Lista odwołanych wydarzeń i zamkniętych miejsc [AKTUALIZACJE NA BIEŻĄCO]

Aquapark w Bydgoszczy. Plusy i minusy drogiej, ale wyczekiwanej przez część mieszkańców inwestycji

Dodano: 22.12.2025 | 11:28

Na zdjęciu: Czy Bydgoszcz potrzebuje aquaparku?

Fot. Wikimedia Commons

Aquapark w Bydgoszczy – z licznych komentarzy w mediach społecznościowych wynika, że dla wielu Bydgoszczan jest to wymarzona inwestycja, która jest potrzebna miastu. Podobny „szał” w okresie letnim wzbudza kwestia basenów otwartych. Problemy z rozpoczęciem inwestycji zapowiadanej przez Konstantego Dombrowicza sprawiły, że urzędujący od 15 lat prezydent Rafał Bruski dystansuje się od pomysłu na wodny park rozrywki. Temat jego budowy wrócił przy okazji budżetowej sesji rady miasta.

Plany realizacji bydgoskiego aquaparku nigdy nie doczekały się realizacji. 25 lat temu, w trakcie kadencji Romana Jasiakiewicza miasto zawarło porozumienie z firmą Energoexport. Zostało ono wypowiedziane w grudniu 2001 roku, bo firma – mimo obietnic – nie znalazła inwestora. W 2002 roku rządy w Bydgoszczy objął Konstanty Dombrowicz, który dążył do budowy centrum wodnej rozrywki w Myślęcinku, na terenach wystawowych nieopodal pętli autobusowej. W 2007 roku rozpoczęto rokowania z potencjalnymi inwestorami.

Według wizji z czasów Dombrowicza, poza kompleksem brodzików i zjeżdżalni w Myślęcinku, przewidziano również 50-metrowy basen przeznaczony do rozgrywania zawodów pływackich. W 2008 roku podpisano umowę z konsorcjum na czele z Miastoprojektem Wrocław, powołano też spółkę celową. Później zaczęły się schody: przedłużające się rozmowy z bankami dot. kredytowania inwestycji, brak zgody rady miasta na poręczenie kredytu opiewającego na 355 milionów złotych czy podpisanie przez ówczesne władze LPKiW weksla in blanco zabezpieczającego interesy Miastoprojektu.

@metropoliabydgoska.pl Dajcie znać w komentarzach jakie są Wasze ulubione potrawy i zwyczaje świąteczne! 🎄🥟🤗 #metropoliabydgoskapl #bydgoszcz #bydgoszczanie #bożenarodzenie #bydgoskijarmarkświąteczny ♬ dźwięk oryginalny – MetropoliaBydgoska.PL

Po przegranej Dombrowicza w wyborach prezydenckich w 2010 roku, prezydent Rafał Bruski dążył do zerwania umowy na realizację inwestycji, co nastąpiło jesienią 2011 roku. Od tego momentu temat aquaparku odżywa tylko w komentarzach mieszkańców i przy okazji kampanii wyborczej. Obietnica jego budowy to często stosowana „kiełbasa”. Reaktywację pomysłu polityka, który po kolejnym nieudanym boju o prezydenturę zaczął współpracować z Prawem i Sprawiedliwością obiecywał w 2018 roku Tomasz Latos, a sześć lat później kolejny kandydat opozycji na najważniejszy urząd w mieście – Łukasz Schreiber – deklarował realizację atrakcji po wybraniu lokalizacji w konsultacjach społecznych i w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego.

Aquapark powraca też przy okazji sesji rady miasta. W 2018 roku, podczas dyskusji o dołożeniu środków do budowy nowego basenu Astorii, temat poruszali stronnik byłego prezydenta Bogdan Dzakanowski czy Jarosław Wenderlich z PiS. – Gdyby realizował pan strategię rozwoju miasta, to aquapark w Bydgoszczy mógłby powstać – mówił ówczesny radny miasta – I ja nie wykluczam, że kiedyś powstanie, bo budowa aquaparku i rewitalizacja terenów przy ul. Królowej Jadwigi to dwie osobne inwestycje – przekonywał prezydent Bruski.

Aquapark w Bydgoszczy. Bydgoska Prawica proponuje, prezydent przedstawia argumenty na „nie”

Budowa aquaparku w Bydgoszczy to częsty element dyskusji o bydgoskich inwestycjach. Komentujący chwalący ten pomysł używają go jako argumentu do krytyki innych zamierzeń, które ich zdaniem nie przyciągną tłumów (często są to zadania dla kultury, jak budowa czwartego kręgu Opery Nova czy nowej siedziby Akademii Muzycznej), albo jako wielkie marzenie, które zmieni oblicze miasta i zapewni wodną zabawę, za którą obecnie trzeba jeździć do Trójmiasta, Poznania czy w okolice Warszawy (park Suntago).

W ślad za tymi opiniami podążyła Bydgoska Prawica, która wraz ze Schreiberem lansowała pomysł przed ubiegłorocznymi wyborami samorządowymi. Wśród zaproponowanych poprawek do przyszłorocznego budżetu klub złożył wniosek o przeznaczenie pieniędzy na studium wykonalności aquaparku. – Z komentarzy mieszkańców wynika, że oczekują aquaparku. Z tym pomysłem szliśmy do wyborów. Zdajemy sobie sprawę, że jest to inwestycja obarczona wysokim ryzykiem i rozłożona na kilka lat – podkreślił przewodniczący klubu Paweł Bokiej. Studium miałoby dać odpowiedź na pytanie, czy aquapark ma szansę powodzenia i czy mieszkańcy okolicznych miejscowości wybiorą Bydgoszcz jako centrum rozrywki.


CZYTAJ WIĘCEJ: Komunikacja, aquapark, mieszkania komunalne. Bydgoska Prawica składa poprawki do budżetu


Aquapark to jak najbardziej fajny pomysł, tylko taki z prawdziwego zdarzenia – duży, jeden z największych w Polsce. Oczywiście, żeby były do tego termy i sauny. Najlepiej zrobić to w Myślęcinku, mamy największy park w Polsce i na dodatek byłby aquapark. To by było coś na województwo kujawsko pomorskie, przyjeżdżaliby z całego regionu i ludzie mieliby pracę i miasto by zarabiało. Tylko musi być naprawdę duży, a nie jakaś popierdółka – odniósł się do propozycji jeden z komentujących nasz tekst o poprawkach BP (pisownia oryginalna). Tę opinię podziela część mieszkańców, wierzących w szereg pozytywnych zmian po jego budowie.

Na środowej sesji budżetowej nie zabrakło zatem tematu wielkiej inwestycji. – W województwie nie ma takiego miejsca. Propozycje jego budowy padają w dyskusjach z mieszkańcami i w mediach społecznościowych. Czemu zatem nie sprawdzić, czy miałby sens? – bronił klubowej poprawki Bokiej. Rafał Bruski ripostował.

Chcecie państwo powiedzieć, że wyście by go wybudowali, ale ten zły prezydent wam nie pozwala. Taka jest intencja. Ja nie jestem przeciwko aquaparkom, jestem przeciwko wydatkom, które miałby poprzedzić inne ważne wydatki miasta. To jest koszt kilkuset milionów złotych. Bydgoszczanie znacznie dłużej czekaliby na drogi osiedlowe, mieszkania, ocieplenie szkół. Najpierw zadbajmy o życie codzienne, a potem możemy myśleć o przyjemnościach – podkreślił. To nie pierwsza tego typu wypowiedź urzędującego od 15 lat prezydenta.

– Bydgoszczanie, którzy mieszkają w pięknych miejscach, nie znają problemów drogi gruntowej czy mieszkania niskiej jakości. Mają inne oczekiwania. Oni mogą chcieć aquaparku, bo tacy też są. Ostatnio nawet dostałem pismo w tej sprawie. Trudno mi tak dyskutować i powiedzieć, że wybuduje aquapark za 500 mln, a te drogi i mieszkania poczekają

– mówił w niedawnym wywiadzie dla naszego portalu. W tej samej rozmowie podkreślał, że „mieszkańcy oczekują, że będzie im się dobrze żyło w mieście – będą mieli gdzie mieszkać, gdzie pracować, gdzie się uczyć i gdzie spędzać wolny czas”. – To są słuszne kierunki, a nie gadżety typu “wow” – dodawał Bruski.


Rafał Bruski: Nie brakuje nam żadnego “wow”. Mieszkańcy wolą Bydgoszcz, w której będzie im się dobrze żyło [PRZECZYTAJ CAŁY WYWIAD]


Aquapark to inwestycja, która mogłaby robić wrażenie, ale koszt jej realizacji jest bardzo wysoki. W trakcie sesji prezydent zobrazował też fakt, który umyka wielu zwolennikom aquaatrakcji – koszty wstępu i utrzymania obiektu. Przytoczył ceny w Szczecinie.

Wejście na dwie godziny kosztuje 60 złotych, ulgowy 50. Wstęp dwójki rodziców i dwójki dzieci to 220 złotych. Czy wielu stać na to, by co miesiąc czy dwa chodzić na tego typu atrakcje? – zaznaczył. Czy po uruchomieniu wielkiego kompleksu faktycznie cieszyłby się on stałym zainteresowaniem? Do kosztów wstępu zapewne trzeba by jeszcze doliczyć jedzenie czy inne atrakcje.

Wtórująca prezydentowi przewodnicząca rady Monika Matowska zasugerowała, że ewentualna budową aquaparku miałby zająć się prywatny przedsiębiorca uznając, że w tej sytuacji wydatek 250 tysięcy na studium jest zbędny. – My chcemy je zrobić, by nawet prywatny inwestor wiedział, czy to się opłaca – odniósł się Bokiej. – Nie widzę potrzeby wspierania prywatnego przedsięwzięcia. Myślę, że gdyby to był interes przynoszący zyski, to ktoś by już postawił aquapark – uciął Bruski. Losy poprawki były zatem oczywiste: koalicja KO-SLD skutecznie odrzuciła ją (jak praktycznie wszystkie wnioski opozycji) – więcej o budżecie TUTAJ.

Plusy i minusy budowy aquaparku w Bydgoszczy

Jakie są popularne argumenty za i przeciw budowie aquaparku w Bydgoszczy?

PLUSY

  • Nowa atrakcja miasta: aquapark byłby centrum rekreacji wodnej, którego budowy domaga się wielu mieszkańców – jak obrazujemy, regularnie pojawia się w dyskusjach o miejskich inwestycjach; nie brak też komentarzy, że parki wodne znajdują się w innych miastach, a nie w Bydgoszczy, co jest argumentem wizerunkowym („by skorzystać z aquaparku, muszę jechać do…”).
  • Przyciąganie turystów z regionu: Aquapark w Bydgoszczy, przy obecnych połączeniach drogowych i kolejowych, mógłby być popularną atrakcją dla mieszkańców Żnina, Świecia, Tucholi, Nakła czy Torunia. Przełożyłoby się to na zyski dla obiektu, jak i dla całej branży turystycznej – zwłaszcza poza sezonem.
  • Rozwój gospodarki: Realizacja aquaparku w Bydgoszczy przyniosłaby zysk dla lokalnych firm, pracujących przy jego budowie, jak i nowe miejsca pracy dla obsługi budynku. Po jego oddaniu do użytku nastąpiłby rozwój usług w jego okolicy: restauracje, hotele, miejsca noclegowe. Przełożyłoby się to na większe wpływy z podatków.
  • Szansa na ożywienie Myślęcinka: Leśny Park Kultury i Wypoczynku jest zaniedbany. Plan budowy aquaparku ożywiłby to miejsce i mógłby wpłynąć na jego dalszą i wyczekiwaną modernizację oraz kolejne inwestycje.

MINUSY

  • Wysokie koszty inwestycji: koszty projektu, budowy uzbrojenia, jak i samego obiektu z wyposażeniem należy liczyć w setkach milionów złotych. To argument przedstawiany przez Rafała Bruskiego. Studium wykonalności mogłoby określić szacunkowe wydatki i jasno wykazać, czy ta inwestycja byłaby opłacalna dla miasta. Współpraca w ramach partnerstwa z prywatnym podmiotem, patrząc na wcześniejsze doświadczenia, także wydaje się ryzykowna.
  • Ryzyka dla środowiska: budowa aquaparku w Myślęcinku, w rejonie zoo i terenów cennych przyrodniczo, wpłynęłaby na generowanie hałasu, utrudnień dla mieszkańców i szkód przyrodniczych.
  • Drogie bieżące utrzymanie: aquapark generowałby olbrzymie koszty, nawet przy zastosowaniu odnawialnych źródeł energii i rozwiązań ekologicznych – pobór wody i prądu byłby spory, podobnie jak podgrzanie wody. Konserwacja obiektu także wymagałaby przeznaczania sporej sumy w budżecie miasta. Doświadczenia z innych, wielkich inwestycji – zwłaszcza basenowych – pokazują, że wiele atrakcji ulega awariom. Ich mnogość może zniechęcać do korzystania z bydgoskiego parku wodnego. Nie wiemy także, czy inwestycja miałaby sens ekonomiczny w zderzeniu z niżem demograficznym oraz kosztami wstępu, które uniemożliwiałyby regularne korzystanie z atrakcji.
  • Brak pieniędzy na inne inwestycje: milionowe nakłady na aquapark (nawet w przypadku znalezienia partnera prywatnego/uzyskania dotacji) stanowiłyby sporą część wydatków budżetowych na kilka lat, co wpłynęłoby na realizację innych zadań: nasadzenia zieleni, remonty i budowy dróg, inwestycje sportowe. Utrzymanie budynku także wymagałoby przeznaczenia na ten cel dużych sum.

Czy warto wyjąć z szafy projekt strefy zewnętrznej przy Astorii?

Sezonowym rozwiązaniem problemu z brakiem basenów otwartych ma być kąpielisko w Parku Centralnym przy hali Łuczniczka, ale letnią namiastką aquaparku i jednocześnie pływalnią mogłaby być strefa otwarta przy Astorii. W 2017 roku ratusz po raz pierwszy zapowiedział przemianę dawnych basenów na nowoczesne miejsce do pływania z funkcjami rekreacyjnymi. Rok później poznaliśmy rezultaty konsultacji społecznych, a także szczegóły projektu.

Koncepcja zakładała, że między Królowej Jadwigi a Unii Lubelskiej powstałyby cztery strefy dla mieszkańców z 25-metrowym basenem dysponującym mobilnym zadaszeniem, krytym basenem dla dzieci, strefą gastronomiczną, placami zabaw, plażami i boiskami. Przetargi na stworzenie programu funkcjonalno-użytkowego były jednak unieważniane. W 2022 roku ratusz, tłumacząc się „coraz gorszą sytuacją finansową samorządów” wybrał jedną lokalizację na otwarte kąpielisko – Park Centralny przy hali Łuczniczka.

To była najtańsza opcja. Poza tym, pozwoli wykorzystać bliskość Brdy, komunikacji publicznej i parkingu na terenie Bydgoskiego Centrum Sportu – wyjaśniał ówczesny wiceprezydent Bydgoszczy Michał Sztybel. Zgodnie ze wstępną koncepcją kąpielisko w Parku Centralnym miało kosztować osiem milionów złotych – ostatecznie inwestycja pochłonie ponad 23 miliony. Obecny wojewoda porównywał tę kwotę z budową basenów otwartych przy Astorii, której koszt wyniósłby ok. 50 milionów.

Czy budowa kąpieliska między Brdą a ulicą Toruńską będzie jedyną inwestycją w wodną rekreację? Strefa przy Astorii mogłaby być idealnym uzupełnieniem i sezonową namiastką aquaparku; obecnie tereny przy bulwarach wyglądają obskurnie i nie pasują do nowoczesnego basenu olimpijskiego. Zadanie mogłoby być etapowane i uzupełniane o nowe atrakcje, by koszty były rozłożone na lata. Koszt inwestycji zapewne byłby większy niż zakładane trzy lata wcześniej 50 milionów, ale i tak korzystniejszy cenowo niż aquapark. Jeszcze jedno: w strefie otwartej udałoby się wyeksponować niszczejące od lat delfiny – rzeźbę, która jest symbolem Astorii.