Sesja rady miasta o planie ogólnym. Czy osiedlowi radni uratują tereny zielone?
Dodano: 02.07.2026 | 17:06Na zdjęciu: Wizualizacja koncepcji zagospodarowania terenu przy Orląt Lwowskich w Fordonie.
Fot. Rada Osiedla Tatrzańskie
Za nami część nadzwyczajnej sesji rady miasta poświęconej planowi ogólnemu. Była to przede wszystkim okazja na wystąpienie przedstawicieli rad osiedli i przekazaniu ich cennych spostrzeżeń do kluczowego dokumentu planistycznego – zwłaszcza w kontekście pomysłu parku miejskiego w Fordonie, przy ulicy Orląt Lwowskich. Dyskusja polityków była raczej spodziewana i nijaka.
Sesja rozpoczęła się od wystąpienia dyrektora Miejskiej Pracowni Urbanistycznej Grzegorza Rosy, który bronił przygotowanego przez siebie projektu. Mówił o kierunkach polityki przestrzennej miasta, a także o składanych przez mieszkańców uwagach. Plan ogólny będzie decydował o tym, w jakim kierunku będą opracowywane plany miejscowe. Od początku odnosił się do gorących tematów związanych z planem, czyli m.in. zabudową terenów na szczycie Górek Fordońskich. – Już w latach 90. Górny Taras Fordonu był przeznaczony pod zabudowę mieszkaniową – argumentował Rosa, jednak było to pokłosie planów budowy Nowego Fordonu z lat 70., które nie zmaterializowały się w pierwotnych zamierzeniach.
– Jest bardzo duży sprzeciw wobec planu na ten teren i mówi się o zamachu na zieleń. To od lat jest rezerwa terenu pod zabudowę mieszkaniową, do wykorzystania w odpowiednim czasie – przekonywał dyrektor. Zwrócił też uwagę, że plan ogólny uniemożliwi przekształcenie terenów wojskowych na Jachcicach pod rezerwę na mieszkania, gdyż w nowym dokumencie będzie miał status obszaru zamkniętego. Ma to być argument za przeznaczeniem innych terenów pod mieszkaniówkę.
– Ponieważ pojawią się głosy o betonozie, to faktem jest, że minimalny udział powierzchni biologicznie czynnej do tej pory wynosił 25% i dotyczył wyłącznie terenów mieszkaniowych. My od tego planu ogólnego musimy zachować minimum 30% i to w różnych strefach planistycznych, także np. usługowych – dodał Rosa.
CZYTAJ TAKŻE: Społeczna mobilizacja przeciwko zapisom projektu planu ogólnego. Krytyka i uwagi
– Plan ogólny nie uprawnia do żadnej zabudowy. Precyzuje to plan miejscowy. Plan ogólny jest napisany tak, by nie płacić roszczeń – to dopiero miejscowy zdecyduje, jakie funkcje będą realizowane – odniósł się szef MPU.
Rosa uważa, że Bydgoszcz nie zamierza zwozić śmieci z całej Europy. – W strefie infrastrukturalnej mogą znajdować się zakłady związane z gospodarką odpadami. Infrastruktura techniczna to też sieci wodociągowe, kanalizacyjne, główne punkty zasilania. Plan ogólny nie wyznacza nowych terenów pod funkcje związane z odpadami – mówił, dodając że dokładne funkcje precyzuje plan miejscowy. Dodał też, że musiał wyznaczyć takie strefy, gdyż w poprzednim projekcie planu ogólnego ich nie było.
Dlaczego plan ogólny ma tyle stref zabudowy mieszkaniowej? Wynika to ze strategii rozwoju ponadlokalnego, która dopuściła możliwość planowania zabudowy na 360 tysięcy mieszkańców. Czy jednak w dobie wyludniania się Bydgoszczy tak optymistyczne założenie ma sens? Rosa stwierdził, że prognozy GUS, wskazujące spadek liczby mieszkańców do 285 tysięcy, były krzywdzące i dlatego – jeszcze jako członek miejskiej komisji urbanistyczno-architektonicznej – lobbował za zmianami. Jak twierdził, po to, by zapobiegać depopulacji Bydgoszczy.
– Blisko 10 tysięcy osób może mieszkać na Górnym Tarasie Fordonu – zaznaczył Rosa, optując za tym kierunkiem zabudowy. – Ten plan nie proponuje betonozy – dodał.
Rosa wywołał też temat Zintegrowanego Planu Inwestycyjnego, który będzie musiał być zgodny z planem ogólnym. Przygotuje go inwestor, co nie podoba się dyrektorowi MPU. Ujawnił jednak, że pojawiły się już dwa wnioski w tym trybie – w negocjacjach z inwestorem będzie brał udział wybrany przedstawiciel rady miasta. ZPI jest uchwalany przez radę gminy na wniosek inwestora, po przeprowadzeniu negocjacji i zawarciu umowy urbanistycznej, określającej zasady i warunki realizacji inwestycji oraz zobowiązania stron. W umowie inwestor zobowiązuje się na rzecz gminy do realizacji inwestycji uzupełniającej (np. infrastruktura techniczna, komunikacyjna, usługi społeczne takie jak przedszkola, szkoły, obiekty rekreacji). Dodatkowo w umowie urbanistycznej można zapisać partycypację inwestora w kosztach uchwalania ZPI.
Po Rosie głos zabrał prezydent Rafał Bruski przedstawiając “ogólne przemyślenia”. Zdaniem prezydenta, wielu debatuje o planie ogólnym nie ma podstawowej wiedzy i zapytał retorycznie: Czy to jest debata? Prezentował m.in. grafiki przygotowane przez byłą dyrektor MPU Annę Rembowicz-Dziekciowską i skomentował to w następujący sposób (pisownia oryginalna)
„Debatujmy:
- wykorzystując własną, a nie w prymitywny sposób sztuczną inteligencję,
- merytorycznie – wyłącznie na argumenty, przedstawiając własne i wsłuchując się w odmienne,
- w formie i trybie przewidzianej prawem, które KAŻDEMU gwarantuje zgłoszenie swoich uwag i wyrażenie stanowiska,
- bez rozbudzania, poprzez manipulację i kłamstwo, negatywnych emocji,
a na koniec, biorąc pod uwagę wyłącznie dobro miasta, PODEJMIEMY DECYZJĘ. ŻADNA DECYZJA NIE ZAPADŁA. BO NIE MOGŁA ZAPAŚĆ. CZAS NA ZGŁASZANIE UWAG SIĘ NIE ZAKOŃCZYŁ. WSZYSTKIE DECYZJE PRZED NAMI. ZAPADNĄ, JAK PRZEWIDUJE PRAWO, NA TEJ SALI. (NAJWCZEŚNIEJ W II POŁOWIE SIERPNIA)”.
Dlaczego, zdaniem Rafała Bruskiego, Anna Rembowicz-Dziekciowska jest „na wojnie z miastem”?. – Bo nie dostała dwóch tysięcy premii – ogłosił.
Głosy rady osiedli
Swoje zdanie wyrazili też radni osiedli. Magdalena Zając z Rady Osiedla Smukała-Opławiec-Janowo zaznaczyła, że plan ogólny zgodnie z oczekiwaniami mieszkańców zakłada tam zabudowę jednorodzinną. Wskazała jednak obszary budzące obawy – m.in. teren leśny przy cmentarzu ofiar niemieckiego obozu przesiedleńczego, a także obszary dawnych cmentarzy ewangelickich – Zając mówiła o obszarze przy ulicy Palmowej. Jej zdaniem nie powinny one nie być przeznaczane pod zabudowę jednorodzinną.
Maciej Jasiński, członek RO Kapuściska bronił “buforu”, czyli leśnej granicy pomiędzy Kapuściskami a parkiem przemysłowym. – Musi on pozostać i trzeba dosadzać na nim drzewa. Przecież na górnym tarasie Bydgoszczy mieszka kilkadziesiąt tysięcy osób – powiedział. Nie przekonała go też argumentacja Rosy dotycząca strefy infrastrukturalnej. – Jest ryzyko, że spalarnia odpadów niebezpiecznych wróci tylnymi drzwiami. Zamiast oczyszczać Zachem, zwiększamy presję – alarmował.
Marta Geszkiewicz, liderka rady Bocianowo-Śródmieście-Stare Miasto przyznała, że wielu mieszkańców nie wie, że taki dokument powstaje. – My jako społecznicy poświęciliśmy sporo czasu na analizę dokumentu. Nie było jednak czytelnych wizualizacji – zwróciła uwagę na styl konsultacji planu przez ratusz.
Patryk Konsorski, wiceprzewodniczący Bydgoskiego Ruchu Miejskiego i przedstawiciel RO Bartodzieje wprost stwierdził, że plan ogólny tworzy deweloperom możliwość budowania tego, co chcą. – Przedsmak tego chaosu to niedokończona budowa Nordic Astrum, przez które tramwaje nie jeżdżą Babią Wsią – przypomniał. Dodajmy, że projekt niedokończonego budynku jest autorstwa obecnego dyrektora MPU. Jego zdaniem, obecny projekt to utopijna wizja, której beneficjentem będą inwestorzy mieszkaniowi. – Nie chcemy białych słoni, jak na Babiej Wsi. Chcemy miasta, gdzie nie zabudowuje się terenów zielonych – zaznaczył.
Łukasz Wojnarowski, przewodniczący RO Tatrzańskie pokazał pomysł na zagospodarowanie terenu przy Orląt Lwowskich. – To jeden z najważniejszych terenów na północnej części Fordonu, tzw. polana piknikowa. To naturalne centrum tej części miasta. Projekt zakłada zabudowę wielorodzinną i handel wielkopowierzchniowy. Planowano tutaj kino, centrum kultury i filię, a nic nie powstało. Wsłuchując się w głos mieszkańców, sprzeciwiamy się sprzedaży tego terenu przez miasto i przekształceniu na strefę zieleni i park miejski. Ta część dzielnicy potrzebuje takiego miejsca – argumentował, pokazując wizualizacje zagospodarowania.
– Ja mogę przypomnieć, że ten teren jest przeznaczony pod usługi. Plan ogólny dopuszcza tam funkcję zieleni. Jeśli będzie wola radnych, by zmienić plan miejscowy, to może tam powstać park – nie wykluczał Rosa.
Danuta Paterek z RO Bielawy powiedziała, że niepokoi ją szeroki pas terenu pozostawiony pod trasę W-Z. – Dla nas ta koncepcja to wielka tragedia – alarmowała. Bydgoski Ruch Miejski w swoich uwagach do projektu planu chce, by znacząco zmniejszyć miejską autostradę, która powinna zostać ograniczona przestrzennie do przekroju 2×2 z jednopoziomowymi skrzyżowaniami. – Odpowiada to parametrom większości istniejących w mieście dróg klasy GP. Trasa przecinająca gęsto zaludnione osiedla nie powinna mieć charakteru drogi szybkiego ruchu z wielopoziomowymi skrzyżowaniami, która negatywnie wpłynie nie tylko na komfort zamieszkania, ale również znacząco by pogorszyła powiązania funkcjonalno-przestrzenne pomiędzy osiedlami, między którymi mieszkańcy codziennie podróżują do szkół czy szpitali – czytamy na stronie organizacji.
Jan Kwiatoń, przewodniczący Rady Osiedla Nowy Fordon powiedział, że plan i inne ważne miejskie dokumenty powinnny mieć swoje prekonsultacje. – Zbyt często mieszkańcy dowiadują się o kierunku zmian za późno – zaznaczył. Podkreślił też, że Górki Fordońskie powinny zostać zabezpieczone przed zabudową, a plac przy Orląt Lwowskich stał się placem miejskim. Wniosek ten poparły wszystkie fordońskie rady osiedli.
– Niektóre z wystąpień niekoniecznie odzwierciedlały rzeczywistość. Ja rozumiem argumenty, ale opinie będą różne. Obiecuje, że te głosy, które padły, będą analizowane – skomentował Rafał Bruski.
CZYTAJ TAKŻE: Mieszkańcy Miedzynia zbulwersowani. Wróciła sprawa wycinki lasu
– Ta sesja pokazuje, że inicjatywa Bydgoskiej Prawicy o jej zwołaniu miała głęboki sens. Z osiedli płynie wiele uwag – powiedział członek klubu opozycji Wojciech Bielawa. Krytykował też fakt, że na sesji zabrakło głosu mieszkańców i stowarzyszeń. – Miasto nie zrobiło nic, by ułatwić rozczytanie planu ogólnego – powiedział przewodniczący Bydgoskiej Prawicy Paweł Bokiej. – Działania radnego Bielawy są czysto populistyczne i polityczne – skomentowała przewodnicząca Monika Matowska.
– Nie jesteśmy kosmitami. Widzimy rekordowe temperatury i skutki zmian klimatycznych. Wczorajsza nawałnica pokazała, że miasta-gąbka nie buduje się na prezentacjach, tylko na ograniczaniu betonozy. Zatrzymanie jak największej liczby terenów zielonych jest podstawą nowoczesnego miasta – apelowała Joanna Czerska-Thomas.
– Bydgoski Ruch Miejski przedstawił piękną wizję odbudowy Kanału Bydgoskiego. Ja jej kibicuje, ale najpierw musimy odblokować centrum miasta. Stąd potrzebna jest budowa trasy W-Z – tradycyjnie bronił miasta przewodniczący klubu KO Jakub Mikołajczak. Radna Maria Gałęska zwróciła uwagę, że Fordońska Spółdzielnia Mieszkaniowa, która przygotowała swoje uwagi do planu ogólnego, zawarła swoje propozycje przekształcenia terenów zielonych pod zabudowę wielorodzinną.
Złóż uwagi do planu ogólnego
Konsultacje społeczne kończą się 6 lipca. MPU będzie analizować uwagi przez miesiąc po to, by jeszcze w sierpniu przyjąć plan ogólny. Już teraz złożono ok. 1000 uwag, lecz Rosa przyznał, że ilość nie będzie głównym czynnikiem przy ich analizie.
Uwagi można składać wyłącznie za pośrednictwem formularza: [KLIKNIJ TUTAJ]. Wypełniony druk należy wysłać:
- na piśmie na adres Miejskiej Pracowni Urbanistycznej w Bydgoszczy, ul. Grudziądzka 9-15,
- za pomocą poczty elektronicznej na adres: sekretariat@mpu.bydgoszcz.pl,
- za pomocą elektronicznej skrzynki podawczej e-Doręczeń: AE:PL-29826-24658-AFITI-20
- za pomocą strony internetowej Voxly – www.mpu.bydgoszcz.pl/konsultacje.














