Bydgoszcz
19C
Słonecznie
63% wilgotność
Wiatr: 4km/h SSW
H 19 • L 18
13C
Sob
14C
Nd
16C
Pon
13C
Wt
11C
Sr
Relacja na żywo z dróg w Bydgoszczy i regionie w naszej nowej usłudze TRAFFIC. Kliknij, aby zobaczyć więcej.
Metropolia BydgoskaBydgoszczPolitykaKolejna rozprawa w procesie Bruski – Dzakanowski. „Ta sesja utkwiła mi w pamięci”
Zbigniew Sobociński_proces_Sąd Okręgowy_Bydgoszcz_SF
08.01.2018 | 15:25

Kolejna rozprawa w procesie Bruski – Dzakanowski. „Ta sesja utkwiła mi w pamięci”

Przed Sądem Okręgowym odbyła się kolejna rozprawa w procesie przeciwko Bogdanowi Dzakanowskiemu

Na zdjęciu: Jednym ze świadków, który dzisiaj zeznawał przed sądem był Zbigniew Sobociński.

Fot. Szymon Fiałkowski

Trzech świadków przesłuchano dzisiaj w bydgoskim Sądzie Okręgowym podczas kolejnej rozprawy, którą prezydent Rafał Bruski wytoczył radnemu Bogdanowi Dzakanowskiemu.

Proces dotyczy zdarzeń z 29 marca ubiegłego roku, kiedy to podczas sesji Rady Miasta, radny Dzakanowski zawiadomił policję o tym, że prezydent Rafał Bruski miał być pod wpływem alkoholu, ale badanie alkomatem to wykluczyło. Podczas poniedziałkowej rozprawy, zeznania złożyło trzech świadków.

Na początku przesłuchano Zbigniewa Sobocińskiego. – Podczas dwunastu lat pracy jako wiceprzewodniczący i teraz jako przewodniczący Rady Miasta, ta sesja mocno utkwiła mi w pamięci – przyznał radny Sobociński, który był pytany o zachowanie w tym dniu radnego Dzakanowskiego. – Wówczas toczyliśmy dyskusję nad obywatelskim programem dotyczącym programu in vitro. To była ósma lub dziewiąta godzina obrad. Radny Dzakanowski od samego początku zachowywał się dziwnie, nie pytając nikogo o zgodę wdarł się na mównicę i wypowiedział kilka zdań, w tym to, że prezydent i radny (bądź radni) są pijani i on będzie wzywał policję – mówił przewodniczący Rady Miasta. Jak dodawał, przebieg sesji wówczas w żaden sposób nie uzasadniał takiego zachowania radnego. – Były też próby zdjęcia tego punktu z porządku obrad, podejmowane między innymi przez radnego – wspominał przewodniczący Rady Miasta.

Sąd pytał przewodniczącego o to, jakim radnym jest Dzakanowski. – Nie należy on do najspokojniejszych radnych. Wszczyna dyskusję nie na temat, albo nie w tym punkcie obrad rady. Tego dnia był niespokojny, chodził, odbierał głos. Takie zachowanie u niego powtarza się – przyznał Sobociński.

Podczas przesłuchania podkreślił, że również w kuluarach słyszał o tym, że radny Dzakanowski miał mówić, że ma inne dowody na to, że w tym dniu tak on, jak i prezydent Bruski spożywali alkohol lub inne środki, a badanie przeprowadzone przez wezwany na miejsce patrol policji odbyło się w nieprawidłowy sposób. – Ani przed sesją Rady Miasta, ani w tym dniu nie spożywałem alkoholu – zapewnił przewodniczący. Powtórzył, że wynik badania alkomatem zarówno jego, jak i prezydenta wykazał, że obaj byli trzeźwi. – Ja osobiście alkomatem badany byłem dwukrotnie. Pierwszy raz chuchnąłem i wówczas zostałem pouczony przez policjantów, jak mam to badanie wykonać. Jako pierwszego alkomatem przebadano prezydenta – relacjonował przebieg badania Zbigniew Sobociński. Jak podkreślił, nie przypomina sobie aby kiedykolwiek wcześniej na posiedzenie rady była wzywana policja.

Drugim ze świadków, jaki stawił się dzisiaj przed bydgoskim sądem był Tomasz Jasiński, który tego dnia uczestniczył w obradach rady. – Byłem na tej sesji w charakterze obserwatora, uczestniczyłem podczas dwóch głosowań, z czego jedno dotyczyło metody in vitro. Miasto było za jego finansowaniem, zaś radny Dzakanowski, jak i klub Prawa i Sprawiedliwości byli przeciwko – relacjonował Jasiński. Jak zaznaczył, część wypowiedzi lub przemówień radnego Dzakanowskiego była torpedowana. – Nie dawano mu możliwości wypowiedzenia się do końca, wchodzono mu w zdanie – dodawał. Świadka dopytywano o zachowanie prezydenta Bruskiego. – Zachowywał się nienaturalnie, był czerwony na twarzy. Mogło być takie podejrzenie, że prezydent spożywał alkohol. Był tego dnia śpiący, nie pamiętam z tej sesji jego wypowiedzi – zaznaczał Tomasz Jasiński. Podkreślił też, że nagrał film telefonem komórkowym z momentu wejścia do budynku wezwanych policjantów.

Ostatnim świadkiem, który zeznawał podczas poniedziałkowej rozprawy był Tomasz Frydrychowicz. To jeden z funkcjonariuszy policji uczestniczących w czynnościach podczas sesji w ratuszu. – Pełniłem wówczas funkcję zastępcy wydziału kryminalnego komisariatu na Szwederowie. Zostałem w tym dniu wezwany przez dyżurnego o to, by wraz z patrolem podjechać do budynku rady miejskiej. Wzywający powiedział nam, że wyczuł od prezydenta woń alkoholu – relacjonował funkcjonariusz. – Nie ma najmniejszych wątpliwości, co do prawidłowości przeprowadzonego przez nas badania. Alkomat miał diody, po badaniu wyświetliła się zielona dioda oznaczająca brak alkoholu we krwi – dodawał Frydrychowicz. Jak powiedział, z tej interwencji została przez policjantów sporządzona notatka, a radny Dzakanowski został poinformowany o wyniku badania. – Jeżeli wynik byłby zakwestionowany, to wówczas zostałoby przez nas użyte inne urządzenie do przeprowadzenia badania – podkreślił. Był też dopytywany przez obrońców radnego Dzakanowskiego o to, jaką rolę wówczas pełnił podczas interwencji patrolu. – Pełniłem nadzór nad czynnościami przeprowadzonymi przez policję. Zdarzało się, że w podobnych badaniach, na przykład podczas zdarzeń drogowych, również uczestniczyłem – mówił policjant. Jak zapewnił, same czynności w gabinecie prezydenta – badanie alkomatem i wylegitymowanie przebywających tam osób – trwało łącznie około pięciu minut.

Podczas rozprawy, nie stawili się funkcjonariusze: Sebastian Łazarowicz i Dorota Matuszak, którzy wykonywali ową interwencję. – Kolega Łazarowicz przeniósł się z policji do Żandarmerii Wojskowej (oddział w Bydgoszczy), zaś koleżanka od około miesiąca przebywa na zwolnieniu lekarskim i nie mam z nią kontaktu – zakończył Tomasz Frydrychowicz.

Kolejną rozprawę wyznaczono na 5 marca. Adwokaci radnego Dzakanowskiego podtrzymali wniosek o przesłuchanie obu funkcjonariuszy. Sam radny nie chce komentować całej sprawy.


Powiązane treści