Bydgoszcz
3C
Niebo częściowo zachmurzone
100% wilgotność
Wiatr: 5km/h W
H 3 • L 3
6C
Wt
6C
Sr
7C
Czw
10C
Pt
9C
Sob
Metropolia BydgoskaBydgoszczKomunikacjaGdy tramwaj był pożądaniem. Początki bydgoskiej komunikacji miejskiej
0202 - fot. archiwum MZK Bydgoszcz
01.06.2018 | 07:20

Gdy tramwaj był pożądaniem. Początki bydgoskiej komunikacji miejskiej

Na zdjęciu: Uroczyste otwarcie ruchu tramwaju elektrycznego odbyło się 2 lipca 1896 roku.

Fot. archiwum MZK Bydgoszcz

Mamy rok 1888. Pierwszy tramwaj wyrusza właśnie w kurs ulicami Bydgoszczy. Napędza go koń, w ofercie jest tylko jedna trasa, a ostatni kurs zostanie zakończony o 1 w nocy. 

Trwająca w drugiej połowie XIX wieku rewolucja przemysłowa pozwoliła Bydgoszczy rozrosnąć się, wykorzystując stały napływ mieszkańców. W 1888 roku ich liczba wynosiła niemal 40 tysięcy. W odpowiedzi na ich potrzeby władze postanowiły uruchomić komunikację miejską. Ogłoszono konkurs, w wyniku którego po długich negocjacjach wybrano berlińską firmę Ingenieur Havestadt und Contag. Umowa z nią miała obowiązywać do… 1987 roku.

W maju, czyli po trzech miesiącach od udzielenia koncesji, uruchomiono pierwszą linię tramwaju. Nie takiego jak dzisiaj, tylko konnego. Połączenie liczyło ponad dwa kilometry między dworcem kolejowym a Zbożowym Rynkiem. Już wtedy zdecydowano się na zachowany do dzisiaj rozstaw szyn 1000 mm. Trasy były jednotorowe, a w kilku miejscach zastosowano mijanki.

Druga bydgoska linia tramwajowa została otwarta niemal dokładnie trzy lata później i połączyła obecne skrzyżowanie Gdańskiej, Kamiennej i Artyleryjskiej z ul. Poznańską. W związku z tym wprowadzono zmiany w organizacji transportu i jedno połączenie realizowano na trasie z dworca do Poznańskiej, a drugie – z koszar do Zbożowego Rynku.

Ruch rozpoczynał się codziennie o godz. 7:30 i trwał bez przerwy do 1:00 w nocy. O tej porze do oświetlenia wagonów używano zawieszanych pod sufitem lamp naftowych. Tramwaje kursowały co 10 minut, a oprócz przewozu pasażerów świadczyły też usługi dla poczty. W pogodne dni powodzeniem cieszyły się wagony letnie, które zamiast ścian miały jedynie estetycznie spięte zasłonki.

Na ul. Długiej, aby pokonać wzniesienie, dołączano dodatkowego konia. Zwierzęta miały w podkowach wplecione powrozy dla stłumienia hałasu i ochrony przed poślizgiem. Z reguły były zwalniane po jednym kursie, więc na krańcach linii znajdowały się prowizoryczne stajnie. Woźnica wydawał komendy, a w wagonie pracował konduktor, który pobierał opłaty za przejazd i dawał sygnały do ruszenia lub zatrzymania się. Obaj na pewno czekali na Nowy Rok, gdyż wówczas przekazywano im cały dochód ze sprzedaży biletów.

W 1895 roku wykorzystywano 50 koni, ale okazało się to za mało dla rozwijającego się miasta. Aby komunikacja miejska była szybsza i bardziej pojemna, zdecydowano się ją zelektryfikować, na szczęście porzucając pierwotny plan budowy trakcji gazowej. 2 lipca 1896 roku odbyły się uroczyste przejazdy inaugurujące działanie tramwajów elektrycznych, a dzień później mogli z nich skorzystać wszyscy mieszkańcy.

Kolejnym etapem rozwoju była rozbudowa sieci komunikacyjnej. Linię z ul. Poznańskiej wydłużono ulicami Świętej Trójcy i Grunwaldzką aż do Okola, dzięki czemu połączono dworzec główny z dworcem kolei wąskotorowej. Wybudowano też tory wzdłuż ulicy Toruńskiej, a w 1900 roku rozpoczęto budowę linii ze Szreterów (okolice obecnego ronda Fordońskiego) przez Jagiellońską i Focha na Wilczak (na wysokości Słonecznej). Ponieważ oba krańcowe przystanki znajdowały się wtedy poza granicami Bydgoszczy, była to linia podmiejska. Inwestycję zrealizowano w dwóch odcinkach i oddano do użytku w 1901 roku, tradycyjnie dla bydgoskiej komunikacji – w maju.

W 1907 roku bydgoskie tramwaje przewiozły 2,8 mln pasażerów, którzy mogli korzystać z komunikacji miejskiej po zakupie żetonów wprowadzonych w 1899 roku. Na awersie znajdował się  wizerunek tramwaju, a na rewersie liczba 10 symbolizująca cenę. Po obu stronach widniał jeszcze napis Bromberger Strassenbahn. W sumie do 1929 roku stosowano 24 rodzaje żetonów o różnych wymiarach i kształtach.

Dorośli płacili za przejazd wspomniane 10 fenigów, dzieci poniżej 14. roku życia – 5, a czterolatkowie i młodsi podróżowali za darmo. Ci, którzy regularnie korzystali z tramwajów, mogli kupić pojemnik z 12 żetonami za 1 markę (100 fenigów). Żetony wrzucało się do samoobsługowej skrzynki obok motorniczego, a kontroli nie praktykowano, gdyż nikt nie wyobrażał sobie podróży „na gapę”.

Przesiadki były dozwolone, ale tylko w ustalonych miejscach i jednorazowo. W takich przypadkach motorniczy wydawał specjalny bilet, który trzeba było wykorzystać w najbliższym wozie innej linii.

Rozwój komunikacji miejskiej został przyhamowany przez wybuch I wojny światowej. Ławki dla pasażerów zostały zastąpione uchwytami do zawieszania noszy, a  tramwaje kursowały do lecznic. Rannych było tak wielu, że w końcówce wojny kursowały trzy- lub nawet czterowagonowe składy. W 1920 roku miasto wróciło do Polski i rozpoczął się kolejny rozdział rozwoju transportu zbiorowego.

Najstarsza historia bydgoskiej komunikacji miejskiej nie obejmuje autobusów, lecz nie sposób o nich nie wspomnieć. Ich kursowanie rozpoczęło się w 1937 roku.  Cztery fiaty kursowały wówczas na trzech liniach: z Gdańskiej na dworzec główny, z placu Kościeleckich na Toruńską (do Spornej) i z Kujawskiej na Szubińską. Długo jednak ulicami Bydgoszczy nie jeździły, bo już dwa lata później kursy zostały zawieszone. Zaczęła się wojna.

* Pisząc artykuł korzystałem z książki „Bydgoskie Tramwaje” Stanisława Sitarka i Dariusza Walczaka, publikacji Tadeusza Boguty w Kronice Bydgoskiej, a także materiałów Stowarzyszenia na rzecz Rozwoju Transportu Publicznego w Bydgoszczy.

Powiązane treści