Bydgoszcz
21C
Słonecznie
77% wilgotność
Wiatr: 2km/h E
H 23 • L 20
28C
Nd
27C
Pon
26C
Wt
23C
Sr
23C
Czw
Lista odwołanych wydarzeń i zamkniętych miejsc [AKTUALIZACJE NA BIEŻĄCO]
Metropolia BydgoskaBydgoszczKomunikacjaMasowe kontrole po wypadkach autobusów w Warszawie. Jak sprawdzani są kierowcy w Bydgoszczy?
Autobus_linia 77_aleje adama mickiewicza_SM (2)
09.07.2020 | 10:25

Masowe kontrole po wypadkach autobusów w Warszawie. Jak sprawdzani są kierowcy w Bydgoszczy?

Eryk Dominiczak | e.dominiczak@metropoliabydgoska.pl

Na zdjęciu: Inspekcja Transportu Drogowego zapewnia, że bydgoskie autobusy i ich kierowcy są systematycznie badani. Żaden z kontrolowanych w latach 2019-2020 kierowców nie znajdował się ani pod wpływem alkoholu, ani narkotyków.

Fot. Szymon Makowski

Dwa wypadki autobusów komunikacji miejskiej, do których doszło na przełomie czerwca i lipca w Warszawie, w naturalny sposób każą zadać pytania o bezpieczeństwo pasażerów również w Bydgoszczy. Kluczowa przyczyna – u obu stołecznych kierowców stwierdzono obecność narkotyków. W naszym mieście, co zgodnie deklarują zarówno kontrolowani, jak i kontrolujący – powodów do niepokoju nie ma.

25 czerwca media szeroko rozpisywały się o tragicznym wypadku na moście Grota-Roweckiego w Warszawie. Na zjeździe z drogi ekspresowej S8 autobus firmy Arriva przebił bariery ochronne i spadł ze zbocza. Zginęła jedna osoba, a kilkanaście trafiło z obrażeniami do szpitali. Okazało się, że kierujący autobusem był pod wpływem amfetaminy. Zostały mu postawione zarzuty (spowodowania katastrofy w ruchu lądowym i posiadania narkotyków). Grozi – kilkanaście lat więzienia.

Nie minęły dwa tygodnie, a pytania o bezpieczeństwo pasażerów i kontrole kierowców zaczęły się mnożyć. Wszystko w efekcie kolejnego wypadku z udziałem warszawskiego autobusu. We wtorek, 7 lipca jego kierowca uderzył na Bielanach w kilka zaparkowanych aut oraz latarnię. Niemal natychmiast pojawiły się (wówczas jeszcze nieoficjalne) informacje o tym, że także i ten pracownik Arrivy znajdował się pod wpływem narkotyków. Miasto do czasu wyjaśnienia sprawy zawiesiło umowę ze spółką. W czwartek Prokuratura Okręgowa w Warszawie potwierdziła, że u kierowcy wykryto „pochodną mefedronu”. Zdarzenie zakwalifikowano jednak jako wykroczenie z powodu wykazanego stężenia (sytuacja podobna do zawartości alkoholu na poziomie 0,2-0,5 promila). – Zatrzymany w obecności funkcjonariuszy policji oświadczył, iż po raz ostatni zażywał amfetaminę 3 lipca – dodawała Mirosław Chyr, rzecznik prokuratury.

Prawo a porządek

Alarmujące sytuacje ze stolicy nakazują sprawdzić, jakie są możliwości badania kierowców (a także motorniczych) pod kątem spożycia alkoholu czy zażycia narkotyków. Temat tych ostatnich był do tej pory z jednej strony tabu, z drugiej – tajemnicą poliszynela. Dotyczył jednak w większym stopniu środowiska kierowców w transporcie międzynarodowym. Wyśrubowane limity godzin na pokonanie coraz większych odległości i narastające zmęczenie – to przyczyny, dla których mieli oni sięgać między innymi po wspomnianą już amfetaminę. Najnowszy przykład pochodzi zresztą z wtorku, gdy na autostradzie A1 inspektorzy transportu drogowego zatrzymali kierowcę ciężarówki, u którego badanie narkotestem wykazało obecność zakazanych substancji.

Pytanie – czy i jak badać kierowców komunikacji miejskiej, nie jest – wbrew pozorom – ani banalne, ani oczywiste. Sygnalizował to po czerwcowym wypadku warszawski ratusz. W piśmie do premiera Mateusza Morawieckiego wskazywano na lukę w przepisach, która de facto uniemożliwia pracodawcy badanie kierujących. Potwierdza to w rozmowie z nami Tomasz Okoński, rzecznik Zarządu Dróg Miejskich i Komunikacji Publicznej. Bo choć podkreśla, że ZDMiKP nie jest pracodawcą dla kierowców i motorniczych, to już w ubiegłym roku Izba Gospodarcza Komunikacji Miejskiej (do której należy zarząd) skierowała do Ministerstwa Infrastruktury wniosek o „dostosowanie przepisów o badaniu trzeźwości pracowników do potrzeb pracodawców branży transportu publicznego”. – Wynikał on ze stanowiska Urzędu Ochrony Danych Osobowych, który stwierdził, że badanie trzeźwości może przeprowadzić tylko organ uprawniony – na przykład policja, a nie pracodawca – wskazuje Okoński. Do tej wykładni przychyliło się również Ministerstwo Zdrowia.

Do kontroli kierowców uprawniona jest między innymi Inspekcja Transportu Drogowego, która cyklicznie bada nie tylko stan techniczny autobusów, ale również samych kierowców. – Podczas kontroli przewozów osób każdorazowo badana jest trzeźwość kierowców autobusów. W uzasadnionych przypadkach kierowcy poddawani są badaniu na zawartość środków psychoaktywnych – wylicza w rozmowie z nami Krzysztof Nowak, naczelnik Wydziału Inspekcji w Wojewódzkim Inspektoracie Transportu Drogowego w Bydgoszczy. Co kryje się pod hasłem „uzasadnione przypadki”? Tu z pomocą przychodzi znowu wtorkowa sytuacja na autostradzie A1. Jak podała w komunikacie WITD, kontrolowany kierowca był „pobudzony”, a także nie reagował na polecenia wydawane przez inspektorów.

Prawo a codzienność

Ustawa o trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi (powoływał się na nią m.in. UODO) z jednej strony nakazuje pracodawcy nie dopuścić do pracy osoby, u której zachodzi podejrzenie spożycia alkoholu, z drugiej – nakazuje wezwać w celu przeprowadzenia badania np. policję. Czyli de facto mocno utrudnia organizację pracy. Zwłaszcza w przypadku transportu miejskiego, organizmu skomplikowanego, a jednocześnie bazującego na społecznym zaufaniu.

Zresztą, jak wynika z naszych informacji, przewoźnicy realizujący kursy w Bydgoszczy (MZK Bydgoszcz i Irex-Trans) kontrole kierowców prowadzą. – Skutkiem przeprowadzonych kontroli wewnętrznych jest dotychczasowy brak przypadku spowodowania kolizji lub stwierdzenia w jakiejkolwiek innej sytuacji (…) kierującego zatrudnionego w MZK pod wpływem alkoholu lub środków psychoaktywnych – czytamy w odpowiedzi, które otrzymaliśmy z biura zarządu miejskiej spółki. Jak dodaje MZK, kontrole takie prowadzą służby spółki, policja lub ITD. Jak ustaliliśmy, podobne praktyki stosowała spółka Irex-Trans. Szczególnie do wybuchu epidemii badała kierowców pod kątem trzeźwości, ale również w wybranych przypadkach na obecność substancji odurzających. Każdorazowo sprawdzane miało być również ich prawo jazdy.

Z danych WITD w Bydgoszczy wynika, że kierowcy MZK i Irex-Trans byli w minionych miesiącach systematycznie badani podczas wyrywkowych kontroli. – Nie stwierdzono żadnego przypadku prowadzenia pojazdu tych firm przez kierowców, którzy byliby pod wpływem alkoholu lub innych zabronionych substancji – podkreśla Krzysztof Nowak. Jak dodaje, kontrole objęły zresztą również innych przewoźników funkcjonujących na terenie województwa kujawsko-pomorskiego. Dotyczyło to zarówno transportu miejskiego, jak i podmiejskiego. – W latach 2019-2020 takiej kontroli poddano łącznie 780 kierujących. Nie stwierdzono żadnych naruszeń – dodaje Nowak.

Prawo i kontrole

Zażywanie substancji odurzających przez kierowców jest najczęściej efektem przemęczenia i zbyt dużej liczby przepracowanych godzin. Jak z profilaktyką w tym zakresie radzą sobie bydgoscy przewoźnicy realizujący kursy w ramach komunikacji miejskiej? – W zasadzie wszystko opiera się na czymś w rodzaju zakazu konkurencji – słyszymy od jednego z pracowników. Jak wynika z informacji przekazanych nam przez MZK Bydgoszcz, kierowcy muszą złożyć oświadczenie, czy pracują równolegle w innej firmie. „W przypadku zmiany stanu rzeczy są zobowiązani nas o tym poinformować” – odpowiada spółka. Do Irex-Trans nie są z kolei przyjmowani kierowcy zatrudnieni u innego przewoźnika. W ubiegłym roku w siedzibie firmy przeprowadzono kontrolę ITD w tym zakresie. – Nie wykazała ona uchybień – mówi Krzysztof Nowak.

Jak tłumaczą kierowcy, z którymi rozmawiamy, w Bydgoszczy łączenie pracy u dwóch przewoźników raczej nie zostałoby niezauważone. – W Warszawie jest inaczej. To bardzo duże miasto, większa liczba przewoźników, nie wszyscy się znają. U nas jest inaczej. Do tego dochodzą liczne kontrole, także krzyżowe. Raczej nie sposób się „ukryć” – mówi nam jeden z nich.

W czwartek przed południem RMF FM poinformowało o wynikach kontroli kierowców warszawskich autobusów, którą zarządzono po wtorkowym wypadku na Bielanach. Na obecność narkotyków zbadano blisko 230 osób. U jednej tester śliny dał pozytywny wynik – to 63-latek, którego sprawdzono na pętli na Woli. Kierowca tłumaczył, że choruje na serce i na nadciśnienie, w związku z tym przyjmuje „wiele różnych leków”. Badanie moczu wykluczyło obecność narkotyków u kierującego. Pozostaje pytanie, czy osoby z takimi schorzeniami powinny kierować chociażby autobusami komunikacji miejskiej…

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
Gosia Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Gosia
Gość
Gosia

Zacznijmy od tego, że Irex Trans zatrudnia bardzo mało pracowników na umówy o pracę, a większość na zasadzie współpracy z prowadzącymi jednoosobową działalność gosp. W wyniku czego dochodzi do nieprzrstarzegania przepisów obowiązujących kierowców. Po drugie co z tego, że kierowcy nie pracują u innego przewoźnika, ale dorabiają sobie za kółkiem taxowki itd. I nie ma im się co dziwić bo nasz prezydent Bruski zamiast godnie ich wynagradzać obcina budżet i wstrzymuje regulacje plac… Kpina
Trzeźwość owszem da się badać, ale narkotyki w jaki sposób dyżurny ma sprawdzić że Kierowca jest pod wpływem narkotyków w 3 minuty?

Powiązane treści