[awesome-weather owm_city_id="3102014" location="Bydgoszcz" units="C" size="wide" show_icons="1" custom_bg_color="#070738"]
Lista odwołanych wydarzeń i zamkniętych miejsc [AKTUALIZACJE NA BIEŻĄCO]

Odpowiedź dla radnego tanio przygotuję. Zdumiewająca decyzja prezydenta Rafała Bruskiego

Dodano: 21.02.2022 | 15:18
Jarosław Wenderlich, Marcin Lewandowski, Rafał Bruski

Eryk Dominiczak | e.dominiczak@metropoliabydgoska.pl

Na zdjęciu: Radni Prawa i Sprawiedliwości: Jarosław Wenderlich i Marcin Lewandowski otrzymali ostatnio odpowiedzi na interpelacje wraz z dołączonymi kosztami ich przygotowania. Decyzję o tym zabiegu podjął prezydent Rafał Bruski.

Fot. Szymon Fiałkowski

Radni Prawa i Sprawiedliwości Marcin Lewandowski oraz Jarosław Wenderlich w odpowiedziach na swoje interpelacje z ostatnich dni znaleźli nietypowy dodatek – wycenę odpowiedzi przygotowanych przez urzędników. – Nie wiedziałem, jak to traktować i czy powinienem poczuć się w obowiązku zapłacić – mówi z przymrużeniem oka Lewandowski. A ratusz zupełnie poważnie tłumaczy, skąd taka decyzja prezydenta miasta.

400 złotych za wykaz wniosków złożonych przez bydgoski urząd miasta do Narodowego Programu Przebudowy Dróg Lokalnych od 2008 roku. Koszt przygotowania informacji o przebudowie torowiska przy ulicy Perłowej – 250 złotych. Na tym tle jak promocja brzmią koszty podsumowania konsultacji w sprawie budowy dróg w okolicach nowego kampusu Akademii Muzycznej, które wyniosły jedynie 50 złotych. Jedynie połowę tej kwoty pochłonęło z kolei pozyskanie przez strażników miejskich danych dotyczących miejskiego monitoringu na Wełnianym Rynku, gdzie doszło do zniszczenia tablicy przy siedzibie Prawa i Sprawiedliwości.

Marcin Lewandowski, którego interwencję dotyczącą parku Kochanowskiego wyceniono na 150 złotych, podkreśla, że informacja o kosztach odpowiedzi na interpelację go zaskoczyła. – Potem zacząłem się zastanawiać, dlaczego tam się pojawiła. Czy dlatego, że poruszony przeze mnie temat był mało istotny? – zastanawia się. I dodaje, że chodziło o otoczenie Filharmonii Pomorskiej, gdzie część tabliczek poświęconych wybitnym twórcom jest uszkodzona bądź brudna. – W związku z przygotowaniami do roku Andrzeja Szwalbego powinniśmy dbać, żeby i takie detale prezentowały się estetycznie – podkreśla w rozmowie z nami.

Rafał Bruski każe szacować koszty odpowiedzi

Bezsporny jest fakt, że interpelacja jest jednym z podstawowych narzędzi pracy radnego. Pisma spływające do ratusza dotyczą różnorodnej tematyki – od finansów miejskich spółek, przez podsumowanie inwestycji (czy – jak wyżej – konsultacji w ich sprawie), aż po interwencje w sprawach osiedlowych. Nie jest też tajemnicą, że korzystają z nich przede wszystkim radni opozycji. Dlatego to jedynie w ich interpelacjach znalazły się adnotacje o kosztach. Radni Koalicji Obywatelskiej i SLD Lewica Razem od połowy grudnia zarejestrowali bowiem łącznie zaledwie cztery interpelacje (trzy są autorstwa wiceprzewodniczącego rady Lecha Zagłoby-Zyglera, jedna – Roberta Langowskiego). A odpowiedzi na nie trafiły, zanim ratusz zaczął stosować finansowe post scriptum.

Udało nam się dotrzeć do źródła jego pochodzenia. Jak przekazała MetropoliaBydgoska.PL Marta Stachowiak, rzecznik prasowa bydgoskiego ratusza, była to osobista decyzja prezydenta Rafała Bruskiego. Wydał on polecenie służbowe, aby w ten sposób szacować koszty przygotowania odpowiedzi na interpelacje oraz zapytania radnych. – Ale tylko tych, które skutkują koniecznością zebrania i przeanalizowania znacznej ilości danych – twierdzi Stachowiak. Polecenie Bruskiego obowiązuje od wtorku, 8 lutego. Bazowa stawka to 50 złotych za godzinę pracy urzędnika.

Czy rzeczywiście wszystkie odpowiedzi dla radnych wymagały „zebrania i przeanalizowania znacznej ilości danych”? Biorąc pod uwagę wspomniane dwie „najtańsze” odpowiedzi – niekoniecznie. W jednym przypadku wymagało to bowiem sprawdzenia, czy zachowało się nagranie z monitoringu na Wełnianym Rynku, w drugim – opracowania danych i tak zebranych przez Zarząd Dróg Miejskich i Komunikacji Publicznej w toku konsultacji nad kształtem ulic dojazdowych do Akademii Muzycznej. – Dlatego zacząłem się zastanawiać, czy nie ma to na celu zniechęcenia nas do podejmowania interwencji w sprawach miejskich – wskazuje radny Lewandowski.

Wycena „czysto informacyjna”

Szukając przyczyn osobliwej (ale i zaskakującej) decyzji prezydenta Bruskiego pierwsze kroki kierujemy do innego radnego PiS – Jarosława Wenderlicha. Jest on zdecydowanym rekordzistą, jeżeli chodzi o liczbę interpelacji. A już na pewno – w ostatnich tygodniach. Od połowy grudnia napisał ich – bagatela – 43. – Nie ma pan wrażenia, że produkuje pan interpelacje taśmowo? – pytamy szefa klubu radnych PiS. – Miasto jest w tak wielu obszarach źle zarządzane, że takie interwencje czy pytania są zasadne – przekonuje Wenderlich. Na sugestię, że chociażby odpowiedzi na pytania o Narodowy Program Przebudowy Dróg Lokalnych zbiegły się w czasie z konferencją prasową polityków Prawa i Sprawiedliwości w sprawie Funduszu Dróg Lokalnych, odpowiada, że nie ma to związku. – Rozmawialiśmy o tym na sesji rady miasta i stąd moje zainteresowanie kwotami – deklaruje Jarosław Wenderlich. E-maila z odpowiedziami, którego w miniony czwartek – na kilkanaście godzin przed konferencją PiS – wysłał do mediów, zatytułował: „Nieznaczne wsparcie dla Bydgoszczy za rządów PO-PSL i Prezydentury R.Bruskiego”.

Z naszych nieoficjalnych ustaleń wynika jednak, że to nie aktywność Wenderlicha zadecydowała o reakcji Bruskiego. Przyczyną miała być interpelacja innego radnego Prawa i Sprawiedliwości Krystiana Frelichowskiego. 7 lutego przekazał on pytania dotyczące listopadowej akcji ratusza, który stare tramwaje marki Konstal obkleił kartkami z napisem „Jestem za stary dla Ciebie, za młody dla rządu”. Była to reakcja na brak dofinansowania z Programu Inwestycji Strategicznych, w którym Bydgoszcz wnioskowała o fundusze na wymianę tramwajów na nowe. Tyle że na podobne pytania miejscy urzędnicy odpowiedzieli już dwa miesiące wcześniej. Notabene – w odniesieniu do interpelacji Wenderlicha. – Prezydent uznał więc, że czas pracowników urzędu jest marnowany – tłumaczy nam jeden z urzędników.

Marta Stachowiak w rozmowie z nami zapewnia, że wyliczenia znajdujące się w odpowiedziach na interpelacje mają charakter „czysto informacyjny”. Otwarte pozostaje jednak pytanie, ile czasu poszczególni urzędnicy poświęcą na – choćby szacunkową – wycenę kosztów swojej pracy. I czy władze miasta przy pierwszej możliwej okazji nie postanowią wykorzystać tych kwot w debacie. Chociażby – na sesjach rady miasta.

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Grażyna
Grażyna
4 miesięcy temu

Czy Pan Prezydent mógłby łaskawie zająć się uczciwą pracą dla miasta a nie duperelami?

adam
adam
4 miesięcy temu

Zgłaszać lnterpelacje po raz -enty na ten sam temat to jest słabe .Może pisiorki przedstawią program finansowania samorządów . Bo do tej pory to jest złodziejstwo , na pilnowanie chałupy i kaczora przez prywatną firmę ochroniarską to 1,8 mln zł rocznie