszem Gollobem to najlepsza szkoła życia sportowego
Zdecydowanie najdłużej w sztabie Golloba pracował Wojciech Malak. I to nie tylko z Tomaszem, bo w ubiegłym roku pomagał również przy sprzęcie jego bratankowi – Oskarowi Ajtner-Gollobowi, który reprezentuje bydgoską Polonię. Malak u boku mistrza był niemal do końca jego sportowej kariery, a on sam również ma za sobą epizod związany ze startami na żużlu. – Od 1992 roku moje życie zmieniło się o 180 stopni – mówi w wypowiedzi dla oficjalnej strony żużlowej PGE Ekstraligi. Opowiada, że w życiu spotkały go trzy szczęścia: żona Magda, córka Martyna i Tomasz Gollob. – Praca z nim to była czysta przyjemność. To jest po prostu coś, czego nie da się zdefiniować – dodaje. Gollob imponował mu tym, jak czuł motocykl podczas jazdy. – Nie będzie w najbliższym czasie takiego żużlowca, który by czuł tak motocykl jak on – podkreśla Malak i wyznaje, że Gollob w jakimś sensie zastąpił mu rodziców i tak pozostało do dnia dzisiejszego.
W minioną niedzielę byli mechanicy Tomasza Golloba zorganizowali turniej piłkarski, który odbył się w Łuczniczce. Do Bydgoszczy przyjechało dwanaście zespołów (a chętnych było o wiele więcej), które podzielono na dwie sześcioosobowe grupy. Nie zabrakło gwiazd sportu, bo swoją drużynę wystawiła m.in. drużyna gwiazd piłki ręcznej (ze Sławomirem Szmalem, Grzegorzem Tkaczykiem czy Damianem Wleklakiem w składzie), którzy wygrali całą imprezę pokonując w finałowym meczu zespół z Torunia 2:0. – Odzew po turnieju jest bardzo pozytywny, widać było integrację środowiska sportowego – mówi Lewicki. Przyznaje, że Tomasz Gollob, który pojawił się w hali był zadowolony z przebiegu zawodów. – Przerosło to jego oczekiwania – dodaje i zaznacza, że jest jeszcze za wcześnie by mówić o tym, czy odbędzie się druga edycja takich zmagań.
Gollob w Łuczniczce również wygłosił przemowę i dziękował wszystkim za dotychczas udzielone wsparcie w walce o jego powrót do zdrowia. My zapytaliśmy go o to, jak ocenia współpracę ze wspomnianą trójką mechaników. – Bardzo miło to wspominam – mówi Gollob. – Dzisiaj są oni w tych miejscach, które dają im możliwość, aby móc się rozwijać w naszej dyscyplinie – zaznacza. Wyznał też, że pojawiła się nowa szansa w jego leczeniu, a taką jest zabieg w jednej z klinik w Szwajcarii, który mógłby zostać przeprowadzony w 2019 roku. – Taka szansa może się zdarzyć tylko raz. Chcę spróbować, konsultujemy to – mówił były mistrz świata, którego karierę sportową brutalnie przerwał wypadek na torze motocrossowym w Chełmnie w 2017 r. Wie jednak, że ma na swojej drodze ludzi, na których może liczyć. Do takich z pewnością zaliczają się jego byli mechanicy.














