Bydgoszcz
14C
Niebo częściowo zachmurzone
72% wilgotność
Wiatr: 8km/h W
H 15 • L 14
18C
Sob
17C
Nd
17C
Pon
16C
Wt
15C
Sr
Lista odwołanych wydarzeń i zamkniętych miejsc [AKTUALIZACJE NA BIEŻĄCO]
Metropolia BydgoskaBydgoszczPolitykaKomunalnik, kłamstwa i miliony na umowach. Radna Szabelska kontra wiceprezydent Sztybel
Grażyna Szabelska
19.03.2021 | 07:30

Komunalnik, kłamstwa i miliony na umowach. Radna Szabelska kontra wiceprezydent Sztybel

Eryk Dominiczak | e.dominiczak@metropoliabydgoska.pl

Na zdjęciu: Radna Grażyna Szabelska przekonywała jeszcze kilka dni temu, że miasto wydało przez siedem miesięcy ponad 1,35 mln złotych na obsługę prawną sporu ze spółką Komunalnik. Dziś już częściowo wycofuje się z tych sformułowań.

Fot. Szymon Fiałkowski

Radna Prawa i Sprawiedliwości Grażyna Szabelska zarzuciła ratuszowi, że od połowy ubiegłego roku wydał – w związku z konfliktem ze spółką Komunalnik – aż 1,35 miliona złotych na zewnętrzne usługi prawne. W odpowiedzi zastępca prezydenta Michał Sztybel nazwał jej wypowiedź kłamstwem, twierdząc, że kwota jest wielokrotnie niższa. A my sprawdzamy, czy i komu z trudem przychodzi ustalanie faktów o wydatkach miasta.

W ubiegły piątek radna Szabelska wzięła udział w konferencji bydgoskiego PiS, podczas którego radni opozycji ogłosili, że składają wniosek o kolejną nadzwyczajną sesję rady miasta (rozpocznie się w piątek, 19 marca o 9:00). Wśród tematów znalazła się kwestia rozwiązania umowy z Komunalnikiem, który od połowy lutego nie świadczy już usługi wywozu odpadów od bydgoszczan. Uwagę radnych zwrócił zwłaszcza koszt obsługi prawnej sporu z dolnośląską spółką, który – co jest już pewne – znajdzie rozstrzygnięcie w sądzie.

Radni PiS sięgnęli po rejestr umów zawartych przez Biuro Zarządzania Gospodarką Odpadami Komunalnymi i wyliczyli, że współpraca z poznańską kancelarią Ziemski & Partners opiewa łącznie na wspomnianą kwotę 1,35 mln zł. Radna Szabelska powiedziała wprost, że te pieniądze miasto „wydało” (to słowo-klucz). Zapowiedziała też, że PiS chce sprawdzić, czy tak wysokie koszty „nie ocierają się o niegospodarność czy o rozrzutność”. Podkreśliła także, że radni jej klubu chcą sprawdzić, czy zawarcie tych umów było konieczne czy też jest to efekt „może jakiegoś dziwnego układu, który się zawiązał”.

Na jej słowa zareagował wiceprezydent Sztybel odpowiedzialny za gospodarkę komunalną, który od początku znajdował się w epicentrum sporu z Komunalnikiem. Wypowiedzi Szabelskiej nazwał kłamstwem, wskazując, że z budżetu miasta w ubiegłym roku na konto Ziemski & Partners trafiło niespełna 50 tysięcy złotych bezpośrednio z tytułu rozwiązania umowy ze spółką z Nysy. Do tego doliczył 100 tysięcy złotych z tytułu innych analiz i ekspertyz wykonanych przez wielkopolskich prawników. – W tym znalazł się między innymi przekazany do rządu projekt ustawy, który pozwoliłby zmniejszyć koszty zagospodarowania odpadów, a co za tym idzie – opłaty od mieszkańców – twierdzi Sztybel.




Sprawdzamy więc, jak jest. Od lipca ubiegłego roku aż do końca lutego spółka Ziemski i Partners zawarła z miastem siedem umów na 1,35 mln zł. Wrażenie rzeczywiście robi wartość ostatniej z nich, zawartej na początku lutego. To bowiem aż 1,2 mln złotych z tytułu „świadczenia usług pomocy prawnej w zakresie reprezentacji w trzech postępowaniach procesowych w sprawach przeciwko wykonawcy – PHU Komunalnik”. Sprawa zerwanego pod koniec stycznia wielomilionowego kontraktu z Komunalnikiem trafi bowiem niebawem na wokandę. Tyle że – jak tłumaczy Michał Sztybel – kwota ta składa się z wynagrodzenia bazowego (120 tys. zł) oraz systemu prowizyjnego. Wysokość prowizji jest uzależniona od wysokości kar wyegzekwowanych przed sądem. – Dopiero w przypadku prawomocnego wyroku i przekazania środków z kar na konto miasta, wynagrodzenie dla kancelarii zostanie wypłacone – zapowiada zastępca Rafała Bruskiego.

Miasto przed sądem będzie domagało się wypłaty kar – obecnie naliczyło ich 4,8 mln zł, choć urzędnicy zapowiadają, że kwota może wzrosnąć do nawet 6 mln zł. Na wniosek miasta i przy aprobacie sądu do dyspozycji komornika pozostaje na razie siedem śmieciarek Komunalnika o wartości nieco ponad 400 tys. złotych. W przypadku prawomocnego wyroku będą one mogły zostać zlicytowane.

Po konferencji Sztybla dzwonimy do radnej Szabelskiej. Rozmawiamy z nią blisko czterdzieści minut o jej wypowiedziach i o tym, czy wyjaśnienia wiceprezydenta przyjmuje do wiadomości. Kilkakrotnie próbuje uciec od odpowiedzi, dlaczego nie zweryfikowała kwot rzeczywiście wypłaconych dotąd przez ratusz. W końcu przyznaje, że powinna powiedzieć o wartości umów. Zwraca jednak uwagę, że… doprecyzowałaby to, gdyby któryś z dziennikarzy na ubiegłotygodniowej konferencji o to zapytał. – Miałam na myśli to, jak wielkie kwoty są angażowane w tej sprawie – mówi w rozmowie z nami. – Tyle że wyraźnie powiedziała pani, że miasto „wydało” 1,35 mln złotych. Z premedytacją? – pytamy. – Po prostu te stawki wydają mi się dziwnie wysokie – słyszymy od radnej PiS.

Trzeba zaznaczyć, że rzeczywiście na rozwiązanie umowy z Komunalnikiem (wówczas jeszcze wyłącznie w zakresie sektora IV obejmującego Śródmieście i Bielawy) w ubiegłym roku miasto wyasygnowało 46 740 zł. Ale trudno też nie zauważyć, że bezpośrednią konsekwencją tego ruchu były inne analizy. Jak choćby dokument sporządzony na potrzeby wejścia do tego sektora spółki ProNatura (początkowo w trybie z wolnej ręki, dziś miejska spółka świadczy te usługi już po wygraniu przetargu) za blisko 40 tys. zł. W rejestrze umów jest też reprezentowanie przez kancelarię Ziemski & Partners miasta przed Krajową Izbą Odwoławczą (w związku z odwołaniem od wyników przetargu na sektor IV przez Remondis). Tyle że KIO, oddalając powództwo firmy, obciążyła ją kosztami postępowania, w tym zastępstwa procesowego (aczkolwiek na niższą kwotę niż w rejestrze umów). Nawet gdyby jednak zsumować wszystkie ubiegłoroczne umowy z poznańską kancelarią, wychodzi kwota 150 tys. zł. Blisko 10-krotnie niższa od tej wskazywanej przez Grażynę Szabelską.

Radna Szabelska twierdzi, że nie wycofuje się ze swoich słów (pytaliśmy ją m.in. o insynuacje o „układzie”), a dodatkowe wyjaśnienia chce uzyskać na piątkowej sesji. Na pewno ich jednak nie usłyszy, bowiem prezydent Bruski w piśmie do przewodniczącej rady Moniki Matowskiej przekazał informacje na piśmie, zaznaczając, że na sesji ani on, ani żaden z członków jego administracji głosu nie zabierze.

O co chciała zapytać wiceprzewodnicząca klubu PiS? Między innymi o to, czy zespół prawny ratusza nie udźwignąłby odpowiedzialności za poprowadzenie sprawy sporu sądowego z Komunalnikiem. A także o to, jak doszło do zawiązania współpracy z kancelarią Ziemski & Partners i czy był ogłoszony na obsługę prawną przetarg. Podczas swojej konferencji wiceprezydent Sztybel wskazał, że wybór padł na poznańskich prawników, którzy mają już w dorobku wygrane sprawy o podobnej tematyce. A sama problemowa obsługa prawna – co potwierdził już w rozmowie z nami – jest z definicji wyłączona z ustawy o zamówieniach publicznych.

5 2 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
3 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Jacek
Jacek
6 miesięcy temu

Wszystkie te spory prawne prowadzą do tego, że Bydgoszcz straci, Komunalnik straci, kancelaria adwokacka zarobi. I to dużo. Dziękujemy p.Sztybel. Napoleon w krótkich spodenkach.

Jarosław
Jarosław
6 miesięcy temu

Cóż, oglądanie TV PiS powoduje pewne zmiany osobowości. Kurszyzna i ruchonizm przeżera również naszą lokalną politykę.

Loop
Loop
6 miesięcy temu

No i zamiast sporu merytorycznego wkracza piaskownica. Scenariusz napisany bardzo zgodnie o zgrozo przez dwie główne partie polityczne. W sumie bardzo wygodne dla polityków. Zapyta ktoś merytorycznie z konkurencji politycznej to go wyzwać. Nienawiść zaPiSana na POKOlenia?? Nie dajmy się zwariować…

Powiązane treści