Bydgoszcz
4C
Słonecznie
86% wilgotność
Wiatr: 1km/h N
H 7 • L 2
15C
Wt
13C
Sr
20C
Czw
22C
Pt
11C
Sob
Relacja na żywo z dróg w Bydgoszczy i regionie w naszej nowej usłudze TRAFFIC. Kliknij, aby zobaczyć więcej.
Metropolia BydgoskaBydgoszczGastronomiaJak smakuje kebab z wege-mięsem? Byliśmy w Vegabie na Długiej [RECENZJA]
DŁUGA 1 BYDGOSZCZ
23.02.2019 | 00:25

Jak smakuje kebab z wege-mięsem? Byliśmy w Vegabie na Długiej [RECENZJA]

Na zdjęciu: Ceny vegabów - w zależności od rozmiaru i wariantu smakowego - wynoszą od 16 do 22 złotych.

Fot. Błażej Bembnista

Vegab to jeden z tych lokali, który budził zainteresowanie na długo przed otwarciem. Z wiadomego powodu – słowo „wegański” i „kebab” nie pasują do siebie. Jednak twórcy nowej gastronomii na ulicy Długiej sprawili, że połączenie dwóch z pozoru kontrastujących ze sobą pojęć potrafi być całkiem smaczne!

Od kilku miesięcy w Bydgoszczy jak grzyby po deszczu wyrastają nowe, wegańskie lokale. Naturalna, Zacisze, Falla i zapowiadane otwarcie Krowarzyw – to już prawdziwa wegerewolucja nad Brdą. Oczywiście budzi ona emocje – często można spotkać głosy, że po modzie na burgery przyszła moda na jedzenie warzyw, a promocja weganizmu zahacza wręcz o „niezdrową” propagandę. Otwarcie Vegabu – drugiego w Polsce lokalu tej marki spotkało się z szerokim odzewem przede wszystkim ze względu na zwracającą uwagę zbitkę kebaba z weganizmem. Czy faktycznie wege-mięso (kolejny oksymoron), składające się z bio-tofu, strączki i białka pszenicznego jest czymś bardzo różniącym się od kurczaka czy wołowiny?

Zobacz również:

Roślinny kebab otwiera się w Bydgoszczy

W piątkowe popołudnie – jeszcze przed oficjalnym otwarciem – sprawdziliśmy, jak smakuje wegański kebab. Przyjmując zaproszenie w progi nowej gastronomii na Długiej 1 kierowaliśmy się ciekawością, podsycaną stereotypowym podejściem dotyczącym wegańskiego jedzenia. Od razu pojawiło się pytanie – jak to będzie smakowało? Taka sama ciekawość panowała wśród znajomych, którzy na wieść o odwiedzinach Vegabu dopytywali o pierwsze wrażenia.

Bydgoski Vegab założyli Patrycja i Paweł. Jak wspominaliśmy, spodobał im się pomysł prowadzenia krakowskiego lokalu przez Francesco Addario. Paweł wspomina, że pionierski Vegab przełamał lody – i to dosłownie, ponieważ pomimo temperatury poniżej -10 stopni Celsjusza w pierwszym dniu funkcjonowania przed punktem w dawnej stolicy Polski kolejka oczekujących sięgała dwustu osób. Bydgoski Vegab jest już przygotowany na oblężenie klientów – na pomoc przybył sam Addario. Zainteresowanie lokalem widać jednak nie tylko na Facebooku – od kilku dni ludzie z ciekawością spoglądają na to, co szykuje się na Długiej 1. A samo pomieszczenie jest kompaktowe – mieszczą się w nim trzy stoliki oraz długi, barowy stół przy witrynie. Resztę przestrzeni wypełnia stanowisko obsługi klientów.

Na początek wizyty w Vegabie otrzymaliśmy lemoniadę. Do wyboru są trzy smaki: różany, lawendowy i imbirowy, serwowane oczywiście z naturalną słomką, nie wykonaną z plastiku. Lekka, różana lemoniada z pływającymi na wierzchu płatkami róż wygląda estetycznie i gasi pragnienie. Ale większe zainteresowanie, co zrozumiałe, budzi vegab. Wybieramy podstawową wersję, nazwaną Beirut. W jej składzie, poza wspólną dla wszystkich bazą (składa się ona z v-mięsa, kapusty pekińskiej, pomidorów, ogórków, czerwonej cebuli i kiełków rzodkiewki) znajduje się hummus, tahini (pasta sezamowa) i ogórki kiszone. Na co od razu warto zwrócić uwagę – w Vegabie dostajemy faktycznie dużo warzyw. W standardowych kebabach bywa różnie – klasyką jest włożenie do bułki/rollo masy surówek i tylko jednego elementu pomidorowego tudzież ogórkowego. Tu dostajemy ich więcej, co od razu można wyczuć w smaku. I za to warto Vegabowi przyznać plus.

Ci, którzy nie mieli nigdy kontaktu z wegańskim kebabem, będą zaskoczeni – smakuje on bardzo podobnie do mięsnego odpowiednika. Czuć jednak wyraźną różnicę, jeśli chodzi o placek, w który zawinięte są składniki dania – ten z Vegabu jest nieco bardziej twardy i kruchy niż jego odpowiednik, spotykany w kebabach. W wersji Beirut dominuje smak hummusu i sezamu, który im bliżej końca, tym jest bardziej wyczuwalny. Ale z początku ciężko odróżnić vegab od kebaba -to zaleta dla zwolenników tradycyjnego smaku tego dania. Naszym zdaniem, hummus nieco zbyt dominuje smak całości, przez co potrawa była nieco za słona. I jeszcze jedna uwaga, bardziej techniczna – pod koniec konsumpcji należy uważać, gdyż rollo zaczyna „puszczać soki”. Spece od jedzenia kebabów na pewno znają takie sytuacje – dobrze zawinięte rollo zawsze wpływa na dobrą ocenę lokalu. Tu faktycznie nie ma się o co przyczepić – danie nie rozpadło się, ale przy końcowych gryzach trzeba było sobie radzić z uciążliwą wodą. Mamy świadomość, że składniki vegabu są mocno soczyste, ale jest to jeden z aspektów, na który właściciele powinni zwrócić uwagę.

Po dobrym posiłku zawsze mile widziany jest deser – w Vegabie również możemy na niego liczyć. Na Długiej 1 serwowane jest bounty cake – bezglutenowe i surowe ciasto z wiórków i mleczka kokosowego, pasty daktylowej, erytrolu, karobu i czekolady. Smakuje niemal tak samo, jak popularny baton i jest naprawdę słodkie – pomimo tego, że w jego produkcji nie jest używany cukier.

Wychodzimy z Vegabu nasyceni. Czy zaskoczeni? To zależy od oczekiwań – na pewno można iść do lokalu bez strachu, że otrzyma się coś, co zaszokuje nasze kubki smakowe. Sprawdzona przez nas wersja Beirut, co podkreślają właściciele lokalu, jest doskonała dla początkujących. Dla bardziej zaawansowanych jest wersja z sosem fistaszkowo-kokosowym czy wariant Aloha z sosem mango i ananasem marynowanym w sosie sojowym – te faktycznie mogą zaskoczyć. Porcje, dostępne w wariancie klasycznym i maxi, są dosyć sycące – dokładną wartość składników odżywczych można sprawdzić na stronie Vegabu, co dla osób dbających o swój jadłospis jest sporym atutem. Reasumując: vegab jest bardzo smaczny i mimo podobieństw do „tradycyjnego” kebaba, lżejszy w smaku. Mógłby być jednak mniej słony, mniej zdominowany przez hummus i mniej cieknący.

Ciekawość przyciągnie w ten weekend do Vegabu tłumy bydgoszczan. Nie ma się co dziwić – siła znanej już w kraju marki, moda na wege i „wegański kebab” to doskonała reklama. Handicap na starcie to jednak nie wszystko. Właściciele na pewno będą mieli – a nawet już mają – wielu kibiców, zwłaszcza wśród osób związanych z ulicą Długą, ponieważ taki lokal dobrze wpisuje się w idee ożywiania tej ulicy. Kogo dziwi wybór Długiej, niech sprawdzi, jak w tym momencie rozwija się na niej gastronomia. Przed Vegabem jednak spore wyzwanie, związane z utrzymaniem dobrej passy i efektu otwarcia na dłużej czy wykorzystania małej powierzchni lokalu. Owszem, ma ona swoje zalety, ale zachęca raczej do szybkiej konsumpcji bądź brania dań na wynos.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

Powiązane treści