Bydgoszcz
1C
93% wilgotność
Wiatr: 2km/h SE
H 1 • L 1
2C
Pon
0C
Wt
1C
Sr
5C
Czw
1C
Pt
Lista odwołanych wydarzeń i zamkniętych miejsc [AKTUALIZACJE NA BIEŻĄCO]
Metropolia BydgoskaAKTUALNOŚCICo zrobić, aby zwierzęta przetrwały zimę? Oto najważniejsze zasady
19.10.2021 | 10:11

Co zrobić, aby zwierzęta przetrwały zimę? Oto najważniejsze zasady

Na zdjęciu: Jeśli w zimie wyjeżdżamy na dwa tygodnie, to zwierzęta nie mają w tym okresie wakacji od jedzenia.

Fot. pixabay

Dla zwierząt zima to okres walki o przetrwanie, rodzaj corocznego egzaminu. Te najsłabsze, chore, niewystarczająco  przygotowane mogą nie przetrwać zimna, mrozu czy zmniejszonej ilości pożywienia. Jest to rodzaj naturalnej selekcji, dzięki której wiosną przystępują do okresu godowego najsilniejsze osobniki, o najlepszych genach. Jednak obecnie, przy tak dużej ingerencji człowieka w ekosystem, aby przetrwać zimę, nie wystarczą tylko geny i dobre zdrowie.

Daria Pilewska: Panie doktorze, co można zrobić, chociażby w naszych ogrodach, aby ułatwić dzikim zwierzętom przetrwanie zimy?
Krzysztof Żywna (Gabinet Lekarzy Weterynarii Czapla):
Obecna jesień jest dla zwierząt okresem, kiedy powinny przygotować się do najtrudniejszej pory roku, która oznacza dla nich ograniczony dostęp m.in. do źródeł pożywienia. Moim zdaniem lepiej uczynić ogród miejscem, gdzie zwierzęta mogą znaleźć pożywienie niż uzależniać je od naszej łaski. Pożądane jest pozostawienie nieskoszonych chwastów np. gorczycę polną, którą bardzo chętnie spożywają drobne ptaki. Warto zrezygnować ze zbierania części owoców na krzewach i drzewach np. dereń, aronia, rokitnik, wiśnia, śliwa, orzech itp.

Wiele osób przeprowadziło się w ostatnim czasie poza miasto. Aranżując nowo zabudowaną działkę, zostawmy samosiejkę sosny – ma ona wielokrotnie więcej szyszek niż drzewa rosnące w zwartej ścianie lasu. A jeżeli zaczniemy dokarmiać zwierzęta, to stajemy się za nie po części odpowiedzialni. Należy to robić zwłaszcza przy złej pogodzie. Jeśli w zimie wyjeżdżamy na dwa tygodnie, to zwierzęta nie mają w tym okresie wakacji od jedzenia!

W lasach powstają specjalne paśniki, do których leśniczy dostarczają pożywienie swoim  podopiecznym.
Zgadza się. Natomiast karygodne jest stawianie paśników na obrzeżach, a nawet w środku osiedli ludzkich. Powoduje to zmniejszenie tzw. dystansu ucieczki. Jest to odległość, na jaką zwierzę pozwala podejść człowiekowi. Im jest mniejsza, tym większe zagrożenie dla ich życia. Nasza potrzeba oglądania z bliska dzikiej przyrody, bez konieczności przejścia się do lasu, zmusza zwierzęta do pokonywania dróg (co prowadząc do kolizji może skutkować kalectwem lub śmiercią zarówno zwierząt jak i ludzi), naraża je na ryzyko pokąsania przez psy itd. Również jadłospis takich osiedlowych paśników jest często szkodliwy dla zwierząt. Dominują w nim pieczywo i rośliny okopowe. A prawidłowy skład to listówka (pędy po przycinkach drzew i krzewów), siano, słoma, a rośliny okopowe w ilościach „na przysmak”.

Należy pamiętać, że przemrożenie owoców i warzyw powoduje zmianę ich składu (przemrożone wiśnie i dereń stają się słodkie). Zjawisko to zwiększając strawność owoców i warzyw powoduje choroby metaboliczne saren prowadzące do ich śmierci (pierwotnie kwasicę żwacza, a potem zmiany przechodzą w stan ogólnoustrojowy).

A co z mniejszymi stworzeniami, takimi jak jeże czy płazy?
W okresie jesiennym widać istną inwazję owadów na nasze mieszkania i domy. Wszystkie te stworzenia szukają sobie zakamarków, w których planują przezimować. Dokładnie ten sam mechanizm można zaobserwować u innych zwierząt. Większe zwierzęta nie wchodzą co prawda do środka, ale już przebywanie w bezpośrednim sąsiedztwie domu daje przewagę paru stopni Celsjusza.

Innymi miejscami stwarzającymi warunki do ułatwionego przezimowania są sterty martwej materii organicznej. Czyli po prostu zgrabione na kupkę liście oraz kompostownik. Procesom odpowiadającym za rozkład towarzyszy wytwarzanie ciepła. Dlatego są to preferowane miejsca zimowania jeży, ale również płazów.

Coraz więcej mówi się o roli owadów zapylających, jeży czy ptaków w ogrodzie. Grupą zupełnie pomijaną są płazy.
Płazy mają niesłusznie złą prasę. A są niestrudzonymi pogromcami owadów i ślimaków. Ponadto stanowią bardzo istotny element pożywienia innych zwierząt. Ich obecność jest wskaźnikiem, że żyjemy w czystym środowisku (są bioindykatorami zanieczyszczeń wody i powietrza).

O czym należy pamiętać, chcąc ułatwić dzikim zwierzętom zimowanie w naszym ogrodzie?
To raptem kilka prostych zasad. Zgrabionych liści nie przemieszczamy w okresie od pierwszych mrozów do rozpoczęcia wegetacji roślin (jest to okres zmienny, bezpośrednio związany z pogodą w danym roku). Niszcząc stertę zbyt wcześnie wybudzamy (a niestety często zabijamy) zwierzęta tam zimujące. Przerwanego w taki sposób stanu zimowania nie są w stanie wznowić . Przykładowo płazy pokrywają wnętrze jamy, w której zimują śluzem, który chroni je przed wysychaniem. Naruszenie tej warstwy ochronnej to pewna śmierć zimującego.

Ja w swoim kompostowniku otwieram dolne drzwiczki późną jesienią (wszyscy chętni wchodzą), zamykam po ustabilizowaniu się niskiej temperatury (ogranicza to straty ciepła), a otwieram wraz z początkiem wegetacji (zimujący wychodzą). Oczko wodne, jeśli pozwolimy mu być choć trochę „dzikim”, może być miejscem bardzo intensywnego życia. Nawet w środku osiedla jest szansa na skrzek traszki lub innych płazów. Aby miał on szansę na rozwój należy opóźnić prace porządkowe, aż do przełomu maja/czerwca, a najlepiej do sierpnia, gdy płazy przechodzą z kijanek w postać dorosłą i są w stanie uciec z oczka na czas naszych działań. Minusem jest to, iż nasz ogród odbiegał będzie od zdjęć z katalogów ogrodniczych, na których trawa jest idealnie ścięta na „zapałkę”, otoczona żywotnikiem z kryształowym oczkiem wodnym.

O to chcieliśmy zapytać na koniec. Dużo mówi się teraz o bioróżnorodności, konieczności ochrony środowiska przed nami samymi, „ekowrażliwości”.
Obecnie większa część społeczeństwa określa się jako osoby„ekowrażliwe”, ale działania sprowadzają się do klikania w mediach społecznościowych. Deklarowana jest troska o miejsca na drugim końcu świata. Udział w pozbawionych sensu, ale za to głośnych akcjach marketingowych. Podpisywanie niemerytorycznych petycji, najlepiej globalnych, w których „ktoś coś musi zrobić”.

A rzadko kto, po cichu, bez rozgłosu dba o to, by jego dom i bezpośrednie otoczenie były miejscem przyjaznym nie tylko dla ludzi, ale i zwierząt. Tracimy możliwość obserwacji różnorodnej przyrody na własne oczy. A przecież jest to niepowtarzalna szansa na nauczenie naszych dzieci czym jest rozwój, rozmnażanie, narodziny, śmierć, współzawodnictwo między gatunkami, drapieżnictwo. Coraz łatwiej włączyć przerobiony film przyrodniczy na smartfonie, niż wyjrzeć przez okno i poznać mieszańców własnego ogrodu.

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Powiązane treści