Bydgoszcz
1C
Niebo głównie zachmurzone
86% wilgotność
Wiatr: 3km/h SSE
H 2 • L 1
0C
Sr
-1C
Czw
2C
Pt
7C
Sob
8C
Nd
Lista odwołanych wydarzeń i zamkniętych miejsc [AKTUALIZACJE NA BIEŻĄCO]
Metropolia BydgoskaBydgoszczMiastoPonad 100 tysięcy złotych kar dla Komunalnika. Ale firma w Bydgoszczy funkcjonować będzie nadal
Michał Sztybel
18.05.2020 | 18:47

Ponad 100 tysięcy złotych kar dla Komunalnika. Ale firma w Bydgoszczy funkcjonować będzie nadal

Eryk Dominiczak | e.dominiczak@metropoliabydgoska.pl

Na zdjęciu: Zastępca prezydenta Michał Sztybel pokazuje wykres, na którym zaznaczony jest wzrost ilości odebranych odpadów przez firmę Komunalnik.

Fot. Eryk Dominiczak

Nie ma problemu z pojemnikami, nie ma problemu z samochodami czy pracownikami, ale problem z odbiorem odpadów w sektorach obsługiwanych przez Komunalnika jednak jest – taka dość osobliwa diagnoza wyłania się z poniedziałkowej konferencji wiceprezydenta Bydgoszczy Michała Sztybla. Zastępca Rafała Bruskiego twierdzi jednak, że jakość usług dolnośląskiej spółki poprawiła się na tyle, aby nie było obecnie mowy o rozwiązaniu kontraktu.

W niedzielę upłynął termin ultimatum, które prezydent Bruski postawił władzom Komunalnika podczas kwietniowej rady miasta. Bruski tłumaczył wówczas, że jeśli do 17 maja sytuacja w trzech sektorach miasta (Nowy Fordon, Śródmieście, północno-zachodnia część miasta) się nie unormuje, wówczas ratusz przystąpi do rozwiązywania wartej ponad 66 milionów złotych umowy. Dzień zero minął, więc wielu mieszkańców – nie widząc symptomów poprawy przy swoich nieruchomościach – liczyło, że decyzja o odstąpieniu od kontraktu będzie formalnością.

Nic bardziej mylnego. Z danych, które przedstawił w poniedziałkowe popołudnie Michał Sztybel wynika, że w ostatnim tygodniu Komunalnik odebrał 98 procent zaplanowanych odpadów. Punktem odniesienia były marcowe kursy wykonywane przez Remondis. A to, zdaniem Sztybla, oznacza, że nowy wykonawca znacząco poprawił jakość swoich usług i „nie może z czystym sumieniem rekomendować rozwiązania z nim umowy”. Z tych samych danych wynika, że na przełomie kwietnia i maja Komunalnik odbierał tylko 80 procent oczekiwanego wolumenu śmieci. – 98 procent to wciąż za mało, żeby być usatysfakcjonowanym, ale za dużo, żeby myśleć o zakończeniu współpracy – tłumaczy zastępca Rafała Bruskiego odpowiedzialny za gospodarkę komunalną.

Kiedy ma nastąpić kolejna weryfikacja dolnośląskiej spółki? Sztybel twierdzi, że będzie to możliwe dopiero po kolejnym pełnym cyklu wywozowym. A ten liczy 28 dni, bowiem w niektórych miejscach co tyle dni odbierane są odpady danej frakcji. – Dlaczego więc wcześniej nie przyjęto takiego okresu, tylko 29 kwietnia ogłoszono termin ultimatum 17 maja? – pytamy. – Sytuacja była wówczas naprawdę zła. Przy tamtych danych nawet epidemia koronawirusa nie uratowałaby Komunalnika przez rozwiązaniem umowy – przekonuje Michał Sztybel.

Do tej pory miasto nałożyło na Komunalnika ponad 100 tysięcy złotych kar (dokładnie – 101 650 złotych). Większość – za nieterminowy odbiór odpadów. A to nie koniec, bo nadal są analizowane kolejne zgłoszenia dotyczące zaniechań spółki rodem z Dolnego Śląska. – Trwa przygotowywanie dokumentacji, łączymy harmonogramy ze zdjęciami – deklaruje Michał Sztybel. Komunalnik przesłał z kolei do ratusza pierwszą fakturę. Sztybel w odpowiedzi na nasze pytanie nie podał, jaka kwota na niej widnieje, ale zaznaczył, że jest ona „znacznie niższa od przewidywanej” z uwagi na mniejszą ilość odebranych odpadów.

Na podstawie danych z urzędu miasta można jednak tę kwotę oszacować. Kontrakt jest warty bowiem 66,5 mln złotych (obowiązuje od 1 kwietnia 2020 r. do końca 2023 roku). W tym okresie szacunkowo Komunalnik ma odebrać od bydgoszczan ponad 195 tysięcy ton odpadów. Cena za tonę, według której rozliczana jest spółka, wynosi więc ok. 340 złotych. A z danych pokazanych w poniedziałek przez Sztybla wynika, że w kwietniu Komunalnik mógł odebrać ok. 2600 ton śmieci. Wniosek – kwota w tej sytuacji wyniosłaby niespełna 900 tysięcy złotych.

Zobacz również:

Byłem pracownikiem Komunalnika. Po kilku tygodniach musiałem powiedzieć: Dość!

Wiceprezydent Sztybel twierdzi, że dzisiaj problem z odpadami dotyczy już wyłącznie dwóch procent mieszkańców sektorów: II, IV i V (łącznie ok. 100 tysięcy osób). Więc realnie dotyka dwóch tysięcy bydgoszczan. Ale, jak udało nam się ustalić, mimo zwiększonej floty samochodów Komunalnika w najbliższym czasie w odbiorach ma mu pomagać ProNatura (już realizująca odbiory zastępcze). Zastępca Bruskiego potwierdził nasze informacje, że miejska spółka będzie podwykonawcą dla firmy z Wrocławia, ale po szczegóły odesłał do samej ProNatury. Do momentu publikacji artykułu nie udało nam się skontaktować z jej rzecznikiem Piotrem Kurkiem. Z zebranych wiadomości wiemy jednak, że ma ona przynajmniej przez kilka najbliższych tygodni obsługiwać Flisy oraz Osową Górę. A sam Sztybel miał uczestniczyć w negocjacjach, które toczyły się jeszcze w miniony piątek.

Decyzja miasta o kontynuowaniu współpracy z Komunalnikiem wzburzyła wielu mieszkańców, w tym tych, którzy od wielu tygodni nie mogą doczekać się na zaległe pojemniki czy regularne odbiory. Do naszej redakcji nadal szerokim strumieniem płyną sygnały o problemach na wielu osiedlach. Sztybel zapewnia, że jakość obsługi mieszkańców w ostatnim okresie także się poprawiła, a problemy z kontaktem nie występują już na taką skalę jak jeszcze pod koniec poprzedniego miesiąca. Zapewnia, że z każdej rozmowy pracownicy Biura Zarządzania Gospodarką Odpadami Komunalnymi mają obowiązek sporządzić notatkę, a każda sprawa ma swoją „teczkę”, gdzie przechowywany jest opis problemu oraz materiał zdjęciowy.

Ratusz stoi na stanowisku, że problemy z wykonawcą nie mogą doprowadzić do natychmiastowego obniżenia opłat. Przypomnijmy, że od 1 stycznia każdy z mieszkańców Bydgoszczy płaci 22 złote miesięcznie za wywóz śmieci. Kwota ta będzie mogła zmniejszyć się o około złotówkę, jeśli Urząd Zamówień Publicznych zwróci dokumenty przetargowe potrzebne do kontroli. Dochodem systemu będą z kolei wspomniane kary na Komunalnika. – A co z przedsiębiorcami, którzy nierzadko płacą za wywóz śmieci kilkaset złotych albo kwoty czterocyfrowe? – pytamy wiceprezydenta Sztybla. – W tym wypadku potrzebna jest indywidualna ocena każdego przypadku – podsumowuje zastępca Rafała Bruskiego.

PEŁNY ZAPIS KONFERENCJI PRASOWEJ MICHAŁA SZTYBLA – RETRANSMISJA

4
Dodaj komentarz

avatar
4 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
AdamElekTotusByd_MaX Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Byd_MaX
Gość
Byd_MaX

No i festiwal obietnic jak zawsze…bez pokrycia…
Ale za chwilę usłyszymy, że Bydgoszcz murem za p. Trzaskowskim. W sumie poziom usług komunalnych podobny…Warszawa lała tony ścieków do Wisły, a u nas tony śmieci na ulicach…Czy ktoś za to odpowiedział…
Jakby nie było mamy też podobno opozycję, ale oni również bardziej się wyborami przejmują niż lokalnym podwórkiem.
Pogonić takich lokalnych p….olityków. za co oni biorą kasę??
Może nasz prezydent załatwi u kandydata S10 nie tylko do Torunia.

Totus
Gość
Totus

Jak zwykle.Ratuszowe władze w dupie mają mieszkańców,liczą się tylko prywatne interesiki,szemrane rozliczenia,biznesy….pięknie rządzi śmieciami zaradny Pan Michał

Elek
Gość
Elek

Jakaś totalna bzdura. Miejscami (Flisy) odbiorów nie ma nadal i to żadnych, o pojemnikach których nie można się doczekać do dzisiaj. Więc gdzie ta rzekoma poprawa? Ale oczywiście kasę za wywóz to się bierze bez skrupułów, ot takie oszukiwanie. Przy kolejnych wyborach trzeba będzie gruntownie przemyśleć komu warto oddać głos a komu definitywnie podziękować.

Adam
Gość
Adam

Miasto tak nieudolnie sprecyzowało warunki przetargu, że nie może rozwiązać umowy. W ratuszu chociaż naliczają kary dla Komunalnika a my mieszkańcy powinniśmy obciążyć urzędników Urzędu miasta. Prezydent i cała reszta nieudolnych biorą pieniądze a nam zostają śmieci walające się przed posesjami .

Powiązane treści