Lista odwołanych wydarzeń i zamkniętych miejsc [AKTUALIZACJE NA BIEŻĄCO]
Metropolia BydgoskaBydgoszczGastronomiaJak smakuje Bydgoski Jarmark Świąteczny?
12.12.2023 | 11:39

Jak smakuje Bydgoski Jarmark Świąteczny?

Zdjęcia: BB

Bydgoski Jarmark Świąteczny to nie tylko koncerty, rękodzieło i ozdoby świąteczne. Dla wielu odwiedzających magnesem jest jedzenie, oferowane w kilku jarmarkowych budkach. Co możemy w nich zjeść i co przyciąga najbardziej? Sprawdziliśmy kilka pozycji!

PIEROGI

Daniem, które nieodłącznie kojarzy się z Bożym Narodzeniem są pierogi – najczęściej z kapustą i grzybami, ale nie tylko. Podczas jedynego w Polsce jarmarku na moście świąteczny smak znajdziecie m.in. na stoisku Pierogarni Stary Młyn. Nazwa jest Wam pewnie znana – to popularny lokal z widokiem na Wyspę Młyńską.

Na stoisku 28 znajdziemy pierogi-piecuchy z przeróżnymi farszami. Różnią się one od klasycznych tym, że są pieczone z ciasta drożdżowego. Dostaniemy tu m.in. klasyczne piecuchy z kapustą i grzybami, z mięsem (łopatka i kurczak), z jabłkiem czy ze szpinakiem. Zestaw trzech pierogów – idealny na degustacje – to koszt 30 złotych. Za tę cenę dostajemy mocno nadziane sztuki, z czego najlepsze są te z soczystym nadzieniem – wtedy ciasto nie jest zbyt suche. Warto zatem wziąć piecuchy z kapustą i grzybami tudzież szpinakiem. Cena wysoka, ale płacimy też za lepszy poziom i coś innego. Na jarmarku brakuje jednak składnika, który znajdziemy w lokalu Stary Młyn: sosu. Z nim pierogi byłby mniej suche i jeszcze smaczniejsze.

Ręcznie robione “lepiochy” spróbujemy w stanowisku Endeckiej Marchewy – dziewięć sztuk pierogów kosztuje 25 złotych. Są solidnie okraszone cebulą, miękkie, ale nadzienia mogłoby być więcej. Nie ma jednak co narzekać na bydgoszczan – Książulo (jutuber znany z relacjonowania wizyt w lokalach gastronomicznych) testował ostatnio jedzenie na jarmarku w Toruniu i jadł tam kompletnie twarde, spalone pierogi. Trzeba było wpaść w końcu do Bydgoszczy!

PAJDY

Pajda ze smalcem to pozycja, która jest chyba najlepszym wydatkiem na Bydgoskim Jarmarku Świątecznym w kategorii cena do jakości. Pajdy są duże, a handlujący nimi wystawy raczej nie żałują na nie smalcu. Za 15 złotych można zjeść sporą pajdę w domku nr 24, czyli Karczmie Michałowa. Porządny, gruby kawał chleba posmarowany sporą warstwą tłustego smalcu, a na nim cztery kawałki ogórka kiszonego. Jeśli ktoś lubi tradycyjne smaki, to wystarczy zjeść tylko taką pajdę. Solidna pozycja.


CZYTAJ TAKŻE: Bydgoszcz i Fordon zyskają przystań nad Wisłą? Powstała koncepcja [WIDEO]


Nie każdy lubi jednak “dżem ze świni”, zatem na stoisku Ryb po Kujawsku można zjeść pajdę z pastą z makreli (albo sznytkę z pasztetem z pstrąga wędzonego czy paprykarzem). Kawałek nie jest tak potężny jak w sąsiedniej Michałowej, ale kosztuje 9 złotych. Dostajemy grubo posmarowany gruby kawałek naturalnego chleba. Nie wszyscy przepadają za makrelą, ale taka pasta przekonuje nawet tych, którzy stronią od jedzenia ryb. Tu czuć smak ryby i produktu rzemieślniczego!

INNE DANIA

Karczma Michałowa ma w swojej ofercie większy repertuar dań – od zup przez golonkę, bigos czy kiełbasę. Bigos i kiełbasa to idealny zestaw na konkretny posiłek – czy dania są warte swojej ceny, czyli 20 i 25 złotych? Bigos jak bigos – porcja średniej wielkości, dużo kapusty – mogłoby być trochę więcej mięsa. Soczysty, acz nieco za słony. Do tego dwie kromki chleba. Najeść się najemy, jest ok, ale z pewnością przed zakupem należy się zastanowić, czy warto wydać 20 złotych.

Przechodzimy do kolejnej pozycji. Za 25 złotych otrzymujemy duży kawałek kiełbasy i dużo ketchupu, lecz od razu po kolorze i konsystencji widać, że jest to produkt typowo do budek gastronomicznych – jedząc go czujemy bardziej słodkość niż pomidorowy smak. Wyrób mięsny jest poprawny – nie ma żadnych chrząstek, łatwo się kroi, ale mogła by być lepiej przypieczona; zwłaszcza w środku. Tym daniem spokojnie się nasycimy (zwłaszcza że jako dodatek dostajemy dwa kawałki chleba), jest poprawne, ale w tej cenie można zjeść ciekawsze rzeczy. Karczma powinna wymienić ketchup na lepszy.


PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ: Znamy datę otwarcia nowego Aldi w Bydgoszczy!


Typowym jarmarkowym są przysmakiem są oscypki, które można znaleźć m.in. na płycie Starego Rynku (Smaki Podhala, domek nr 13). Obsługa jest sympatyczna, wybór serów spory – za podgrzany kawałek sera solidnie okraszony żurawiną zapłacimy 7 złotych (o dwa złote więcej zapłacimy za wersję z boczkiem). Jedzcie, póki ciepłe i się nie roztopi.

Może coś bardziej fast foodowego? Na stoisku Endeckiej Marchewy znajdziemy zapiekanki – koszt to 18 złotych. Pozycja poprawna – znajdziemy na niej znacznie więcej sera niż pieczarek. Bułka dobrze wypieczona – prawdopodobnie pochodzi z bydgoskiej Tosty. Na plus dobry ketchup (o niebo lepszy niż w Michałowej) i obfita porcja prażonej cebulki.

Bardzo przyjemne, acz kosztowne (średnio 18-20 złotych za 250 ml) są grzańce. Wielu odwiedzających Bydgoski Jarmark Świąteczny zamiast jeść, woli się rozgrzać i wybiera różne rodzaje grzanego wina. Przyznajmy jednak, że złym pomysłem jest dodawanie do nich goździków bez uprzedniego odlania ich z wywaru. Nie każdy je lubi i nie jest niczym przyjemnym łykanie wysuszonych pąków kwiatowych o dość ostrym kształcie.

To tylko kilka pozycji z jarmarkowego menu. Na własne testy jedzenia oferowanego na Bydgoskim Jarmarku Świątecznym macie czas do 23 grudnia. Nie da się ukryć, że ceny – nawet uwzględniając inflację – są wysokie. Dlatego warto dobrze wybrać to, co się zje – mamy nadzieję, że ta krótka recenzja Wam w tym pomoże.

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments