Lista odwołanych wydarzeń i zamkniętych miejsc [AKTUALIZACJE NA BIEŻĄCO]

Jędrzej Gralik: Czuję się bardzo mocno związany ze Szwederowem i Górzyskowem [WYWIAD]

Dodano: 04.04.2024 | 08:47

Na zdjęciu: Jędrzej Gralik jest jednym z kandydatów Bydgoskej Prawicy w okręgu obejmującym Błonie, Szwederowo, Górzyskowo i Wzgórze Wolności.

Fot. Szymon Fiałkowski

W najbliższej kadencji nazwisko Gralik może wrócić do rady miasta. Nie za sprawą Marka, a jego syna – Jędrzeja, który stara się o mandat z okręgu 4 obejmującego Błonie, Szwederowo, Górzyskowo i Wzgórze Wolności. Jakie rady daje mu ojciec? Czego potrzebują jego osiedla? Co zrobić, aby zadbać o sprawność fizyczną dzieci z bydgoskich szkół? Na te i inne pytania Jędrzej Gralik odpowiada w rozmowie z MetropoliaBydgoska.PL.

Sebastian Torzewski: W poprzednich wyborach zabrakło panu czterech głosów, aby dostać się do rady miasta. Był niedosyt?
Jędrzej Gralik: Wówczas pierwszy raz brałem udział w wyborach jako kandydat – wcześniej byłem już w tej polityce samorządowej czy nawet trochę większej, ale zawsze jako osoba pomagająca mojemu tacie albo znajomym. W 2018 roku byłem świeżo upieczonym nauczycielem wychowania fizycznego i chciałem spróbować swoich sił. Miałem 6 miejsce na liście i były to Kapuściska, na których już długo nie mieszkałem. Więc mój wynik to i tak było pozytywne zaskoczenie. Jak to mówią, człowiek strzela Pan Bóg kule nosi – wierzę w Bożą Opatrzność i w to, że poprzednie wybory to była cenna nauka.

Teraz wraca pan do rodzinnego okręgu. Tutaj będzie łatwiej?
Ja się tutaj czuję dużo lepiej i dużo pewniej. Wierzę, że uda mi się uzyskać mandat, ale widzę, że odbiór jest inny. Jestem kojarzony, bo chodziłem tu do szkoły podstawowej, do gimnazjum, spędzałem tu ciągle czas na boisku i sąsiedzi pewnie już nie mogli wytrzymać tego mojego kozłowania na ulicy. Tu jest też moja parafia, więc czuję się bardzo mocno związany ze Szwederowem i Górzyskowem. Stąd decyzja, aby tu wystartować. No i nie tylko ja jestem tu kojarzony, ale też cała moja rodzina, przede wszystkim tata, który teraz startuje do sejmiku.

Tata pomaga w kampanii i przekazuje swoje doświadczenie?
Tak, dla mnie wiele rzeczy jest świeżych i nowych, a tata jest takim moim psychologiem, który chłodzi mi głowę i pomaga dobrze przekierować energię, aby skupić się na działaniu i na merytoryce, za co jestem mu bardzo wdzięczny. Nauczył mnie, aby nie myśleć o jakichś tanich zagrywkach, tylko o konkretnym programie. Chcę, żeby nasze pomysły się obroniły, ale jeśli ludzie tego nie poprą, to oczywiście to uszanuję.

Sport jest jednym z tych obszarów, na których chciałby pan najmocniej skupiać się w radzie miasta?
Sport jest mi szczególnie bliski i cieszę się, że duża ilość moich postulatów dotyczących sportu, zwłaszcza dzieci i młodzieży, została wzięta pod uwagę w programie i nawet wybrzmiały podczas debaty na UKW. To jest coś, na czym szalenie mi zależy.

Miłe dla mnie było, choć oczywiście to przypadek, że proponowałem wprowadzenie animatorów na orliki i miesiąc później minister Sławomir Nitras powiedział, że będzie to program rządowy. Mnie to bardzo cieszy, bo taki krok zdejmuje odpowiedzialność finansową z budżetu miasta.

Jakie widzi pan pole do działania dla miasta w kwestii aktywności sportowej dzieci i młodzieży?
Przede wszystkim otwieranie oddziałów sportowych, ale nawet nie na podstawie Szkół Mistrzostwa Sportowego, ale pilotażowo także w klasach 1-3. Obecnie nabory do klas sportowych są ubogie, szczególnie do klas lekkoatletycznych. Skoro chcemy, aby Bydgoszcz była stolicą lekkoatletyki, to powinniśmy szybko zaczynać, bo właśnie w klasach 1-3 dzieci mają naturalną potrzebę ruchu. Nie chodzi o to, żeby je teraz katować i mierzyć im czasy na 100 metrów etc., ale zadbać o przygotowanie motoryczne. Gdy my byliśmy dziećmi, to służyły nam do tego gałęzie, drzewa.

Jako nauczyciel wf dostrzega pan dużą różnicę w ogólnej sprawności między kolejnymi pokoleniami?
Tak, potrzeba ruchu tych dzieci została zaburzona i zastąpiona działaniami w sieci, smartfonami, laptopami, grami komputerowymi. Natomiast ta naturalna potrzeba ruchu nadal jest, tylko nie została ukierunkowana. W klasach 1-3 można byłoby pilotażowo dać pole do popisu trenerom przygotowania motorycznego i trenerom lekkoatletyki, którzy mają uprawnienia pedagogiczne, aby uczyli prawidłowych wzorców ruchowych. Bo jeśli dziecko ma prawidłowe wzorce ruchowe i dobrze się porusza, to potem z powodzeniem może uprawiać każdą dyscyplinę może być każdym – lekkoatletą, piłkarzem, koszykarzem.

Chcielibyśmy też wprowadzić większy nadzór nad Bydgoskim Centrum Sportu, bo moim zdaniem i zdaniem wielu osób, z którymi współpracuję na basenach, były prezes niechętnie rozmawiał z pracownikami, klientami i pytał o ich potrzeby. Brakowało ratowników, były też problemy, gdy nie dokonano na czas przeglądów atrakcji. Nie może też dochodzić do sytuacji, że sauna, w której została zalana grzałka, nie działa przez kilka miesięcy. Trzeba się tym zająć. Wiem, że teraz prezes się zmienił i słyszę, że nowy ma świeższe spojrzenie. Kibicuję mu i życzę jak najlepiej. Chciałbym, aby rozmawiał z ludźmi i miał kontakt z załogą , która przecież tworzy te baseny.

W programie Bydgoskiej Prawicy dużo mówicie też o sporcie zawodowym.
Ekstraklasy są wisienkami na torcie, ale żeby była wisienka, to musi być tort, a więc infrastruktura. Musimy mieć stadiony, które będą godne najwyższego poziomu. Ze znużeniem przypominamy już o stadionie Polonii, bo mowa o tym od wielu lat. Jeśli chcemy mieć Grand Prix w Bydgoszczy – a chcemy – to musimy mieć stadion godny mistrzostw świata. A jest to możliwe, bo to nie są wydatki, na które Bydgoszczy nie stać. To kwestia priorytetów. Można było wybudować trybunę zamiast wkładu własnego na Park & Ride. Rozumiem, że tam było dofinansowanie, ale uważam, że nawet jeśli są dodatkowe środki do wykorzystania, to po co je wydawać na coś, co się nie sprawdzi. Bydgoszcz nie jest taką aglomeracją, aby zainteresowanie takimi parkingami było duże, a druga sprawa to fakt, że aby ktokolwiek z tego korzystał, to musi być dobra komunikacja miejska, której obecnie nie ma.

Wracając do sportu, oczywiście potrzebne są bursy dla sportowców, aby to była zachęta przy pozyskiwaniu młodych zawodników przez bydgoskie kluby. Chciałbym, aby nasze drużyny skupiały się na wychowankach, aby oni grali w Bydgoszczy. Moim konikiem jest koszykówka, a w Astorii niestety nie ma teraz zbyt wielu wychowanków. Cieszę się natomiast, że wrócił trener Aleksander Krutikow, bo jest to człowiek bardzo mocno związany z Bydgoszczą. W taki sposób powinniśmy budować ekstraklasę. Skupić się na pracy u podstaw, aby ekstraklasa była tego owocem.

A czego potrzebują osiedla, z których pan kandyduje?
Mamy wiele problemów. Są rzeczy proste, jak odnawianie dróg. Na przykład ulica Gersona – to już jest jakiś żart, że to się ciągnie tyle lat. Teraz zostało obiecane, że przebudowa zostanie zrealizowana, ale nadal jest wielu sceptyków, bo takie obietnice już były. Jest wiele ulic, jak na przykład ulica Krucza, które służą małej liczbie mieszkańców i są zaniedbane. Ulica 16 Pułku Ułanów Wielkopolskich jest za to często uczęszczana i też nie jest w najlepszej kondycji. Piękna woła o pomstę do nieba po niedawnej rewitalizacji. Ja akurat nie jestem zwolennikiem łatania dziur, bo to wszystko jest wypłukiwane po zimie – trzeba by zrobić remonty generalne, stąd program „stop dziadostwu”.

Chciałbym też zająć się sprawami deweloperskimi. Podczas budowy nowych mieszkań zabierane są tereny zielone, które mogłyby służyć mieszkańcom. Mówimy o zielonej Bydgoszczy, a zaczyna nas zalewać betonoza. Gdyby liczba mieszkańców się zwiększała to dobrze, ale przecież Bydgoszcz się wyludnia, bo ludzie szukają zieleni. To nie jest tak, że wyjeżdżają do Gdańska, Poznania, Warszawy. Wielu z nich wyprowadza się do Zielonki, Osielska, Niemcza, bo nasze miasto nie ma ich czym przyciągać. Zakładów pracy też jest coraz mniej. Musimy zabiegać o to, żeby rzemieślnicy do Bydgoszczy wracali, aby chcieli tu pracować i tu płacili podatki.

Wspomniał pan o drogach. Samochody trzeba gdzieś parkować, a o miejsca właśnie na Błoniu, Szwederowie czy Górzyskowie bywa trudno.
Wrócę na ulicę 16. Pułku Ułanów Wielkopolskich albo na tereny przy rynku na Błoniu. Ktoś powie, że nie da się nic zrobić i nie ma miejsca. Też nie jestem zwolennikiem betonowania terenów zielonych, aby stawiać tam parkingi, również wielopoziomowe. Można więc budować parkingi podziemne. Byłbym szaleńcem, gdybym powiedział, że my to zrealizujemy w ciągu 5 lat, ale uważam, że warto nad tym tematem pomyśleć. Widziałem takie rozwiązanie w Dreźnie już kilkanaście lat temu. Dla takich osiedli jak Błonie byłoby to bardzo ciekawe rozwiązanie. Jestem przekonany, że mieszkańcy ulic Abrahama czy Dmowskiego uiszczaliby opłaty rzędu 100 zł miesięcznie za abonament, aby mieć święty spokój z parkowaniem.

Mieszkańcy osiedli z okręgu potrzebują więcej terenów zielonych, miejsc do rekreacji?
Mam trójkę dzieci, więc jestem stałym bywalcem placów zabaw. One powstają, są dobrej jakości, są bezpieczne, ale wszystkim ludziom brakuje jednego – cienia. Nie sadzi się tam drzew. Naprzeciwko kościoła na Jaskółczej jest plac zabaw Pomorskiej Spółdzielni Mieszkaniowej i z niego zawsze chciało korzystać całe osiedle, bo tylko ten plac zabaw dawał rodzicom i dzieciom taki komfort termiczny.

Mamy też parki na Wzgórzu Wolności i w Dolinie Pięciu Stawów. Mi osobiście brakuje tam ścieżek zdrowia. Są parki do kalisteniki, ale to jest jedna przestrzeń, a nie trakt sportowy, który możemy pokonywać biegiem i wykonywać na stacjach poszczególne ćwiczenia. Takie ścieżki to doskonała motywacja do spędzania aktywnego czasu. To nie są drogie rzeczy, a posłużą zdrowiu mieszkańców i uatrakcyjnią teren.

Bardzo dobrze zagospodarowano część terenu przy Kossaka, gdzie powstał plac zabaw, siłownia, skatepark i wybieg dla psów. Jeśli mówimy o zagospodarowaniu terenu pod inwestycje, to właśnie takich inwestycji potrzebujemy.

0 0 votes
Article Rating
Sebastian Torzewski
Subscribe
Powiadom o
guest
4 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Jan
Jan
3 miesięcy temu

Takich ludzi nam potrzeba w Radzie Miasta! Widac, ze to czlowiek trzezwo myslacy, z glowa na karku. Plus za to, ze potrafi pochwalic polityczna konkurencje, a nie brnie w bezsensowne wojenki – nie potrzebujemy kłótni na poziomie samorządowym. Panie Jedrzeju, ma Pan moj glos!

Stefan
Stefan
3 miesięcy temu

W pierwszym kroku na Bloniu pomoze likwidacja postojów taxi, z których nikt nie korzysta.
Ale chlopak dobrze kombinuje. Brawo!

Dariusz
Dariusz
3 miesięcy temu

To już nawet zasiadanie w radzie miasta staje się dziedziczne, komedia

Tomek
Tomek
3 miesięcy temu

W końcu człowiek prezentujący fascynujący portret lidera, który nie tylko przekazuje swój entuzjazm do działania, ale także wnosi świeże spojrzenie na kwestie lokalne. Jego zaangażowanie w rozwój sportu dla dzieci i młodzieży, oraz inicjatywy na rzecz poprawy infrastruktury miejskiej, są inspirujące i nie tylko wychodzi z konkretnymi propozycjami, ale także przekonująco przedstawia swoje wizje dla miasta. A jego chęć działania na rzecz potrzeb społeczeństwa jest godna podziwu.