Bydgoszcz
16C
Niebo częściowo zachmurzone
93% wilgotność
Wiatr: 2km/h WSW
H 18 • L 14
19C
Sr
20C
Czw
23C
Pt
23C
Sob
23C
Nd
Relacja na żywo z dróg w Bydgoszczy i regionie w naszej nowej usłudze TRAFFIC. Kliknij, aby zobaczyć więcej.
Metropolia BydgoskaBydgoszczInwestycjeStary Rynek w nowej szacie budzi emocje. Fakty i mity na temat remontu płyty
drzewa na starym rynku bydgoszcz
21.06.2019 | 08:34

Stary Rynek w nowej szacie budzi emocje. Fakty i mity na temat remontu płyty

Na zdjęciu: Po przebudowie Stary Rynek zyskał dwa drzewa. Jedna z lip znajduje się przy bibliotece miejskiej. Wojewódzki Konserwator Zabytków próbował jednak zablokować ich wsadzenie.

Fot. ED

Za nami rok remontu Starego Rynku. Miała być to inwestycja, która zwieńczy dyskusję na temat zagospodarowania Starego Miasta, ale ostateczny wygląd placu po zakończeniu prac otworzył nowe pole do debaty. Stary Rynek stał się obiektem największego zainteresowania w historii twitterowego konta urzędu miasta – ale zamiast aplauzu była krytyka i nazywanie go patelnią bez drzew. Internetowi komentatorzy z różnych zakątków często jednak nie zdają sobie sprawy, jak wyglądał proces przebudowy placu – dlatego też dla nich, ale też dla wszystkich bydgoszczan prezentujemy kilka faktów i mitów na temat przebudowy płyty Starego Rynku. To też swoiste podsumowanie tego zamierzenia.

Możemy się założyć, że kiedy akceptowano projekt budowlany przebudowy płyty Starego Rynku, nikt z urzędników czy architektów nie spodziewał się, że zakończenie jego remontu zbiegnie się z falą upałów i nagłośnieniem tematu “betonozy”. Pojęcie zostało nagłośnione przez warszawskie stowarzyszenie Miasto Jest Nasze po tym, jak mieszkańcy Skierniewic przez dwa dni musieli zmagać się z brakiem wody. Warszawscy działacze miejscy łączą problem suszy z działaniami rewitalizacyjnymi, które odbywają się w polskich miastach.

Odpowiedzi na pytanie o to, jak się adaptować do nowych niedoborów wody, są dwie: ograniczać zużycie i magazynować. Zwłaszcza z tym drugim radzimy sobie słabo. Betonujemy na potęgę i tworzymy sprawne systemy odprowadzania deszczówki do kanalizacji. (…) Drzewa swoimi bryłami korzeniowymi zatrzymywały wodę w gruncie, a ponadto, rzucając cień, obniżały temperaturę, dzięki czemu ograniczały parowanie – czytamy na stronie MJN. Działacz ruchu Jan Mencwel zbierał na Twitterze przykłady polskich miast, w których miejsca z zielenią zamieniono na „betonowe” place. Temat „betonozy” stał się bardzo nośny na tym portalu społecznościowym – i w końcu dotknął też bydgoski rynek. Dlaczego? Kilka dni temu na oficjalnym koncie Bydgoszczy na Twitterze pojawił się poniższy wpis.

Tweet stał się viralem – czyli materiałem, który stał się szybko popularny (prawdopodobnie to najpopularniejszy post w historii konta miasta na tym portalu). Ale z wiadomych względów nie przyniósł on miastu promocji – większość z 290 komentarzy na temat zdjęcia można streścić używanym tam często słowem „patelnia”. Krytykę „zabetonowania” rynku wyraził nie tylko wspomniany już Jan Mencwel, ale też były lider Miasto Jest Nasze Jan Śpiewak czy wpływowe postacie mediów – były dziennikarz śledczy Michał Majewski czy szef portalu sportowego Weszło Krzysztof Stanowski. A to tylko kilka z osób z „dużymi zasięgami”, które skomentowały post. Co ciekawe, wzrost aktywności pod nim pojawił się trzy dni po publikacji – w niedzielę, 16 czerwca – kiedy urzędnicy nie mieli możliwości podjąć decyzji o skoordynowanych działaniach promocyjnych. Do dyskusji z dziennikarzami i użytkownikami włączył się jednak zastępca prezydenta Bydgoszczy Michał Sztybel, tłumacząc m.in. kwestie związane z zachodnią pierzeją czy decyzjami Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. Ale na silniejsze działania miasta w mediach społecznościowych przyszedł czas dopiero na początku tego tygodnia, kiedy już kwestia „bydgoskiej patelni” straciła na znaczeniu. Posty o „Bydgoszczy pełnej zieleni” spotykały się z komentarzami nawiązującymi do „betonowego” rynku czy wprost sugerującymi, że na działania antykryzysowe było już za późno.

Można postawić tezę, że powodem niepowodzenia medialnego „opakowania” otwarcia Starego Rynku po przebudowie jest wzrost świadomości społecznej w kwestii zieleni i ekologii. Jednak mając na uwadze słuszność postulatów zarówno mieszkańców, jak i działaczy społecznych należy pamiętać, że większość osób wyciągnęła wnioski z jednego zdjęcia, bez zagłębienia się szerzej w okoliczności powstawania nowego wyglądu Starego Rynku. Poniżej postaramy się przedstawić najważniejsze czynniki, które wpłynęły na przebudowę.

Dlaczego na rynku są tylko dwa drzewa i czy mogło ich w ogóle nie być?

Obecny projekt rewitalizacji Starego Rynku pochodzi z 2016 roku. Jego autorem jest bydgoska pracownia Macieja Gajownika i Szymona Muszyńskiego – GM Architekci. To ona w 2009 roku wygrała konkurs na zagospodarowanie płyty rynku, jak i zachodniej pierzei. Ich nowoczesne pomysły na zabudowę terenu po kościele, jak i wizja samej płyty wzbudziły jednak za duże kontrowersje. Kolejny projekt powstał już za kadencji Rafała Bruskiego – wizja z 2012 roku uwzględniała zieleń, która miała znajdować się w donicach. Natomiast w zarysie ostatecznie przeznaczonym do realizacji, opublikowanym w 2016 roku nie umieszczono żadnych drzew czy kwiatów. To duży błąd urzędu miasta – już na starcie wiele osób skreśliło ten projekt, słusznie domagając się zieleni na rynku.

Głosy za wprowadzeniem drzew i kwiatów na płytę pojawiają się w kwietniu 2018 roku – wraz z ogłoszeniem przetargu na wybór wykonawcy inwestycji. –Otwarcie więc pytamy, czemu Bydgoszcz przyjęła tak anty-zieloną politykę? Liczymy także, że mimo wszystko uda się doprowadzić chociażby do ustawienia szeregu donic z roślinami na płycie Starego Rynku pisze w liście do prezydenta miasta Daniel Kaszubowski z Partii Zieloni. Sam Rafał Bruski z początku zapewnia o rozmowach z plastykiem miejskim na temat zagospodarowania placu. Pod koniec sierpnia ratusz ogłasza natomiast konkurs na projekt elementów małej architektury, obejmujący także ławki i kwietniki. W grudniu, na oficjalnym wręczeniu nagród dla zwyciężczyni konkursu Agaty Łapińskiej prezydent oficjalnie potwierdza krążące od tygodni informacje o posadzeniu na rynku dwóch drzew. Mają pojawić się po wschodniej stronie placu – jedno przy bibliotece (vis a vis fontanny, blisko wlotu ulicy Magdzińskiego), a drugie przy zbiegu ulicy Krętej z Jatki.

– To były jedyne miejsca – ze względu na umiejscowienie licznych instalacji podziemnych – gdzie możemy to zrobić.

– dodaje Bruski. W marcu tego roku nasadzenie nowych drzew próbował jednak zablokować Wojewódzki Konserwator Zabytków, a raczej jego bydgoska delegatura. Jej kierownik Elżbieta Dygaszewicz argumentuje, że historycznie “nigdy ich tam nie było”. Co ciekawe, pismo ilustrowane jest zrzutami ekranu z profilu na Facebooku „Bydgoszcz-Okruchy Przeszłości”, przedstawiającymi m.in. stare zdjęcia z samochodami stojącymi przy bibliotece. Rozpoczyna się walka mieszkańców o drzewa – pojawiają się argumenty, że w czasie zaborów drzewa znajdowały się w pobliżu pomnika króla Fryderyka II. Nagłośniony medialnie sprzeciw wobec działań delegatury WKZ przyniósł skutek – wniesiono m.in. petycję z ponad tysiącem podpisów, popierających nasadzenia. Ostatecznie – także po lobbingu wpływowych bydgoszczan – wojewódzki konserwator Sambor Gawiński zmienił decyzję. Dziś w dwóch wskazanych miejscach rosną lipy.

Zobacz również:

Bydgoszczanie wygrali bój o drzewa na Starym Rynku

Faktem jest, że poza wspomnianymi drzewami przy pomniku niemieckiego cesarza oraz powojennymi nasadzeniami w miejscu zachodniej pierzei, na Starym Rynku nigdy nie było innych drzew. W porównaniu z innymi nagłaśnianymi przypadkami „betonozy”, w Bydgoszczy nie mieliśmy do czynienia z wycinką, poprzedzającą „zabetonowanie” przestrzeni. Tu jednak należy zastanowić się nad tym: co by było, gdyby miejsca na drzewa udało się znaleźć już w trakcie prac projektowych (a nie po rozpoczęciu budowy) i pracownia GM Architekci przedstawiła je na wizualizacjach przebudowy?

Kolejnym ważnym elementem, który w odróżnieniu od drzew padł ofiarą decyzji wojewódzkiego konserwatora zabytków, był planowana przez Gajownika i Muszyńskiego realizacja fontanny w zachodniej części placu. – Badania archeologiczne w rejonie historycznej pierzei zachodniej, wyprzedzające przebudowę płyty Starego Rynku, wykazały płytkie zaleganie pozostałości pojezuickiego kościoła i sąsiadujących kamienic, a tym samym kolizję z projektowaną konstrukcją fontanny. Wobec negatywnych opinii służb konserwatorskich co do możliwości rozbiórki reliktów średniowiecznej zabudowy, odstąpiono od planów wybudowania fontanny w linii pierzei zachodniej – tak wyjaśnił decyzję konserwatorów Mirosław Kozłowicz, zastępca prezydenta Bydgoszczy w odpowiedzi na interpelację radnego Krystiana Frelichowskiego z 2 lutego 2017 roku. Zamiast fontanny w płycie rynku zaprojektowane dyszę rozpylające wodną mgiełkę. Brak fontanny wpływa jednak negatywnie na zagospodarowanie placu – miasto, wiedząc dużo wcześniej o problemach z resztkami dawnej zabudowy, mogło zaproponować inną lokalizację bądź przychylić się do pomysłu wyeksponowania w centralnej części fontanny „Dzieci bawiące się z gęsią”, znajdującej się przy bibliotece. Wydaje się jednak, że ratusz zbyt pochopnie odpuścił ten temat, co z dzisiejszej perspektywy można uznać za spory błąd.

Reakcje na temat wyglądu rynku, poparcie dla walki o dwie lipy, a także ostatnie uwagi do projektu Strategii Rozwoju Bydgoszczy dobitnie pokazują, że bydgoszczanie chcą więcej zieleni – nie tylko na rynku, ale i w całym mieście. Stąd też pojawiają się naciski członków stowarzyszeń, jak Społeczny Rzecznik Pieszych, czy Partii Zieloni na rzecz zwiększania liczby nasadzeń. Dzisiaj można tylko spekulować, ale gdyby teraz GM Architekci, albo inna pracownia przystępowała do projektowania przebudowy płyty Starego Rynku, już od początku uwzględniała by ona umieszczenie dużej ilości zieleni. Co również wpłynęło na jej obecny kształt? Pokutujące od lat myślenie, także u bydgoskich decydentów oraz speców od estetyki. Jeszcze do niedawna panowało przekonanie, że rynek wielkiego miasta to pusty plac bez drzew, których sadzenie na rynku kojarzyło się z miastami powiatowymi. W 2019 roku roku, co pokazała akcja „betonoza” o przestrzeniach w centrach dużych aglomeracji myśli się pod kątem komfortu mieszkańców i ekologii, a nie samopoczucia miejskiego skarbnika.

Siła obrazu

Słynny już post z Twittera zawiera zdjęcie Starego Rynku, ujętego ze strony wschodniej. U osób, nieznających miasta i okoliczności przebudowy, od razu utrwalił się obraz „patelni” i betonowej przestrzeni. W dobie mediów społecznościowych i dynamicznego przekazu, jedno zdjęcie korzystnie pokazujące miasto potrafi zbudować jego promocję lepiej od wysokonakładowych kampanii. Siłę odpowiednio dobranych fotografii zawsze podkreśla menedżer Starego Miasta i Śródmieścia. 

Chciałbym nieco zmienić sposób promowania Starego Miasta i Bydgoszczy, zaczynając od banalnego konkretu: wpisując w wyszukiwarkę „Bydgoszcz” wyskakują piękne zdjęcia, ale nie we wszystkich artykułach o mieście te zdjęcia są idealne. A powinny być idealne, bo dla wielu ludzi z zewnątrz jest to pierwszy kontakt z Bydgoszczą. Jeżeli zobaczą oni świetnie przygotowany materiał marketingowy, to wyrobią sobie inne zdanie

– mówił po objęciu funkcji Maciej Bakalarczyk. Foto wrzucone na Twittera nie było idealne, gdyż zostało wykonane przed umieszczeniem kwietników, ławek i śmietników. Odpowiednio ujęte elementy małej architektury mogły zmienić postrzeganie całego miasta – zwłaszcza wśród tych, którzy wysnuwają wnioski z jednego zdjęcia. Trzeba pogodzić się ze specyfiką czasów, w których mało kto weryfikuje informacje i wyraża opinie na podstawie krótkich przekazów w mediach społecznościowych. Biuro komunikacji społecznej zareagowało na sugestie i jak wspominaliśmy, na obecnie udostępnianych zdjęciach przedstawia rynek pełen ludzi, skupiając uwagę na zielonych elementach. Czy miasto jednak wyciągnie wnioski na przyszłość z bolesnej, twitterowej lekcji?

Co zyskał Rynek?

Z wirtualnego świata przechodzimy do realu i rozpoczynamy wyjaśnianie szczegółów zmian na rynku. W porównaniu z poprzednim wyglądem płyta zyskała jednolity poziom. Same płyty granitowe – a nie betonowe – są znacznie przyjaźniejszym materiałem dla pań chodzących na obcasach, niż poprzednia kostka brukowa. Można powiedzieć, że na Starym Rynku jest równiej – ale nie do końca. Kontrowersje budzą rynsztoki, którymi otoczono jezdnie wokół płyty. Od momentu ich montażu wielu przekonało się, że pokonanie miejsca odprowadzającego wodę może być problematyczne, zwłaszcza dla wózków i rowerów. Zarząd dróg podkreślał, że rynsztok jest zgodny ze sztuką i akceptowała go rada ds. estetyki. Zapowiada się jednak na to, że walka o usunięcie problematycznych odwodnień będzie trwała nadal.

Najważniejszy plac miasta zyskał też obrys dawnego ratusza. Był to jeden z postulatów, przyjętych w drodze konsultacji społecznych z 2016 roku. Jednak praktyczne wykonanie wzoru pozostawia wiele do życzenia – sprawia to wrażenie chaotycznie ułożonej mozaiki z płyt, których barwa zasadniczo nie różnią się od dominującej na rynku bieli. Brakuje też jakiegokolwiek opisu, co symbolizuje ów obrys. Elementem, za który można chwalić miasto, jest wprowadzenie jednolitych parasoli dla ogródków gastronomicznych i poprawa ich estetyki. Niestety, parasole okazały się wadliwe – kilka z nich zostało uszkodzonych, a restaurator, z którym rozmawialiśmy wyrażał obawy o ich dalsze funkcjonowanie. To kolejna rzecz do pilnej poprawy. Ciekawym elementem jest podświetlana wieczorem linia obrazująca przebieg 18. południka, na której południowym krańcu stanie zegar odmierzający czas bydgoski.

Zobacz również:

Gwiazdy wystąpią na Starym Rynku. Znamy program otwarcia

Czego jeszcze nie zyskał?

Pierwsze dni po udostępnieniu całej płyty dla mieszkańców i otwarciu ogródków, w połączeniu z ładną pogodą przyciągnęły na rynek spore tłumy. Jednym z argumentów za jego przebudową było stworzenie „efektu nowości”, który będzie przez cały sezon przyciągał ludzi do centrum miasta. Dla zatrzymania ich na dłużej konieczne są odpowiednie warunki spędzania czasu. Takie miała zapewnić nowa organizacja ruchu w rejonie Starego Rynku, której priorytetem miało być zamknięcie Starego Rynku dla aut. Ale pomimo zakończenia niedawnych konsultacji społecznych i naciskach, by znacznie ograniczyć ruch w obrębie Starego Miasta, drogowcy wciąż nie przygotowali nowych zasad.

W sprawie wprowadzenia stałej organizacji ruchu w obrębie Starego Rynku, uprzejmie informuję, że obecnie są analizowane szczegóły docelowej organizacji ruchu (czytaj oznakowania). Analizy dotyczą m.in. uwag zgłoszonych podczas konsultacji społecznych. Po zakończeniu analiz rekomendowana koncepcja organizacja ruchu zostanie przedstawiona do akceptacji Zarządcy Ruchu w Bydgoszczy (Prezydent Miasta Bydgoszczy), i dopiero po jego akceptacji zostanie przygotowany przez ZDMiKP odpowiedni szczegółowy projekt zmian w organizacji ruchu umożliwiający wyniesienie oznakowania w teren – informują drogowcy. Trudno oczekiwać, by nowa organizacja pojawiła się do czasu uroczystego otwarcia, planowanego na 28 i 29 czerwca. Nie ma co ukrywać – przygotowywanie jej na ostatnią chwilę, już w trakcie funkcjonowania ogródków gastronomicznych, bez okresu na dłuższe przywyknięcie do nowych zasad to kolejny duży błąd bydgoskiego ratusza. Zasadne wydają się też pytania o realizację zapowiadanych fizycznych wygrodzeń.

Rynek nie zyskał też przeszklenia obrazującego znajdujące się pod płytą fundamenty dawnych budowli. Pomimo że koncepcja przeszklenia całych pozostałości upadła ze względu na problemy w utrzymaniu, w 2016 obiecano mieszkańcom stworzenie małego „okna na dawną Bydgoszcz”. – W projekcie ujęte zostanie wyeksponowanie pod szklaną taflą jedynie fragmentu fundamentów wieży średniowiecznego ratusza – informował w 2016 roku bydgoski ratusz. Pomysł nie został jednak zrealizowany.

Przed sporządzaniem projektu wykonawczego odstąpiono od tego rozwiązania. W ocenie specjalistów zastosowanie szklanej tafli nie pozwoliłoby na trwałe eksponowanie fundamentów. Konieczne byłoby stworzenie przestrzeni ze stabilną temperaturą i wilgotnością a więc dużej ingerencji w zabytkową strukturę (wbudowanie urządzeń i instalacji przy zabytkowych fundamentach), której nie rekomendowały służby konserwatorskie – podaje Marta Stachowiak, rzecznik prasowy prezydenta Bydgoszczy.

A co może zyskać?

Możemy być pewni, że zakończenie przebudowy Starego Rynku nie oznacza zakończenia prac na zagospodarowaniem płyty. Poza postulatami o zwiększenie nasadzeń bądź ustawienie dodatkowych donic z roślinami do dyskusji publicznej może powrócić wizja przeniesienia pomnika Kazimierza Wielkiego. Pomysł pojawił się w ubiegłym roku w kręgach Społecznej Rady ds. Estetyki Miasta. Wedle niego monument miałby stanąć w osi ulicy Mostowej, mniej więcej w środku placu.

 Budujemy go oczywiście na cokole, powstają swoiste schody, gdzie można usiąść. Rynek stałby się miejscem spotkań

– kreślił wizję prof. Dariusz Markowski, przewodniczący rady estetyki. Dyskusja o relokacji pomnika była jednak źle przeprowadzona – zaczęła się ona na sesji rady miasta w lipcu ubiegłego roku od informacji przekazanej przez Rafała Bruskiego poza porządkiem obrad. Wówczas radni szybko zakończyli dyskusję nad tematem monumentu. 

– Ta sesja została zwołana na wniosek pana prezydenta i mógł pan wpisać do porządku obrad, co pan chciał. Jeszcze rano aktualizowaliśmy plan sesji. A teraz przychodzi pan ze spotkania i rzuca pan pomysł pod nazwą „Dyskutujmy” – wskazywał ówczesny przewodniczący rady miasta Jan Szopiński – Nie zdążyłem na punkt dotyczący rewitalizacji, za co już przepraszałem. Pytania nie było, dziękuję – odparł Bruski i wyraźnie poirytowany opuścił salę obrad.

Pojawienie się tematu przenosin bez wcześniejszego przygotowania sprawiło, że w dyskusji pojawiło się znacznie więcej głosów sprzeciwu. Pomysł rady estetyki krytykował m.in. członek Społecznego Komitetu Budowy Pomnika Kazimierza Wielkiego Marian Grochowski. Nie dziwił więc fakt, że pomysł relokacji jeszcze w trakcie remontu rynku upadł. Ale teraz może powrócić – monument mógłby wypełnić krytykowaną przez wielu pustkę płyty i być punktem spotkań – tak jak chciał prof. Markowski. Sygnałem, że tak się stanie, jest też komentarz wiceprezydenta Sztybla. – Musimy wypełnić środek bo zgadza się, że wygląda to z ujęcia na zdjęciu jak lotnisko – odpowiedział na Twitterze.

Pomysły, które pojawiły się wraz z dyskusją po zakończeniu przebudowy powinny być wskazówką dla naszych władz, co mogą poczynić by ulepszyć rynek. Należy jednak pamiętać, że układ urbanistyczny rynku może się zmienić – na słynnym zdjęciu widać bowiem pustą przestrzeń pomiędzy rynkiem a ratuszem. To na niej stał niegdyś kościół ewangelicki z zespołem kamienic. Tzw. zachodnia pierzeja została zburzona na rozkaz hitlerowców w 1940 roku. Obecnie trwają starania, by odbudować pierzeje bądź zabudować tę część Starego Rynku.

Co więcej, głosy pojawiające się wśród osób związanych z radą estetyki sugerują, że decyzja o odbudowie pierzei praktycznie już zapadła. Ten pomysł wciąż jednak budzi dyskusje wśród architektów i pasjonatów miasta. Towarzystwo Miłośników Miasta Bydgoszczy zdecydowanie opowiada się za przywróceniem przedwojennego kształtu placu, co wyraziło w niedawno opublikowanym stanowisku. – Zachodnia Pierzeja Starego Rynku z kościołem pojezuickim pośrodku stanowi najważniejszy akcent architektoniczny miasta, miejsce, w którym  rozegrał się dramat bydgoszczan rozstrzelanych przez Niemców. Brak Zachodniej Pierzei burzy zabytkowy układ urbanistyczny średniowiecznej Bydgoszczy, jest zamachem na tożsamość dziejową naszego miasta – napisali w liście otwartym Robert Grochowski i Jerzy Derenda.

Sprzeciw wobec historycznej odbudowie wyraziło za to Stowarzyszenie Architektów Polskich. W swoim liście wiceprezes bydgoskiego oddziału instytucji Marek Mischker polemizował z wspominanym już w tekście prof. Markowskim, który jest także gorącym zwolennikiem rekonstrukcji zachodniej pierzei. – Jako członkowie społeczności miasta Bydgoszczy, my architekci członkowie Bydgoskiego Oddziału SARP, zdecydowanie opowiadamy się za dobrą, współczesną architekturą. Architekturą, która uszanuje historyczne otoczenie i spełni najwyższe standardy, trwale wpisując się w panoramę Naszego Miasta – podkreślił wiceprezes.

Co miasto może wyciągnąć z tej przebudowy?

Można powiedzieć, że Stary Rynek został wyremontowany w nieodpowiednim czasie. Ale przebudowa była planowana od kilku lat i kilkukrotnie przekładana. Gdyby projekt został zrealizowany wcześniej, być może nie spotkałby się z taką falą krytyki – ale z drugiej strony szybko zacząłby być wytykany za zastosowanie przestarzałych rozwiązań. Tu jednak warto by zapytać o zdanie projektantów – niestety przedstawiciele GM Architekci nie odpowiedzieli na zadane przez nas w poniedziałek pytania.

1. Dlaczego przedstawiony projekt przebudowy płyty Starego Rynku nie zawierał zieleni? Ten z 2012 roku ją miał. Co wpłynęło na tę zmianę?
2. Proszę o podanie z imienia i nazwiska osób zatwierdzających projekt z ramienia Urzędu Miasta Bydgoszczy.
3. Dlaczego zastosowano taki, a nie inny rynsztok? Czy Państwo macie sobie coś do zarzucenia w tej sprawie?
4. Czy gdybyście dziś zaczynali prace na przebudową płyty, Państwa projekt byłby inny? Zrobilibyście inną wizję rynku, z zielenią, innymi materiałami wykonawczymi?

Reasumując:

Urząd Miasta za późno zaczął prace nad organizacją ruchu, nie przedstawił alternatyw dla usuwanych przez konserwatora elementów rynku, zaakceptował wizję rynku bez zieleni. Źle rozegrano dyskusję nad przeniesieniem pomnika Kazimierza Wielkiego. Słabo zadbano też o opakowanie medialne inwestycji, co wpłynęło na krytykę podczas akcji „betonoza”. Należy jednak docenić reakcje i działania na rzecz poprawy wizerunku, mając nadzieję, że urzędnicy wyciągną z tej lekcji faktyczne wnioski.

Rynek psują detale, takie jak rynsztoki, łamiące się parasole czy wybrzuszenie płyty. Ale jego obraz mogą poprawić duże rzeczy – wypełnienie jego centrum pomnikiem czy odbudowa zachodniej pierzei. To będzie zupełnie inna sytuacja i znaczna zmiana postrzegania przestrzeni. Niemniej jednak warto by zacząć naprawę placu od poszukiwania miejsca na nowe drzewa.

Możemy oczywiście rozpaczać nad tym, że o sukcesie przebudowy mogło zadecydować lepiej dobrane zdjęcie, a dziennikarz sportowy nazywając rynek patelnią nie wie, że sporo mieszkańców walczyło z konserwatorem o jakąkolwiek zieleń. Konkrety, którymi można walczyć z populistami, trzeba jednak uzupełniać marketingowymi sztuczkami dla innej grupy odbiorców.

Jako postscriptum umieszczamy fragment listu na temat Starego Rynku, przesłanego do bydgoskich redakcji przez pana Przemysława.

Na samym końcu chciałbym jeszcze przypomnieć wszystkim, żeby poszukali w swojej pamięci jak wyglądał nasz rynek przed przebudową, kiedy piszą o „betonowej pustyni” kiedy opisują nasz rynek. Przed remontem jedyną różnicą był materiał, drodzy bydgoszczanie. Wtedy był to bruk, pełen stopni, krawężników (w tym jeden przez sam środek płyty!), schodków i innych barier. Mogło się wydawać, że przed przebudową nie było pusto tylko i wyłącznie dlatego, że na rynku praktycznie bez przerwy znajdowały się samochody! Czasem były to zaparkowane na dziko grupy aut w postaci nieformalnych „zlotów” fanów tuningu albo zabytkowych pojazdów, czasem w postaci całej floty taksówek stojących (często z odpalonym silnikiem!) pod samym pod nosem bydgoszczan odpoczywających w ogródkach lokali gastronomicznych. Bardzo często na płycie stały też różnego rodzaju płyty i tablice stanowiące część wystaw i wydarzeń trwających w mieście. Wszystko to zapełniało wizualnie przestrzeń, ale nie jestem pewien czy ponowne wypełnienie Starego Rynku samochodami komukolwiek w Bydgoszczy się tak na prawdę marzy. Sama płyta naszego miejskiego salonu była równie pusta i kamienna, co teraz, jedynie kawałki tego kamienia były wtedy w postaci drobnej kostki, a dzisiaj są w postaci o wiele większych płyt.

Sam mam jedynie zarzut do garbatej płyty. Tego być nie powinno i mam nadzieję, że doczekam jeszcze poprawy tego spadu, który nie będzie tak drastyczny i kończyć będzie się rynsztokiem, przez który będzie trochę łatwiej przedostać się na spacerze z dzieckiem w wózku, niż przez obecne głębokie rynny. Mam również żal do Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, który miał największy wpływ na negatywne zmiany na naszej starówce, szczególnie że również planowaną fontannę na Placu Kościeleckich straciliśmy przez jego decyzje.

7
Dodaj komentarz

avatar
7 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
7 Comment authors
AnnaBartekGosiaurbanistykaMichał Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
jfk
Gość
jfk

Drodzy betonowi architekci, zostanie Wam za to zapłacone przy następnych wyborach.

Woj
Gość
Woj

Zieleń ma to do siebie, że na początku jej nie było, a potem jest, bo wyrosła …

Michał
Gość
Michał

Pomnik Kazimierza Wielkiego powinien stanąć na środku rynku i stanowić jego centralne odniesienie. Stary Rynek nawiązywałby wtedy do średniowiecznych początków miasta, wyraził wdzięczność nadawcy praw miejskich i jednocześnie był spójną nowoczesną „starówką”.

urbanistyka
Gość
urbanistyka

Dlaczego pomnik Krwawej Niedzieli nie stanął po środku rynku?

Gosia
Gość
Gosia

Wam Bydgoszczanie trudno dogodzić. Kiedyś nic nie robiono i było źle, teraz robią też nie dobrze. Tylko krytykujecie. Zachowania jak psa ogrodnika. Szanujcie to jak wiele się zmienia i wielu się podoba. Szkoda, że mało piszą Ci którym podoba się Bydgoszcz

Bartek
Gość
Bartek

Czy mieszkańcy Bydgoszczy podróżują po innych krajach i widzieli rynki w stolicach innych państw? Chociażby Lizbona, Madryt, Budapeszt, Wiedeń, Zagrzeb. To są place, a nie parki. Parków w naszym mieście jest dużo.Dajcie spokój. Zobaczcie jak jest pięknie.

Anna
Gość
Anna

Nie jest taki zły ten nowy Stary Rynek…. A że mógłby być lepszy…. No cóż. Najbardziej mnie dziwi to, że do tego projektu nie zatrudniono doświadczonych architektów z uprawnieniami. Panowie G.i M. mogli przez 10 lat od wygrania konkursu uzupełnić swoje kwalifikacje :-))

Powiązane treści