Bydgoszcz
0C
Lekkie opady śniegu
92% wilgotność
Wiatr: 3km/h NE
H 0 • L 0
-1C
Sob
-2C
Nd
-2C
Pon
-6C
Wt
-6C
Sr
Metropolia BydgoskaBydgoszczPolitykaMarszałkowskie status quo. Całbecki i Ostrowski z rekomendacjami Platformy Obywatelskiej
Zbigniew Ostrowski Piotr Całbecki
14.11.2018 | 16:07

Marszałkowskie status quo. Całbecki i Ostrowski z rekomendacjami Platformy Obywatelskiej

Eryk Dominiczak | e.dominiczak@metropoliabydgoska.pl

Na zdjęciu: Zarząd województwa z mijającej kadencji w komplecie - w środku marszałek Piotr Całbecki, obok po lewej - Zbigniew Ostrowski.

Fot. Stanisław Gazda

Niespodzianki nie było – w miniony weekend regionalne władze Platformy Obywatelskiej zarekomendowały na stanowisko marszałka Piotra Całbeckiego, a na wicemarszałka – Zbigniewa Ostrowskiego, który w głosowaniu okazał się lepszy od Łukasza Krupy. Skład zarządu województwa wybierze ostatecznie sejmik podczas pierwszego posiedzenia w nowej kadencji – 19 listopada.

Mimo zasłon dymnych, stosowanych także przez bydgoskich polityków PO wskazujących na możliwość poparcia innego nazwiska, rekomendacja dla Całbeckiego na kolejną kadencję w marszałkowskim fotelu od początku była formalnością. Zdobył on największą liczbę głosów w wyborach do sejmiku w regionie – 68,5 tysiąca. I choć poparcie dla niego wyrazić mogli jedynie mieszkańcy Torunia i powiatu toruńskiego, to dla regionalnych władz PO wątpliwości nie było – ten wynik musi umożliwić Całbeckiemu pozostanie na stanowisku. – Wyborcy wypowiedzieli się, kogo chcą widzieć w roli kierujących województwem. Jako PO zdecydowanie wygraliśmy wybory, choć sondaże wskazywały, że razem z PiS-em idziemy „łeb w łeb” – mówi nam przewodniczący PO w regionie Tomasz Lenz. Kandydatura Całbeckiego nie była głosowana – została poparta przez aklamację.

Takiej pewności jak przy nazwisku Całbeckiego nie było w przypadku Zbigniewa Ostrowskiego. Do tego stopnia, że ponownie na stanowisko wicemarszałka bydgoska Platforma chciała wskazać kogoś innego. Konkretnie – Łukasza Krupę, który co prawda członkiem PO nie jest, ale blisko współpracował z prezydentem Rafałem Bruskim, pracując w urzędzie miasta i budując relacje w ramach stowarzyszenia Metropolia Bydgoszcz. Były poseł przegrał jednak głosowanie z Ostrowskim w stosunku 7:11. – W jednomyślności bezmyślność – komentuje w rozmowie z nami fakt wystawienia Krupy szef bydgoskiej Platformy Paweł Olszewski. – Zarząd regionu opowiedział się jednak za personalną kontynuacją.

Olszewski przekonuje, że słowo „personalna” jest tutaj kluczowe, gdyż współpraca zarządu województwa z Bydgoszczą w wymiarze praktycznym ma być „ściślejsza” i bardziej uwzględniać interesy miasta. – Tyle że cztery lata temu słyszeliśmy dokładnie. Jeśli to wiara w zmianę, to dość naiwna – sugerujemy. – Cztery lata temu towarzyszyły nam inne emocje, za rok są wybory parlamentarne, głównym celem jest odsunięcie od władzy Prawa i Sprawiedliwości – odpowiada Olszewski. – Czy to znaczy, że lokalne tematy, ważne z punktu widzenia Bydgoszczy, zejdą na dalszy plan? – dopytujemy. – Chodzi  to, żeby nasz głos był słyszalny także w Warszawie. W kolejnej perspektywie unijnej rola urzędu marszałkowskiego nie będzie już tak istotna. A na dzisiaj to Toruń ma lepsze przełożenie – nie tylko przez ojca Rydzyka, ale posłankę Annę Sobecką, ministra Krzysztofa Ardanowskiego czy wiceministra Krzysztofa Czabańskiego, na politykę centralną – twierdzi poseł PO i były wiceminister infrastruktury.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Dla kogo najważniejsze stanowiska w Bydgoszczy? Są nowe nazwiska

Tomasza Lenza zapytaliśmy, czy pojawienie się na liście kandydatów do zarządu województwa Krupy, to wotum nieufności dla działań Zbigniewa Ostrowskiego. Ten zaprzecza. – To pokazuje, że jesteśmy ugrupowaniem demokratycznym. Zresztą, większa liczba kandydatur pojawiała się częściej. Ktoś zgłosił chociażby Sławomira Kopyścia, ale także byłego prezydenta Grudziądza Roberta Malinowskiego. Swoją kandydatkę zgłosił też początkowo Krzysztof Brejza – wylicza Lenz.

Sam Ostrowski również nie traktuje tego jako żółtej kartki dla swojej osoby. – Nie rozpatruję tego w kategorii żółtej, czerwonej czy białej kartki. Spośród członków PO, bo Roman Jasiakiewicz i Łukasz Krupa członkami partii nie są, otrzymałem największą liczbę głosów w Bydgoszczy (ponad 17 tysięcy – przyp. red.). Wiem, co zrobiłem przez minione cztery lata – zaznacza. Wśród najważniejszych zadań z mijającej w piątek kadencji wymienia walkę o dofinansowanie unijne dla rozbudowy trasy Uniwersyteckiej i rozpoczęcie procesu budowlanego przy wznoszeniu czwartego kręgu Opery Nova. – Ale ma pan opinię osoby, która reprezentuje w zarządzie interesy Torunia, nie Bydgoszczy – wskazujemy, przypominając, że jego działania cztery lata temu krytykowali nawet… partyjni koledzy z PO. – Odnoszę wrażenie, że ktoś ma takie wrażenie. I tylko wrażenie, bo nigdy nie usłyszałem konkretów. A przecież całe życie zawodowe związałem z bydgoskimi instytucjami, pół życia mieszkam w Bydgoszczy. Trochę bawi mnie już próba przekonywania, że jestem kanonicznym bydgoszczaninem.

Brak oczekiwanych (choć niekoniecznie: realnych) ruchów w obrębie kandydatur do zarządu województwa skrytykowało w liście otwartym do przewodniczącego PO Grzegorza Schetyny Stowarzyszenie Metropolia Bydgoska. W piśmie do Schetyny przewodniczący stowarzyszenia Piotr Cyprys pisze, że słaba pozycja regionu kujawsko-pomorskiego w rankingach jest efektem złego zarządzania ze strony marszałka Całbeckiego, a rekomendując go na kolejną kadencję władze partii legitymizują jego działania. „Bulwersuje fakt, że osoba, która powinna jednoczyć i budować dobrobyt tego województwa, skupia się w głównej mierze na działaniach umniejszających rolę i znaczenie Bydgoszczy” – pisze Cyprys, podkreślając, że najsilniejszy mandat w regionie ma Rafał Bruski, którego w I turze wyborów na prezydenta miasta poparło 76 tysięcy mieszkańców. – Czy można ich zignorować? – pyta retorycznie, wzywając Schetynę do zajęcia „oficjalnego stanowiska”.

Zarząd województwa zostanie oficjalnie wybrany w nadchodzący poniedziałek podczas pierwszej sesji sejmiku. Oprócz Całbeckiego oraz Ostrowskiego mają się w nim znaleźć: wspomniany Kopyść oraz dwaj reprezentanci Polskiego Stronnictwa Ludowego. Największe szanse na fotel przewodniczącego sejmiku ma również wywodzący się z PSL Ryszard Bober.

Powiązane treści