Bydgoszcz
16C
Słonecznie
82% wilgotność
Wiatr: 1km/h N
H 20 • L 13
22C
Wt
23C
Sr
22C
Czw
21C
Pt
15C
Sob
Lista odwołanych wydarzeń i zamkniętych miejsc [AKTUALIZACJE NA BIEŻĄCO]
Metropolia BydgoskaBydgoszczKomunikacjaRower miejski już jest w kryzysie. Jakie są przyczyny spadku popularności BRA?
bydgoski rower aglomeracyjny
19.03.2020 | 13:47

Rower miejski już jest w kryzysie. Jakie są przyczyny spadku popularności BRA?

Na zdjęciu: Obecnie system Bydgoskiego Roweru Aglomeracyjnego liczy 610 jednośladów i 56 stacji.

Fot. archiwum

Statystyki bydgoskiego roweru miejskiego za 2019 rok wskazują, że system traci użytkowników. Spadek popularności Bydgoskiego Roweru Aglomeracyjnego wpisuje się w ogólnokrajową tendencję, której przyczyny i skutki przedstawia niedawno opublikowany raport organizacji Mobilne Miasto. Czy ten rok – z wielu powodów – będzie najsłabszym w historii BRA?

Spadek popularności współdzielenia jednośladów w całej Polsce został szczegółowo opisany w raporcie “Ostre hamowanie roweru miejskiego. Bikesharing w Polsce 2019/2020”, przygotowanym przez stowarzyszenie Mobilne Miasto. We wstępie do opracowania prezes organizacji Adam Jędrzejewski podkreślił, że wbrew wypowiedziom samorządowców o świetnej kondycji systemów rowerów miejskich, miniony rok przyniósł powszechne, dwucyfrowe spadki.

Mobilne Miasto wzięło pod lupę 15 największych systemów wypożyczania jednośladów (liczących ponad 130 pojazdów). – Analizowaliśmy przede wszystkim zmiany w globalnej liczbie wypożyczeń w danym systemie między sezonem 2019 a 2018 oraz zmiany w efektywności systemu (średniej liczbie wypożyczeń przypadającej na każdy oferowany rower) – czytamy w raporcie. Wnioski są alarmujące: aż 87% systemów zanotowało spadek wypożyczeń (wzrosty zanotowały tylko te, gdzie znacząco zwiększono liczbę dostępnych jednośladów), a we wszystkich miastach odnotowano mniejszą liczbę wypożyczeń w przeliczeniu na jeden rower.

Największymi oznakami kryzysu było zakończenie działań systemów roweru miejskiego w Trójmieście i Krakowie. – W obu przypadkach przedwczesne zamknięcie usługi (w trakcie obowiązywania umowy z samorządem) wynikało z przyczyn ekonomicznych po stronie operatorów – podkreśla Mobilne Miasto. Szczególnie dotkliwa była porażka trójmiejskiego Mevo – system miał być najnowocześniejszy w Europie i składać się z ponad czterech tysięcy jednośladów wspomaganych elektrycznie, jednak jego operator od początku zmagał się z wieloma problemami. – Niedotrzymywanie kolejnych terminów dostaw rowerów, niedotrzymywanie parametrów obsługi systemu, nieustanne usterki, częsty brak dostępności rowerów – wyliczył je urząd miasta Gdańska. Obecnie przedstawiciele trójmiejskiego obszaru metropolitarnego pracują jednak nad ponownym uruchomieniem Mevo.

Analitycy Mobilnego Miasta przekonują, że 2020 rok będzie kluczowym dla branży bikesharingu w Polsce. W najbliższym czasie rozstrzygną się bowiem 32 przetargi na dostawę bądź obsługę systemów rowerów miejskich, w tym postępowanie na zarządzanie jednym z największych w Europie systemów – warszawskim Veturilo.

Sytuacja bydgoskiego roweru miejskiego

Operatorem Bydgoskiego Roweru Aglomeracyjnego jest firma BikeU. Nowa umowa z firmą została podpisana przez miasto w 2018 roku, na okres trzech lat. W jej ramach system poszerzono o Fordon (na jego terenie powstało 12 stacji), a także o cztery stacje w innych częściach Bydgoszczy: przy rondzie Kujawskim, Górzyskowie, Glinkach i Bartodziejach. Obecnie liczy on 610 rowerów i 56 stacji (kolejne nowe stacje powstały w ramach projektów BBO). Mobilne Miasto przeanalizowało statystyki wypożyczeń w roku 2018 i 2019. W 2018 roku z BRA skorzystano 396 099 razy, a w ubiegłym roku – 262 758 razy. Dane pokazują, że Bydgoszcz jest miastem z największym spadkiem liczby wypożyczeń (aż o 33,6%) na tle przeanalizowanych systemów.


STATYSTYKI WYPOŻYCZEŃ BYDGOSKIEGO ROWERU MIEJSKIEGO ROK PO ROKU

2015 – 585 395
2016 – 419 258
2017 – 313 731
2018 – 396 099
2019 – 262 758


Analitycy i operatorzy rowerów miejskich wymieniają kilka przyczyn spadku zainteresowania współdzielenia jednośladów. W raporcie Mobilnego Miasta jako jeden z nich wymienia się obawa o bezpieczeństwo i ogólne poczucie zagrożenia związane z dominacją samochodów w przestrzeni drogowej i złymi nawykami kierowców. W Bydgoszczy wiąże się to przede wszystkim z fatalnym tempem budowy infrastruktury rowerowej – w ostatnich miesiącach jako osobną, niezależną od pozostałych inwestycji infrastrukturę rowerową udało się jedynie wybudować wzdłuż ulicy Grunwaldzkiej. Wśród zapowiadanych od kilku lat projektów dopiero w tym roku wystartuje realizacja dróg dla rowerów wzdłuż ulicy Kruszwickiej i Focha (choć poza etapem w rejonie placu Teatralnego), a ZDMiKP zapowiada prace projektowe dla ciągu z Bartodziejów na Dworzec Główny. Wolne tempo budowy odpowiedniej infrastruktury to pokłosie niewielkich środków na ten cel – czy miasto, szczycące się organizacją ogólnopolskiej rywalizacji rowerowej i współpracą z aktywistami chce przeznaczać na drogi rowerowe nieco ponad milion złotych? Uprzedzając – nie wliczamy w to dofinansowanej z UE inwestycji na Kruszwickiej.

Mobilne Miasto podkreśla, że “zbyt powolny przyrost infrastruktury rowerowej w miastach, rozumianej jako spójna, wygodna i bezpieczna sieć połączeń i dróg rowerowych” to kolejna przyczyna ostrego hamowania systemów rowerów miejskich w całym kraju.

Miniony rok upłynął też pod znakiem rozwoju systemu wypożyczania elektrycznych hulajnóg. Taką usługę w Bydgoszczy uruchomił operator Blinkee (znany też z usługi wypożyczania skuterów), a także firma Quick. Ponadto, wielu mieszkańców korzysta z własnych urządzeń. Rosnąca popularność elektrycznych dwóch kółek (jak i renesans “klasycznych” hulajnóg wśród dzieci i młodzieży) to kolejna z przyczyn spadku wypożyczeń BRA. Ale twórcy opracowania “Ostre hamowanie roweru miejskiego. Bikesharing w Polsce 2019/2020” przestrzegają jednak przed uznawaniem rozwoju systemów “hulajszeringów” czy wzrostu indywidualnych zakupów urządzeń transportu osobistego za główną przyczynę spadku popularności rowerów miejskich.

W 2019 r. usługi e-hulajnóg na minuty były jedyną wyraźnie nową jakością na polskim rynku mikromobilności – podkreśla Mobile Miasto. Eksperci zauważają, że hulajnogi są naturalną konkurencją dla oferty rowerowej, szczególnie przy krótszych przejazdach. – Atutem tych pojazdów jest sposób ich udostępniania – o ile rowery wymagają zasadniczo korzystania ze stacji, hulajnogi można wypożyczać i zwracać w dowolnym miejscu na ulicy. Pewną rolę mógł też odegrać efekt nowości – precyzuje raport. W przypadku BRA – co można zauważyć po podanych powyżej danych dotyczących wypożyczeń rok do roku – zainteresowanie wypożyczeniem „z ciekawości” minęło po 2015 roku. Jak zauważyli eksperci, wielu użytkowników rowerów miejskich zaczęła poruszać się własnymi dwoma kółkami, co także ma swój wpływ na spadek liczby wypożyczeń.

Wracając do hulajnóg –  porównanie danych z miast, w których równocześnie działały systemy roweru miejskiego i wypożyczalnie hulajnóg z tymi, w których funkcjonowała jedynie usługa współdzielenia rowerów wskazuje, że nie ma istotnych różnic ani prawidłowości pod tym względem. W Warszawie, w której można było wypożyczyć zarówno 5,5 tysiąca rowerów, jak i blisko 5 tysięcy hulajnóg spadek popularności rowerów był niemal identyczny, jak w przypadku innych systemów.

Zobacz również:

Właściciele firm z centrum Bydgoszczy łączą siły. I oferują specjalny rabat

Innym czynnikiem, generującym odpływ użytkowników rowerów miejskich jest niska jakość systemu. To ona sprawiła, że trójmiejskie Mevo okazało się niewypałem, gdyż baterie napędzające rowery szybko się wyczerpywały. W przypadku Bydgoszczy największy problem sprawia wypinanie rowerów – wiele z naliczonych wypożyczeń stanowią nieudane próby odpięcia pojazdu ze stacji. Codziennością BRA są też problemy z regulacją siodełek czy uszkodzone przerzutki. Kiedy na stacji widzimy kilka rowerów i żaden z nich nie jest sprawny lub nie chce “wypiąć się” z elektrozamka, trudno oczekiwać, że następnym razem skorzystamy z systemu. Mobilne Miasto zauważa także, że wpływ na spadek popularności rowerów ma popularyzacja tanich usług transportu pasażerskiego (np. Bolt), przesiadka na własne pojazdy czy przyczyny mentalne. Nie bez znaczenia pozostaje też pogoda – wiosenna aura jest dynamiczna i często nawet w maju zniechęca do korzystania z roweru.

W przypadku Bydgoszczy kluczowymi czynnikiem, który mógłby zapobiec spadkowi zainteresowania BRA jest przede wszystkim regularny rozwój systemu – pytanie, w jakim kierunku. Widoczny w statystykach za 2018 rok wzrost zainteresowania rowerem miejskim to efekt uruchomienia stacji w Fordonie, który ze względu na swoją specyfikę tworzy niejako odrębny system, w którym zainteresowanie określonymi stacjami nie jest tak duże, jak w przypadku stacji w centrum miasta (w zeszłym roku najpopularniejszymi z nich – w całym systemie – były te zlokalizowane na Placu Wolności, przy Dworcu PKP i przy al. Mickiewicza). By zachęcić bydgoszczan do korzystania z roweru miejskiego, można rozważać albo zapowiadaną przez władze miasta koncepcję uruchomienia BRA na Osowej Górze i Czyżkówku, albo dogęszczanie stacji w rejonie centrum.

Argumentem za zagęszczaniem stacji w obrębie dużych skupisk ludzkich są statystyki najpopularniejszych tras. W 2018 roku były to: Wojska Polskiego/Trasa Uniwersytecka – Wojska Polskiego/Magnuszewska (3245 przejazdów) oraz Myślęcinek – Gdańska (2708), a w Fordonie Twardzickiego/Thommee -Pelplińska/Skarżyńskiego (1809 przejazdów), Pelplińska/Skarżyńskiego – Pelplińska/Jarużyńska (1497 przejazdów) i Twardzickiego/Teski – Pelplińska/Skarżyńskiego (1496). Z danych wynika, że są to stacje położone stosunkowo blisko siebie, łączące kluczowe punkty na danym osiedlu – w przypadku Fordonu jest to zagłębie handlowe pomiędzy osiedlem Szybowników a Tatrzańskim; warto też wyróżnić popularność przejazdów z rejonu osiedla Leśnego z parkiem w Myślęcinku.

Na ten moment wszelkie dywagacje na temat rozwoju systemu i ewentualnej poprawie statystyk wydają się jednak bezcelowe. Pandemia koronawirusa spowoduje ogromny spadek popularności roweru miejskiego – po pierwsze ze względu na zmniejszenie podróżowania, a po drugie (mimo wielu opinii, że rower to jeden z najbezpieczniejszych środków lokomocji) wiele osób w obawie przed wirusem nie będzie chciało skorzystać z używanych masowo pojazdów. Pytanie, czy operatorzy systemów przetrwają ten trudny czas, skoro już w zeszłym roku systemy w Krakowie i Trójmieście przestały działać głównie z przyczyn ekonomicznych. Mobilne Miasto sugerowało w raporcie, że rowery miejskie powinny (tak jak inne środki transportu) w większym stopniu uwzględniać płatności od użytkowników, co przełożyłoby się na poprawę jakości systemu. Pandemia może zatem przyspieszyć wprowadzenie opłat także za dotychczasowe, darmowe wypożyczenia – w przypadku Bydgoszczy trwające do 20 minut. Trudno jednak teraz spekulować, jak obecna dynamiczna sytuacja wpłynie na Bydgoski Rower Aglomeracyjny, gdyż znaczący spadek popularności może potrwać od kilku tygodni do nawet kilku miesięcy.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

Powiązane treści