Lista odwołanych wydarzeń i zamkniętych miejsc [AKTUALIZACJE NA BIEŻĄCO]
Metropolia BydgoskaBydgoszczFotorelacjeTeren B. 50 lat temu Telfa otworzyła zakład na Brdyujściu
29.04.2026 | 08:56

Teren B. 50 lat temu Telfa otworzyła zakład na Brdyujściu

Zdjęcia: Zbiory Archiwum Państwowego w Bydgoszczy, albumy "Kronika - migawki z przekazania hal produkcyjnych" i "Album - migawki z KtiR, OHP, ZMS, budowa ul. Pilicka".

29 kwietnia 1976 roku bydgoska Telkom-Telfa uroczyście świętowała otwarcie drugiego zakładu. Na Brdyujściu, wówczas za Polmozbytem, powstał “teren B” – nowoczesny zakład producenta central i urządzeń telefonicznych. Po latach Telfa przeistoczyła się w Nokię, a obiekty przy Pilickiej są w rękach Tele-Foniki. Jak powstała jedna z najważniejszych bydgoskich fabryk?

Historia Telfy rozpoczyna się w 1927 roku. Wtedy to Stanisław Krzymień, przy wydatnej pomocy finansowej państwa Paszków, stworzył “placówkę przemysłową w dziedzinie wyrobu sprzętu teletechnicznego” pod nazwą ,,Krzymień i Paszke” przy ul. Chrobrego 21. Spółka zatrudniała 50 pracowników i szybko zyskała zamówienia, m.in. od Poczty Polskiej na dostawę części i podzespołów do centrali telefonicznych. Z biegiem lat liczba kontrahentów wzrosła: Krzymień i Paszke sprzedawali swoje wyroby bydgoskiej elektrowni i “Kablowi”, Ericssonowi, Polskim Kolejom Państwowym czy warszawskiej hucie Poldi.

Po wybuchu II wojny światowej firmę przejęli Niemcy, a bezpośrednio po wojnie zarządcą warsztatu, do czasu powrotu właściciela, był Olszewski. – Pierwsze zamówienie na 10 sztuk łącznic wykonano dla armii radzieckiej – czytamy w historii zakładu. W 1947 roku firma przeniosła się na ulicę Grudziądzką, pod adres 9-15. Od 1948 roku był to zakład państwowy, który z czasem zaczął się rozrastać. Nazwę Telfa przybrał w 1959 roku. W latach 1960-1965 przy Grudziądzkiej powstały istniejące do dziś budynki produkcyjno-administracyjne – dziś mieszczą się w nich wydziały Urzędu Miasta Bydgoszczy. W okresie PRLu zakład produkował m.in. urządzenia głośnomówiące Telvox, urządzenia sekretarsko-dyrektorskie typu UD, Telsid, Teldis czy systemy przeciwpożarowe Telsap.


PRZECZYTAJ NASZ TEKST: 680 słów na 680-lecie Bydgoszczy


Tereny w centrum miasta były jednak zbyt małe, by Telfa mogła rozwinąć skrzydła. Znaleziono jednak miejsce, w którym planowano ulokować nowe linie produkcyjne. Wybór padł na Brdyujście, a konkretnie tereny za dawnym Rometem i Polmozbytem (dziś w jego miejscu znajdziemy salony samochodowe). Na pustej działce zaplanowano sporą inwestycję, składającą się z:

  • hali produkcyjnej wydziału mechanicznego
  • galwanizerni, lakierni i wyżarzalni
  • magazynów
  • budynku socjalnego.

Start prac na powierzchni ok. 10 hektarów zaplanowano na 1 lipca 1973 roku. Równocześnie planowano też inwestycję na Grudziądzkiej, która zmieniłaby oblicze Śródmieścia. – Zbudowany zostanie 11-kondygnacyjny budynek administracyjno-techniczny oraz przeprowadzona będzie generalna adaptacja obecnych powierzchni, m.in. biurowych i magazynowych, na potrzeby produkcji – czytamy w dokumentach zgromadzonych w zbiorze “Rozwój i historia zakładu” dostępnego w Archiwum Państwowym w Bydgoszczy. Do budowy biurowca nigdy nie doszło.

Nowa Telfa rodziła się powoli. Tak powstawał „teren B”

“Teren B” bydgoskich zakładów telekomunikacyjnych budowało Bydgoskie Przedsiębiorstwo Budownictwa Przemysłowego, ale także – w ramach czynów społecznych i partyjnych – pracownicy zakładu. Kronika zakładu wspomina, że “członkowie-kandydaci PZPR, młodzież Związku Młodzieży Socjalistycznej oraz bezpartyjni w liczbie 384 osób pracowali przy porządkowaniu terenu, niwelacji oraz pracach ziemnych na terenie nowobudowanego zakładu”.

Na budowach okresu PRL nie brakowało problemów. Dotknęły one również budowę nowej siedziby Telfy. Gazeta Pomorska z 17 marca 1975 roku pisała: – Jeszcze przed kilkoma miesiącami zanosiło się na to, że załoga Bydgoskiego Przedsiębiorstwa Budownictwa Przemysłowego będzie mogła zanotować na swym koncie kolejny sukces w postaci poważnego skrócenia terminu budowy nowych obiektów Telkom — Telfy, stawianych przy ul. Fordońskiej w Bydgoszczy. Montaż głównej hali produkcyjnej poszedł w rezultacie pomysłu racjonalizatorskiego załogi „Przemysłówki” wyjątkowo sprawnie, w dobrym tempie budowano pozostałe budynki.

 

@metropoliabydgoska.pl 🏊🏻‍♂️ Czy w Bydgoszczy powstaną otwarte kąpieliska? #bydgoszcz ♬ oryginalny dźwięk – MetropoliaBydgoska.PL

Niestety, nasza ostatnia wizyta na tym placu budowy nie uprawnia już do takiego optymizmu i, jak zgodnie twierdzą przedstawiciele zarówno “Przemysłówki”, jak i firm specjalistycznych, budowa Telfy ukończona zostanie wprawdzie zgodnie z harmonogramem, bo w grudniu br., ale bez jakiegokolwiek przyspieszenia – pisał dziennik.

Organ PZPR wyjaśniał, że wrogiem przyspieszenia stały się “liczne zmiany i korekty w dokumentacji obiektów, zmiana koncepcji montażu linii produkcyjnej, konieczność budowy dodatkowych obiektów, o których w pierwotnych uzgodnieniach nie było mowy”. – Naszym jednak zdaniem nie bez winy są tu również budowlani, bo wszyscy pamiętamy, jak w ub. roku przez kilka tygodni stały prace przy budowie galwanizerni tylko z tytułu braku prefabrykatów wykonywanych przecież na zapleczu “Przemysłówki”.

DZIŚ JEDNAK NIE RZECZ W TYM, BY SZUKAĆ WINNYCH FAKTU, IŻ NIE UDAŁO SIĘ SKRÓCIĆ CYKLU INWESTYCYJNEGO TEJ WAŻNEJ BUDOWY, ALE PRZEDE WSZYSTKIM W TYM, ABY W 100 PROCENTACH DOTRZYMAĆ TERMINÓW UMOWNYCH

– nawoływała “Pomorska”.

Już na początku 1976 roku rozpoczęto przygotowania do otwarcia “terenu B”. 7 stycznia 1976 roku w nowych halach nastąpił “rozruch”, lecz z oficjalnym oddaniem do użytku czekano jeszcze kilka miesięcy. 22 lutego do budynków z gospodarską wizytą przybył wiceminister budownictwa. – Inwestycja ta jest objęta uchwałą Rządu jako szczególnie ważna dla gospodarki narodowej – przyznawał ówczesny kronikarz Telkom-Telfy.

Następna wizyta na budowie odbyła się na początku marca. Wówczas w Telfie przebywali podsekretarz stanu w Ministerstwie Łączności mgr inż. Stanisław Wyłupek, dyrektor ZPT “Telkom” mgr inż. Ryszard Grochocki i I sekretarz KM PZPR Franciszek Kiermasz, którzy “zapoznali się z końcowym etapem realizacji inwestycji oraz z węzłowymi problemami zakładu”. – Podczas spotkania z członkami dyrekcji zapewnili, że dołożą wszelkich starań, aby w terminie doprowadzić do zakończenia ważnej inwestycji, a ponadto będą interweniowali w innych zakładach, które hamują rozruch “terenu B” – czytamy w kronice bydgoskiej firmy.

W “Dzienniku Wieczornym” z 12 marca 1976 roku przeczytamy relację z wnętrz nowych hal. Wzniesiona za Polmozbytem druga siedziba Telfy “wyraźnie odcinała się na tle nieba”. Dziennikarze w asyście inż. Mieczysława Pytlika poczuli “rytm gorączkowej roboty”, towarzyszącej wyposażaniu hal i wykończeniu ich wnętrz. – Wszędzie, gdzie to jest tylko możliwe, rusza produkcja. Na pełnych obrotach pracuje tzw. gniazdo automatów tokarskich. Stąd już od 1 marca wychodzą pierwsze części do podzespołów Telkom-Telfy – czytamy w tekście.

Dwa tygodnie później “Pomorska” wieszczyła, że to właśnie tokarze rozpoczęli prace już 1 marca. – Obecnie w zakładzie pracuje już ponad 200 ludzi na dwóch zmianach; w niedalekiej przyszłości stan załogi wzrośnie do 350 osób, a docelowo ma tam pracować 700 pracowników – tak wyglądała sytuacja na miesiąc przed oficjalnym otwarciem.

O wielkości tej inwestycji niech świadczy koszt zamykający się kwotą 275 milionów złotych – pisano natomiast w krótkim rysie rozwoju zakładu. Podkreślano w nim, że obiekty na Brdyujściu w istotny sposób poprawiają warunki pracy załogi “poprzez likwidację nadmiernego zagęszczenia stanowisk pracy i nieprawidłowości ich usytuowania”. Nowa przestrzeń miała też wygenerować większe zyski – w 1977 roku wartość produkcji miała sięgnąć 800 milionów złotych, w tym 43 miliony złotych dewizowych za towary przeznaczone na eksport. Drugi etap rozbudowy i modernizacji Telfy miał zakończyć się w latach 80.

 

Równo 50 lat temu do zakładu zawitali partyjni dostojnicy: minister łączności Edward Kowalczyk, I sekretarz komitetu wojewódzkiego PZPR Józef Majchrzak, I sekretarz miejskich struktur partii Franciszek Kiermasz i prezydent Wincenty Domisz przecięli wstęgę i zwiedzili nowe obiekty. Na spotkaniu z załogą wręczono odznaczenia: Krzyże Kawalerskie Orderu Odrodzenia Polski otrzymali dyrektor Henryk Bąkowski, jego zastępca Jerzy Bąk, kierownik działu transportu Bydgoskiego Przedsiębiorstwa Budownictwa Przemysłowego Konstanty Brandt, pracownik “Binstalu” Zygmunt Najdowski oraz pracownicy “Telfy” Stanisław Rautman, Czesław Słojewski i Witold Wybrański.

Wieczorem załogi “Telfy”, przedsiębiorstw budowlanych zatrudnionych przy budowie nowego zakładu i zaproszeni goście spotkali się na uroczystym koncercie w Filharmonii Pomorskiej – informował “Wieczorny”. W numerze z 30 kwietnia ukazała się też szersza relacja autorstwa Jerzego Jaśkowiaka. Obok kolorowych ścian Telfy rosła zieleń, o którą mieli dbać uczniowie pobliskiej szkoły ogrodniczej.

Gdyby nie ludzie, których przyszliśmy tutaj poznać, nie byłoby z pewnością terminowego uruchomienia nowego obiektu. Ofiarowali oni swojemu zakładowi wszystkie wolne soboty i niedziele dwóch minionych miesięcy, pracowali po 24 i więcej godzin bez przerwy przy montażu i rozruchu przenoszonych z Grudziądzkiej automatów – opisywał jeden z kronikarzy rozwoju Bydgoszczy w latach 70. XX wieku.

– Ludzie kończyli pracę w sobotę na Grudziądzkiej, a w poniedziałek stawali przy swojej tokarce już na Fordońskiej

– obrazowo przedstawił dziennikarz “DW”. Zmarły niedawno Witold Bruski, ojciec Rafała Bruskiego, a w 1976 roku dyrektor techniczny Telfy oraz szef produkcji Krzysztof Skibicki informowali, że “do agregatów wpuszczono jakieś trucizny” i przestrzegali przed dotykaniem maszyn. Na Jaśkowiaku wrażenie robiła hala wydziału mechanicznego.

Jej wielkość, przestronność, duże przeszklenie, nowoczesne rozwiązanie ciągów zasilających w prąd, wodę i powietrze, jasny kolor ścian i pastelowe barwy automatów, maszyn i urządzeń, różne dla każdego gniazda, estetycznie oddzielony umyślnie zawieszonymi na stelażach doniczkami z roślinnością kącik śniadaniowy, stojaki z kwiatami, paprotkami i bluszczami zdobiące różne kąciki hali i zaskakująca, jak na tę liczbę pracujących tutaj automatów, wtryskarek i tokarni cisza. No i ten pedantyczny wprost porządek, te równe szeregi dziesiątek wielkich i mniejszych maszyn — to właśnie owe elementy, które tak bardzo korzystnie odróżniają nowy obiekt od macierzystego zakładu, “duszącego” się w ciasnej zabudowie ulicy Grudziądzkiej – czytamy w “Dzienniku”.

Do najbardziej zasłużonych w akcję przenosin zaliczono: Michała Wojciecha, Stanisława Sierugę, Andrzeja Cabaja, Henryka i Christiana Sikorskich, Hilarego Glamowskiego, Ryszarda Francikowskiego, Antoniego Sznajdera, Jerzego Milickiego, Henryka Karpowa, Juliannę Terajkowską, Jadwigę Zielińską, Leonardę Lisicką, Jerzego Szpejankowskiego, Edwarda Malewicza, Jerzego Nowickiego, Konrada Nowińskiego czy Henryka Horoszewicza.

– “Dla siebie robiliśmy” – mówią dziś krótko i tym jednym zdaniem kwitują swój wielki wysiłek i trud

– opisywał Jaśkowiak.

Budynki przy Pilickiej 6 przetrwały upadek komunizmu, podobnie jak sam zakład. W wyniku prywatyzacji jej właścicielem został koncern AT&T, a potem wydzielona z niego spółka Lucent Technologies (od 2006 roku Alcatel-Lucent). Dziesięć lat później połączył się on z fińską Nokią i to ona była właścicielem zakładu przy Pilickiej aż do 2025 roku. Już w 2023 roku spółka przeniosła jednak informatyków do biur w kompleksie powstałym na terenie po Torbydzie, przy Focusie. W biurowcu znalazła się również izba pamięci Telfy.

50-letnie budynki na Brdyujściu nie były już potrzebne – choć i tak służyły spółce dłużej niż siedziba na Grudziądzkiej, która na przełomie wieków przeszła w ręce urzędu miasta. Nokia wystawiła je na sprzedaż i na szczęście znalazł się ich nowy gospodarz – dawny “Kabel”, czyli Tele-Fonika. Mają one służyć głównie celom administracyjnym. Czy teren B czekają kolejne zmiany? To już zależy od Bogusława Cupiała, właściciela małopolskiego giganta.

CZYTAJ WIĘCEJ: Budynki po Telfie i Nokii na Brdyujściu mają nowego właściciela. To znana w Bydgoszczy firma

Pisząc tekst korzystałem ze zbiorów Archiwum Państwowego w Bydgoszczy i Pracowni Regionalnej Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej w Bydgoszczy.

Błażej Bembnista