Syndyk vs Maria Dombrowicz, kontrowersyjna wystawa i dyskusje o darmowej wodzie. Za nami kolejne spotkanie ws. terenów po Zachemie
Dodano: 05.04.2019 | 16:50Na zdjęciu: Piątkowe spotkanie na temat terenów pozachemowskich w KPUW.
Fot. BB
Z inicjatywy wojewody Mikołaja Bogdanowicza odbyło się kolejne spotkanie w sprawie zanieczyszczenia obszaru dawnych zakładów chemicznych Zachem. Poza politykami pojawili się na nim przedstawiciele syndyka spółki, zarządzającej terenami po fabryce. Dyskusja z nimi była najważniejszym punktem spotkania. Nie zabrakło też wątku wody dla mieszkańców Łęgnowa czy rozwiązania zespołu ws. skażenia. Wielkie kontrowersje wzbudziła jednak kwestia niezwiązana z tematyką obrad – a mianowicie wystawa zdjęć na ścianach sali konferencyjnej w urzędzie wojewódzkim.
Piątkowa narada była drugą, zorganizowaną przez wojewodę w sprawie terenów pozachemowskich. Pierwsza odbyła się 22 marca – nie przyniosła ona większego przełomu. Podczas niej Mikołaj Bogdanowicz zapowiedział jednak, że dwa tygodnie później ponownie chce gościć przedstawicieli miasta i samorządu województwa. Tym razem na jego zaproszenie przystała tylko część z uczestników poprzedniego spotkania – w piątek w gmachu przy ulicy Jagiellońskiej nie zjawili się m.in. parlamentarzyści PO. Jak wyjaśniał w piśmie skierowanym do wczoraj do wojewody poseł Paweł Olszewski, kolejne spotkania to tylko „polityczna zagrywka, mająca na celu rozmycie odpowiedzialności”. Poseł przekonywał, że prosił służby Bogdanowicza o materiały dotyczące terenów po Zachemie, lecz nie otrzymał żadnej odpowiedzi. Warto też dodać, że w porównaniu do poprzedniego spotkania tym razem media mogły bez problemów uczestniczyć w obradach.
Na początku spotkania wojewoda Bogdanowicz po raz kolejny wspomniał o tym, że pierwszym krokiem w celu ograniczenia skutków zanieczyszczeń będzie realizacja projektu przez Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska, wartego 93 miliony złotych. Ponownie zadeklarował też, że strona rządowa ma zamiar zaproponować badania wód powierzchniowych, które miałby wykonać Główny Inspektorat Ochrony Środowiska. Według wojewody, koniecznością wydaje się też przeprowadzenie badań hydrogeologicznych na terenie dawnego Zachemu. Ponadto, kwestia bydgoskiej bomby ekologicznej ma być priorytetem dla rządu przy negocjacjach nowego budżetu Unii Europejskiej.

Zobacz również:
O problemach z terenami po Zachemie na sesji rady miasta
Minister w kancelarii premiera Łukasz Schreiber poinformował, że rząd może objąć tereny pozachemowskie programem, który będzie obejmował też inne tego typu miejsca w Polsce. – Jesteśmy w trakcie analizy. Mamy do czynienia z podobnymi przypadkami w kilkunastu miejscach w kraju. Myślimy o podjęciu działań systemowych – szczegóły może pojawią się na następnym spotkaniu – przekazał uczestnikom polityk. Później jednak odniósł się do kwestii likwidacji Zachemu, za którą obwinia rząd PO-PSL. – W wyniku zachłanności i głupoty doprowadzono do tego, że zakład, który prosperował został doprowadzony do upadku. O tej sprawie nie warto zapominać – mówił Schreiber. Jako jednego z odpowiedzialnych za tę sytuację wymienił Konrada Mikołajskiego – byłego prezesa zakładów chemicznych, a obecnie szefa miejskiej spółki ProNatura.
Potem Schreiber, wraz z zastępcą dyrektora Departamentu Spraw Parlamentarnych Kancelarii Premiera Andrzejem Kulonem poruszył często podnoszony przez bydgoskich radnych Prawa i Sprawiedliwości temat tzw. darmowej wody dla mieszkańców Łęgnowa. Propozycja przedstawicieli KPRM zakłada powołanie spółki wodnej „Łęgnowo-Wieś”. Jej zadaniem byłoby dostarczanie wody do nieruchomości, położonych w sąsiedztwie dawnych zakładów. W koncepcji, przedstawionej przez Kulona spółka związałaby się z Miejskimi Wodociągami i Kanalizacją umową na hurtowe dostarczanie wody po cenie niższej, niż cena wody dostarczanej przez MWiK do odbiorców indywidualnych.
– Obniżenie taryf to najprostsza rzecz, którą radni mogą zrobić. Prezydent nie jest tego zwolennikiem, stąd też zaproponowaliśmy rozwiązanie, które szanuje jego zdanie, a równocześnie pomaga ludziom – przekonywał Schreiber. Dodał jednak, że powołanie spółki wodnej bez zaangażowania urzędu miasta – choć jest możliwe – nie ma racji bytu.
Poseł Piotr Król zwrócił uwagę, że wojewoda Bogdanowicz przypisuje niedawno rozwiązanemu zespołowi ds. terenów pozachemowskich pozyskanie środków na realizacje projektu przez RDOŚ. – Ten zespół został powołany na mój wniosek – przypomniał najpierw poseł. – Pan wojewoda chyba się przejęzyczył, bo środki zostały przyznane wcześniej, dzięki inicjatywie Dariusza Wrzosa (zastępcy prezesa Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska – przyp. red.) i Marii Dombrowicz (dyrektor Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska) – stwierdził. Król jest też zwolennikiem dalszych prac zespołu przy wojewodzie. – Ja nie rozumiem, dlaczego zespół został rozwiązany. Powinien jeszcze pracować z 10 lat – mówił polityk PiS.
Minister Schreiber nie chciał komentować decyzji o rozwiązaniu zespołu. Poprosił za to o zaangażowanie w sprawę marszałka województwa. Obecny na sali przedstawiciel marszałka Zbigniew Ostrowski podkreślił, że urząd w Toruniu analizował możliwości finansowania działań na rzecz terenów pozachemowskich z budżetu województwa, ale ich koszty przekraczały możliwości obecnego Regionalnego Programu Operacyjnego. – Musimy spojrzeć na nową perspektywę UE i zabiegać o środki z niej – mówił wicemarszałek. Przekonywał też, że przeznaczenie środków z RPO na likwidacje problemu zanieczyszczeń zablokowałoby pozostałe aspekty rozwoju województwa. – Proszę wojewodę o współpracę w działaniach, które podejmujemy. Chcemy zamknąć stanowisko przy ulicy Elektrycznej – rząd powinien znaleźć na to pieniądze – stwierdził Ostrowski. Na propozycję wicemarszałka odpowiedział Bogdanowicz, który zaznaczył, że wojewoda nie dysponuje budżetem na to zadanie, ale zadeklarował poszukanie oczekiwanych przez samorząd województwa środków.
Nie rozumiem, dlaczego zespół ws. terenów pozachemowskich został rozwiązany. Powinien jeszcze pracować z 10 lat
– poseł Piotr Król.
Urząd miasta na spotkaniu reprezentowała Maria Wasiak. Swoje wystąpienie zaczęła od nawiązania do słów ministra Schreibera. – Jedynym sposobem na problem Zachemu jest to, abyśmy dyskutowali merytorycznie. Ja dziś żadnego oskarżenia nie wygłoszę – stwierdziła zastępczyni prezydenta. Podczas spotkania przedstawiła ona następujące propozycje miasta w zakresie działań na terenach pozachemowskich:
- zebranie materiałów o zanieczyszczeniach
- badania terenu i płodów rolnych
- pełna identyfikacja źródeł zanieczyszczeń
- opracowanie strategii planu postępowania dla terenu zanieczyszczonych
- opracowanie planu remediacji
- identyfikacja źródeł finansowania i realizacja remediacji
- prowadzenie monitoringu środowiska
Później Wasiak odniosła się do kwestii dostarczania wody dla mieszkańców Łęgnowa i prowadzonych tam upraw. – My zakładamy, że płody rolne nie są w porządku. Nie ma żadnych badań stwierdzających, czy tak jest – powiedziała wiceprezydent. Zaprzeczył jej radny Bogdan Dzakanowski – Są takie badania, wykonane na bieżąco. Rolnicy mówią mi, że oni mają bieżące badania. Ja je widziałem. Żywność jest badana, tam nie ma skażeń. Ale ich chmura idzie na te tereny – stwierdził radny klubu PiS. Wasiak odpowiedziała: – Jeśli badania są, to powinny zostać zaprezentowane. Ja ich nie znam. To bardzo ważna kwestia, która wyjaśniłaby wiele kontrowersji – zaznaczyła.
Zastępczyni prezydenta podkreśliła też, że warto by wykonać kolejne badania lekarskie mieszkańców Łęgnowa. – Te, przeprowadzone ze środków marszałka województwa, nie uruchomiły alarmu, ale nie uspokoiły nas co do przyszłości – mówiła Wasiak. Dodała też, że badania skażeń, wykonane przez Akademię Górniczo-Hutniczą w Krakowie zidentyfikowały jedynie 1/5 zanieczyszczeń, które tkwią w pozachemowskiej glebie. Ze strony Wasiak padła też deklaracja do dalszych działań na rzecz terenów dawnych zakładów, które są zawarte w kompetencjach miasta. – Nie możemy zobowiązać się do ponoszenia kosztów remediacji, gdyż przekraczają one możliwości miasta – argumentowała.
Wasiak nawiązała też do propozycji utworzenia spółki wodnej. – Wydaje mi się, ze spółka nie rozwiąże problemu większych kosztów. Nie chciałbym jednak przeszkadzać w działaniach. Jeśli grupa inicjatywna przedstawi konkretny plan – wtedy się wypowiemy – stwierdziła. W odpowiedzi na wątpliwości Wasiak minister Schreiber podkreślił, że miasto jest w stanie wziąć na siebie odpowiedzialność za wodę dla mieszkańców Łęgnowa. – Celem jest, aby cena wody była niższa. Projekt nie musi być zaakceptowany przez prezydenta miasta, ale włączenie go w ten proces ułatwiłoby sprawę – skomentował polityk. Dalsza dyskusja o spółce ma być prowadzona także z udziałem nowo wybranej radą osiedla Łęgnowo-Wieś.
Na piątkowe spotkanie do urzędu wojewódzkiego przybyli również przedstawiciele syndyka terenów po dawnym Zachemie. Na wstępie tej części obrad Bogdanowicz podkreślił, że ich zaproszenie było jednym z wniosków, które padły dwa tygodnie temu. Wojewoda zaznaczył też, że chce skierować pytania do syndyka na piśmie, gdyż oczekuje szerszej odpowiedzi na kontrowersje związane z zarządzaniem terenu po zakładzie. – Widzimy w tym, co stało się po upadku Zachemu, duży problem. Nie wiemy o kolejnych sprzedażach majątku – alarmował Bogdanowicz.
Zdaniem Grzegorza Floryszaka, syndyka Infrastruktury Kapuściska, majątek dawnej firmy został sprzedany w całości (obecnie trwa jedynie procedowanie umowy przedwstępnej z nabywcą części gruntów przez Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa). – Środki ze sprzedaży trafiły do wierzycieli oraz na koszty postępowań. Jako syndyk nie przejąłem funduszu na remediacje gruntu – mówił syndyk. Dodał jednak, że przekazał organom państwa bieżące informacje na temat skażenia terenu – część z nich jest zanieczyszczona już od czasów istnienia DAG Fabrik Bromberg.
Floryszak podkreślił, że nie jest stroną w aspekcie dostarczania wody do mieszkańców Łęgnowa. Na pytania, kto jest dziś odpowiedzialny za skażenia na gruntach sprzedawanych przez syndyka, nie umiał jednoznacznie odpowiedzieć. – Nie mnie jest to oceniać. Skażenia sięgają czasów wojny. Podmiot, który upada, nie traci osobowości prawnej – mówił.

Zobacz również:
W tę niedzielę trzeba przyjść do centrum Bydgoszczy. Sklepy będą otwarte!
Poseł Król zapytał syndyka, czy po upadku rozważ





