Bydgoszcz
21C
Niebo częściowo zachmurzone
60% wilgotność
Wiatr: 8km/h WNW
H 23 • L 21
21C
Pon
22C
Wt
24C
Sr
27C
Czw
25C
Pt
Relacja na żywo z dróg w Bydgoszczy i regionie w naszej nowej usłudze TRAFFIC. Kliknij, aby zobaczyć więcej.
Metropolia BydgoskaREGIONInwestycjeNajwiększa drogowa inwestycja marszałka w rozsypce. „Droga powstanie za dwa lata? Raczej za trzy”
przebudowa_DW_548_Stolno_Wabrzezno_002_ZDWBydgoszcz
05.06.2019 | 15:35

Największa drogowa inwestycja marszałka w rozsypce. „Droga powstanie za dwa lata? Raczej za trzy”

Eryk Dominiczak | e.dominiczak@metropoliabydgoska.pl

Na zdjęciu: Marszałek Piotr Całbecki podczas wizytacji na placu budowy drogi wojewódzkiej nr 548. Obecnie jego podwładni muszą rozwiązać konflikt z - byłym już - wykonawcą trasy - firmą Trakcja PRKiI.

Fot. ZDW Bydgoszcz

Zarząd Dróg Wojewódzkich w Bydgoszczy oraz spółka Trakcja PRKiI nabrały wody w usta w sprawie wartej ponad 80 milionów złotych modernizacji drogi wojewódzkiej nr 548 od Stolna w powiecie chełmińskim do Wąbrzeźna. Problemem ma się zająć dopiero co powołany nowy dyrektor drogowców. Wójtowie gmin, przez które przebiega trasa, minimalizują straty w lokalnej infrastrukturze i czekają na ruch inwestora, a coraz bardziej zniecierpliwieni mieszkańcy szukają sposobów na ominięcie piętrzących się z powodu inwestycji utrudnień.

Zobacz również:

Drogowcy zrywają umowę z Trakcją. Ważna droga w regionie powstanie z dużym opóźnieniem

30-kilometrowa droga umożliwiająca między innymi dojazd do autostrady A1 miała być gotowa do końca czerwca. Ale już od dawna było wiadomo, że jest to termin nierealny. Sygnały o tym, że obecny wykonawca w ogóle może jej nie dokończyć, zaczęły pojawiać się zimą. – Kiedy jesienią w niektórych miejscach zaczął pojawiać asfalt, wydawało się, że jest światełko w tunelu. Do świąt wyglądało to jeszcze nieźle. Ale już w styczniu – a zima była przecież łagodna – na placu budowy nic się nie działo. Skończył się bowiem między innymi kontrakt firmie odpowiedzialnej za sieć wodociągową i odwodnienie – mówi w rozmowie z MetropoliaBydgoska.PL Jakub Kochowicz, wójt gminy Lisewo. W kolejnych tygodniach sytuacja nie uległa zmianie. Aż wreszcie na początku kwietnia drogowcy wypowiedzieli umowę Trakcji, która przez dwa lata zdołała wykonać niespełna jedną trzecią zaplanowanych prac.

Diabeł tkwi jednak w szczegółach. A tymi obie strony dzielą się wyjątkowo niechętnie. Wygodne elementy pojawiły się w oświadczeniach, które wykonawca opublikował jeszcze pod koniec kwietnia, a ZDW – w połowie maja. Trakcja uważa bowiem, że już na początku prac ich wartość wzrosła o 24 miliony złotych, a ponadto w samym tylko 2018 roku spółka wykonała dodatkowe prace warte kolejnych 6 mln zł. Gdy pytamy o szczegóły tych wyliczeń, docieramy do ściany. Podobnie jak w przypadku pytań o terminy – choćby korespondencji z ZDW, złożenia wniosku o wydłużenie terminu realizacji (o dwa lata!) czy zawieszenia prac. – Niestety, nie możemy udzielić odpowiedzi na tak postawione pytania z uwagi na fakt, iż dokumentacja, o którą pan prosi, stanowi korespondencję między stronami umowy. Ponadto, kwestie poruszone w pytaniach są przedmiotem rozmów między stronami i do czasu osiągnięcia ostatecznych ustaleń nie mogą być upublicznione – twierdzi Robert Kuczyński, rzecznik prasowy Trakcji PRKiI, który jednocześnie „dziękuje za wyrozumiałość”. Na analogiczne pytania (także o przesłanie treści umowy) od kilku dni nie odpowiadają również podległe urzędowi marszałkowskiemu służby Zarządu Dróg Wojewódzkich.

Obie strony nie mogą już liczyć na wyrozumiałość mieszkańców, którzy na co dzień zmagają się z rozkopaną drogą. I nie chodzi wyłącznie o remontowaną drogę, ale również trasy do niej przyległe. Te bowiem nie są dostosowane do aktualnych natężeń i systematycznie niszczeją.

Zrobiliśmy wyliczenia wstępne – uszkodzone drogi gminne i powiatowe, a także urządzenia melioracyjne mogą wymagać napraw wartych kilka milionów złotych

– wskazuje Władysław Łukasik, wójt gminy Ryńsk. O ile wspomniane drogi powiatowe mają często status oficjalnych objazdów, o tyle drogi gminne – już nie. – Dokonujemy bieżących napraw, ale obawiamy się, że w dalszej perspektywie ucierpią na tej sytuacji nasze inwestycje – dodaje Jerzy Rabeszko, wójt Stolna. A warto dodać, że cztery gminy, przez które przebiega DW 548 – Stolno, Lisewo, Płużnica, Ryńsk otrzymały w tym roku na remont swoich dróg wsparcie z Funduszu Dróg Samorządowych. Ich łączny koszt to około 7,5 mln zł, dofinansowanie stanowi połowę. – Obawiam się, że nasza droga od Cepna w kierunku Wichorza (można nią dotrzeć do drogi krajowej nr 91 – przyp. red.) zostanie dosłownie rozjechana przez tiry. Nawet mimo ograniczenia tonażu – dodaje wójt Rabeszko. W podobnym tonie wypowiadają się pozostali włodarze gmin, z którymi rozmawiamy.

Z powodu trwającej inwentaryzacji placu budowy (ma potrwać do lipca, choć docierają do nas informacje, że może potrwać dłużej i skończyć się nawet po wakacjach) odłożone w czasie są decyzje w sprawie dalszego losu drogi, która na niektórych odcinkach ma położone obecnie wyłącznie kruszywo. I nie chodzi o standardową procedurę nowego przetargu, ale o zabezpieczenie przejezdności trasy aż do wyłonienia nowego wykonawcy. W maju pojawiła się informacja, że trasę można by przykryć warstwą asfaltu. To jednak koszt szacowany nawet na 6 mln zł. – Moim zdaniem nie ma już znaczenia, czy jest to sześć, pięć czy cztery miliony. Cierpliwość mieszkańców się skończyła. Codziennie muszą nadrabiać w jedną stronę 10-15 kilometrów. I mają robić tak przez kolejne dwa lata? Zresztą, ja i tak uważam, że prace potrwają trzy – denerwuje się Jakub Kochowicz. I dodaje, że zbliżają się żniwa, a to kolejny problem dla okolicznych rolników. – W Kornatowie na odcinku 400 metrów jest ruch wahadłowy. Jeden pas, a obok wyrwa na półtora metra. A tam znajduje się punkt zboża – wskazuje wójt Lisewa.

Problem w tym, że dopóki nie uda się zinwentaryzować prac, jakiekolwiek roboty na drodze będą niemożliwe. Powód – wartość inwestycji podniosłaby się. A ta już od początku budzi zastrzeżenia. – Cena zaoferowana w przetargu była o kilkadziesiąt procent niższa od kosztorysu. Wadliwe prawo premiujące najniższą cenę doprowadza do sytuacji takiej jak nasza – przekonuje w rozmowie z nami Władysław Łukasik. Trakcja, która w przetargu rozstrzygniętym w styczniu 2017 roku zaoferowała, że wykona modernizację DW 548 za 83 mln zł, jako jedyna zmieściła się w kwocie przeznaczonej na inwestycję przez Zarząd Dróg Wojewódzkich (próg wynosił 89 mln zł). – Tyle że wartość kosztorysowa wynosiła 140, a nawet 200 mln zł – zaznacza Marcin Skonieczka, wójt Płużnicy. – Dopiero później rozpoczęły się cięcia w inwestycji, których efekty widzimy. Rozstrzygnięcie przetargu trafiło zresztą do Krajowej Izby Odwoławczej. Firma Skanska, która roboty wyceniła na 112,5 mln zł, uważała, że oferta Trakcji jest rażąco niska. Domagała się odrzucenia oferty konkurencji. Wówczas ZDW ramię w ramię z Trakcją przedstawiło dowody i wyliczenia, że realizacja prac jest możliwa, po czym Skanska odwołanie z KIO wycofała.

Za zamieszanie wokół przebudowy drogi wojewódzkiej nr 548 głową zapłacił Mirosław Kielnik, do końca maja dyrektor ZDW. Od nowego miesiąca jego miejsce zajął wyłoniony w konkursie Przemysław Dąbrowski. W pierwszej kolejności będzie musiał zając się konfliktem z Trakcją, który najprawdopodobniej będzie miał swój ciąg dalszy na sali sądowej. Kielnik ma pozostać w strukturach ZDW.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

Powiązane treści