Bydgoszcz
6C
Przelotne opady
93% wilgotność
Wiatr: 2km/h N
H 7 • L 5
8C
Sr
6C
Czw
9C
Pt
13C
Sob
10C
Nd
Relacja na żywo z dróg w Bydgoszczy i regionie w naszej nowej usłudze TRAFFIC. Kliknij, aby zobaczyć więcej.
Metropolia BydgoskaBydgoszczInwestycjeProf. Jerzy Kaszuba: Naszą inwestycję musi być widać z Warszawy
profesor Jerzy Kaszuba
21.02.2019 | 06:00

Prof. Jerzy Kaszuba: Naszą inwestycję musi być widać z Warszawy

rozmawiał Eryk Dominiczak | e.dominiczak@metropoliabydgoska.pl

Na zdjęciu: Profesor Jerzy Kaszuba od blisko czterdziestu lat jest związany z Akademią Muzyczną w Bydgoszczy. Funkcję rektora pełni od 2012 roku, wcześniej był nim także w latach 1999-2005.

Fot. Szymon Fiałkowski

Mamy zaledwie kilka lat, aby infrastrukturalnie nie stracić dystansu do innych uczelni muzycznych w Polsce. Bo piękne kariery, zwycięstwa i kadrę, którą możemy się chlubić już mamy – mówi w rozmowie z MetropoliaBydgoska.PL rektor bydgoskiej Akademii Muzycznej prof. Jerzy Kaszuba.

Eryk Dominiczak: Czy pogodził się pan z faktem, że projekt Akademia 2020 będzie musiał zmienić nazwę?
Prof. Jerzy Kaszuba: Niewykluczone, że nazwa będzie mogła pozostać, bo będzie oznaczała rok początku budowy.

A to rzeczywiście jest realny termin?
Na to pytanie będę mógł odpowiedzieć, jeżeli wiosną rząd uzna, że należy wpisać budowę kampusu Akademii Muzycznej do wieloletniego planu finansowego państwa. Jeżeli nasz projekt zyska uznanie, wówczas zapewnione będzie finansowanie dla inwestycji. Są czynione starania, aby taki wpis się znalazł, sam staram się o spotkanie z wicepremierem Piotrem Glińskim.

– Jesienią wicepremier Gliński był zdziwiony kosztem kampusu w wysokości 100 milionów złotych, a teraz ona wzrosła aż trzykrotnie.
– 55 milionów złotych przyznane w kontrakcie terytorialnym wiele lat temu było niedoszacowane. Ale teraz mówimy o sumie z roku 2019, a nie 2014. Oczywiście, usługi budowlane i materiały bardzo zdrożały. Natomiast my w projekcie nie zmieniamy nic, ani jednej cegiełki.

– Aż taka jest skala skoku cenowego?
– Takie są dzisiejsze przeliczenia budowlańców, ja nie jestem w tej materii fachowcem, żeby dokładnie odpowiedzieć. Ale kwota 290 mln zł jest wyliczona przez kosztorysanta.

Pierwotny koszt budowy kampusu miał wynieść 106 mln zł. Ministerstwo chętnie powołuje się na zapewnienie finansowania na poziomie wspomnianych 55 mln zł. Tyle że tej kwoty nie ma w żadnym dokumencie.
– Według mojej wiedzy była ona wpisana w kontrakcie terytorialnym. Jeżeli trzeba będzie znaleźć tę kwotę w dokumentach, to będziemy szukali.

Z informacji Ministerstwa Inwestycji i Rozwoju wynika, że to jest kwota podana przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego w sprawozdaniu z wykonania kontraktu terytorialnego za 2017 rok. A skąd miała pochodzić druga połowa pierwotnych kosztów?
Z wpisu do wieloletniego planu finansowego państwa. Budżet ministra kultury jest za mały, żeby ponosić takie wydatki. Mówiło się, może nie od początku, ale od kilku lat, że konieczne będzie wsparcie na poziomie rządu. Nie ma innej drogi. Projekt, który kosztował 6 mln zł jest gotowy, czeka na realizację.

Usługi budowlane i materiały bardzo zdrożały. Natomiast my w projekcie nie zmieniamy nic, ani jednej cegiełki.

Jakie ruchy można wykonywać w oczekiwaniu na działania rządu?
– Do wyregulowania pozostały jeszcze drobne rzeczy – musimy odkupić niewielkie kawałki gruntu od Enei, konieczna jest zmiana trasy gazociągu, który przebiega na terenie przyszłego kampusu. Liczymy, że te prace będą wykonane w 2019 roku.

– Największe działki uczelni przekazało kilka lat temu miasto, zapisując jednak termin graniczny, po przekroczeniu którego może domagać się ich zwrotu. Będzie pan wnioskował o jego wydłużenie?
Wiem o tym terminie, ale na dzisiaj mam wszelkie deklaracje, że budowa nastąpi. Zresztą w odpowiedzi na interpelacje minister Gliński podkreśla, że budowa kampusu Akademii Muzycznej niezmiennie od początku cieszy się wsparciem ministerstwa i to nawet w obliczu konieczności poniesienia większych nakładów finansowych. Departament ministerstwa, z którym rozmawiam, na bieżąco jest informowany o zmianach w kosztach. Ale jak wygląda wewnętrzny obieg informacji w resorcie, nie mogę sprawdzić. Zresztą – nawet nie mam takiej potrzeby.

– Gdy zobaczył pan kilka miesięcy temu zaktualizowany kosztorys, bardzo był pan zaskoczony?
Skala zmiany jest bardzo duża. Martwi mnie jedno – to nie koniec wzrostu cen usług i materiałów. Rozmawiamy o nich w 2019 roku, ale wieloletni plan finansowy będzie obowiązywał od przyszłego roku, gdy ceny ponownie mogą się zmienić.

– Obawia się pan, że pieniędzy dla akademii zabraknie?
To pytanie chyba nie do mnie, ale zawszę muszę się tego obawiać, że gdzieś w generalnym rozliczeniu tych środków nie będzie. Może wówczas finansowanie zostanie rozpisane nie na trzy, ale może na pięć lat, żeby kwoty nie były takie bolesne. Poza tym, zmieniono już plan zagospodarowania dla tego miejsca, zmieniliśmy jego architekturę, zleciliśmy wycinki, sam projekt kosztował 6 mln złotych, nie mówiąc o wartości działki. Wstrzymujemy się z inwestycjami w innych budynkach, z powodu planowanej przeprowadzki sprzedaliśmy budynek przy ulicy Szwalbego. Uważam, że za dużo zaczęło się dziać, żeby to powstrzymać.

Skoro nadal rok 2020 jest realnym terminem początku budowy, to rok jubileuszu 50-lecia uczelni w roku 2024 – realnym terminem zakończenia?
Z dzisiejszej perspektywy na pewno tak. Kluczem są pieniądze i zapewnienie finansowania. Samo wykonawstwo odbywa się szybko, materiału do budowy też nie powinno zabraknąć.

Czy kilkuletni stan zawieszenia inwestycji w innych obiektach nie spowoduje, że stracą one na wartości? Po przeprowadzce do nowego kampusu jest plan, aby te budynki sprzedać.
– Budynek, w którym jesteśmy (przy ul. Słowackiego – red.), przejdzie termomodernizację, dla której mamy zabezpieczone finansowanie. Jego wartość zostanie więc zabezpieczona. Mamy jeszcze pomieszczenia na osiedlu Leśnym, dwa budynki na Staszica / Kołłątaja oraz obiekty na Gdańskiej oraz Warmińskiego. Plan to ich sprzedaż. Ale nie wszystkich, bowiem jeden z nich trafi do szkoły muzycznej, której obecna sala koncertowa na Gdańskiej ma być wyburzona z powodu planów budowy ulicy Nowomazowieckiej.

– A co jeśli wiosną okaże się, że postępów w planach budowy kampusu nie będzie?
– Będę starał się wszystkim naokoło wyjaśnić, że w tych warunkach dalsze funkcjonowanie uczelni jest niemożliwe. Nie dlatego, że jest nam niewygodnie, ale ta infrastruktura nie może dalej konkurować z ofertą wszystkich innych uczelni muzycznych w Polsce, które zbudowały bądź wyremontowały już swoje siedziby. W takiej sytuacji nie widzę przyszłości uczelni i będę to bardzo twardo akcentował. Jesteśmy uczelnią, która ma bardzo piękne kariery muzyczne, wielkie zwycięstwa konkursowe oraz kadrę, którą się chlubię. Ale młodzież ma dzisiaj internet, szybko się porusza i wie, co jest atrakcyjne. A liczą się też wnętrza. To nie jest nasze widzimisię.

– Miał pan już sygnały, że bydgoska Akademia Muzyczna przepadła w wyborach studentów z powodu właśnie infrastruktury?
Konkretnego przypadku jeszcze nie mieliśmy, ale nie należy się łudzić, że jedynym magnesem będzie człowiek, znany artysta, profesor. On jest najważniejszy, ale bardzo często wykłada na dwóch czy trzech uczelniach. I taki student pójdzie do niego, ale nie tutaj.

Zobacz również:

Kampus Akademii Muzycznej ma kosztować 290 mln złotych. Czy znajdą się na niego pieniądze?

– Czyli gra toczy się o wysoką stawkę – przyszłość uczelni w starciu z innymi ośrodkami.
To jest przyszłość uczelni, ale także walka o utrzymanie pozycji Bydgoszczy jako miasta muzyki.

– Czy jest uczelnia muzyczna, która znajduje się w podobnej sytuacji, jak nasza?
– Tak, Akademia Muzyczna w Krakowie zamierza budować nowy obiekt, tyle że dużo droższy, taki wyłonili w konkursie. W stosunku do nich jesteśmy jednak o rok do przodu. Jest to o tyle ważne, żeby dla budżetu państwa duże obciążenia wynikające z inwestycji uczelni muzycznych nie pojawiały się w tym samym czasie.

– Ile mamy czasu, żeby w rywalizacji uczelni muzycznych nie zostać na końcu stawki?
– Zaledwie kilka lat. To bardzo poważna sprawa. Znam piękne siedziby akademii muzycznych w kraju. Nie możemy udawać, że tego nie ma, że to nie jest groźne, że damy radę. To jest zakłamywanie rzeczywistości. Nie znam jednak nikogo, kto by wziął na siebie odpowiedzialność za zlekceważenie czy niedoważenie tej sprawy.

Traktuje pan budowę kampusu jak dzieło życia?
– Nie chciałbym się tak heroicznie z tym utożsamiać, ale tak. Jestem od dawna we władzach uczelni, obserwowałem systematycznie jej rozwój. Pracuję tutaj od 1980 roku i pamiętam po kolei, jak cieszyliśmy się z każdego małego budynku. Ale teraz wiem też, że w stosunku do konkurencji poruszamy się zbyt wolno.

Czy odczuwa pan, że poza Bydgoszczą budowa kampusu to prawdziwy priorytet?
– W ostatnich miesiącach zrobiło się wokół budowy bardzo dużo szumu. Na dobrą sprawę od nikogo i nigdy nie spotkałem się z odmową na zasadzie: „Nie, nie zbudujemy”. Dlatego liczę, że teraz rząd i później posłowie też nie powiedzą nam: „Nie”.

Czyli to dobrze, że pojawił się ten szum?
Dobrze. Teraz muszę doprowadzić do sytuacji, że posłowie na posiedzeniu sejmu uznają, że jest to społecznie ważna sprawa. Naszą inwestycję musi być widać z Warszawy, to nie jest nasze lokalne przedsięwzięcie. Moim zdaniem za dużo zrobiono, żeby teraz zarządzić odwrót.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

Powiązane treści