Bydgoszcz ugrzęzła w smogu? Działacze alarmują: wymiana nielegalnych pieców stanęła
Dodano: 19.05.2026 | 09:34Na zdjęciu: Tej zimy problem smogu był w Bydgoszczy mocno widoczny i wyczuwalny.
Fot. Szymon Fiałkowski/archiwum
Bydgoszcz na walkę ze smogiem przeznacza ponad dwukrotnie mniej niż na promocję miasta – alarmuje organizacja Bydgoski Alarm Smogowy. I podkreśla, że w Bydgoszczy wciąż działa 25 tysięcy nielegalnych „kopciuchów”. – Władzom brakuje odwagi i determinacji – twierdzą działacze antysmogowi i podkreślają, że jeśli wymian kotłów będzie przebiegać w tym tempie ich wymiana zakończy się w następnym stuleciu.
Jak przekazuje Bydgoski Alarm Smogowy, mimo obowiązującej uchwały antysmogowej i tysięcy nielegalnie użytkowanych pieców, tempo ich likwidacji w Bydgoszczy spadło do poziomu symbolicznego. Dane uzyskane z Urzędu Miasta Bydgoszczy oraz WFOŚiGW pokazują, że przy obecnej skali działań ostatnie „kopciuchy” znikną z miasta dopiero w następnym stuleciu. Jednocześnie straż miejska w praktyce nie egzekwuje obowiązujących przepisów.
– Na koniec 2025 roku w Bydgoszczy funkcjonowało około 25 tysięcy urządzeń grzewczych niespełniających norm określonych w uchwale antysmogowej. Oznacza to, że tysiące bezklasowych pieców i kotłów wciąż emitują do atmosfery pyły zawieszone oraz rakotwórcze substancje, mimo że ich dalsza eksploatacja pozostaje niezgodna z obowiązującym prawem. Jednocześnie liczba wymian pieców spadła do poziomu, który należy uznać za całkowicie niewystarczający. W 2025 roku mieszkańcy Bydgoszczy złożyli wnioski o dofinansowanie wymiany zaledwie 155 urządzeń grzewczych: 14 w programie Czyste Powietrze oraz 141 łącznie w miejskim programie dotacji do likwidacji pieców węglowych i programie Ciepłe Mieszkanie – wymienia Bydgoski Alarm Smogowy.
CZYTAJ TAKŻE: Startuje budowa kąpieliska w Bydgoszczy. Wstęp będzie bezpłatny [WIZUALIZACJE]
Dla porównania, jeszcze w 2023 roku w samym programie Czyste Powietrze złożono 546 wniosków, a więc blisko czterdzieści razy więcej niż w roku ubiegłym. Również w miejskim programie dotacyjnym oraz programie Ciepłe Mieszkanie odnotowano wyraźne załamanie – z 512 wniosków rok wcześniej do zaledwie 141 w 2025 roku.
– To już nie jest spowolnienie, to jest faktyczny zastój. Przy takiej liczbie wniosków mówimy o tempie, które nie daje żadnych realnych szans na szybkie ograniczenie niskiej emisji. Smog w Bydgoszczy nie jest już problemem braku przepisów. Jest problemem braku działania i braku odwagi w ich egzekwowaniu – mówi Kamila Gawrońska-Dickson z Bydgoskiego Alarmu Smogowego. I dodaje, że w sięgającym cztery miliardy złotych budżecie na dotacje do wymiany źródeł ogrzewania przeznacza się zaledwie trzy miliony. – To kwota symboliczna, zwłaszcza gdy zestawimy ją z wydatkami na promocję miasta, które wynoszą 6,5 miliona – alarmuje Gawrońska-Dickson.
– Lekceważenie problemu widać po podejściu Miasta do własnych „kopciuchów”. Spośród 25 tysięcy nielegalnych urządzeń ponad 4,7 tysiąca znajduje się w mieszkaniach komunalnych i socjalnych należących do miasta. Także tutaj działania postępują bardzo wolno – w ostatnich trzech latach zlikwidowano 553 kotły. Co gorsza, plany miasta zakładają dalsze ograniczenie skali wymian. W latach 2027–2029 samorząd przewiduje likwidację jedynie 241 pieców, czyli około 80 rocznie – czytamy w komunikacie Alarmu.
PRZECZYTAJ TAKŻE: Bardzo dobra wiadomość dla Bydgoszczy. Statystyczny rozwód z Toruniem staje się faktem
Zdaniem organizacji, jedną z głównych przyczyn wyhamowania tempa wymiany pieców jest faktyczny brak presji na właścicieli nielegalnych urządzeń. W 2025 roku straż miejska przeprowadziła 1465 kontroli palenisk i stwierdziła jedynie 50 przypadków naruszenia uchwały antysmogowej. Aż 43 interwencje zakończyły się pouczeniem, a tylko siedem przypadków mandatem. – W praktyce oznacza to, że użytkownicy bezklasowych pieców nie ponoszą realnych konsekwencji łamania prawa – uważają społecznicy. I przytaczają dane pozyskane przez Radę ds. Zdrowia Publicznego, wedle których ekspozycja na pył zawieszony PM2,5 odpowiada w Bydgoszczy za 292 przedwczesne zgony rocznie oraz 5799 hospitalizacji i interwencji medycznych.
– Każdy kolejny sezon grzewczy bez zdecydowanych działań oznacza dalsze koszty zdrowotne, kolejne zachorowania i kolejne zgony. Bez radykalnego zwiększenia liczby wymian pieców, przywrócenia realnie atrakcyjnych mechanizmów wsparcia finansowego oraz rozpoczęcia rzeczywistego egzekwowania uchwały antysmogowej Bydgoszcz pozostanie miastem, które formalnie walczy ze smogiem, lecz w praktyce godzi się na dalsze funkcjonowanie tysięcy nielegalnych źródeł ogrzewania – informują działacze antysmogowi.







