Czy grozi nam epidemia dżumy? Ekspert: Jest uleczalna, ale wymaga bardzo szybkiej pomocy lekarskiej
Dodano: 07.10.2026 | 12:55Na zdjęciu: Dr med. Paweł Rajewski
Fot. Szymon Fiałkowski/zdj. ilustracyjne
Czy grozi nam epidemia dżumy? W ocenie dr. Pawła Rajewskiego, konsultanta wojewódzkiego w dziedzinie chorób zakaźnych, ryzyko jest niskie.
Autor: dr med. Paweł Rajewski, prof. WSNoZ, MBA
specjalista chorób wewnętrznych; specjalista chorób zakaźnych, hepatolog; specjalista transplantologii klinicznej.
Konsultant wojewódzki w dziedzinie chorób zakaźnych dla województwa kujawsko-pomorskiego.
Kierownik Oddziału Internistyczno-Zakaźnego Wojewódzkiego Szpitala Obserwacyjno-Zakaźnego w Bydgoszczy.
Rektor Wyższej Szkoły Nauk o Zdrowiu.
Czy grozi nam epidemia dżumy? W mojej ocenie – nie. Światowa Organizacja Zdrowia także ocenia ryzyko jako bardzo niskie. Do tej pory nie potwierdzono, że młoda kobieta, która zmarła 2 października w Irkucku na Syberii, zmarła z powodu zakażenia Yersinia pestis, chociaż wiele może na to wskazywać – pracowała w laboratorium Instytutu Badań nad Dżumą, więc miała kontakt z patogenem, zmarła w przebiegu szybko postępującego, ciężkiego zapalenia płuc – jak to ma miejsce m.in. w postaci płucnej dżumy, była młoda, więc prawdopodobnie nie miała czynników ryzyka, które mogłyby zwiększać możliwość ciężkiego przebiegu zapalenia płuc np. przy zakażeniu wirusem grypy, SARS-CoV-2 lub typowymi bakteriami wywołującymi zapalenie płuc. Ponadto wiele osób zostało objętych kwarantanną i izolacją.
PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ: Kawa a zdrowie wątroby: kolejny dowód na to, że poranna filiżanka może robić coś więcej niż tylko budzić cię!
Według doniesień medialnych mogła wcześniej stłuc probówkę zawierającą Yersinia pestis, jednak rosyjskie służby sanitarne nie potwierdziły takiego incydentu ani zakażenia dżumą – ile jest w tym prawdy, nie wiadomo. Przypomnę sytuację z 2019 roku w Wuhan, kiedy to podano do publicznej wiadomości informację o zapaleniach płuc wywołanych przez niezidentyfikowany patogen pod koniec grudnia, a pierwszy incydent miał miejsce w listopadzie. Później okazało się, że jest to nowy koronawirus – w Wuhan też było laboratorium, w którym badano m.in. koronawirusy – do chwili obecnej nie jest pewne, czy był to wyciek z laboratorium czy zakażenie odzwierzęce. Władze informują, że nie wykryto kolejnych przypadków – więc nie ma potwierdzonych dowodów transmisji między ludźmi ani tym bardziej epidemii.
Według dostępnych informacji ostatni potwierdzony przypadek dżumy w Rosji odnotowano w 2016 r. Na świecie choroba nadal występuje – w 2026 r. przypadek odnotowano m.in. w Nowym Meksyku, a w ostatnich latach większość zachorowań zgłaszano w Demokratycznej Republice Konga i na Madagaskarze. Ostatnie zachorowania na dżumę w Polsce notowano podczas epidemii pod koniec XVIII wieku, natomiast największa epidemia w Europie – tak zwana „czarna śmierć” – miała miejsce w latach 1346-1353.
Co to za bakteria i czy należy się jej bać?
Yesrinia pestis, pałeczka dżumy, to Gram-ujemna pałeczka. Występuje naturalnie w niektórych regionach Rosji, przede wszystkim w ogniskach naturalnych, gdzie bakteria krąży wśród dzikich gryzoni i ich pcheł. Nie oznacza to jednak, że występuje tam epidemia dżumy. Do zakażenia najczęściej dochodzi za pośrednictwem pcheł pasożytujących na gryzoniach. Na Syberii jednym z naturalnych rezerwuarów bakterii są świstaki. Możliwe jest również zakażenie drogą kropelkową w przypadku postaci płucnej dżumy.
Okres inkubacji wynosi zwykle 1–7 dni, a w dżumie płucnej może być krótszy! W przypadku podejrzenia dżumy płucnej konieczna jest natychmiastowa izolacja chorego, diagnostyka mikrobiologiczna w odpowiednich warunkach bezpieczeństwa oraz szybkie rozpoczęcie antybiotykoterapii, bez oczekiwania na ostateczne potwierdzenie, jeśli podejrzenie kliniczne jest wysokie.
Najczęstsze wczesne objawy dżumy to nagła wysoka gorączka, dreszcze, ból głowy i silne osłabienie, a dalszy przebieg zależy od postaci choroby.
Główne postacie kliniczne dżumy to:
- dżuma dymienicza
- posocznicowa
- płucna
Dżuma dymienicza – objawy pojawiają się zwykle 2–6 dni po ukąszeniu pchły. Po wczesnych objawach grypopodobnych rozwijają się inne: bardzo bolesne, powiększone węzły chłonne – dymienice (pachwinowe, pachowe lub szyjne; mogą osiągać nawet 10 cm oraz pękać i wydzielać ropną treść), możliwe jest powiększenie wątroby i śledziony oraz czasem grudkowata wysypka na dłoniach i stopach. To postać najczęściej kojarzona z historyczną „czarną śmiercią”.
Dżuma posocznicowa (septyczna) – może rozwinąć się szybko i gwałtownie, czasem bez wcześniejszych dymienic i charakteryzuje się wysoką gorączką i dreszczami, skrajnym osłabieniem, bólami brzucha, krwawieniem do skóry i narządów, zgorzelą (palców, nosa) z powodu mikrozatorów bakteryjnych.
Dżuma płucna (najgroźniejsza i najbardziej zakaźna) – może rozwinąć się w ciągu 1–3 dni, a czasem nawet szybciej, z charakterystycznymi objawami takimi jak: gorączka i ból głowy, narastająca duszność, ból w klatce piersiowej, kaszel z krwistą lub wodnistą plwociną, szybkie narastanie objawów ciężkiego zapalenia płuc i niewydolności oddechowej.
Nieleczona dżuma obarczona jest dużą śmiertelnością, zwłaszcza w postaciach płucnych i posocznicowych, sięgającą 50%. Może prowadzić do śmierci w ciągu 24–48 godzin, jeśli nie zostanie szybko leczona!
Kiedy podejrzewać, że może być to dżuma?
Kiedy są przesłanki epidemiologiczne. Gdy istnieją przesłanki epidemiologiczne, np. gdy po kontakcie z gryzoniami lub pchłami wystąpi nagła gorączka (szczególnie w regionach, gdzie gryzonie występują jako rezerwuar bakterii Yersinia pestis), bolesne, szybko powiększające się węzły chłonne, duszność, kaszel z krwią, ból w klatce piersiowej, objawy wstrząsu lub martwica tkanek. Yersinia pestis dobrze reaguje na antybiotykoterapię – aminoglikozydy, doksycyklinę czy fluorochinolony.
Historycznie były stosowane szczepionki przeciw dżumie, jednakże obecnie nie ma powszechnie dostępnej szczepionki dla populacji, a nowe nie zostały opracowane.
Warto wspomnieć w kontekście dżumy i sytuacji wojny Rosji z Ukrainą, że patogen ten wymieniany jest również jako możliwa broń biologiczna.
Czy grozi nam epidemia dżumy w Polsce?
Na chwilę obecną nie ma takich przesłanek. Na podstawie obecnie dostępnych informacji nie ma potwierdzonego ogniska epidemicznego ani dowodów na szerzenie się zakażenia poza potencjalny krąg kontaktów w Irkucku. Nie ma zatem podstaw, by uznawać, że występuje obecnie bezpośrednie zagrożenie epidemiczne dla Polski. Sytuacja wymaga jednak dalszego monitorowania i potwierdzenia przyczyny zgonu.
Ponadto dżuma płucna przenosi się drogą kropelkową, jednak transmisja między ludźmi zwykle wymaga bliskiego kontaktu z osobą chorą. Dysponujemy też skutecznymi antybiotykami, które mogą być stosowane zarówno w leczeniu, jak i w profilaktyce poekspozycyjnej.
- Czy grozi nam epidemia dżumy? Ekspert: Jest uleczalna, ale wymaga bardzo szybkiej pomocy lekarskiej - 7 października 2026
- Młyny Rothera powołały Radę Programową. Kto wszedł w jej skład? - 7 października 2026
- Noc Bibliotek – moc wydarzeń! Wykład o kryminalnej Bydgoszczy i nie tylko - 7 października 2026









