Bydgoszcz
21C
Słonecznie
46% wilgotność
Wiatr: 3km/h NE
H 22 • L 18
22C
Wt
24C
Sr
27C
Czw
21C
Pt
21C
Sob
Relacja na żywo z dróg w Bydgoszczy i regionie w naszej nowej usłudze TRAFFIC. Kliknij, aby zobaczyć więcej.
Metropolia BydgoskaBydgoszczEdukacjaCzas Bydgoszczy podliczył zarobki nauczycieli. Prezydent przygotowuje urzędników na strajk
Czas Bydgoszczy, Marcin Sypniewski, Małgorzata Gęsikowska, Ewa Dopierała, Łukasz Kulpa - st
03.04.2019 | 14:14

Czas Bydgoszczy podliczył zarobki nauczycieli. Prezydent przygotowuje urzędników na strajk

Na zdjęciu: Konferencja prasowa odbyła się pod siedzibą bydgoskiego ZNP.

Fot. ST

Coraz mniej czasu mają przedstawiciele nauczycieli oraz rządu, aby dogadać się i uniknąć strajku. Na pięć dni przed planowanym rozpoczęciem protestu stowarzyszenie Czas Bydgoszczy zorganizowało konferencję prasową, na której przekonywało, że zarobki nauczycieli wcale nie są tak niskie, jak mogłoby się wydawać. Tymczasem prezydent Rafał Bruski zadeklarował, że w razie strajku i problemów ze znalezieniem opieki dla dzieci, urzędnicy będą mogli przyjść do pracy ze swoimi pociechami.

Komitet Czas Bydgoszczy powstał przy okazji jesiennych wyborów samorządowych. Nie zdobył mandatu do rady miasta, a kandydat na prezydenta – Marcin Sypniewski, choć zdaniem wielu pozostawił po sobie dobre wrażenie i zajął trzecie miejsce, to z poparcia na poziomie 6 procent nie mógł być w pełni zadowolony. Po wyborach ruch przekształcił się w stowarzyszenie. W środę zorganizował pierwszą od tego czasu konferencję prasową. – Pytaliśmy dzieci ze szkół, rodziców i innych bydgoszczan, co sądzą o strajku. Zdecydowana większość jest oburzona, że nauczyciele tak postępują – mówiła szefowa rady sygnatariuszy stowarzyszenia Małgorzata Gęsikowska, dodając jednocześnie, że ryba psuje się od głowy, a główną winę za obecną sytuację ponosi prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego.

Podczas konferencji, która odbyła się pod hasłem „Dzieci mięsem armatnim w rękach nauczycieli” organizatorzy zapowiadali przedstawienie „konkretnych wyliczeń” i „spraw fundamentalnych, o których do tej pory się nie mówiło”. Te dane zaprezentowano na specjalnie przyszykowanej tablicy. Zestawiono na niej nauczyciela, który pracuje 18 godzin tygodniowo oraz pracownika na „zwykłym etacie”, który także ma wykształcenie magisterskie, ale pracuje 40 godzin w tygodniu. Przyjmując więc, że obaj zarabiają tyle samo (2500 zł netto), to nauczyciel zarabia prawie 35 złotych na godzinę, a wspomniany przykładowy pracownik – 15,60 zł/h. Jak tłumaczyła Gęsikowska, jeśli wziąć jeszcze pod uwagę, że nauczyciel pracuje ok. 9 miesięcy w roku (reszta czasu to np. wakacje letnie i ferie zimowe), a zwyczajny pracownik – 11 miesięcy, to w skali roku nauczyciel pracuje 648 godzin, a „magister na etacie” – 1760. – W związku z tym nauczyciele dostają za godzinę ponad 46 zł, a inni magistrzy – 17 zł – podawała Gęsikowska.

Zobacz również:

Znamy wyniku referendum strajkowego w Bydgoszczy. Marek Gralik napisał list do nauczycieli

Spytaliśmy, jak wyglądałaby ta statystyka, jeśli do 18 godzin lekcyjnych dołożyć czas, którzy nauczyciele spędzają w domu lub szkole na sprawdzanie prac klasowych, przygotowanie testów oraz zajęć, zebrania z rodzicami czy rady pedagogiczne. – W każdym zawodzie trzeba się przygotować. Nie ma już teraz zawodów, w których nie ma takiej konieczności. Ja nie mam nic przeciwko, żeby nauczyciele byli w tym czasie w szkole i byli do dyspozycji dyrektora, pracując w świetlicy i organizując kółka. To jest fikcja, że przygotowują większość w domu. A jak już, to między jedną korepetycją, a drugą – odpowiedziała Gęsikowska, która z niezapominajką w dłoniach apelowała do nauczycieli, aby pamiętali, że to oni są dla uczniów, a nie odwrotnie.

Oczywiście nauczyciele mają prawo protestować. Pamiętajmy też, że nie pracują pełnych 8 godzin pracy, bo mają 45 minut lekcji, potem przerwę, kolejną lekcję i znowu przerwę. Żaden inny zawód nie ma takiej specyfiki. Jeśli wszczyna się ogólnopolską awanturę, to najlepszym dokumentem, który można pokazać, byłoby rozliczenie PIT. Ale nie ma żadnego nauczyciela, który je pokaże – mówił wiceprezes stowarzyszenia i rzecznik Łukasz Kulpa, jakby zapominając, że przerwy dotyczą raczej uczniów, bo większość nauczycieli ma w ich trakcie dyżury na korytarzach.

We wspomnianych przez Kulpę rozliczeniach PIT ma – zdaniem wiceprezes Czasu Bydgoszczy Ewy Dopierały – brakować dochodów z udzielanych korepetycji. – To szara strefa. Pamiętajmy, że nie tylko studenci udzielają korepetycji, ale też nauczyciele. Ceny takich zajęć to 50-70 zł za 45 minut. Poza tym, w trakcie wakacji nauczyciele często dorabiają, wyjeżdżając na różne obozy i kolonie zorganizowane.

Zdaniem członków Czasu Bydgoszczy nie ma też podstawy, aby nauczyciele otrzymali wynagrodzenia za czas strajku. Do prezydenta Rafała Bruskiego zaapelował o to Marcin Sypniewski. – Nie dokładajmy naszych pieniędzy do strajku. W innych miastach zadeklarowano partycypację w wynagrodzeniach, ale jeśli ktoś ma zapłacić, to niech to niech to będzie ZNP, który dysponuje w kraju kilkoma hotelami, ośrodkami wypoczynkowymi, domami nauczyciela czy nieruchomościami w centrum Warszawy – wyliczał prezes Czasu Bydgoszczy. Jego zdaniem, potrzebna jest reforma systemu szkolnictwa. – Szkoły prywatne potrafią lepiej płacić, lepiej organizować czas i protestów nie ma. Należy zastanowić się nad bonem oświatowym, w ramach którego pieniądze szłyby za uczniem, co doprowadziłoby do konkurencji między szkołami – proponował.

We Wrocławiu prezydent Jacek Sutryk zadeklarował, że wszystkie środki przewidziane na wynagrodzenia zostaną wypłacone w całości, niezależnie od strajku. Rafał Bruski równie jednoznacznych stwierdzeń na razie unika, choć deklarował już, że „nie zamierza szkodzić nauczycielom”. Wiadomo za to, że pracownicy urzędu miasta, których dzieci nie pójdą do szkoły z powodu strajku, będą mogli przyjść do pracy ze swoimi pociechami. – W czasie strajku nauczycieli musimy wykazać się wzajemnym zrozumieniem – mówi Rafał Bruski, przedstawiając powody decyzji. – O takie samo zrozumienie apeluję do przedsiębiorców. Bądźmy solidarni – namawia prezydent.

Strajk nauczycieli planowany jest na 8 kwietnia. Do sporu z pracodawcą przystąpiło 105 szkół i placówek oświatowych w Bydgoszczy. Ostateczną informację o liczbie szkół i strajkujących nauczycieli poznamy dopiero w dniu strajku. Wtedy też dyrektorzy poinformują rodziców, czy istnieje możliwość sprawowania opieki nad dziećmi w pełnym wymiarze godzin czy w ograniczonym zakresie. Trzeba też liczyć się z koniecznością zawieszenia zajęć przez dyrektora placówki z powodu przystąpienia do strajku wszystkich pracowników przedszkola czy szkoły.

10
Dodaj komentarz

avatar
10 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
8 Comment authors
JacekMmmElias ZiadekTeacherPaweł Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Jarek
Gość
Jarek

Pierwsze- kazdy kto choc troche mysli samofzielnie widzi ze ten strajk tobskcja polityczna .

Drugie– przymnijmy wbrew logice ze jednym powodem strajku jest kasa. Nauczyciele uwazaja sie za czesc elity narodu . To oni ucza przyszle polozenia. Ok. Jesli sa elita czemu nie potrafia wymyslec akcji ktora uderzy w rzad a nie dzieciaki???

Trzecia– to mile ze prezydent powoli urzednikom przyjac do pracy z dziecmi. Mily ludzki gest. A co ze straxakami, policjantami, kierowcami aitobusow I tymi wszystkim pracujacymi w prywatnych firmach ???

Tedy
Gość
Tedy

Faktycznie niech nauczyciele pokażą PITy. Niech pokaże PIT początkujący nauczyciel, ten z 10 letnim stażem oraz ten ze stażem pow.20 lat i z ostatnim stopniem zawodowym. Wówczas każdy będzie mógł sam wyrobić sobie opiniekcji nt. wynagrodzeń nauczycieli.

maria
Gość
maria

Skoro nauczyciele mają tak dobrze to czemu Wy negatywnie wypowiadający się nie uczycie w szkole. Bzdury piszą w artykule, a Wy dajecie się nakręcać. Wspomnę,że brakuje nauczycieli-więc do roboty przychodźcie i zasmakujcie tych wakacji, wolnego na przerwach i tylko 18 godzin po 45 minut. Gwarantuję po roku będziecie inaczej pisać.

Paweł
Gość
Paweł

Tylko ,każdy mgr może iść po podwyżkę do swojego pracodawcy ,a nauczyciel nie . Wakacje letnie to tak naprawdę 6 tygodni . Pierwszy i ostatni tydzień wakacji letnich to rady . 2 maja i długi weekend ? 3/4 Polaków ma wolne ,a nauczyciele w pracy . Zatrudnienie od września do czerwca to standard . Moja żona po 12 latach pracy otrzymuje 2030 zł netto ( cały etat ) . Jeśli uważacie ,że tak pięknie jest być nauczycielem ,to dlaczego nie ukończycie studiów ,dodatkowych kursów i nie postaracie się zdobyć etatu ? Skoro tak narzekacie ,że nauczyciele to dlaczego pozwalacie TAKIM… Czytaj więcej »

Teacher
Gość
Teacher

Widać ze ten babsztyl nie ma pojęcia o pracy nauczyciela i faktycznych godzin pracy.

Mmm
Gość
Mmm

a ile zarabia nauczyciel na stażu, no i czemu nikt nie pisze o wydłużeniu, czyli teraz rok i 9 ms i jak długo robi się poszczególne mianowania i jakie są zaostrzenia i najważniejsze w szkole są też pomoce nauczyciela, nauczyciele wspomagający i oni też walczą, bo przy uczniach niepełnosprawnych najniższa krajowa z wliczoną premią do podstawy to nieporozumienie

Mmm
Gość
Mmm
Elias Ziadek
Gość
Elias Ziadek

Dokładnie tak jest. Etat nauczyciela to 18h tygodniowo. Taki maja na umowie. Większość z nich zapełnia sobie czas biorąc extra godziny tak aby dobić do ok 30h. Ni jak się to ma to 40h przepracowanych przez robotnika w fabryce na etat czy inżyniera z jedną przerwą tylko.
W domu nie siądzą na sprawdzianami tylko walą korepetycję. Przygotowania do zajęć to jedno wielkie copy-paste. Po 3 latach pracy każdy z nauczycieli ma już to obcykane.

Jacek
Gość
Jacek

Oburzający brak wiedzy na temat specyfiki pracy nauczycieli wykazała Pani Gęsikowska i jej grono „ekspertów” dokonując wyliczenia wynagrodzenia nauczycieli i porównania z pracą „zwykłego pracownika”. Moja żona (32 lata pracy w szkole ) zarabia „na rękę” 2.843 zł. W międzyczasie ukończyła studia podyplomowe na 2 kierunkach . Codziennie poświęca czas na przygotowanie się do kolejnych zajęć (jest logopedą). Zachęcam „ekspertów” do zapoznania się z wynikami pracy Instytutu Badań Pedagogicznych przy Ministerstwie Edukacji w zakresie faktycznego czasu pracy nauczyciela. To co Państwo obliczyli i starali się wykazać to AMATORSZCZYZNA. Wypada się tylko wstydzić.

Powiązane treści