Bydgoszcz
13C
Niebo głównie zachmurzone
87% wilgotność
Wiatr: 3km/h N
H 13 • L 12
16C
Czw
14C
Pt
15C
Sob
16C
Nd
14C
Pon
Lista odwołanych wydarzeń i zamkniętych miejsc [AKTUALIZACJE NA BIEŻĄCO]
Metropolia BydgoskaBydgoszczInwestycjeTrasa Uniwersytecka prawie jak droga S5. „Termin zakończenia prac jest zagrożony” [ZDJĘCIA]
6-03-2019 Budowa Trasy Uniwersyteckiej Bydgoszcz - SF (15)
08.03.2019 | 05:45

Trasa Uniwersytecka prawie jak droga S5. „Termin zakończenia prac jest zagrożony” [ZDJĘCIA]

Eryk Dominiczak | e.dominiczak@metropoliabydgoska.pl

Na zdjęciu: Kolejne opóźnienie na budowie drugiego etapu trasy Uniwersyteckiej - wykonawca z terenu byłego tartaku musiał wywieźć 5,5 tysiąca metrów sześciennych gruntów.

Fot. Szymon Fiałkowski

6 milionów złotych – takiej kwoty domaga się od miasta za przedłużające się prace przy rozbudowie trasy Uniwersyteckiej firma Kobylarnia – ustaliła nieoficjalnie MetropoliaBydgoska.PL. Sam wykonawca zmaga się też, jak tłumaczy, z dodatkowymi robotami, które musiał wykonać po wejściu na teren byłego tartaku. 

Aktualny scenariusz na budowie drugiego etapu trasy Uniwersyteckiej przypomina ten znany z ostatnich doniesień dotyczących drogi ekspresowej S5 w regionie. Są opóźnienia w pracach, niewykluczone jest kolejne przesunięcie terminu zakończenia inwestycji, a wykonawca domaga się dodatkowych pieniędzy za jej realizację. Różnica jest jednak zasadnicza – Kobylarnia zapewnia, że ani myśli zejść z placu budowy. Co więcej – jak zapewnia w rozmowie z nami kierownik budowy Adam Kotowski – firma podejmuje i będzie podejmowała działania, aby nie przekroczyć obecnie obowiązującej daty finiszu prac, czyli 30 czerwca (do tego należy doliczyć wynikający z kontraktu miesiąc na uzyskanie pozwolenia na użytkowanie drogi).

Tyle że – jak ustaliliśmy – nie będzie to łatwe. Dopiero 20 grudnia, a więc z niemal rocznym opóźnieniem, wykonawca otrzymał dostęp do działek przy ulicy Ujejskiego, gdzie funkcjonował tartak. Drogowcy zamierzali rozpocząć budowę nasypu na odcinku od ulicy do wybudowanego wiaduktu, ale… – Natrafiliśmy na tym terenie na nienośne grunty – wskazuje Adam Kotowski. Efekt – konieczność wywiezienia 5,5 tysiąca metrów sześciennych gruntów złożonych ze śmieci, żużlu i trocin. Żeby zobrazować zakres działań (Kobylarnia podkreśla – pozakontraktowych), należy dodać, że potrzebne było wybranie ziemi do głębokości nawet czterech metrów. Na jej dolnych warstwach robotnicy znaleźli między innymi… butelki opatrzone datami z połowy XIX wieku.

Prace na terenie byłego tartaku opóźniły inwestycję o około sześć tygodni. Dopiero teraz rozpoczęła się więc budowa wspomnianego nasypu. – Brakujący materiał na jego potrzeby trzeba będzie jednak dowieźć spoza terenu budowy. W tej sprawie prowadzone są rozmowy z inwestorem – mówi kierownik Kotowski. I przyznaje, że z uwagi na to, kolejne już opóźnienie (wcześniejsze – oprócz niedostępności terenu tartaku – wynikało z konieczności przebudowy infrastruktury podziemnej na ulicy Glinki) termin zakończenia prac jest zagrożony. – Podejmiemy jednak działania naprawcze, aby dotrzymać terminu – dodaje przedstawiciel Kobylarni.

Zobacz również:

Konflikt na linii GDDKiA - włoskie firmy budowlane. Czy trasą S5 pojedziemy w 2020 roku?

Z wykonawcą przedłużenia trasy Uniwersyteckiej dużo łatwiej porozmawiać o kulisach prac na budowie niż o roszczeniach finansowych, które wysunął już kilka miesięcy temu. Przypomnijmy, że już na początku lipca informowaliśmy, że do ratusza została wysłana korespondencja z Kobylarni, w której firma informowała o dodatkowych poniesionych kosztach. Nie chciała jednak ujawnić ich wysokości. Prezydent Rafał Bruski zaprzeczył wówczas, aby chodziło o 700 tysięcy złotych.

Kolejne miesiące nie przyniosły w tej sprawie przełomu. Jesienią dyrektor Zarządu Dróg Miejskich i Komunikacji Publicznej Jacek Witkowski mówił, że kwota oczekiwana przez Kobylarnię jest „zbyt wysoka”, a „część winy” leży po stronie samego wykonawcy. Sugerował też, że sprawa zakończy się w sądzie, choć niewykluczone, że w formule mediacji. Taki scenariusz jest nadal prawdopodobny, bo drogowcy zdania nie zmienili. – Uważamy, że roszczenia nie są zasadne – mówi MetropoliaBydgoska.PL Maciej Gust, zastępca dyrektora ZDMiKP ds. inwestycji. Szczegółów nie chce jednak zdradzać.

Nam udało się ustalić nieoficjalnie, że aktualnie Kobylarnia oczekuje od miasta aż sześciu milionów złotych za dodatkowe i przedłużające się prace. Chcieliśmy potwierdzić te doniesienia w siedzibie spółki, ale mimo kilkakrotnych prób nie uzyskaliśmy jej stanowiska. W ubiegłym tygodniu przekazaliśmy swoje pytania drogą mailową, a w poniedziałek uzyskaliśmy potwierdzenie, że trafiły one do sekretariatu firmy. Gdy do czwartku nie otrzymaliśmy odpowiedzi, poprosiliśmy telefonicznie o rozmowę z odpowiedzialnym za kwestie finansowe wiceprezesem Michałem Niemytem. Ten był jednak na spotkaniu, poprosiliśmy więc o kontakt zwrotny. Na prośbę przedstawicieli Kobylarni ponownie przekazaliśmy pytania mailowo. Do momentu publikacji nie otrzymaliśmy na nie odpowiedzi.

Koszt rozbudowy trasy Uniwersyteckiej wynikający z przetargu to 28,5 mln złotych. Do tego należy doliczyć jednak już około miliona złotych z tytułu dodatkowych robót zaakceptowanych przez ZDMiKP.

2
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
BASTARMC BYD Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
MC BYD
Gość
MC BYD

Proste i skuteczne rozwiązanie. Kosztem usunięcia nieczystości, trocin, śmieci itp. obarczyć byłego użytkownika. Dodatkowa kara za dewastację terenu będzie rekompensatą za sabotowanie prac. Ale jak to ostatnio bywa przy każdej inwestycji „miasto” dołoży, przecież dają nie ze swojego…Czy z lewa, czy z prawa ta sama zabawa… Polonia plus kilka mln, Grunwaldzka plus kilka mln. Albo bogate miasto, albo kiepsko wyceniane roboty…
Czyżby działanie celowe??

BASTAR
Gość
BASTAR

obarczyć poprzedniego użytkownika? tam był właściciel, a nie użytkownik to raz. dwa miasto nie nabyło tego terenu w sposób czysty. trzy NIKT NORMALNY nie buduje takiej trasy i mostu za grube miliony bez wcześniejszego wykupu gruntu lub wywłaszczenia na godziwych uczciwych warunkach, to był wyjątkowy JAWNY DEBILIZM jakiego na obecną chwilę nikt chyba nie dostrzega

Powiązane treści