Lista odwołanych wydarzeń i zamkniętych miejsc [AKTUALIZACJE NA BIEŻĄCO]

Bydgoscy kandydaci w wyborach poruszają kwestię terenów pozachemowskich. Platforma chce powołać specjalny zespół

Dodano: 07.10.2023 | 17:45

Na zdjęciu: Politycy Platformy Obywatelskiej: kandydaci w wyborach do sejmu: Włodzisław Giziński i Krzysztof Brejza oraz do senatu Andrzej Kobiak, a także wicemarszałek województwa Zbigniew Ostrowski i były minister Antoni Tokarczuk mówili podczas konferencji o kwestii terenów pozachemowskich i konieczności powołania powołania specjalnego zespołu parlamentarnego, który w sposób kompleksowy i regularny rozpocząłby działania na rzecz monitorowania i realnego uzdrowienia terenu Zachemu.

Fot.

Na tydzień przed głosowaniem w wyborach parlamentarnych, bydgoscy kandydaci w wyborczym wyścigu o poselski mandat poruszyli kwestię i temat terenów pozachemowskich. Zrobili to głównie przedstawiciele Koalicji Obywatelskiej oraz lider listy Trzeciej Drogi z ramienia Polski 2050. – Zachem trzeba posprzątać i my tego dopilnujemy – zapewnił Andrzej Kobiak. 

O tematach związanych z remediacją i oczyszczeniem terenów pozachemowskich mówi się od bardzo dawna. Ten temat powrócił także teraz, w trwającej jeszcze kampanii przed wyborami parlamentarnymi. Ponownie dużo o nich mówią przedstawiciele partii opozycyjnych.

Jako pierwsi poruszyli ją kandydaci Koalicji Obywatelskiej w wyborach – ubiegający się o poselski mandat dr Włodzisław Giziński oraz Krzysztof Brejza, a także startujący do senatu Andrzej Kobiak, których podczas spotkania z dziennikarzami wsparli wicemarszałek województwa Zbigniew Ostrowski oraz były minister środowiska Antoni Tokarczuk. – Nie zawaham się powiedzieć, że będziemy rozmawiali o jednej z najważniejszych spraw dla Bydgoszczy i regionu, a być może i dla kraju oraz Europy – mówił na spotkaniu z dziennikarzami wicemarszałek Ostrowski. Podkreślał, że to, co pozostało po Zachemie, tj. zanieczyszczenia na ponad stu hektarach oraz innych obszarach sprawiają, że o tym temacie trzeba mówić konkretnie, tj. o tym, że trzeba go załatwić. – Powiem jako przedstawiciel samorządu województwa, że i samorząd województwa i środowiska lokalne wyczerpały swoje możliwości, jeśli chodzi o odmianę tego stanu rzeczy – dodawał Ostrowski. W jego ocenie, skala zanieczyszczeń na tym obszarze jest tak duża, że nie wystarczyłyby na realizację tego zadania środki finansowe z jakiegokolwiek programu operacyjnego, a tym bardziej ze środków samorządu miasta. Ostrowski zastrzegł jednak, że w specustawie nie sprecyzowano źródeł finansowania.

Przypomnijmy, że nowa specustawa rządowa przerzuca odpowiedzialność za oczyszczanie tego terenu na władze samorządowe. Jeszcze w lipcu br. poseł Iwona Kozłowska i miejski radny Robert Langowski wyliczali, że na remediacje terenu po Zachemie, miasto musiałoby wydać bagatela 2,65 mld zł. Politycy opozycji przygotowali nawet poprawkę, która wskazywałaby na to, aby to rząd zlecił samorządom zadanie remediacji. Ta poprawka jednak upadła w ponownym głosowaniu w sejmie.

Dr Giziński przypomniał, że Zachem produkował w latach 1948 – 2014 m.in. materiały wybuchowe, a także piankę poliuretanową czy barwniki. W czasach świetności zakładów, pracowało tam ok. 15 tysięcy osób. – Na całym świecie w sytuacji katastrofy ekologicznej, rządy przeprowadzają badania lekarskie. Od 2014 roku nikt nie spróbował nawet zasygnalizować, że taki program kompleksowych badań będzie robiony – powiedział i alarmował: – Jeśli jeszcze trochę dłużej poczekamy, to taki rządowy program nie będzie miał do dyspozycji żywych ludzi tylko akty zgonu. W najbliższym budżecie musi znaleźć się miejsce i środki na rządowy program oceny skutków zdrowotnych dla bydgoszczan, byłych pracowników Zachemu. To duże pieniądze i muszą się znaleźć.

Mówił, że Zachem produkował wiele toksyn, które mają działania rakotwórcze, kancerogenne i mogą wpływać m.in. na kod genetyczny. – Dzisiaj te materiały, które składowano na jednym z wysypisk przez wiele lat wsiąkały w ziemię i wchodziły do wód gruntowych i płyną do Wisły i Brdy – mówił dr Giziński i powoływał się przy tym na wyniki badań zespołu pod kierownictwem prof. Mariusza Czopa z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, wedle których skażone wody, które są pozostałościami po Zachemie są 100 metrów od Wisły. – Jeśli dzisiaj nie znajdziemy sposobu na to, aby zatrzymać to skażenie, to te wody dotrą do Wisły, a wraz z nią do Bałtyku, a to się stanie problemem Skandynawii i państw Bałtyckich – alarmował kandydat Koalicji Obywatelskiej w wyborach do sejmu. Nawiązał do decyzji wydanej w 2018 roku przez Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Bydgoszczy, a na mocy tej decyzji pociągnięto do odpowiedzialności za powstałe szkody i zobowiązano do ich likwidacji prawnego następcę Zachemu – Ciech. – Ta decyzja została dwukrotnie uchylana decyzją Generalnego Inspektora Ochrony Środowiska, a trwało to do 2022 roku, przy czym ostatnie uchylenie było w grudniu 2022 r. – podkreślił. Giziński zaznaczył przy tym, że do tego postępowania włączył się także Rzecznik Praw Obywatelskich w połączeniu z Prokuratorem Okręgowym w Bydgoszczy. Apelował o to, aby upowszechniać stanowisko w tej sprawie prof. Marcina Wiącka. – Wykazuje on w swoim wystąpieniu, że decyzja GDOŚ była nie tylko niezgodna z prawem, ale i sprzeczna z istotną ustawy z 13 kwietnia 2007 r., tzw. ustawy szkodowej, która określa odpowiedzialność za powstałe szkody dla środowiska i zobowiązuje do ich naprawienia – wyliczał prof. Włodzisław Giziński i podkreślał, że w sprawie tematów remediacji Zachemu nie zrobiono zbyt wiele, a i według wyliczeń zespołu prof. Czopa, koszt tej remediacji już teraz wynosi niemal 4 mld zł. Na zakończenie przypomniał, że choćby w bezpośrednim sąsiedztwie składowiska, stężenie fenolu w wodach gruntowych aż 150 tysięcy razy(!) przekracza dopuszczalne normy.


OBSERWUJ SERWIS WYBORCZY – WYBORY 2023 BYDGOSZCZ


Senator Andrzej Kobiak przyznał, że koszty są tak duże, że żaden samorząd sam nie udźwignie tego tematu finansowo. – Sam trzykrotnie składałem do budżetu państwa propozycję, aby do budżetu państwa wprowadzono pozycję dodatkową, tj. na oczyszczenie tego terenu – powiedział i dodał, że choć senat tę propozycję przyjmował, to sejm trzykrotnie ją odrzucał, uznając, że nie dostrzega problemu. – Proponowałem kwoty proporcjonalnie niższe, niż te, które proponowali specjaliści – dodał i zastrzegł, że ta kwota 4 mld zł to nie jest kwota, która byłaby do wydania w ciągu jednego roku. – W związku z tym, że zbliża się koniec roku i będzie podejmowana nowa ustawa budżetowa, to ważne, aby ta kwota została w budżecie zapisana – podkreślił i nadmienił, że nawet jeśli na początek wpisana zostanie kwota choćby pół miliarda złotych to będzie wiadomo, że ten proces został rozpoczęty. Kobiak ma nadzieję, że uda się krajowi odblokować finansowanie z Unii Europejskiej, a ta stawia mocno na ochronę środowiska. – Musi polski parlament się tym tematem zainteresować, ale też działać tak, aby z Europy te środki popłynęły na ratowanie tego terenu – przyznał.

Inny z kandydatów Koalicji Obywatelskiej w wyborach do sejmu Krzysztof Brejza złożył deklarację, że w nowej kadencji parlamentarnej, Koalicja Obywatelska będzie dążyła do powołania specjalnego zespołu parlamentarnego, który w sposób kompleksowy i regularny rozpocznie działania na rzecz monitorowania i realnego uzdrowienia terenu Zachemu. – Chcemy, aby w tym zespole działali także przedstawiciele nowego rządu, którzy będą odpowiedzialni za pozyskanie środków europejskich – zapowiedział Brejza. – 15 października, mieszkańcy Bydgoszczy zagłosują za odblokowaniem środków z Krajowego Planu Odbudowy, a to środki choćby na tańszy prąd, zieloną energię, ale to są pieniądze na projekt, którego nie udźwignie miasto i region, czyli uzdrowienie Zachemu – wyliczał.

Sprawą Zachemu od wielu lat interesuje się także legenda Solidarności Antoni Tokarczuk, minister środowiska w latach 1999 – 2001 w rządzie premiera Jerzego Buzka. Podczas briefingu z dziennikarzami poparł inicjatywę powołania takiego zespołu. – Ta bezradność powoduje, że ja w tym temacie nie mogę być bierny – nie ukrywał Tokarczuk i przyznał, że kwestia Zachemu przypomina mu węzeł gordyjski, bo jest tam problem do rozwiązania w stosunkach własnościowych w udzieleniu pomocy publicznej. Tokarczuk nadmienił, że tylko w ostatnich latach obszar blisko 300 hektarów skażonej ziemi sprzedano trzem spółkom za 13 zł za metr. – Później ta ziemia bez żadnej kontroli była masowo wywożona w kraj – mówił dalej były minister środowiska i zaznaczał, że właściciele tych spółek się kryją i nie ma do nich jakiegokolwiek kontaktu. Nie ukrywał przy tym, że kwestie wszelkich zmian własnościowych wymagają także wejścia m.in. prokuratury. – Ja nie wskazuję tu nikogo, ale te sprawy bez rozwikłania przez wymiar sprawiedliwości, to wielu rzeczy nie da się tutaj zrobić. Mam nadzieję, że ta komisja będzie wieloaspektowa i uruchomi wszelkie mechanizmy do rozwiązania tego problemu – zakończył.


KANDYDACI W WYBORACH PARLAMENTARNYCH 2023 – SPRAWDŹ, KTO KANDYDUJE DO SEJMU I SENATU


Pietrykowski: Przestać mówić o Zachemie, tylko ten problem rozwiązać

Temat remediacji terenów pozachemowskich poruszył także lider listy w okręgu 4 z ramienia Polski 2050 (Trzeciej Drogi) Norbert Pietrykowski. Haniebnym nazwał głosowanie ze strony posłów PiS, po którym Bydgoszcz nie otrzymała jakichkolwiek środków na remediacje wspomnianego obszaru. – Dzisiaj sytuacja wygląda w ten sposób, że samorząd otrzymał zadanie: posprzątaj, ale nie dostał na nie żadnych środków – powiedział podczas niedawnej konferencji prasowej, w trakcie której jego kandydaturę poparł Jan Rulewski.

W jego cenie, to jest bomba ekologiczna, którą za wszelką cenę należy rozbroić. – Jestem za tym, aby przestać mówić o Zachemie, ale żeby ten problem rozwiązać – dodawał. Zaproponował on spotkanie polityków wszystkich opcji ponad podziałami. – Tutaj nie ma polityków z prawa czy z lewa. Tu musimy działać dla dobra mieszkańców Bydgoszczy i żaden interes partyjny nie może być ważny. Nie traktujmy tego tematu jako paliwa politycznego – zapowiedział Pietrykowski.

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
stary dziad
stary dziad
4 miesięcy temu

Ja jestem starym dziadem ale tych czterech na zdjęciu mogłoby być moimi ojcami.
Minimum.
Dziady – na Artyleryjską marsz !!
Poza tym wszyscy oni mieli władzę, wszyscy mogli JUŻ DAWNO zająć się terenami po Zachemie, dlatego ich obecne wypowiedzi uważam za CZYSTĄ HIPOKRYZJĘ !

Rysio
Rysio
4 miesięcy temu

No wlasnie rządzili opozycja dzisiejsza plus opozycyjny prezydent i nic nie zrobił teraz mamy rządy pisu ale bez władzy w samorządzie ale czy coś zrobili? Też nic
Powinien być taki rząd który zaopiekuje się majątkiem Kulczyka i z jego prywatnej kieszeni będzie to finansowane