Bydgoszcz
12C
Niebo częściowo zachmurzone
58% wilgotność
Wiatr: 5km/h WNW
H 12 • L 12
9C
Nd
9C
Pon
8C
Wt
12C
Sr
11C
Czw
Metropolia BydgoskaBydgoszczRozrywka i kulturaMarek Żydowicz ponownie pisze o Camerimage w Bydgoszczy. Ostre słowa o prezydencie Bruskim
Marek Żydowicz Camerimage Bydgoszcz
02.10.2018 | 20:22

Marek Żydowicz ponownie pisze o Camerimage w Bydgoszczy. Ostre słowa o prezydencie Bruskim

Eryk Dominiczak | e.dominiczak@metropoliabydgoska.pl

Na zdjęciu: Marek Żydowicz, dyrektor festiwalu Camerimage i szef Fundacji Tumult, która organizuje przedsięwzięcie.

Fot. Sebastian Torzewski

50 milionów złotych ekwiwalentu promocyjnego w latach 2016-2017 i ponad 36 mln złotych wydanych od 2010 roku przez gości – takie są, zdaniem Marka Żydowicza, realne korzyści Bydgoszczy wynikające z organizacji Camerimage. Dane te zawarł w kolejnym liście otwartym, w którym odniósł się do stanowisk części kandydatów na prezydenta miasta dotyczących przyszłości imprezy w mieście nad Brdą. I nie omieszkał skrytykować jednego z nich – urzędującego prezydenta Rafała Bruskiego.

CZYTAJ TAKŻE: Kandydaci listy piszą… do Marka Żydowicza. O przyszłości festiwalu Camerimage i czwartym kręgu opery

Bruskiemu poświęcona jest najdłuższa część listu. I w zasadzie trudno było spodziewać się innego scenariusza po tym, jak prezydent nieco ponad dwa tygodnie temu stwierdził, że jest otwarty na rozmowy w sprawie pozostania Camerimage w mieście, „mimo sposobu, w jaki potraktował pan (chodzi o Żydowicza – przyp. red.) Bydgoszcz”. Chodzi oczywiście o podpisanie w grudniu ubiegłego roku przez dyrektora festiwalu listu intencyjnego z wicepremierem i ministrem kultury Piotrem Glińskim oraz prezydentem Torunia Michałem Zaleskim dotyczącego budowy centrum festiwalowego w grodzie Kopernika. Po tym fakcie na wniosek Bruskiego rada miasta obniżyła dofinansowanie dla tegorocznej edycji Camerimage – z 2,5 mln zł do 500 tys. zł.

Żydowicz twierdzi, że z treści pisma od Bruskiego (swoje odpowiedzi wystosowali także Tomasz Latos i Marcin Sypniewski) wynika, że „nie traktuje on festiwalu po partnersku”, ale jako „roszczeniowego petenta, który musi konkurować o miejsce w kalendarzu miejskich imprez z festynami i piknikami”. Wcześniejsze słowa prezydenta o chęci zatrzymania Camerimage w mieście nad Brdą „do końca świata i jeden dzień dłużej” szef Fundacji Tumult nazywa zaś „pustym, retorycznym ozdobnikiem”.

Co ciekawe, Marek Żydowicz zarzuca też Rafałowi Bruskiemu… ograniczanie praw wynikających z konstytucji. A konkretnie – swobody wypowiedzi. Ratusz zażądał bowiem wpisania do umowy o współpracy punktu, w którym Fundacja Tumult ma zakaz – pod rygorem kary finansowej – krytykowania miasta. „Przedstawiciele urzędu, powołując się na polecenie prezydenta Bruskiego, odmówili negocjowania tego zapisu, zmuszając tym samym fundację do podpisania niestandardowej umowy” – pisze Żydowicz.

Lista pretensji dyrektora Camerimage do Bruskiego jest zresztą dłuższa. Żydowicz wraca do wspomnianego już zmniejszenia kwoty wsparcia dla tegorocznej odsłony wydarzenia (twierdzenie, że dokonała tego rada miasta nazywa „cynizmem”), podkreśla też, że od dziesięciu miesięcy prezydent nie chce spotkać się z organizatorami festiwalu. „Pan Bruski nie wyraził także zgody na to, by organizatorzy Camerimage mogli wyjaśnić tę sprawę na posiedzeniu rady miasta” – wskazuje w liście, twierdząc, że podpisanie listu intencyjnego w sprawie centrum festiwalowego za miedzą „nie naruszało uzgodnień dotyczących organizacji Camerimage w Bydgoszczy do 2022 roku”. Żydowicz twierdzi też, że dokument ten sygnował, „dbając o interes” kierowanej przez niego fundacji.

Dyrektor festiwalu twierdzi też, że w świetle stanowiska Bruskiego realizacja kolejnych edycji Camerimage na dotychczasowym poziomie jest „po prostu niemożliwa”.  Przekonuje, że Camerimage jest nie tylko rozpoznawalną marką, ale przynosi Bydgoszczy konkretne korzyści – wspomniane 50 mln zł w wartościach promocyjnych za dwie ostatnie edycje imprezy i ponad 36 mln zł wydanych w latach 2010-2017 przez gości festiwalu. W ubiegłym roku na kampanię promującą Camerimage Fundacja Tumult miała wydać milion złotych, a prawie drugie tyle miało trafić do bydgoskich przedsiębiorców w ramach usług związanych z festiwalem. Ich apel o utrzymanie festiwalu – jak twierdzi Żydowicz – miał być przez Bruskiego „zignorowany enigmatycznym stwierdzeniem, że miasto wykreuje wydarzenie przynoszące podobne, konkretne korzyści”. „Minął czas, pieniądze zabrane Camerimage zostały wydane, a gdzie jest to wydarzenie?” – pyta retorycznie Marek Żydowicz.

Szef Camerimage odniósł się też do deklaracji pozostałych dwóch kandydatów, którzy odpowiedzieli na jego list otwarty z początku września. Stanowisko Tomasza Latosa nazwał „konkretnym zapewnieniem” (kandydat PiS zadeklarował utrzymanie finansowania na podobnym poziomie jak w minionych latach), twierdząc, że poseł potraktował fundację jako „ważnego dla Bydgoszczy partnera”, także w kontekście rozmów o rozbudowie infrastruktury festiwalowej na placu Teatralnym. „Tak traktują organizatorów festiwalu burmistrzowie takich miast na świecie jak Berlin, Cannes, Wenecja czy Toronto”. Wprowadzenie nazwy miasta do szyldu festiwalu – o co wnioskował Marcin Sypniewski – Żydowicz uznał za „ciekawą propozycję”. Dodał jednak, że „miasta te ponoszą także większość wydatków organizacyjnych tych festiwali”, a Berlin czy Cannes dofinansowują festiwale kwotą „kilkunastu milionów euro rocznie i zapewniają ogromne wsparcie logistyczne”. Podsumowując swój list dyrektor Camerimage stwierdził, że w związku ze „znaczeniem festiwalu dla Bydgoszczy kandydat na prezydenta powinien być szczególnie zainteresowany utrzymaniem tej imprezy w mieście i zapewnieniem jej warunków do rozwoju”.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Pełna treść listu Marka Żydowicza do kandydatów na prezydenta Bydgoszczy [POBIERZ PDF]

Tegoroczny festiwal Camerimage rozpocznie się 10 listopada.

Powiązane treści