Lista odwołanych wydarzeń i zamkniętych miejsc [AKTUALIZACJE NA BIEŻĄCO]

Prezydent i radni mówią jednym głosem: Nie ma podstaw dla metropolii bydgosko-toruńskiej

Dodano: 05.09.2024 | 12:19

Na zdjęciu: Prezydent Rafał Bruski deklaruje, że nie zgodzi się na znak równości między Bydgoszczą a Toruniem.

Fot. Szymon Fiałkowski

Czy Rafał Bruski i Łukasz Schreiber byli w środę zgodni jak nigdy wcześniej? Parę przytyków można by odnotować, ale trzeba przyznać, że sesja Rady Miasta Bydgoszczy przebiegała tego dnia w nadzwyczaj uprzejmej atmosferze. Obie strony bydgoskiej polityki połączyła bowiem jedna sprawa – metropolia bydgoska.

O roli Bydgoszczy w Koncepcji Rozwoju Kraju do roku 2050 pisaliśmy w ostatnich dniach wielokrotnie. Jeśli ktoś chce nadrobić wiadomości, odsyłamy do poniższych publikacji:

Na wstępie przypomnijmy jedynie, że największe miasto województwa zostało tam zakwalifikowane do grona ośrodków trzeciego rzędu, a więc regionalnych. Mimo takich ambicji nie zostało określone jako ośrodek (metropolia) o znaczeniu ponadregionalnym.

W środę odbyła się sesja Rady Miasta Bydgoszczy, która chciała przyjąć swoje stanowisko w sprawie roli miasta w planach rozwoju kraju. Obrady odbyły się na wniosek radnych Bydgoskiej Prawicy, choć prezydent przyznał, że miał podobne plany. Docenił jednak zaangażowanie opozycyjnych radnych. Sesja przebiegła w dobrej atmosferze – było kilka przytyków, kilka odwołań do krajowej polityki, licytowania, który rząd traktował Bydgoszcz lepiej, a który gorzej, ale generalnie – jeśli każda sesja by tak wyglądała, to nasza bydgoska samorządność wykonałaby krok naprzód.

Tak zgodna atmosfera w znacznej mierze wynikała z tego, że bydgoscy radni nie mieli kogo atakować. Do zapowiedzianego wystąpienia marszałka województwa nie doszło, ponieważ Piotr Całbecki nie dojechał do Bydgoszczy z powodu wyjazdu zagranicznego. Nie było też przedstawicieli urzędu marszałkowskiego, którzy optowaliby za metropolią bydgosko-toruńską, a spośród radnych sejmiku, którzy w poniedziałek głosowali nad własnym stanowiskiem, był tylko Jarosław Wenderlich. Ale akurat on – tak jak Marek Gralik – nie popierał duopolu.

Schreiber: Potrzebna jest pobudka przedstawicieli w Warszawie

Zaczęło się od wystąpień parlamentarzystów. Posłanki Iwona Karolewska i Iwona Kozłowska (obie KO) zgodnie deklarowały, że nie można dopuścić do marginalizacji Bydgoszczy i największe miasto województwa powinno zostać także uznane za jego najważniejszy ośrodek. Następnie na mównicę wszedł Łukasz Schreiber (PiS). Były minister przyznał, że koncepcja wyznaczania ośrodków metropolitalnych w kraju nie jest zdaniem jego ugrupowania dobrym pomysłem, ale widać, że obecny rząd będzie do tego dążył.

Sam fakt, że taki projekt wyszedł z rządu do konsultacji jest powodem do zmartwień. Dlaczego już na tym wcześniejszym etapie zabrakło ze strony przedstawicieli Bydgoszczy w rządzie walki o pozycję miasta w dokumencie? – pytał Schreiber. Zdaniem posła koncepcja może mieć w przyszłości bardzo duży wpływ na rozwój Bydgoszczy i należy przewidywać skutki dzisiejszych decyzji. Nawet jeśli dziś nie wydają się one aż tak znaczące – tutaj Schreiber porównał obecną sytuację do decyzji sprzed lat o zlokalizowaniu urzędu marszałkowskiego w Toruniu i przekazaniu Akademii Medycznej do Uniwersytetu Mikołaja Kopernika.

Nie dziwię się, że Toruń jest zadowolony, bo on w tej koncepcji nie ma innych szans, aby zaistnieć. Wariant duopolu sprawi jednak, że Bydgoszcz nie będzie gonić większych ośrodków – mówił Schreiber, zaznaczając, że teraz władze Bydgoszczy nie mogą już tłumaczyć się, że „zły rząd premiera Morawieckiego zrobił źle dla Bydgoszczy”. – Potrzebna jest pobudka niektórych Państwa przedstawicieli, zwłaszcza tych w Warszawie, żeby zaczęli sprawy Bydgoszczy traktować priorytetowo – mówił do polityków reprezentujących obecną koalicję rządową.

Walczyć z wykluczeniem komunikacyjnym

Poseł Włodzisław Giziński zaproponował, aby nie koncentrować się na ocenie kryteriów, według których sporządzono koncepcję, ale aby przyjrzeć się metropolii bydgoskiej na tle kraju. Pokazując mapę Polski z oznaczonymi najważniejszymi miastami, zwracał uwagę, że województwo kujawsko-pomorskie jest otoczone silnymi ośrodkami jak Gdańsk, Poznań, Łódź czy nieco dalej Warszawa.

Tworząc obecny podział administracyjny kraju zakładano, że dwa miasta rdzeniowe jak Bydgoszcz i Toruń będą ciążyły do siebie i współpracowały. Ale już od lat widać, że zamiast tego wystąpiła konkurencja – mówił Giziński, dodając, jak ważne jest właściwe skomunikowanie miasta z innymi. – Musimy starać się, aby jak najszybciej skończyło się wykluczenie komunikacyjne Bydgoszczy. S10 to jest konieczność. Do tego Kolej Dużych Prędkości, o której przebieg jako parlamentarny zespół ziemi bydgoskiej walczymy razem z parlamentarzystami z Piły i Szczecina. Mamy też stanowisko wiceministra Malepszaka sprzed dwóch tygodni, że Emilianowo pozostaje bardzo ważnym ośrodkiem i musi być realizowane. Wierzymy, że tak będzie. Należy też rozwijać bydgoskie lotnisko poprzez potencjał cargo – wymieniał Giziński, wspominając też o rozważeniu federalizacji bydgoskich uczelni.

Senator Andrzej Kobiak także wspomniał o szansach na rozwój bydgoskiego portu lotniczego dzięki planowanemu powiększeniu struktur NATO. Spowoduje to konieczność rozbudowy lotniska. Podkreślał też, że skoro mowa o koncepcji rozwoju kraju aż do 2050 roku, to kluczowe powinny być tendencje, a nie obecne wskaźniki.

Ilu tak naprawdę studentów jest w Toruniu, a ilu w Bydgoszczy?

Grzegorz Dudziński, wiceprezes stowarzyszenia Metropolia Bydgoska, przywołał dane obrazujące różnice w potencjale Bydgoszczy i Torunia. – Wiele razy mówiono o przewadze potencjału naukowego Torunia. To delikatnie mówiąc nieścisłość – twierdził, wyjaśniając, że do liczby publikacji toruńskiej uczelni zaliczane są te, które powstają na bydgoskim Collegium Medicum. Podobnie ze studentami CM UMK, którzy uczą się w Bydgoszczy, ale zaliczani są na konto Torunia. Przedstawił też dane dotyczące zatrudniania obcokrajowców w województwie i kupowania przez nich mieszkań – w obu tych statystykach Bydgoszcz wyraźnie przoduje.

Nie mamy wspólnego rdzenia jak Trójmiasto. Między nami jest 50 kilometrów lasu. Nie ma efektu synergii – mówił Dudziński. – Przypisuje nam się antytoruńską twarz. A my jako stowarzyszenie po prostu pokazujemy fakty, zgodnie z którymi od samego połączenia dwóch miast nie będzie efektu zwiększającego potencjał ich obu. Chcemy, żeby Bydgoszcz zaczęła wracać na miejsce, które jej się należy ze względu na wielkość, osiągnięcia i ludzi, którzy tu żyją – zapewniał Dudziński.

W imieniu Bydgoskiego Ruchu Miejskiego wystąpił Patryk Konsorski. Powoływał się na badania Instytutu Rozwoju Miast i Regionów, zgodnie z którymi Bydgoszcz wykazuje silny biegun wzrostu, a Toruń słaby. Wspomniał, że nowoczesna infrastruktura drogowa tworzy szanse na utworzenie osi wzrostu Wrocław – Poznań – Bydgoszcz – Gdańsk, na wzór funkcjonującej już i dobrze się rozwijającej osi Wrocław – Kraków – Rzeszów. Zwrócił też uwagę na rozwój sieci kolejowej. W przypadku powstania metropolii bydgosko – toruńskiej, szybkie połączenia Gdańsk – Poznań mogłyby być realizowane przez Toruń, ale już nie przez Bydgoszcz, skoro oba miasta tworzyłyby jeden ośrodek metropolitalny.

Obecnie w województwie nie ma żadnej metropolii

Swoje spostrzeżenia na temat szans rozwoju Bydgoszczy i Torunia przedstawił Łukasz Kubiak – autor artykułu naukowego pt. „Proces formowania się bydgosko-toruńskiego ZIT”. Zwrócił uwagę, że Koncepcja Rozwoju Kraju do 2050 roku to dokument wizyjny, a dokumentem, który będzie miał bardziej bezpośrednie przełożenie, będzie Średniookresowa Koncepcja Rozwoju Kraju, która prawdopodobnie będzie miała horyzont czasowy do 2040 roku.

Kubiak przyznał, że zgodnie z badaniami to Bydgoszcz ma lepsze podstawowe fundamenty dla tworzenia silnego ośrodka, nie jest równorzędna z Toruniem i w przeciwieństwie do niego ma silny biegun wzrostu. W swoim wystąpieniu koncepcję tworzenia metropolii w oparciu o Toruń nazwał aberracją. Jednocześnie jednak zaapelował o pokorę, bo obecnie w województwie kujawsko-pomorskim zwyczajnie nie ma żadnego ośrodka metropolitalnego.

Bydgoszcz jest silnym ośrodkiem trzeciego rzędu, ale brakuje jej dużo do Poznania czy Gdańska. Eksperci przygotowujący koncepcję rozpoczęli już bardziej szczegółowe badania ośrodków czwartego rzędu. Może warto zabiegać, aby szczegółowe badania Bydgoszczy przeprowadzić uwzględniając specyfikę lokalną, jak np. różnicę w przeliczaniu liczby studentów na co wskazywało stowarzyszenie Metropolia Bydgoska – mówił Kubiak. Przestrzegł jednak, że i to mogłoby nie spowodować, że Bydgoszcz znalazłaby się w wyższej kategorii.

„Dwa miasta na tym samym poziomie wzajemnie się blokują”

Trzeba wytworzyć silne ciążenie dośrodkowe. Położenie między Trójmiastem a Poznaniem sprawa, że pozycja zarówno Bydgoszczy, jak i Torunia systematycznie słabnie. Studenci tam wyjeżdżają, Grudziądz funkcjonalnie jest w województwie pomorskim, a Mogilno ciąży do Poznania – mówił Kubiak. Jego zdaniem utrzymywanie dwóch największych miast województwa kujawsko-pomorskiego na tym samym poziomie w hierarchii sprawia, że oba ośrodki wzajemnie się blokują i nie . Z obserwacji wynika, że promowanie takich podwójnych bytów ma coraz mniejsze podstawy. Należałoby przełamać obecny układ i wykrystalizować hierarchię funkcjonalną na poziomie regionalnym.

Kubiak nie był też bezkrytyczny wobec obecnego kształtu bydgoskiego obszaru funkcjonalnego, tożsamego z gminami tworzącymi stowarzyszenie Metropolia Bydgoszcz. – Główną chęcią było wyznaczenie obszaru powyżej 500 tysięcy mieszkańców, który nie obejmowałby Torunia. W ten sposób fikcyjną, a jednocześnie trudną współpracę z Toruniem zastąpiono czwartorzędową kooperacją z Kcynią i Mroczą. Przesadnie zareagowano w przeciwnym kierunku. Chęć współpracy była ponad racjonalne powiązania funkcjonalno-przestrzenne. To nie jest docelowy format w kontekście faktycznej metropolii ponadregionalnej, choć w tamtym kontekście to było bardzo dobre posunięcie – wyjaśniał Kubiak, podając za przykład obecność w Metropolii Bydgoszcz Kcyni, a zarazem brak Świecia. Jego zdaniem w ten sposób, szukając na zachodzie alternatywy dla współpracy z Toruniem, postawiono na współpracę z najsłabszymi ośrodkami w całym swoim otoczeniu.

Do tych uwag odniósł się później prezydent Bruski, przyznając, że zabolały go słowa o czwartorzędowej współpracy z Kcynią i Mroczą. – Zdajemy sobie sprawę z ułomności, ale chcemy współpracować i osiągać efekty. Jako miasto poczuwamy się do wielu funkcji, które musimy wypełniać dla naszych sąsiadów. W Metropolii Bydgoszcz zawsze znajdujemy kompromis i wzajemnie sobie pomagamy – odpowiadał prezydent.

Gdzie szukać potencjału?

Zdaniem badacza Bydgoszcz jest obecnie za mała na metropolię ponadregionalną i musi szukać potencjału w swoim otoczeniu – dalszym niż najbliższa strefa podmiejska jak Osielsko czy Białe Błota, bo tam już 40 proc. osób pracuje w Bydgoszczy. W formie ciekawostki statystycznej można powiedzieć, że najwięcej osób do pracy w Bydgoszczy dojeżdża z… Torunia. Mowa tu oczywiście o liczbach bezwzględnych, bo przeliczając na procenty, okazuje się, że 5 procent osób zatrudnionych mieszkających w Toruniu pracuje właśnie w Bydgoszczy. Aby zwiększyć tę liczbę, należałoby rozwijać właśnie wschodnią część miasta.

Zgodnie z planami urbanistycznymi, do rozwoju funkcji biurowych przeznaczone są tereny w rejonie Bydgoszcz Wschód. – Ten teren ma najbardziej optymalne położenie w całym regionie. Znajduje się w największym mieście województwa, a jednocześnie jest możliwie blisko drugiego największego miasta. Dzięki układowi linii kolejowej nr 201, mógłby być dobrze dostępny także dla Inowrocławia. Właśnie Bydgoszcz Wschód, Siernieczek, Brdyujście i Zimne Wody mogłyby dzięki swojemu położeniu stać się nowym centrum regionu – mówił Kubiak.

Badacz podkreślił też, że takie miasta jak Inowrocław, Chełmno czy Grudziądz obecnie zamykają stawkę w swoich kategoriach. – Wiele miast województwa kujawsko-pomorskiego to najbardziej upadające miasta w Polsce – mówił Kubiak. – Trzeba wzmocnić takie ośrodki jak Żnin, Nakło, Świecie, Chełmno, żeby one oddziaływały wewnątrz swoich obszarów. To muszą być węzłowe połączenia, pewna sieć. Bydgoszcz ma swój obszar funkcjonalny, ale Toruń też ma swoje zaplecze. Są też miasta jak Grudziądz, Inowrocław, Chełmno, które będą tu i tu – wyjaśniał.

Kubiak podkreślił, że pod względem rozmieszczenia łańcuch miast otaczających Bydgoszcz jest niemal idealnie wpisany w modelowy schemat. W 35-kilometrowym pierścieniu znajdują się Nakło, Żnin, Inowrocław, Toruń, Chełmno i Świecie. Jedynie na północy – zamiast jednego silnego ośrodka w miejscu Mąkowarska – mamy rozjazd na Sępólno Krajeńskie i Tucholę.

W wyniku obecnego podziału administracyjnego Sępólno Krajeńskie i Tuchola zostały odcięte od swojego naturalnego miasta wyższego rzędu, czyli Chojnic. Z tego wynika upadek tamtejszej sieci osadniczej. Co warte odnotowania, Bydgoszcz może oddziaływać nie tylko na te miasta, ale też na przykład na obszar Piła – Chojnice – Szczecinek. – To naturalny obszar dla pełnienia funkcji ponadregionalnej. Do tego jednak potrzebna jest racjonalnie budowana sieć transportowa i powiązania funkcjonalne. Proszę zobaczyć na Szczecinek. To miasto w województwie zachodniopomorskim, z którym nasze województwo przecież nawet nie graniczy. A jednak najbliższym miastem wojewódzkim dla Szczecinka jest Bydgoszcz – wyjaśniał Kubiak

„Zżera nas spór bydgosko-toruński”

Bydgoszcz ma fundamenty, ale nie wykorzystuje swoich narzędzi. Cały czas zżera nas spór bydgosko – toruński i to wymaga wreszcie jakiegoś rozstrzygnięcia – mówił Kubiak, proponując przyznanie Bydgoszczy miejsca pomiędzy obecnymi ośrodkami regionalnymi i ponadregionalnymi. – Może warto zabiegać o utworzenie kategorii 3+, a więc „docelowej metropolii ponadregionalnej”. Dobrym partnerem byłby Lublin, który obecnie też otrzymał status regionalny. Co więcej, w takiej sytuacji wsparcie mogłoby być jeszcze większe niż dla ośrodków już metropolitalnych, bo przecież Bydgoszcz wymagałaby go, aby je dogonić i osiągnąć ten status  – proponował Kubiak, przyznając, że ustrukturyzowanie ambicji w województwie jest wyzwaniem.

Szukanie wsparcia na wschodzie – nie tylko w Lublinie, ale też w Rzeszowie czy Białymstoku – sugerował parlamentarzystom prezydent Rafał Bruski.  Jego zdaniem w obecnej dyskusji obserwujemy spór urzędu marszałkowskiego wraz z miastem Toruń przeciwko miastu Bydgoszcz. Prezydent przypominał podpisanie ustawy przez prezydenta Andrzeja Dudę w 2015 roku i późniejszy brak rozporządzenia wykonawczego oraz ostateczną likwidację zapisów umożliwiających utworzenie metropolii bydgoskiej w 2017 roku. Wytłumaczył też swoją nieobecność na czwartkowym forum samorządowym organizowanym przez urząd marszałkowski. – Najpierw podjęto decyzje w sejmiku, a potem dopiero organizowano dyskusję. Dla mnie była ona udawana, skoro stanowisko już uchwalono. Uznałem, że nie ma po co tam jechać, skoro decyzje już zapadły – wyjaśniał Bruski.

Nie ma zgody na znak równości. Prezydent woli walczyć

Ja nie godzę się na znak równości między Bydgoszczą a Toruniem, bo to jest sprzeczne z faktami. Nie podpiszę żadnego dokumentu stawiającego znak równości między Bydgoszczą a Toruniem – deklarował prezydent, wspominając, gdy „jako młody, mniej doświadczony prezydent” przystał na wspólny bydgosko-toruński ZIT. – Alternatywą był brak środków. Wybrałem lepsze według mnie rozwiązanie dla Bydgoszczy i udało się przejść przez ten okres. Doświadczenie pokazało, czy ta współpraca ma sens – mówił prezydent, dodając, że jego obowiązkiem – podobnie jak obowiązkiem prezydenta Torunia – jest zapewnienie mieszkańcom wszystkim usług u siebie. – Nie możemy wybudować hali sportowej na granicy, jak między Sopotem a Gdańskiej. Chyba że chcielibyśmy stworzyć najdłuższą bieżnię świata – mówił Bruski, ilustrując odległość i różnice między oboma miastami.

Na bazie umów o współpracy zawieranych w poprzednich latach Bruski pokazywał, o ile większy jest związek Bydgoszczy z samorządami tworzącymi Metropolię Bydgoszcz od związku z Toruniem i gminami z tamtejszej części województwa. Wyjaśnił także, że – aby lepiej diagnozować sytuację obu miast – zwrócił się o zmianę sposobu badań GUS. Obecnie w wielu badaniach oba miasta, a także powiaty bydgoski i toruński traktowane są jako jeden obszar statystyczny, co uniemożliwia wykazanie różnic między nimi w badanych obszarach. Powiat Bydgoski zgodził się na to, ale Powiat Toruński i Miasto Toruń już nie.

Prezydent zadeklarował, że zaktualizuje swoje stanowisko przesłane do ministerstwa o argumenty pojawiające się w środowej dyskusji. – Mamy dużo więcej silnych stron i większy potencjał, a w tych niewielu aspektach, gdzie jest on mniejszy, możemy go szybko nadrobić. Tracimy na duopolu, bo wiele potencjałów, które są w Toruniu, generuje po prostu samorząd województwa. Wspólna metropolia to byłby krok w jedną stronę. Ja wolę walczyć – deklarował Bruski, zapewniając, że tej walce Bydgoszcz nie stoi na straconej pozycji. – Na końcu decydować będą politycy – stwierdził Bruski.

Na koniec sesji Rada Miasta Bydgoszcz jednomyślnie przyjęła poniższe stanowisko w sprawie hierarchii sieci osadniczej zawartej w dokumencie „Koncepcja Rozwoju Kraju 2050”.

„Rada Miasta Bydgoszczy, mając na uwadze doświadczenia z realizacji ZIT BTOF w perspektywie 2014-2020 oraz pojawiające się opracowania naukowe, zaznacza, że nie ma podstaw merytorycznych, ani woli bydgoskiego samorządu, do tworzenia dwubiegunowej metropolii bydgosko-toruńskiej.

Podkreślamy potrzebę wyraźnego rozróżnienia potencjałów Bydgoszczy i Torunia. Dotychczasowa polityka zrównująca oba miasta prowadzi do osłabienia ich pozycji względem silniejszych ośrodków miejskich. Praktyka ostatnich lat pokazuje, że oba ośrodki wyposażone w podobne funkcje, zamiast ku sobie ciążyć, oddziałują w kierunkach przeciwnych względem siebie, głównie na obszary zlokalizowane bliżej każdego z miast.

Uważamy, że to Bydgoszcz, jako miasto o większym potencjale demograficznym i gospodarczym, powinna być centralnym ośrodkiem wokół którego budowana będzie metropolia ponadregionalna. Wykrystalizowanie hierarchii funkcjonalnej pomiędzy Bydgoszczą a Toruniem, doprowadzi do szybszego rozwoju całego regionu i większej spójności województwa.

UZASADNIENIE

W unijnej perspektywie 2014-2020 Bydgoszcz i Toruń tworzyły wspólny ZIT, co zostało Bydgoszczy narzucone przez władze centralne. Doświadczenia z wdrażania tego instrumentu pokazały, że taki bipoplarny układ jest fikcją, gdyż w ramach ZIT nie zrealizowano istotniejszych projektów integrujących Bydgoszcz z Toruniem, co było głównym celem uruchomienia ZIT.

Zamiast tego, samorządy realizowały na swoim terenie miękkie projekty, takie jak termomodernizacja szkół, czy budowa ścieżek rowerowych. Koncepcja Rozwoju Kraju 2050, będąca przedmiotem konsultacji społecznych, opiera się w zakresie hierarchii funkcjonalnej miast na analizach naukowców z Instytutu Rozwoju Miast i Regionów, którzy w opracowaniu pt. „Baza ekonomiczna miast i ich obszarów funkcjonalnych” dokonują oceny potencjału kierunku bieguna wzrostu na podstawie wskaźników bazy ekonomicznej tj.: duża „głębokość” bazy ekonomicznej, wysoki stopień zdywersyfikowania, wysoka nadwyżka pracujących, znaczący udział usług rynkowych opartych na wiedzy, które spełniają jedenaście obszarów metropolitalnych w Polsce, w tym Bydgoszcz – jako jedyny ośrodek w kujawsko-pomorskim, mająca podobny potencjał jak predysponowany do metropolii ponadregionalnych Szczecin.

Metropolia Bydgoszcz to: 8 lat współpracy, 20 samorządów, 600 tysięcy mieszkańców. Blisko 200 powiązań funkcjonalnych pomiędzy członkami Metropolii na podstawie zawartych umów i porozumień między samorządami.

Nasze osiągnięcia w ramach Metropolii Bydgoszcz obejmują rozwój komunikacji międzygminnej, który obecnie obejmuje 13 linii autobusowych, wprowadzenie Metropolitalnego Biletu Uczniowskiego oraz Metropolitalnej Karty Seniora, z której skorzystało blisko 50 000 osób. W gospodarce odpadami mamy jednolitą stawkę za utylizację odpadów dla gmin korzystających z bydgoskiej spalarni oraz powołaliśmy Bydgoską Grupę Zakupową, umożliwiającą tańsze zakupy energii i gazu. Promujemy gospodarczo region, wspieramy lokalne przedsiębiorstwa, a także rozwijamy sieć dróg rowerowych i nowoczesne elektrociepłownie gazowe. Działamy również na rzecz integracji lokalnej społeczności poprzez różnorodne inicjatywy.

Nasze przyszłe cele obejmują m.in. utworzenie formalnego związku metropolitalnego, w tym zaangażowanie w prace nad odpowiednimi regulacjami prawnymi. Planujemy sprawnie realizować Zintegrowane Inwestycje Terytorialne, przeznaczając ponad 500 mln zł na inwestycje i edukację w ramach środków FEdKP 2021–2027 na terenie gmin metropolii. Priorytetem jest rozwój transportu publicznego, szczególnie lepsze połączenie z Bydgoszczą kolejnych gmin. Chcemy zapewnić samowystarczalność wszystkich gmin w zakresie gospodarowania odpadów, m.in. poprzez budowę biogazowni, oraz dążyć do ograniczenia smogu poprzez wspólne działania na rzecz ochrony środowiska.

Jednocześnie Rada Miasta Bydgoszczy wyraża pełne poparcie dla stanowiska wyrażonego w piśmie prezydenta Bydgoszczy Rafała Bruskiego z dnia 28 sierpnia 2024 r. do Pani Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz, Minister Funduszy i Polityki Regionalnej, a także stanowisk wyrażonych m.in. przez Stowarzyszenie „Metropolia Bydgoska”, Bydgoskiego Ruchu Miejskiego, Instytutu Strategie 2050 w województwie kujawsko-pomorskim, Kujawsko-Pomorskiego Stowarzyszenia Rozwoju Transportu Publicznego oraz Samorządnej Bydgoszczy.”

Sebastian Torzewski