Bydgoszcz
8C
93% wilgotność
Wiatr: 3km/h S
H 8 • L 8
10C
Sr
8C
Czw
11C
Pt
10C
Sob
8C
Nd
Metropolia BydgoskaAKTUALNOŚCIProces w sprawie Bruski – Dzakanowski. „Radny zachowywał się nerwowo i agresywnie”
proces Bruski - Dzakanowski-SO Bydgoszcz_W. Paczkowski - SF
05.03.2018 | 16:28

Proces w sprawie Bruski – Dzakanowski. „Radny zachowywał się nerwowo i agresywnie”

Odbyła się kolejna rozprawa w sprawie sesji Rady Miasta z marca 2017 r.

Na zdjęciu: Niewiele wniosły do sprawy zeznania świadka Wojciecha Paczkowskiego.

Fot. Szymon Fiałkowski

Trzech kolejnych świadków zostało przesłuchanych podczas poniedziałkowej rozprawy w sprawie posiedzenia rady miasta z marca 2017 r.

To była kolejna rozprawa w sprawie, którą prezydent Bydgoszczy Rafał Bruski wytoczył radnemu Bogdanowi Dzakanowskiemu. 29 marca, podczas posiedzenia rady miasta, radny wezwał policję i sugerował, że zarówno prezydent Bruski, jak i przewodniczący rady Zbigniew Sobociński byli pod wpływem alkoholu. Wynik badania wykazał, że obaj byli trzeźwi.

CZYTAJ WIĘCEJ: Trzech świadków zeznało w procesie wytoczonym radnemu Dzakanowskiemu. „Ta sesja utkwiła mi w pamięci”

Niewiele do sprawy wniosły zeznania pierwszego świadka, którym był Wojciech Paczkowski – dyrektor biura Rady Miasta Bydgoszczy. – Dla mnie sesja z 29 marca 2017 r., była taka sama, jak każda inna – mówił Paczkowski. – Nie pamiętam, co było wówczas procedowane – dodawał. Sędzia Rafał Szurka dopytywał o to, jakie relacje były między prezydentem a pozwanym. – Zachowanie radnego Dzakanowskiego nie odbiegało od jego zachowań podczas pozostałych posiedzeń: zabierał głos, zadawał pytania. Na sali sesyjnej zarówno radny, jak i prezydent często dyskutowali i najczęściej nie zgadzali się ze sobą – relacjonował dyrektor. Jak zeznał, nie zauważył niczego nadzwyczajnego w zachowaniu prezydenta. – W żadnym wypadku nie można było odnieść wrażenia, że prezydent jest pod wpływem alkoholu – mówił Paczkowski, który zaznaczył również że nie brał udziału w czynnościach, jakie tego dnia wykonywali policjanci. Przypomniał jednak, że później przewodniczący Sobociński miał powiedzieć, że po raz pierwszy z czymś takim się spotkał na posiedzeniu rady.

Mecenas Michał Sikora, który reprezentuje ratusz pytał świadka o to, czy miał on wówczas styczność z prezydentem lub przewodniczącym rady miasta. – Bezpośrednia rozmowa przed sesją jest zawsze z przewodniczącym. Nie wyczułem od niego alkoholu – podkreślił. Jak zaznaczył, funkcja przewodniczącego jest porządkowa.

Znacznie więcej zeznał Lech Zagłoba-Zygler, pełniący funkcję wiceprzewodniczącego rady miasta. – Siedziałem za stołem prezydialnym. Nie wyczułem woni alkoholu od przewodniczącego Sobocińskiego, ani prezydenta – mówił radny. – Usłyszałem głośne rozmowy na korytarzu i dowiedziałem się wówczas, że przyjechała policja – dodał wiceprzewodniczący RM. Zagłoba-Zygler przyznał, że nie brał udziału w czynnościach, jakie wykonywali wówczas policjanci. Jak dodawał, po powrocie na salę przewodniczący Sobociński był podenerwowany. – Nie składał żadnego oświadczenia – zaznaczył. Sędzia dopytywał o działanie radnego. – Podczas tamtej sesji radny Dzakanowski zachowywał się bardzo nerwowo i agresywnie. W pewnym momencie wszedł na mównicę i powiedział, że wzywa policję. Nie przypominam sobie, by mówił po co wzywa policję. Takie zachowanie było niczym nieuzasadnione – podkreślił. Jak mówił, jego zachowanie – wtrącanie się, przerywanie innym wypowiedzi i zadawanie pytań nie jest niczym nadzwyczajnym. – To jego zachowanie jest standardowe podczas każdej sesji – powiedział Zagłoba-Zygler. I przyznał, że cała sprawa powracała później w mediach. Była uznana jako kompromitacja.

Obrońca radnego Dzakanowskiego, mec. Marcin Taczalski próbował drążyć, dlaczego wiceprzewodniczący nie chce utrzymywać kontaktów z Dzakanowskim. – Jakakolwiek styczność z pozwanym jest dla mnie dyskomfortem. Osobiście nie znam radnego, ale ma to związek służbowy. Kiedyś się znaliśmy, byliśmy razem w jednej z komisji rady miasta. Na dzisiaj nie byłaby to przyjemność rozmawiać z radnym – odpowiedział. Na pytanie pozwanego o to, jaka to była komisja, wiceprzewodniczący RM dodał: – Była to komisja rozwiązywania problemów alkoholowych.

– Miałem tego dnia styczność z prezydentem, byłem u niego w gabinecie przed sesją. Nie zauważyłem niczego nadzwyczajnego, w tym leków na jego biurku, ale ma objawy kasłania – odpowiadał Zagłoba-Zygler na pytanie mec. Joanny Taczkowskiej-Olszewskiej.

Ostatnim świadkiem był Sebastian Łazarowicz. W dniu zajścia był policjantem, który wykonywał czynności w budynku ratusza. – Brałem udział w interwencji 29 marca 2017 r. – potwiedził. Wówczas pełnił funkcję w patrolu na terenie Starego Miasta. – Dostałem informację od dyżurnego o potrzebie interwencji w celu zbadania na zawartość alkoholu prezydenta miasta – dodał Łazarowicz. Jak przyznał, to on był wówczas dowodzącym patrolu, który przybył do ratusza. Tłumaczył następnie o działaniu urządzenia, którym zostali przebadani prezydent Bruski i przewodniczący Sobociński. – Badanie zostało przeprowadzone w sposób prawidłowy. Strony zostały powiadomione, jak mają przeprowadzić badania. Nie przypominam sobie, aby badanie musiało być przeprowadzone ponownie. Nie było problemów z urządzeniem. O zawartości alkoholu informują diody. To urządzenie wykryłoby nawet najmniejszą ilość alkoholu we krwi. Jak dodał, wszystkie czynności odbyły się za zamkniętymi drzwiami. Chodziło o to, by w pracy policjantów nie przeszkadzali fotoreporterzy.

Podczas kolejnego posiedzenia, sąd ma przeanalizować nagranie wideo z posiedzenia sesji. Mecenas Taczalski przygotował kilka fragmentów, które mogą mieć kluczowe znaczenie dla sprawy. Ponadto, obrońcy Dzakanowskiego złożyli wniosek o powołanie na świadka biegłego z Zakładu Medycyny Sądowej. – Chodzi o to, aby udowodnić, czy urządzenie którym badani byli prezydent i przewodniczący Rady Miasta rzeczywiście wykazało, czy byli pod wpływem alkoholu, czy też nie. Wiemy, że badani byli tylko testerem, a sprawa jest szczególnej wagi – argumentował mec. Marcin Taczalski. Jednocześnie cofnięto wniosek obrony o przesłuchanie drugiej z policjantek – Doroty Matuszak, która również uczestniczyła w czynnościach.

Powiązane treści