[awesome-weather owm_city_id="3102014" location="Bydgoszcz" units="C" size="wide" show_icons="1" custom_bg_color="#070738"]
Lista odwołanych wydarzeń i zamkniętych miejsc [AKTUALIZACJE NA BIEŻĄCO]

Senat odrzucił poprawkę antyfuzyjną. Kobiak i Brejza byli jednak przeciwko łączeniu Biziela i Jurasza

Dodano: 06.10.2022 | 20:33

Na zdjęciu: Planom rektora Sokali i jego popleczników, którzy chcą połączyć lecznicę Biziela z Jurasza zdecydowanie sprzeciwili się pracownicy placówki przy Ujejskiego, jak i bydgoscy politycy.

Fot. Szymon Fiałkowski

Ustawa o medycynie laboratoryjnej wraca do sejmu bez poprawki dotyczącej zaniechania fuzji szpitala Jurasza i Biziela. Senat usunął zapis, wprowadzony z inicjatywy bydgoskich polityków PiS – przeciw niemu głosowała mająca większość w senacie Koalicja Obywatelska, lecz związani z Bydgoszczą jej senatorowie Andrzej Kobiak i Krzysztof Brejza wyłamali się i chcieli pozostawienia fragmentu, uniemożliwiającego połączenie szpitali przez UMK.

Zapowiadane przez Uniwersytet Mikołaja Kopernika połączenie bydgoskich szpitali uniwersyteckich miało być formalnie likwidacją szpitala Biziela i włączeniem go w struktury szpitala Jurasza. Planom rektora Sokali i jego popleczników zdecydowanie sprzeciwili się pracownicy placówki przy Ujejskiego, jak i bydgoscy politycy. W tej sprawie jednym głosem mówili zarówno prezydent Rafał Bruski, jak i poseł Piotr Król, który określił te plany jako „krzyżackie”.

Bydgoscy politycy PiS postanowili zastosować fortel – dzięki ich działaniom do ustawy o medycynie laboratoryjnej wprowadzono poprawkę, wedle której w wypadku planów konsolidacji szpitali rektor uczelni musi otrzymać zgodę ministrów zdrowia i nauki. – Przez ostatnie tygodnie wspólnie walczyliśmy o zabezpieczenie interesu bydgoskich szpitali i razem z Łukaszem Schreiberem prowadziliśmy liczne rozmowy w tej sprawie, w szczególności z ministrami Niedzielskim i Czarnkiem – mówił poseł Tomasz Latos. Warto dodać, że obaj ministrowie byli przeciwko fuzji, proponowanej przez toruński uniwersytet. Sejmowe w sprawie poprawki odbyło się w połowie września: mający większość PiS przegłosował ją.


CZYTAJ WIĘCEJ: Fuzja szpitali: PiS i Lewica chcą pokrzyżować plany rektora UMK. Dlaczego reszta opozycji głosowała przeciw?


Za poprawką nie opowiedzieli się jednak wszyscy bydgoscy przedstawiciele opozycji: jedynie Krzysztof Gawkowski i Jan Szopiński poparli ten pomysł, natomiast posłowie Koalicji Obywatelskiej byli przeciw. I to mimo faktu, że w ostatnich tygodniach także wyrażali sprzeciw wobec łączenia szpitali. – Poprawka została wprowadzona w ostatniej chwili, a w pierwotnym projekcie ustawy jej nie było. Przede wszystkim, nasza analiza całej ustawy i konsultacje ze środowiskiem branżowym wskazują, że ustawa ta nie jest korzystna dla medycyny laboratoryjnej – tłumaczyła posłanka Magdalena Łośko, która zwróciła uwagę, że zdaniem prawników wprowadzenie zapisu dotyczącego funkcjonowania szpitali do niezwiązanej z tym ustawy jest niezgodne z konstytucją.

Poprawka „antyfuzyjna” trafiła do Senatu. Dyskusja pod znakiem sprzeciwu

Ustawa o medycynie laboratoryjnej trafiła do Senatu. Bydgoscy obserwatorzy życia politycznego czekali na posiedzenie izby wyższej, by obserwować postawę senatorów Koalicji Obywatelskiej. Ci niezwiązani z Bydgoszczą deklarowali, że wyrażą sprzeciw, co oznaczało odrzucenie probydgoskiej poprawki – w Senacie to przecież opozycja ma większość. Wyczekiwane obrady nad „bizielową” ustawą odbyły się w czwartek, 6 października.

Podczas obrad nad punktem dotyczącym ustawy o medycynie laboratoryjnej temat fuzji jako pierwszy poruszył senator sprawozdawca Wojciech Konieczny, który uznał, że poprawka dot. uniemożliwienia fuzji szpitali Jurasza i Biziela została wprowadzona „w sposób niekonstytucyjny, podczas drugiego czytania w Sejmie, bez jakichkolwiek konsultacji”.

Przepisy te dotyczą nadzoru ministra zdrowia nad łączeniem szpitali i wymagań, które są narzucane podczas tego procesu, zgód ministra itd., co w sposób drastyczny odstaje od tematu całej ustawy i nie jest w żaden sposób związane z tym, nad czym generalnie mamy debatować. Biuro Legislacyjne i Komisja Zdrowia oczywiście rekomendują odrzucenie w głosowaniu tych przepisów jako, po pierwsze, całkowicie niekonstytucyjnych, po drugie, niebędących w zakresie przedmiotowym tej ustawy – mówił reprezentant PPS, który jest lekarzem związanym ze szpitalem miejskim w Częstochowie.


POZNAJ NAJMNIEJSZĄ KAWIARNIĘ W BYDGOSZCZY. SPRAWDŹ, GDZIE SIĘ MIEŚCI!


Do słów Koniecznego odniósł się Józef Łyczak z PiS. – Jakie stanowisko zajęła komisja? Mam na myśli tę poprawkę, która dotyczy kompetencji szkół wyższych, konkretnie rektorów, jeżeli chodzi o nadzór nad szpitalami, a w konsekwencji również tego, co ma miejsce w tej chwili w Bydgoszczy. No, to dotyczy fuzji 2 szpitali, Biziela i Jurasza. Dodam tylko, że wszyscy mieszkańcy Bydgoszczy i okolic są przeciwni temu, no ale rektor UMK w Toruniu dąży do tego, żeby dokonać tej restrukturyzacji, a tak naprawdę do zamknięcia szpitala Biziela – przedstawił probydgoskie stanowisko.

W odpowiedzi Konieczny przyznał, że sytuacja związana z bydgoskimi szpitalami nie jest jednoznaczna, ponieważ „Ministerstwo Zdrowia oczekuje od szpitali właśnie konsolidacji”. – To, co się dzieje jednostkowo, właśnie w Bydgoszczy, może być w pewien sposób wyjściem naprzeciw oczekiwaniom ministerstwa, które żąda takich ruchów od szpitali. Społeczeństwo – tu się zgadzam z panem senatorem – często będzie temu przeciwne. Ja wcale nie będę się dziwił, jeżeli samorządy, pacjenci i mieszkańcy będą przeciwni tym zamierzeniom ministra zdrowia i temu, co trzeba będzie zrealizować, aby otrzymać pieniądze z NFZ. Niemniej tej jednostkowej sprawy nie poruszano – przekonywał senator.

Dalej Konieczny stwierdził, że podczas posiedzenia senackiej komisji zdrowia minister zdrowia nie odniósł się do kwestii wprowadzenia „Bizielowej” poprawki i nie bronił jej „w sposób merytoryczny”. – Komisja generalnie przychyliła się do zdania Biura Legislacyjnego w kwestii niekonstytucyjności tych rozwiązań, wprowadzonych, tak jak mówiłem, w drugim czytaniu w Sejmie, dodanych do ustawy o medycynie laboratoryjnej jako taka wrzutka, z czym często mamy do czynienia – kontynuował przedstawiciel PPS.

– Po prostu należy stworzyć ustawę odrębną i ją przeprowadzić w sposób zgodny z zasadami parlamentaryzmu, a nie w ten sposób – taką wrzutką – na co my – jako Komisja Zdrowia – się nie zgadzamy

– dodał Konieczny. Sławomir Rybicki z Koalicji Obywatelskiej uznał poprawkę za ” psucie państwa i prawa”. – Do merytorycznej ustawy, oczekiwanej przez środowisko, wrzuca się tak ad hoc sprawę z zupełnie innego zakresu – po to, żeby załatwić doraźny interes lobbystyczny w regionie? – mówił pomorski parlamentarzysta. – Odnieśliśmy wrażenie, że jest to na zasadzie takiej, że chce się tam, w tej Bydgoszczy i Toruniu, załatwić pewien problem, w związku z czym czeka się na ustawę, która dotyczy w ogóle spraw zdrowia. Ta się trafiła jako pierwsza, więc do niej wprowadzono te przepisy. Jest to oczywiście psucie systemu prawa w Polsce. Zgadzam się z panem senatorem dobitnie – nie ukrywał Konieczny.

Wiceminister zdrowia zwraca uwagę: UMK nie wziął udziału w sejmowej dyskusji o fuzji

Po wypowiedziach senatorów, głos zabrał przedstawiciel rządu – podsekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia Piotr Bromber. Jak przyznał, poprawka „antyfuzyjna” została wprowadzona w celu  zapewnienia poczucia bezpieczeństwa zdrowotnego mieszkańców, w tym przypadku mieszkańców Bydgoszczy.

Przypomnę, że ten temat był też szeroko omawiany na jednym z posiedzeń sejmowej Komisji Zdrowia. To była próba dyskusji, na którą zostali zaproszeni również interesariusze, m.in. władze uczelni. Niestety nikt z przedstawicieli UMK nie wziął udziału w tej dyskusji. Oczywiście, że jest tutaj kwestia autonomii uczelni, którą my bardzo szanujemy. W rozmowach z rektorami również o tym wspominałem. Ale tutaj mówimy o czymś więcej. Tutaj mówimy o zapewnieniu poczucia bezpieczeństwa zdrowotnego mieszkańców – podkreślał Bromber.

Wiceminister podkreślił, że poprawka ma służyć nie tylko mieszkańcom Bydgoszczy i okolic, ale też każdego innego miasta. – Oczywiście moglibyśmy się zastanawiać, dlaczego musieliśmy uregulować tę kwestię w taki sposób, ale myślę, że to też jest przykład na to, że gdyby druga strona wykazywała większą inicjatywę co do dyskusji – tak jak wspomniałem, jest chociażby przykład posiedzenia Komisji Zdrowia poświęconego tylko i wyłącznie tej tematyce – to myślę, że co do zasady można byłoby osiągnąć inny konsensus – dodał Bromber.

Argumentów przedstawiciela resortu zdrowia nie przyjmowały przedstawicielki Koalicji Obywatelskiej: Agnieszka Gorgoń-Komor (lekarka z Bielska-Białej), Beata Małecka-Libera czy Alicja Chybicka (również lekarki, związane odpowiednio z Dąbrową Górniczą i Wrocławiem). – To jest po prostu klasyczna wrzutka, a na dodatek wrzutka bardzo szkodliwa. I apeluję z tego miejsca do posłów, ażeby te poprawki, które przygotował Senat, zostały przyjęte, a nie odrzucone. Bo ich odrzucenie będzie właśnie oznaczało utratę autonomii uczelni, która ma prawo decydować o tym, jakie ma laboratoria, jakie laboratoria tworzy – przekonywała ta ostatnia.

Później znów głos zabrał Konieczny. – Uważam, że ochrona zdrowia to nie jest część wolnego rynku i powinna być w dużej mierze nadzorowana przez państwo, żeby nie powiedzieć: regulowana. Ale państwo chcecie to zrobić tylko w Bydgoszczy i Toruniu, a tak naprawdę, no, położyć rękę ministra na uczelniach medycznych, na ich szpitalach. Już nie jesteście tacy opiekuńczy wobec pacjentów szpitali powiatowych – stwierdził.

W głosowaniu, zgodnie z przewidywaniami, senat odrzucił poprawkę uniemożliwiającą łączenie szpitali bez zgody ministrów. Przeciw niemu głosowała mająca większość w senacie Koalicja Obywatelska, lecz związani z Bydgoszczą jej senatorowie – Andrzej Kobiak i Krzysztof Brejza – wyłamali się i chcieli pozostawienia zapisów, uniemożliwiających połączenie szpitali przez UMK.

Odrzucenie poprawki powoduje, że ustawa teraz wróci do Sejmu. Ten może odrzucić senackie weto bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów.

PRZECZYTAJ NASZ WYWIAD Z REKTOREM UKW, PROF. JACKIEM WOŹNYM: „Z kierunkami okołomedycznymi jest o tyle trudno, że pod względem obiektów i kadry są to drogie kierunki”

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments