Bydgoszcz
29C
Burze
42% wilgotność
Wiatr: 3km/h NE
H 30 • L 28
26C
Wt
23C
Sr
24C
Czw
24C
Pt
26C
Sob
Lista odwołanych wydarzeń i zamkniętych miejsc [AKTUALIZACJE NA BIEŻĄCO]
Metropolia BydgoskaBydgoszczPolitykaPrezydent Bruski krytycznie o sytuacji finansowej samorządów. Premier przywiezie kilkadziesiąt milionów?
piotr tomaszewski, rafał bruski - umb
22.06.2020 | 09:32

Prezydent Bruski krytycznie o sytuacji finansowej samorządów. Premier przywiezie kilkadziesiąt milionów?

Na zdjęciu: Prezydent Rafał Bruski i skarbnik miasta Piotr Tomaszewski krytycznie oceniają działania PiS dotyczace pomocy samorządom.

Fot. UMB

Jeszcze kilka miesięcy temu władze Bydgoszczy ostrzegały, że przez działania rządu Prawa i Sprawiedliwości straciły 100 milionów złotych. Teraz – po przejściu epidemii – brakuje im już 200 milionów. Prezydent Bruski zapowiada zmiany w budżecie miasta, tymczasem premier Mateusz Morawiecki odwiedzi w poniedziałek Bydgoszczy. Ma przywieźć dobre wiadomości i… pieniądze na inwestycje.

Finanse to klucz do zarządzania miastem. Gdy sytuacja z nimi związana jest dobra, można wiele rzeczy realizować, a gdy jest zła – nie ma takiej możliwości. Dlatego zawsze szczerze o tym rozmawialiśmy – mówi prezydent Bruski, podkreślając, że biorąc pod uwagę skalę i czas, w jakim zaszły zmiany w sytuacji finansowej miasta, sytuacja jeszcze nigdy nie była tak zła.

Prezydent wraz ze skarbnikiem wyliczał, że przez finanse samorządów przeszły dwie pandemie – pierwsza już jesienią, gdy wprowadzono przepisy dotyczące zmian w podatku dochodowym. W dodatku pięcioprocentowy wzrost wynagrodzeń nauczycieli nie został pokryty subwencją, Władze Bydgoszczy już wtedy wyliczały, że budżet miasta uszczupli się o 100 milionów złotych. Druga pandemia i to już dosłownie przeszła wiosną. Przez obostrzenia gospodarcze związane z koronawirusem spadną dochody mieszkańców, a zarazem wpływy miasta z podatków. Część osób straci pracę, więc jednocześnie dochody miasta spadną, przy jednoczesnym wzroście wydatków. Ponadto, przewidywany jest wzrost ryzyka kredytowego, a także marż oraz cen usług bankowych.

Uczestniczyłem w kilku spotkaniach dot. finansów samorządów z minister Emilewicz. Rozmowy trwają od paru miesięcy, ale skala pomocy jest mniejsza niż oczekujemy – wyjaśnia Bruski. Tarcza antykryzysowa zakłada, że na walkę z gospodarczymi skutkami koronawirusa państwo przeznaczy 200 miliardów złotych. Ale Bruski ocenia, że same samorządy potrzebuję 20 miliardów. – Tymczasem rząd mówi, że pozwoli nam się bardziej zadłużać. To tak jakby przyszedł do mnie mieszkaniec, a ja bym mu powiedział: „Idź pan i weź kredyt” – twierdzi prezydent.

Zezwolenie na większy dług samorządów zakłada czwarta tarcza, która wciąż nie została wprowadzona. Dopuszcza ona także wzrost udziału w dochodach Skarbu Państwa z tytułu gospodarki nieruchomościami – do Bydgoszczy trafi także 1,1 mln zł. Miasto zyskało również 2 miliony złotych na ulgach ZUS-owskich. Zdaniem Tomaszewskiego, rząd operuje jednak zbyt małymi kwotami, aby rzeczywiście pomóc samorządom. Czym bowiem są jedno lub dwumilionowe zyski, gdy łącznie chodzi o prawie 200 milionów?

Problemy finansowe samorządów mogą przełożyć się też na przedsiębiorców. W zeszłym roku samorządy wydały łącznie 51 mld zł na inwestycje. Jak wynika z danych Pomorsko-Kujawskiej Izby Budownictwa, ok. 80% portfela zamówień zrzeszonych tam firm stanowią właśnie inwestycje samorządów. W tym roku rynek budowlany funkcjonuje nie najgorzej, ale w przyszłym może się załamać. Gdy samorządy ograniczą wydatki, to ucierpią właśnie lokalne firmy, które wykonują wiele inwestycji zlecanych przez miasto. Jako przykład wiceprezydent Michał Sztybel podawał niedawno Bydgoski Budżet Obywatelski, który miasto chce utrzymać na dotychczasowym poziomie między innymi dlatego, że w ten sposób zarabiają także bydgoskie firmy. A ich zarobek to też podatki i dochody mieszkańców, a wiec idąc dalej – wpływy to budżetu miasta. I tak koło się zamyka.

Tomaszewski przekonuje, że Bydgoszcz była ostrożna w polityce finansowej i dzięki temu jest dziś w lepszej sytuacji niż wiele innych miast. Zresztą, wśród wszystkich zarzutów względem prezydenta Bruskiego kwestie polityki finansowej miasta pojawiały się chyba najrzadziej. Przez ostatnie trzy lata miasto wydało 1,2 mln zł na inwestycje. Blisko 800 mln pochodzi z nadwyżki operacyjnej, a 500 mln z dochodów majątkowych, głównie z Unii Europejskiej.

Teraz skarbnik i prezydent zapewniają, że nie ma ryzyka, iż miasta nie będzie stać na realizację podstawowych funkcji. Nie będzie musiało tak jak Kraków oszczędzać na oświetleniu. W najgorszym wypadku inwestycje zostaną odłożone w czasie. Bruski planuje jednak, że te już zaplanowane odbędą się zgodnie z założeniami. Nie chce bowiem tracić unijnego dofinansowania. Dotyczy to na przykład mostów tramwajowych nad Brdą.

Na razie Bruski zwróci się do radnych o zmiany w budżecie miasta. Wydatki spadną o prawie 17 mln zł. Dochody o wspomniane już 100 mln. Złoży się na to m.in. 79 mln zł mniej z podatków i opłat, ponad 15 mln zł mniej z biletów komunikacji miejskiej i prawie 3 mln zł z działalności obiektów sportowych. Miasto ma też wydać na oświatę ponad 4 mln zł mniej niż planowało. Jak jednak wyjaśnia Tomaszewski, nauczyciele nie muszą bać się o swoje pensje. Zmiany w tej dziedzinie wydatków są największe, bo po prostu oświata stanowi znaczną część całego budżetu. Zgłoszona przez Bruskiego różnica wynika m.in. z braku nadgodzin w ostatnich miesiącach. Kolejne 2,7 mln zł mniej ratusz wyda na promocję miasta, 2 mln zł mniej – na zimowe utrzymanie jezdni, 1 mln zł mniej – na administrowanie zasobem mieszkaniowym i użytkowym miasta, a ponad 800 tys. mniej na kulturę.

Doprowadzamy uchwałę budżetową do stanu, który jest dziś. A co będzie za miesiąc, dwa, trzy – nie wiemy. Może na pierwszej sesji po wakacjach będzie kolejna korekta – mówi Bruski. W ratuszu szacują, że wychodzenie z kryzysu potrwa między 2 a 4 lata. Budżet państwa ma zostać znowelizowany w drugiej połowie lipca. Czyli już po wyborach.

Zdaniem Tomaszewskiego sensowną propozycją rządu byłoby finansowanie zwrotne z pięcioletnią karencją za pośrednictwem Banku Gospodarstwa Krajowego. Tymczasem minister Łukasz Schreiber zapowiedział w sobotę, że tarcza inwestycja nabiera realnych kształtów, a samorządy dostaną 6 mld zł. Jego zdaniem w ten sposób zostaną zrekompensowane straty w dochodzie z PIT i CIT. – Pieniądze będą mogły zostać wykorzystane na inwestycje, zarówno samodzielne, ale też jako wkład własny do projektów współfinansowanych przez UE. Wysokość przyznanych funduszy będzie zależeć od wielkości gminy i jej zamożności. Średnio każda gmina otrzyma ok. 2 mln zł, nie mniej niż 500 tys. zł. Moje rodzinne miasto Bydgoszcz otrzyma nawet dodatkowe kilkadziesiąt milionów złotych na lokalne inwestycje – zapowiada Schreiber. Szczegóły na razie nie są znane. Mają zostać przedstawione podczas poniedziałkowej wizyty premiera w Bydgoszczy. Morawiecki odwiedzi Stary Fordon i Akademią Muzyczną.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

Powiązane treści