Bydgoszcz
21C
Słonecznie
64% wilgotność
Wiatr: 1km/h N
H 22 • L 19
20C
Pon
22C
Wt
19C
Sr
20C
Czw
22C
Pt
Relacja na żywo z dróg w Bydgoszczy i regionie w naszej nowej usłudze TRAFFIC. Kliknij, aby zobaczyć więcej.
Metropolia BydgoskaBydgoszczSportSiatkarze Chemika z nowym sponsorem. Czy zagrają ze Stocznią?
PlusLiga_ Indykpol AZS Olsztyn-Chemik Bydgoszcz_ zespół Chemika_ SF (2)
04.12.2018 | 10:28

Siatkarze Chemika z nowym sponsorem. Czy zagrają ze Stocznią?

Szymon Fiałkowski | s.fialkowski@metropoliabydgoska.pl

Na zdjęciu: Siatkarze Chemika ostatnio otrzymali dofinansowanie ze strony ratusza. Teraz jeszcze na wsparcie drużyny zdecydował się nowy sponsor.

Fot. Szymon Fiałkowski / archiwum

Siatkarski Chemik może odetchnąć z ulgą. W minioną środę radni przegłosowali wsparcie dla klubu, a ostatnio zespół grający w PlusLidze wsparł kolejny sponsor.

Tajemnicą poliszynela jest fakt, że Chemik ma problemy finansowe. I to poważne, bowiem jeszcze latem br. brany pod uwagę był czarny scenariusz, jakim było wycofanie zespołu z ekstraklasy i sprzedaż miejsca w PlusLidze innemu klubowi. Rozmowy były prowadzone z czterema podmiotami: Buskowianką Kielce, AZS-em Częstochowa, Stalą PWSZ Nysa i III-ligową(!) AZS Politechniką Gliwice, ale te zakończyły się fiaskiem.

W minioną środę punkt dotyczący sytuacji w siatkarskiej spółce, na wniosek prezydenta Rafała Bruskiego stanął na sesji rady miasta. Prezes Janusz Zacniewski wyliczał, że długi klubu na chwilę obecną wynoszą ponad 1,5 miliona złotych. Składa się na to 260 tys. zł umorzonej pożyczki, 500 tys. zł innej pożyczki, której termin spłaty upływa 31 grudnia 2018 r i ponad 800 tys. zł względem bieżących zaległości (m.in. wobec zawodników, sztabu szkoleniowego czy ZUS i Urzędu Skarbowego). – Bez pomocy miasta nie poradzimy sobie z tą sytuacją – mówił radnym. Prezydent miasta mówił wprost: – Spółce grozi upadłość. Po tym doszło do spotkania prezydenta z prezesem Zacniewskim i właścicielem akcji Piotrem Sieńką juniorem oraz odpowiedzialnym za sport w ratuszu Adamem Soroką, które trwało dobrych kilkadziesiąt minut. Miasto zdecydowało się na wsparcie spółki poprzez wykupienie akcji promocyjnych. I tak, jeszcze w tym roku do klubu popłynąć ma zastrzyk finansowy w wysokości 400 tysięcy złotych, a w przyszłym trafi tam kolejne 600 tys. zł. Za takim rozwiązaniem zagłosowało 21 radnych, 1 był przeciwny, a 5 wstrzymało się od głosu. – Ten wynik bardzo mnie ucieszył. Mam nadzieję, że dzięki temu nie staniemy się kolosem na glinianych nogach i męska siatkówka nadal będzie działała w Bydgoszczy – przyznał Zacniewski, kiedy zapytaliśmy go o komentarz do wyników głosowania, o których dowiedział się od naszego dziennikarza. Włodarz Bydgoszczy zaznacza, że w zamian oczekuje gwarancji, że spółka nie ogłosi upadłości, a także że do statutu spółki zostanie wpisany punkt zobowiązujący do realizacji działań i uczestnictwa drużyny w Bydgoszczy (wszystkie mecze mają być rozgrywane w hali Łuczniczka).

Prezydent Rafał Bruski zaznaczył, że aby te pieniądze trafiły do klubu, muszą zostać spełnione trzy warunki. Najwięcej emocji wzbudził punkt drugi, który polega na tym, że część zobowiązań finansowych wobec klubu miałaby przejąć Polska Liga Siatkówki, która zarządza rozgrywkami PlusLigi i Ligi Siatkówki Kobiet. Według nieoficjalnych informacji, te zobowiązania wynoszą ok. 760 tysięcy złotych (dot. one Piotra Sieńki – byłego prezesa klubu i Chaty Polskiej). Zapytaliśmy u źródła, czy takie rozwiązanie jest możliwe. – Sytuacja wygląda w ten sposób, że mówiąc te słowa, prezydent Bydgoszczy wyraził się pewnym skrótem myślowym – mówi nam rzecznik PLS Kamil Składowski. I precyzuje nam, jak wygląda sytuacja: wszystkie kluby grające w ekstraklasie (PlusLiga, Liga Siatkówki Kobiet) są udziałowcami spółki, a takie sytuacje w historii ligi miały już w przeszłości miejsce. – Kluby uczestniczące w ekstraklasie mają też obiecane pewne wpływy finansowe z tytułu uczestnictwa. Związane to jest z liczbą sponsorów tytularnych czy też transmisji telewizyjnych – dodaje Składowski. Podkreśla też, że po każdym roku, klub w zależności od podziału otrzymuje takie środki finansowe. Najczęściej jest to równy podział, choć – jak zauważa rzecznik Polskiej Ligi Siatkowej – na przykład w minionym sezonie mistrz kraju PGE Skra Bełchatów otrzymał więcej środków finansowych z tego tytułu od ostatniej drużyny w tabeli, a tą była Łuczniczka Bydgoszcz. – W przypadku Chemika sytuacja wygląda następująco: klub otrzyma środki z praw telewizyjnych i sponsorskich. Jeśli zostanie dokonana cesja, to my jako Polska Liga Siatkówki jesteśmy w stanie zgodnie z prawem przekazać środki na rzecz innego podmiotu – informuje nas Kamil Składowski, ale zaznacza że w takiej sytuacji wymagane jest dopełnione wszelkich niezbędnych formalności, takich jak m.in. dokumentacja, czy sprawdzenie budżetu. Tę samą kwestię precyzuje nam również ratusz. – Rozmowy toczyły się między prezydentem i prezesami Polskiej Ligi Siatkówki i klubu. Uzgodnione rozwiązanie nie polega na przejmowaniu długów, a zabezpieczeniu ich spłaty przyszłymi wpływami z praw telewizyjnych – wyjaśnia rzecznik prezydenta Marta Stachowiak i dodaje, że to jeden z warunków zaangażowania się miasta we wsparcie klubu. – Pozwala ono planować dokończenie sezonu przez klub bez zobowiązań, a co za tym idzie, daje pewność wykonania usługi promocyjnej – mówi.

Do urzędu wysłaliśmy jeszcze zapytanie odnośnie innych słów prezydenta Bruskiego, które padły na sesji. Mianowicie chodzi o to, że w klubie mogą pojawić się nowi sponsorzy, pod warunkiem zmiany układu właścicielskiego.  – Przedstawiciele urzędu uczestniczyli w spotkaniu ze sponsorami – potwierdza Stachowiak i precyzuje, że takie zaproszenie do nich wystosowali przedstawiciele siatkarskiego klubu. Jak udało nam się ustalić, podczas tego spotkania padały sugestie o możliwym większym zaangażowaniu sponsorów przy zmianach właścicielskich. – Jako urząd nie ingerujemy w relacje właścicielskie w klubie i nie jesteśmy upoważnieni do upubliczniania nazw firm – dodaje rzecznik bydgoskiego urzędu. Ale z siatkarskiego klubu popłynęła ostatnio dobra wiadomość. Drużynę zdecydował się wesprzeć nowy sponsor. To firma Viabo, która zajmuje się doradztwem dla firm w zakresie promocji i eksportu towarów i usług za granicę.

Jak się dowiedzieliśmy, włodarze PLS nie będą wysyłać pisma do klubu z Glinek o informacji dotyczącej sytuacji w klubie. – Nie ma potrzeby monitorowania sytuacji w Chemiku. Nasz zarząd jest w stałym kontakcie z zarządem Chemika i władzami Bydgoszczy. Wewnątrz bydgoskiego klubu jest walka i próba znalezienia światełka w tunelu – zapewnia Składowski. Takowe pismo zostało za to skierowane do przedstawicieli Stoczni Szczecin. Mają oni obowiązek poinformować włodarzy ligi o działaniach na rzecz poprawy sytuacji w klubie, która jest tragiczna. Ze Stocznią kontrakty w minionym tygodniu rozwiązali dwaj kolejni gracze. To bułgarscy przyjmujący Matej Kazijski i Asparuh Asparuchow. Wcześniej ze szczecińskim klubem rozstali się Kanadyjczyk Nicolas Hoag (podpisał już kontrakt z klubem włoskiej Serie A – Sir Safety Perugia), MVP niedawnych mistrzostw świata Bartosz Kurek (do czasu znalezienia nowego klubu ma trenować z Treflem Gdańsk) czy młody środkowy Aleksander Maziarz i czeski rozgrywający Lukas Tichacek. Dlaczego nawiązujemy do klubu z Pomorza Zachodniego? Ano dlatego, że w najbliższej 9 kolejce PlusLigi Chemik ma we własnej hali podejmować właśnie Stocznię (sobota, 8 grudnia godz. 20:30 w hali Łuczniczka), ale rozegranie tego spotkania stoi pod dużym znakiem zapytania. Wobec szczecińskiego klubu, PLS ma trzy rozwiązania. Pierwsze jest optymistyczne: trwa jeszcze okienko transferowe, więc klub ze Szczecina teoretycznie może jeszcze dokonać jakiegoś transferu. Drugim krokiem jest wycofanie się zespołu z PlusLigi (na chwilę obecną w Stoczni jest ośmiu zawodników). Najbardziej radykalne jest trzecie rozwiązanie. – Jeśli Stocznia straciłaby wszystkich zawodników i miałaby w składzie juniorów, to jeżeli taki zespół nie gwarantowałby sportowej jakości w PlusLidze, to Polska Liga Siatkówki może taki klub wykluczyć z ligi automatycznie – dowiadujemy się od Kamila Składowskiego. Jak się dowiadujemy, nie ma możliwości, aby wyniki pojedynków były weryfikowane jako walkowery. – Wyniki z 9 kolejek rozegranych przez Stocznię byłyby anulowane, a każdy zespół grający ze Stocznią w nadchodzącej kolejce pauzowałby – informuje rzecznik Polskiej Ligi Siatkówki.

Tymczasem zmianie uległy terminy dwóch grudniowych spotkań bydgoskich siatkarzy w Łuczniczce. I tak, mecz podopiecznych Jakuba Bednaruka z MKS-em Będzin odbędzie się w poniedziałek 17 grudnia (początek o 17:30), bowiem w weekend 15-16.12. hala Łuczniczka jest zajęta na dwie imprezy piłkarskie (memoriał Andrzeja Brończyka i turniej wsparcia dla Tomasza Golloba), zaś pojedynek z Onico Warszawa zostanie rozegrany w piątek 21 grudnia (20:30).


Powiązane treści