Bydgoszcz
27C
Słonecznie
34% wilgotność
Wiatr: 4km/h SW
H 28 • L 26
24C
Sob
23C
Nd
24C
Pon
25C
Wt
27C
Sr
Relacja na żywo z dróg w Bydgoszczy i regionie w naszej nowej usłudze TRAFFIC. Kliknij, aby zobaczyć więcej.
Metropolia BydgoskaBydgoszczSportZnowu chce się bić. Eryk Apresyan wrócił na ring
eryk apresyan - arch prywatne
12.11.2018 | 07:49

Znowu chce się bić. Eryk Apresyan wrócił na ring

Na zdjęciu: Eryk Apresyan po debiucie w boksie zawodowym. W pierwszej walce wygrał przez nokaut w drugiej rundzie.

Fot. archiwum prywatne

Eryk Apresyan przez pięć lat z rzędu zdobywał tytuł mistrza Polski w boksie. Z powodzeniem bił się z najlepszymi na świecie. W tym roku było o nim jakby ciszej. W miniony weekend wrócił na ring, ale już nie amatorski. W Meksyku stoczył pierwszą zawodową walkę. Miejscowego zawodnika znokautował już w drugiej rundzie.

19-latek od dawna uchodził za jednego z najzdolniejszych polskich bokserów młodego pokolenia. W wieku czternastu lat zdobył pierwsze złoto mistrzostw kraju. Później tę sztuka powtarzał jeszcze cztery razy, dokładając również sukcesy na arenie międzynarodowej. W 2015 roku dotarł do finału mistrzostw Europy juniorów, lecz tam po kontrowersyjnej decyzji sędzia ringowy uniósł w górę rękę jego rywala, Irlandczyka Jasona Harty’ego. Jak później tłumaczył bydgoski bokser, to był pierwszy raz, gdy wydarzenia na ringu doprowadziły go do łez. Na srebrny medal nie spojrzał przez dwa miesiące.

W tym samym roku Apresyan zdobył jeszcze brązowy krążek na mistrzostwach świata. Dziś wspomina, że w nagrodę od ministerstwa sportu dostał… piłeczkę, opaskę na rękę oraz długopis z podpisem ministerstwa. Powoli zaczynało mu brakować motywacji, a sport stawał się rutyną. W Polsce nadal nie miał sobie równych, ale sukcesów na kontynencie już nie odniósł.

Ojciec uwolnił wojownika

Ojciec Eryka przyjechał do Polski z Armenii w latach 90. W ojczyźnie Arthura Abrahama, byłego mistrza świata IBF i WBO, kochają boks. Gdy więc okazało się, że 8-letni Eryk ma nadmiar kilogramów, tata zaprowadził go na Zawiszę. Tam chłopiec trafił pod opiekę doświadczonego Adama Koźlika.

Przez cztery lata chodził głównie na treningi ogólnorozwojowe na Astorii. Potem, już pod okiem Pawła Matuszewskiego, uczęszczał na zajęcia typowo bokserskie. Ojciec zawsze był z nim w sali i motywował do waliki. – On kochał boks i uwolnił we mnie wojownika. Od dziecka byłem z nim bardzo związany i jeśli on coś lubił, to ja też – wspomina Eryk.

W końcu nadszedł czas pierwszej walki pokazowej. Rywal był o dwa lata starszy.  – Na początku udawałem zrelaksowanego, ale później byłem strasznie zestresowany. Nic dziwnego, miałem w końcu trzynaście lat – mówi Apresyan. Wtedy dał radę. Rywal był liczony. W kolejnej walce młody zawodnik również pokazał się z dobrej strony. W następnych także. W końcu nadszedł czas wspomnianych mistrzostw Polski, na których zdobył pierwszy z pięciu tytułów.  Z upływem lat przestało go to jednak emocjonować.

Sale wyciągnięte z Hollywood

– Patrząc na sytuację w polskim boksie, pozostając w macierzystym klubie, czułem, że nie wykorzystuję w pełni mojego potencjału, nie mam dużej szansy rozwoju – wspomina ostatnie lata. W ubiegłym roku po raz pierwszy wyleciał do Stanów Zjednoczonych. Odwiedził tam swojego wuja, ale także zobaczył sale treningowe, zmierzył się z kilkoma miejscowymi zawodnikami i poczuł klimat znany z „Rocky’ego” czy innych hollywoodzkich produkcji o boksie.

– Stany Zjednoczone mają pod każdym względem lepszy system rozwoju zawodnika. Ludzie pracują z zamiłowania. Boks to jeden wielki show, ale wszyscy ciężko trenują i walczą o swój sukces. Jest ogromna rywalizacja. Nie wygląda to jak w Polsce, że jest jeden, dwóch czy trzech zawodników w klubie i tylko z nimi można trenować – wyjaśnia polski bokser.

Po wizycie w USA wrócił do Polski, ale mimo nowych pokładów motywacji walki nie potoczyły się po jego myśli. Z nowym rokiem przeszedł do kategorii seniorskiej. Musiał zbijać wagę, organizm był osłabiony i w końcu odmówił posłuszeństwa. Apresyan musiał zrezygnować ze startu w mistrzostwach Polski.

– Na pewno miałem dołek mentalny, bo byłem przekonany, że w mojej kategorii wagowej zdobyłbym złotym medal. Do tego doszły wcześniejsze porażki z zawodnikami, z którymi mogłem spokojnie wygrać. Wszystko się kumulowało, miałem dość boksu i brakowało mi profesjonalnego podejścia.

Nowy początek

Szansą na pozostanie w boksie było… porzucenie marzenia o medalu olimpijskim. Ten cel przyświecał Apresyanowi od początku treningów, ale wyjściem z kryzysu stała się przeprowadzka do USA i przejście na zawodowstwo. – Decyzję podjąłem w ciągu miesiąca. Zorganizowałem się i wyleciałem – tłumaczy.

Apresyan uchodzi za zawodnika pewnego siebie, dynamicznego i silnie bijącego. Jak sam przyznaje musi jeszcze pracować nad defensywą, poruszaniem się po ringu i – w skrócie mówiąc – nauczyć się boksu zawodowego. W Stanach trafił pod oko doświadczonych szkoleniowców, m.in. Joela Casamayora, byłego mistrza świata i mistrza olimpijskiego. W sparingu zmierzył się z Jessiem Vargasem, który ma na swoim koncie pasy WBO i WBA.

Nowe otoczenie i nowe cele, sprawiły, że znowu poczuł głód boksowania. Wrócił do prowadzenia strony na Facebooku i podzielił się swoimi spostrzeżeniami na przeznaczonej dla sportowców platformie osobiscie.pl. W ostatnią niedzielę stoczył pierwszą zawodową walkę – w Meksyku zmierzył się z miejscowym bokserem, Javierem Leonem.

– Spokojnie wyszedłem do walki i miałem pełną kontrolę nad całym jej przebiegiem, choć zostały mi jeszcze nawyki amatorskie – mówi Apresyan. Co ma na myśli? Na przykład fakt, ze rękawice w boksie zawodowym są jak kamień i nie trzeba zadawać dziesięciu ciosów. – Wystarczy jeden celny i przeciwnik pada – mówi Eryk. Meksykanin padł w drugiej rundzie.

Niedzielne przetarcie ma zaowocować w kolejnych walkach. Najbliższa zaplanowana jest na 8 grudnia, choć możliwe, że Apresyan dostanie szansę już tydzień wcześniej. Zależy to od ustaleń promotorskich. – Na razie jestem bardzo zadowolony pod kątem promotorskim i mam nadzieję, że wszystko pójdzie zgodnie z planem – mówi bydgoszczanin. Jedna z jego najbliższych walk ma odbyć się w hotelu Rio w Las Vegas.

***
Eryk Apresyan – 19-letni bokser z Bydgoszczy. Jako zawodnik Zawiszy Bydgoszcz przez pięć lat z rzędu zdobywał tytuł mistrza Polski. Był reprezentantem kraju w boksie olimpijskim. W tym roku wyjechał do Stanów Zjednoczonych i przeszedł na zawodowstwo. W niedzielę stoczył pierwszą walkę. W Meksyku wygrał, nokautując rywala w drugiej rundzie.


Powiązane treści