Bydgoszcz
12C
Słonecznie
87% wilgotność
Wiatr: 4km/h S
H 13 • L 11
15C
Nd
16C
Pon
15C
Wt
13C
Sr
15C
Czw
Relacja na żywo z dróg w Bydgoszczy i regionie w naszej nowej usłudze TRAFFIC. Kliknij, aby zobaczyć więcej.
Metropolia BydgoskaBydgoszczPolitykaBydgoscy konserwatyści przeciw „Karcie LGBT+”. O co chodzi w warszawskim dokumencie?
Szkoła Podstawowa 37_Bydgoszcz Gdańska - SG (1)
12.03.2019 | 19:12

Bydgoscy konserwatyści przeciw „Karcie LGBT+”. O co chodzi w warszawskim dokumencie?

Na zdjęciu: Szkoła.

Fot. SG/zdj. ilustracyjne

Bydgoskie środowiska konserwatywne protestują przeciwko „Karcie LGBT+” i wprowadzeniu ideologii w ramach zajęć edukacji seksualnej w szkołach. Czego dotyczy konflikt, rozpoczęty wraz z podpisaniem przez prezydenta Warszawy deklaracji na rzecz społeczności osób LGBT+?

Zarzewiem nowego sporu w polskiej polityce stało się podpisanie przez prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego deklaracji „Warszawska Polityka Miejska na rzecz społeczności LGBT+” – czyli społeczności lesbijek, gejów, osób biseksualnych, transpłciowych i transseksualnych, w tym także aseksualnych, interseksualnych i queer. Dokument, który powstał w konsultacji z warszawskimi organizacjami LGBT+ na bazie programu samorządowego dla społeczności LGBT+ Stowarzyszenia Miłość Nie Wyklucza oraz w wyniku prac Branżowej Komisji Dialogu Społecznego ds. Równego Traktowania, „wskazuje kierunki działań Urzędu m.st. Warszawy na najbliższą kadencję w różnych obszarach”. Według podanych w nim danych, w stolicy mieszka nawet 200 tysięcy członków społeczności LGBT+. Deklaracja wyraża konieczność wprowadzenia skutecznych działań antydyskryminacyjnych.

Zobacz również:

Bruski: Kiedy PiS podejmie działania na rzecz Bydgoszczy? Król odpowiada: To odwrócenie uwagi od bonifikat

Deklaracja, potocznie nazwana „Kartą LGBT+” zawiera 14 obietnic, postulowanych przez środowiska równościowe. Sprzeciw prawicy wzbudziły przede wszystkim dwa punkty – „Wprowadzenie do stołecznych szkół „latarników” i wzmocnienie działań antyprzemocowych” oraz „Wprowadzenie edukacji antydyskryminacyjnej i seksualnej w każdej szkole, uwzględniającej kwestie tożsamości psychoseksualnej i identyfikacji płciowej, zgodnej ze standardami i wytycznymi Światowej Organizacji Zdrowia (WHO)”.

Wprowadzenie latarników, czyli nauczycieli i nauczycielek lub pedagogów i pedagożek szkolnych, którzy będą monitorować sytuację uczniów LGBT+ w warszawskich szkołach podstawowych i średnich ma być, zdaniem autorów deklaracji, formą walki z dyskryminacją i przemocą wobec uczniów i uczennic LGBT+. – Młode osoby LGBT+ znacznie częściej niż ich rówieśnicy mają myśli samobójcze, zapadają na depresję i zmagają się z niską samooceną. Nie zawsze znajdują wsparcie wśród rodziny albo znajomych – czytamy w uzasadnieniu karty. „Latarnicy”, we współpracy z innymi nauczycielami i nauczycielkami, mieliby udzielać  wsparcia potrzebującym osobom.

Największe emocje wzbudza jednak postulat wprowadzenia edukacji seksualnej. Zdaniem autorów karty, jest to obszar bardzo zaniedbany. – Młodzi Polacy i młode Polki są pozbawieni dostępu do rzetelnej wiedzy w tym obszarze, który jest im odmawiany z przyczyn ideologicznych. Młodzieży często przekazywany jest obraz seksualności człowieka sprzeczny z obecnym stanem wiedzy naukowej. Podobnie ignorowane są kwestie równościowe i antydyskryminacyjne – twierdzą twórcy deklaracji podpisanej przez Trzaskowskiego. Postulują oni „zapewnienie adekwatnej, prowadzonej w angażujący sposób i odpowiadającej na potrzeby młodzieży edukacji antydyskryminacyjnej i seksualnej w stołecznych szkołach, zgodnej ze standardami WHO”.

Wspomniane „Standardy WHO” to dokument „Standardy edukacji seksualnej w Europie”, stworzony przez Biuro Regionalne Światowej Organizacji Zdrowia dla Europy i Federalne Biuro ds. Edukacji Zdrowotnej w Kolonii w 2010 roku. W Polsce wydano ją już w 2012 roku. Definiuje on edukację seksualną jako naukę o poznawczych, emocjonalnych, społecznych, interaktywnych i fizycznych aspektach seksualności. Edukacja seksualna rozpoczyna się we wczesnym dzieciństwie i prowadzona jest dalej w okresie młodzieńczym oraz w okresie dorosłości. Jej celem jest wspieranie i ochrona rozwoju seksualnego. Zdaniem WHO, jest ona potrzebna, ponieważ ludzie mają prawo do informacji, nieformalna edukacja seksualna jest często niewystarczająca w nowoczesnym społeczeństwie, a młodzież czerpie informacje z niepewnych źródeł.

Sprzeciw środowisk konserwatywnych wzbudził m.in. zapis w tzw. matrycy (stanowiącej zbiór zagadnień do edukacji seksualnej), w rubryce zatytułowanej „Informacja (wiedza). Przekaż informację na temat”, dotyczącej dzieci w wieku od 0 do 4 lat, zachęcający do powiadomienia ich o „radości i przyjemności z dotykania własnego ciała, masturbacja w okresie wczesnego dzieciństwa”.

Działania konserwatystów, mające na celu powstrzymanie wprowadzenia standardów WHO w program nauczania w szkołach, nie są nowością – w 2014 roku zorganizowano „Stop seksualizacji naszych dzieci” w której sprzeciwiano się realizowaniu edukacji seksualnej typu B w szkołach, po tym jak ówczesna minister edukacji Joanna Kluzik-Rostkowska zapowiadała, że standardy zostaną przyjęte do realizacji. I tak jak dziś, punktem zapalnym były zapisy w tzw. matrycy standardów.

Podpisanie deklaracji przez Rafała Trzaskowskiego nastąpiło dwa tygodnie temu. Po pierwszych krytycznych opiniach prezydent Warszawy wydał oświadczenie, w którym podkreślił, że standardy WHO nie są programem lekcji, a jedynie „zaleceniem” dla pedagogów, a edukacja seksualna nie pojawi się w żłobkach, lecz dopiero od IV klasy szkoły podstawowej. Jednak sprzeciw wobec jego decyzji stał się jedną z ważniejszych osi dyskusji politycznej – zwłaszcza po sobotniej konwencji Prawa i Sprawiedliwości w Jasionce, podczas której prezes partii Jarosław Kaczyński zaznaczył, że wprowadzenie „Karty LGBT+” jest atakiem na rodzinę i dzieci.

– Trudno to nazwać wychowaniem. To właśnie socjotechnika, mająca zmienić człowieka. W jej centrum jest bardzo wczesna seksualizacja dzieci. Otóż to nie do uwierzenia. Sam, póki nie przeczytałem, nie mogłem w to uwierzyć, ale to się ma zacząć w okresie 0-4, czyli od urodzenia do czwartego roku życia, a potem są kolejne okresy i czym bardzo się to czyta, tym bardziej włosy dęba na głowie stają. Będziemy mówili „nie” atakowi na dzieci. Polscy rodzice mają prawo do wychowywania własnych dzieci. To podstawa funkcja rodziny i musimy jej bronić. Nie damy się zastraszyć różnego rodzaju kampaniami. Będziemy bronić polskiej rodziny, także w tych wyborach  – podkreślił Kaczyński w swoim przemówieniu na Podkarpaciu.

Temat warszawskiej deklaracji dotarł też do Bydgoszczy. Rano na jej temat wypowiedział się bydgoski poseł PiS i minister w kancelarii premiera Łukasz Schreiber. – Póki jesteśmy przy władzy, nie będzie eksperymentów na dzieciach. Każdy rodzic ma określone prawa, w tym przypadku mówimy o próbie narzucenia pewnych rozwiązań – przyznał polityk w „Rozmowie Piaseckiego”, emitowanej na antenie TVN 24. We wtorek głos w tej kwestii zabrały też bydgoskie środowiska katolickie – Stowarzyszenie Sanctus Paulus wraz z innymi organizacjami (m.in. Akcją Katolicką Diecezji Bydgoskiej, Katolickim Stowarzyszeniem Lekarzy, Młodzieżą Wszechpolską Okręgu Kujawsko-Pomorskiego, Bydgoskim Klubem Gazety Polskiej czy Fundacją Pro-Prawo do Życia – Bydgoszcz) ogłosiły, że skierowały one na ręce Anny Zalewskiej – minister edukacji narodowej list, wyrażający pełne poparcie dla Barbary Nowak, małopolskiej kurator oświaty. Nowak wyraziła bowiem pogląd, że „Karta LGBT+” jest szkodliwa dla dzieci i jest „propedofilskim dokumentem”. Środowiska LGBT+ zażądały od niej przeprosin, a także odwołania jej z pełnionej funkcji.

W liście środowiska konserwatywne i katolickie wyrażają pełne poparcie dla Barbary Nowak. – Jej publiczne wypowiedzi, tak jak je znamy i rozumiemy, były wyrazem autentycznej troski o dobro dzieci oraz o dobre obyczaje w naszej ojczyźnie – twierdzą sygnatariusze. I wyrażają ostry sprzeciw wobec „prób ideologizowania środowisk szkolnych światopoglądem LGBT przez organizacje pozarządowe”. – Takie wprowadzanie ideologii do szkół jest pogwałceniem prawa rodziców do wychowania dzieci w sposób zgodny ze swoimi przekonaniami – argumentują środowiska konserwatywne.

Takie wprowadzanie ideologii do szkół jest pogwałceniem prawa rodziców do wychowania dzieci w sposób zgodny ze swoimi przekonaniami

– z listu otwartego do minister edukacji Anny Zalewskiej.

Twórcy listu uważają, że deklaracja podpisana przez Trzaskowskiego jest próbą ingerencji w psychikę dzieci, której naturalnymi strażnikami są rodzice oraz ich prawo do wychowania potomstwa zgodnie „z klasycznymi zasadami zachowania czystości i wstydliwości w sprawach płciowych”.

Jako rodzice i obywatele naszego kraju mamy prawo chronić dzieci przed tego typu ideologiami. Po szczegółowym zapoznaniu się z propozycją edukacyjną środowisk ideologicznych LGBT, które chcą na siłę wprowadzać do polskich szkół, wyrażamy swoje ogromne uznanie dla pani Barbary Nowak za wypowiedzi, w których wyartykułowała dokładnie to, co sądzi tysiące rodziców i wychowawców w naszym kraju. Wolność edukacji w Polsce zależy od prawdy, a nie od światopoglądów prezydentów miast. Ministerstwo Edukacji Narodowej powinno stać na straży rzetelnej wiedzy, opartej na faktach. Rzetelnością ową nie wykazują się organizacje, które proponują znane już wszystkim pomysły seksualizacji dzieci. One nie mogą być autorytetem w tej sprawie – twierdzi Sanctus Paulus i inne organizacje.

Zdaniem konserwatystów, wniosek o odwołanie Nowak ze stanowisko małopolskiego kuratora jest „absurdalny”. Domagają się oni jednak reakcji ministerstwa edukacji na temat edukacji seksualnej. – Temat ten dotyczy nie tylko miasta stołecznego, bo jasne jest, że Warszawa jest tylko bramą, która ma otworzyć drogę do realizacji ideologicznej edukacji dla całego kraju – twierdzą.

3
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
JózekadaPablo Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Pablo
Gość
Pablo

Żadne zboki nie będą bałamucić naszych dzieci. Co to ma być w ogóle żeby na teren szkół wpuszczać np pederastów? Przecież wiadomo że w śród nich jest najwięcej pedofilii. Chore!

ada
Gość
ada

nie można w ogole omijać tematu. Powinno się w jakims stopniu dzieci uświadamiać. Musza sie dowiedziec co to jest zły dotyk, żeby mogli się przed ksieżami bronic.

Józek
Gość
Józek

Jak zwykle bydgoscy „konserwatyści” wiedzą, że dzwoni, ale nie w którym kościele. Tak ciężko dowiedzieć się o co kaman? Kolejna wojna na ideologie, a raczej głupoty partyjne jest na rękę „konserwatystom”. Każdy tłuk bez pojęcia o ekonomii czy gospodarce może bezpiecznie się wypowiadać. Zabawa sponsorowana z podatków trwa w najlepsze.

Powiązane treści