Bydgoszcz
18C
Niebo częściowo zachmurzone
87% wilgotność
Wiatr: 4km/h E
H 19 • L 16
18C
Sob
11C
Nd
12C
Pon
12C
Wt
15C
Sr
Lista odwołanych wydarzeń i zamkniętych miejsc [AKTUALIZACJE NA BIEŻĄCO]
Metropolia BydgoskaBydgoszczMiastoKryzys oświetleniowy w Bydgoszczy. Dlaczego nie działają latarnie uliczne?
Jagiellońska - doświetlone przejście dla pieszych - SF (2)
26.05.2020 | 10:52

Kryzys oświetleniowy w Bydgoszczy. Dlaczego nie działają latarnie uliczne?

Na zdjęciu: O ważności oświetlenia ulicznego świadczy to, jak mieszkańcy Bydgoszczy dobrze przyjęli projekt doświetlenia przejść dla pieszych.

Fot. Szymon Fiałkowski

Już od ośmiu miesięcy nie ma porozumienia na linii miasto Bydgoszcz – Enea Oświetlenie. Efektem braku umowy na utrzymanie latarni ulicznych jest coraz większa liczba „czarnych punktów” na terenie miasta. Bydgoszczanie mają już dość zepsutego oświetlenia, ale na jego naprawę mogą jeszcze długo poczekać. Spór pomiędzy energetykami a miastem jest bowiem dość skomplikowany, ale poniżej wyjaśniamy jego najważniejsze przyczyny.

Od początku 2020 roku do naszej redakcji spływają liczne prośby o interwencję w sprawie zepsutych latarni ulicznych w różnych rejonach Bydgoszczy. Zgłaszający usterki podkreślają, że pomimo sygnalizowania problemu zarówno w zarządzie dróg, jak i w Enei lampy nie są naprawiane – i taki stan rzeczy trwa do teraz. Jak informował na początku marca rzecznik drogowców Tomasz Okoński, usterki dotyczą głównie latarni znajdujących się pod zarządem spółki Enea Oświetlenie, a przyczyną ich nieusuwania jest brak nowej umowy pomiędzy miastem a Eneą na utrzymanie latarni.

– Wszystkie uwagi dotyczące niedziałającego oświetlenia będącego własnością firmy Enea Oświetlenie są przekazywane do właściciela, czyli właśnie do tej spółki. Niezależnie od etapu negocjacji Enea Oświetlenie do tej pory każdego roku od stycznia prowadziła na bieżąco naprawy lamp i infrastruktury, które były oczywiście rozliczane – przekonuje rzecznik Zarządu Dróg Miejskich i Komunikacji Publicznej.

Spór pomiędzy ratuszem a przedsiębiorstwem energetycznym trwa już od ośmiu miesięcy. Niestety na braku porozumienia najbardziej cierpią mieszkańcy, którzy od wielu dni, a nawet miesięcy, są pozbawieni oświetlenia ulicznego. Ten fakt znacząco wpływa na poziom ich bezpieczeństwa. Zapytaliśmy zarówno władze miasta, jak i Enea Oświetlenie o przyczyny „kryzysu oświetleniowego”, jak i przebieg rozmów w sprawie nowej umowy.

Dlaczego w Bydgoszczy część lamp należy do Enei, a miasto musi za nie płacić?

Zobacz również:

Brak porozumienia - brak napraw. Spór miasto - Enea trwa

Zgodnie z art. 18 ustawy Prawo energetyczne, planowanie i finansowanie oświetlenia ulicznego na terenie gminy należy do jej zadań własnych. Przez pojęcie „finansowanie oświetlenia” ustawa rozumie finansowanie kosztów energii elektrycznej pobranej przez punkty świetlne oraz koszty ich budowy i utrzymania. Same punkty oświetleniowe w znacznej części są natomiast własnością zakładów energetycznych. Jak podkreśla Portal Samorządowy, na początku lat 90. XX wieku punkty oświetleniowe w Polsce zostały nieodpłatnie przekazane przez gminy na rzecz zakładów energetycznych i taki stan w wielu przypadkach wciąż się utrzymuje. Nie inaczej jest w Bydgoszczy.

– Przed rokiem 1991, a więc przed powstaniem ZDMiKP (zarząd powołano dopiero w marcu 1994 r. – przyp. red.) lampy oświetleniowe istniejące na terenie Bydgoszczy zostały przekazane do dawnego Zakładu Energetycznego. Po przekształceniach tej jednostki majątek ten trafił ostatecznie do spółki Enea Oświetlenie – podkreśla zastępca prezydenta Bydgoszczy Mirosław Kozłowicz. Jednak jak informowaliśmy wcześniej, na terenie miasta znajduje się ponad 32 tysiące lamp oświetleniowych, z czego połowa należy do Enei, a połowa – do ZDMiKP (miasta Bydgoszcz). Jakie latarnie należą zatem do samorządu?

Lampy oświetleniowe będące naszą własnością to lampy, które powstały po 1991 roku np. podczas inwestycji miejskich lub były zmodernizowane przez miasto w kolejnych latach. Ich liczba cały czas rośnie wraz z nowymi inwestycjami. Utrzymanie tych lamp jest dla nas też sporo tańsze – uważa Kozłowicz. ZDMiKP zapewnia, że zgłoszenia dotyczące awarii oświetlenia należącego do ZDMiKP są „załatwiane niezwłocznie” przez ekipy naprawcze zarządu.

W związku z tym, że połowa latarni w mieście należy do Enei, a gmina – zgodnie z ustawą – finansuje oświetlenie, co roku miasto podpisywało z Eneą umowę oświetleniową. – Umowy na utrzymanie oświetlenia są podpisywane na okres roku i dotyczą wyłącznie lamp będących własnością spółki Enea Oświetlenie – podkreśla rzecznik ZDMiKP. W tym roku ten dokument nie został jeszcze podpisany. – Temat oświetlenia ulic pod względem jego finansowania jest na tyle skomplikowany i wart ok. 4,5 mln złotych rocznie, że rozmowy prowadzimy od końca 2019 roku – przekazywał nam na początku marca rzecznik Okoński. Sytuacja nie zmieniła się do tej pory.


ILE PIENIĘDZY W BUDŻECIE MIASTA PRZEZNACZA SIĘ NA OŚWIETLENIE?

W tegorocznym budżecie miasta na bieżące wydatku na oświetlenie uliczne zapisano 12,9 miliona złotych. Stanowi to 96,8 % przewidywanego wykonania 2019 roku. – Spadek dotyczy oszczędności z uwagi na dokonaną w ostatnich latach wymianę opraw lamp ulicznych na energooszczędne – czytamy w uchwale budżetowej. W ramach powyższej kwoty zabezpieczono środki na utrzymanie i konserwację oświetlenia ulicznego, zakup energii, systemy sterowania mocą oświetleniową oraz utrzymanie oświetlenia świątecznego.


Pierwsze postępowanie dotyczące utrzymania i konserwacji oświetlenia dróg i miejsc publicznych na urządzeniach należących do Enea Oświetlenie zostało uruchomione 22 listopada 2019 roku. – Nasza spółka złożyła ofertę, ale postępowanie to zostało przez ZDMiKP zamknięte – wyjaśnia Elżbieta Darol-Matuszewska, rzecznik prasowy Enea Oświetlenie.

28 lutego 2020 roku ZDMiKP rozpisało kolejny przetarg na „usługę oświetlania ulic, placów parków, skwerów i miejsc publicznych na terenach, których zarządcą jest Prezydent Miasta Bydgoszczy, na urządzeniach stanowiących własność Enea Oświetlenie”. Ten zakres postępowania, zdaniem Enei, wprowadził zamieszanie.

W związku z tym, że zakres drugiego postępowania jest inny niż co roku oraz z uwagi na fakt, że nasza spółka nie ma wiedzy, którymi terenami zarządza Prezydent Miasta Bydgoszczy poprosiliśmy o wskazanie przedmiotowych terenów. 4 maja otrzymaliśmy mapy, na podstawie których nasza spółka ma możliwość inwentaryzacji urządzeń oświetleniowych pod kątem zarządcy terenu. W poprzednich latach umowa była podpisywana w zakresie wszystkich naszych urządzeń zlokalizowanych na terenie Miasta Bydgoszczy, bez podziału na zarządców terenów. Jest to dla nas nowa sytuacja, która wymaga dokonania inwentaryzacji i konieczności przeprojektowania naszego oświetlenia. Sam proces projektowy może potrwać nawet rok – przekonuje rzecznik Enea Oświetlenie.

Fakt przekazania map potwierdza też rzecznik ZDMiKP. – Przekazaliśmy do spółki Enea Oświetlenie materiały, o które poprosiła, a które umożliwiają jej przeprowadzenie inwentaryzacji lamp oświetleniowych – poinformował nas Tomasz Okoński.

Zdaniem Enei miasto chce wyłączyć z przetargu latarnie znajdujące się na terenach spółdzielni mieszkaniowych, ale ich ulokowanie musi być przedmiotem analizy. Później miasto proponowało podpisanie umowy na 10 tysięcy punktów oświetleniowych (przypominamy że Enea jest właścicielem 16 tysięcy punktów). Zdaniem rzecznik Enei wyłączenie z przetargu oświetlenia na terenach spółdzielczych oznaczałoby, że musiałyby one same ustalać z Eneą zasady i koszty naprawy lamp.

Co na to miasto? W kwietniu wiceprezydent Kozłowicz podkreślał, że wymiana pism z Eneą jest nadal prowadzona na platformie zakupowej. – Oczekujemy złożenia oferty zgodnej z naszym zapytaniem. Taka oferta do tej pory nie wpłynęła. Dodatkowo przedmiotem negocjacji jest m.in. cena, wyższa o ok. 100 procent w porównaniu do lamp będących na majątku miasta oraz wysokość kar umownych i czas reakcji na zgłoszenia – przekonywał miesiąc temu. Teraz natomiast podkreśla, że spór pomiędzy miastem a Enea Oświetlenie w głównej mierze dotyczy już liczby lamp wskazywanych dotychczas przez Enea Oświetlenie w załączniku do umowy. – Oczekujemy też na wyszczególnienie składników stawki niezbędnej na zabezpieczenie utrzymania pojedynczej lampy oświetleniowej – przekonuje Kozłowicz.

Zeszłoroczna umowa miasta z Eneą Oświetlenie opiewała na kwotę 3,98 miliona złotych brutto. W specyfikacji warunków zamówienia wskazano, że obejmuje ono utrzymanie latarni 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu, a awarie powodujące wstrzymanie oświetlenia ulicznego należy „natychmiast usuwać”. W tym roku Enea, w toku drugiego postępowania, zaproponowała taką samą stawkę jak w roku 2019 (20,2 złotych brutto za jeden punkt oświetleniowy). Wcześniej oczekiwała nieco więcej – ok. 20,6 zł.

– W tym roku operator – w ocenie naszej oraz bydgoszczan, od których również mamy większą liczbę sygnałów – zwleka z naprawami. Wymiana korespondencji z Eneą jest prowadzona na bieżąco, zostały również przesłane wezwania do natychmiastowego rozpoczęcia napraw, które byłyby oczywiście przez nas opłacone – podkreśla rzecznik ZDMiKP. Miasto dodaje, że w związku z sytuacją epidemiczną i koniecznością wprowadzenia niezbędnych zmian, Enea informowała, że działania w zakresie realizacji zadań inwestycyjnych oraz umów eksploatacyjnych mogą zostać ograniczone. Rzecznik Darol-Matuszewska twierdzi jednak inaczej.

Naprawy oświetlenia nie są realizowane z powodu braku do dnia dzisiejszego umowy pomiędzy ZDMiKP w Bydgoszczy a naszą spółką. Brak zatem podstawy prawnej do realizacji przez naszą spółkę usługi. Procedowanie zawarcia umowy po stronie miasta Bydgoszcz trwa już blisko 8 miesięcy. Stan epidemiczny, który jest ogłoszony na terenie kraju, nie ma żadnego związku z przedmiotową sprawą – dodaje.

Niestety liczba awarii jest bardzo dotkliwa dla mieszkańców. Według statystyk Enei, od początku roku odnotowano około 500 zgłoszeń awarii oświetlenia.

Jak wyjść z kryzysu?

Pomysłem urzędu miasta na porozumienie z Eneą – i w konsekwencji naprawę zepsutych punktów oświetleniowych – jest podpisanie umowy przejściowej. – Dzięki temu spółka mogłaby już rozpocząć naprawy usterek. Jesteśmy gotowi, aby za te naprawy na bieżąco się rozliczać – przekonuje zastępca prezydenta Bydgoszczy.

Ratusz nie ukrywa, że chciałby przejąć od Enei zarządzane przez nią latarnie. – Miasto mogłoby zostać właścicielem całego oświetlenia ulicznego i taki jest nasz cel. Stąd też występowaliśmy z propozycją odkupu majątku od Enea Oświetlenie w ubiegłych latach. Spółka nie wyraziła na to zgody – wyjaśnia Kozłowicz.

Urząd miasta uważa, że negocjacje w końcu uda zakończyć się sukcesem.

Wymiana informacji jest prowadzona na bieżąco. Ale biorąc pod uwagę stan wiedzy Enei o swoim majątku – jeszcze potrwa. Kluczowe jest jednak, aby spółka zgodnie z propozycją miasta rozpoczęła naprawę swojej infrastruktury na podstawie umowy przejściowej. Jesteśmy gotowi również na to, aby za te naprawy na bieżąco się rozliczać, o czym informujemy w swojej korespondencji

– przekonuje w rozmowie z nami Mirosław Kozłowicz.

Enea stoi jednak na stanowisku, że wykona naprawy tylko po podpisaniu umowy, w której określone zostaną precyzyjne zapisy dotyczące obowiązków i uprawnień obu stron. – Jest to niezbędne ze względu na zapewnienie bezpiecznej pracy urządzeń energetycznych, co przekłada się na bezpieczeństwo zarówno mieszkańców jak i pracowników spółki podczas wykonywania prac. Niezmiernie ważne są kwestie związane z zabezpieczeniem ciągłości realizacji usług oraz konieczność prowadzenia właściwego nadzoru nad urządzeniami, co uregulowane jest w Prawie budowanym. Stąd też konieczne jest zawarcie stosownej umowy – podkreśla rzecznik spółki. I dodaje, że takie umowy funkcjonują we wszystkich samorządach, w których Enea Oświetlenie świadczy usługę eksploatacji oświetlenia na majątku należącym do spółki. Darol-Matuszewska przyznaje, że spółka ma około 350 tego typu umów, a „hybrydowe rozwiązania” polegające na wystawianiu przez miasto zleceń nie są akceptowane z podanych powyżej względów.

Dla mieszkańców istotna jest jednak informacja, kiedy – po podpisaniu umowy – mogliby oni liczyć na naprawę niedziałających od miesięcy latarni. – Szacujemy, że przywrócenie sieci oświetleniowej do pełnej sprawności może potrwać ok 4–5 tygodni od dnia podpisania stosownej umowy – przekonuje Darol-Matuszewska.

Pewnym utrudnieniem w drodze do porozumienia jest fakt, że prezydent Bydgoszczy powiadomił prokuraturę, że zaniechanie działań przez Eneę prowadzi do pogorszenia bezpieczeństwa. Ponadto, skarga na działania operatora energetycznego wpłynęła także do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów – dotyczy ona postępowania monopolistycznego. – Dostaliśmy pismo od prokuratury i na nie odpowiedzieliśmy. Z UOKiK nie dostaliśmy natomiast żadnej informacji o postępowaniu – odpowiada rzecznik Enea Oświetlenie.

Sam przebieg negocjacji – a raczej, jak podkreśla Enea, wymiany pism na platformie zakupowej – ma według operatora utrudniać dojście do porozumienia. – Prawdziwe negocjacje się nie rozpoczęły. Trwa przekazywanie pism, dokumentów, kosztorysów. Zapraszaliśmy miasto do rozmów, ale nie uzyskaliśmy żadnej odpowiedzi w tej kwestii. Nie wiemy, kiedy dojdzie do uzyskania porozumienia – przekonuje rzecznik Enea Oświetlenie.

Temat niedziałającego oświetlenia zainteresował także radnych miejskich, którzy na ostatniej sesji dopytywali prezydenta Rafała Bruskiego o przyczyny tego stanu rzeczy. Wówczas zapowiedział on, że sprawa zostanie poruszona podczas majowych obrad, na które miał on zaprosić przedstawiciela przedsiębiorstwa Enea Oświetlenie. W programie jutrzejszej sesji nie ma jednak wzmianki o kwestii „kryzysu oświetleniowego”, lecz według nieoficjalnych informacji ma on jednak pojawić się w dyskusji.

LISTA CZARNYCH PUNKTÓW

W ostatnich tygodniach otrzymaliśmy od naszych Czytelników szereg zgłoszeń dotyczących niedziałającego oświetlenia ulicznego. Ich skala pokazuje, jak poważny jest problem awarii – a musimy podkreślić, że jest to jedynie ułamek usterek. Z lektury zgłoszeń wynika, że najgorsza sytuacja panuje w Fordonie i w Śródmieściu, gdzie oświetlenia pozbawione są całe ulice.

Poniższa lista ulic z niedziałającymi lampami została przekazana do Enei i miasta Bydgoszcz. Zapytaliśmy oba podmioty o status zgłoszeń, tak aby mieszkańcy mogli dowiedzieć się, czy usterka została zaraportowana i czy mogła ona dotyczyć oświetlenia ZDMiKP. Na ten moment wciąż czekamy na odpowiedź.

FORDONulice Juliana Prejsa – oświetlenie uliczne, Wojciecha Łochowskiego – oświetlenie uliczne i latarnie między blokami, Felicji Krysiewiczowej – oświetlenie uliczne i latarnie między blokami, Ludwika Sosnowskiego – oświetlenie uliczne, Józefa Twardzickiego – nieczynne oświetlenie przy pawilonach handlowych pod numerami 12-14, Jana Kleina – nieczynne oświetlenie uliczne przy skrzyżowaniach z Twardzickiego, Mielczarskiego i Fieldorfa-Nila, Jana Mielczarskiego – brak oświetlenia na całej długości ulicy, Dworzec – zgłoszenie poprzez interpelację radnego Ireneusza Nitkiewicza (według odpowiedzi zastępcy prezydenta Mirosława Kozłowicza monity w tej sprawie przesyłano 3 lutego i 13 marca), Osiedlowa – brak oświetlenia na całej długości ulicy, Przybory, Zurna – oświetlenie uliczne.

ŚRÓDMIEŚCIE: według licznych zgłoszeń z marca, kwietnia i maja, awarie oświetlenia ulicznego dotyczą następujących ulic: Henryka Sienkiewicza, Kwiatowa, Śniadeckich, Jana Sobieskiego, Podolska, Zduny. 

OSIEDLE BŁONIE11. Dywizjonu Artylerii Konnej – na 14 lamp na ulicy palą się tylko 3, Marcina Kasprzaka.

OSOWA GÓRAPrzewoźników, Głuszcowa i przyległe – według zgłoszenia brak oświetlenia ulicznego od ponad dwóch miesięcy.

WYŻYNYKomuny Paryskiej – ulica i parking między blokami, według zgłoszenia mieszkańca oświetlenie nie działa od ponad miesiąca.

4
Dodaj komentarz

avatar
4 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
MieszkaniecjugiipoloLok_Pat Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Lok_Pat
Gość
Lok_Pat

Lista sukcesów miasta się rozrasta: 1. Opłaty za śmieci segregowane wyższe niż w Toruniu, który podobno musi jeszcze dowieźć śmieci do spalarni? 2. Komunalnik jak już jest, to ma gdzieś segregacje przez mieszkańców, wszystko do jednego gara… 3. W połowie Bydgoszczy ciemno jak ….w norze, 4. Większość inwestycji miejskich po czasie, albo powyżej budżetu, 5. Kobylarnia pół roku spacerowała po placu w 3 osoby na Trasie Uniwersyteckiej, a teraz chce odszkodowania za tartak… 6. Nowa inwestycja na Wojska Polskiego i juz naprawy gwarancyjne, 7. Buspas daleko po czasie dla jednego autobusu na godzinę do „miejskiego ZOO”. Grunt, że wycieczka do… Czytaj więcej »

polo
Gość
polo

Fordon cała ulica Licznerskiego od 3 miesięcy ciemnica. Proszę dołączyć bo także było wielokrotnie zgłaszane.

jugii
Gość
jugii

Wylaczone sa lampy na terenach calych duzych osiedli, rowniez te co stoja przy ulicach, a sa pomiedzy osiedlami. W artykule nie pisze czy to osiedla maja za nie placic, wg mnie to miasto powinno zapewnic nam bezpieczenstwo i oswietlenie. Noca az strach wyjsc z psem na spacer. Na Kapusciskach ludzie w oknach stawiaja lampy lub wlaczaja oswietlenie wejsc do klatki schodowej. I tylko dlatego tak jest ze brakuje dobrej woli i ze ktos sie z ktosiem niedogaduje. Widac ze miasto Bydgoszcz poszukuje oszczednosci na kazdym kroku, ale kosztem ludzi tu mieszkajacych. Sprytnie lataja dziure juz kilka miesiecy ciemno.

Mieszkaniec
Gość
Mieszkaniec

Na szarych szeregow nie swieca latarnie od maja auta czase m sa uszkodzone nikt nie reaguje zdazaly sie tez tu bojki i napasc na przechodniow jak nic z tym nie zrobia dojdzie do tragedi a jesli ktos przez te egipskie ciemnosci zlamie noge lub co gorsza straci zycie kto za to odpowie z tego co wiem to przed blokiem za oswietlenie odpowiada spodzielnia wiec to o a bedzie ponosic koszta odszkodowan

Powiązane treści