Bydgoszcz
22C
Niebo częściowo zachmurzone
60% wilgotność
Wiatr: 3km/h SSE
H 23 • L 20
23C
Sr
23C
Czw
22C
Pt
14C
Sob
12C
Nd
Lista odwołanych wydarzeń i zamkniętych miejsc [AKTUALIZACJE NA BIEŻĄCO]
Metropolia BydgoskaBydgoszczInwestycjeHala pełna niezgody. Obiekt dla lekkoatletów i strzelców stoi pod dużym znakiem zapytania
hala lekkoatletyczna Zawisza
28.02.2020 | 06:30

Hala pełna niezgody. Obiekt dla lekkoatletów i strzelców stoi pod dużym znakiem zapytania

Eryk Dominiczak | e.dominiczak@metropoliabydgoska.pl

Na zdjęciu: Budowa hali lekkoatletycznej na Zawiszy miała zakończyć się w przyszłym roku. Na razie nic nie wskazuje na to, że rychło się rozpocznie.

Fot. mat. UM Bydgoszczy / archiwum

Hala lekkoatletyczno-strzelecka, która ma powstać na obiektach Zawiszy, stała się zakładnikiem polityki. A to jej powstaniu wróży jak najgorzej.

Nowy obiekt przy ulicy Gdańskiej ma przenieść sekcje: lekkoatletyczną i strzelecką z czasów PRL-u do współczesności. Koszt szacunkowy – nieco ponad 50 milionów złotych. Od początku prezydent Rafał Bruski wskazywał, że hala powstanie, jeżeli miasto otrzyma dofinansowanie ze środków Ministerstwo Sportu. A konkretnie – z Programu inwestycji o szczególnym znaczeniu dla sportu. Oczekiwana wysokość wsparcia – niemal połowa kosztów. Dokładnie – 24 miliony złotych. Ale wiosną 2019 roku resort (kierowany wówczas jeszcze przez Witolda Bańkę) przyznał miastu jedynie 15 mln zł. Informacja ta dotarła do ratusza, gdy echem odbijały się jeszcze słowa premiera Mateusza Morawieckiego, który – w pierwszej połowie maja – na płycie stadionu Zawiszy ogłosił, że hala będzie budowana.

Retoryka politycznych faktów dokonanych nie spodobała przy Jezuickiej. Zarówno prezydent Bruski, jak i odpowiedzialny za inwestycje jego zastępca Michał Sztybel przekonywali nadal, że prace będą mogły rozpocząć się, jeśli dofinansowanie zostanie podniesione do wysokości wskazanej we wniosku. W tym celu z urzędu miasta wysłano dwa pisma do ministra Bańki. Oba pozostały bez odpowiedzi. Ale jeszcze w listopadzie Sztybel przekonywał, że zasada podziału kosztów po połowie pozwoli na realizację inwestycji.

Deklaracja o zwiększeniu dofinansowania ostatecznie padła. W połowie stycznia, gdy do Bydgoszczy ponownie zawitał premier Morawiecki. Minister Łukasz Schreiber, szef Komitetu Stałego Rady Ministrów, ogłosił wówczas, że miasto może otrzymać więcej pieniędzy. Diabeł tkwi jednak w szczegółach – Schreiber przekazał, że na budowę hali może trafić do (!) 25 mln złotych. A to górny, 50-procentowy pułap wsparcia określony w ministerialnym programie (przy koszcie hali 50 mln zł).

W środę podczas sesji rady miasta prezydent Bruski ogłosił jednak, że obecnie i 50-procentowe dofinansowanie nie wystarczy. Jego zdaniem zmiany w finansach publicznych, których dokonał w ubiegłym roku rząd, uszczupliły budżet miasta na tyle, że nie ma obecnie środków na pokrycie wkładu własnego. W swoim stylu pytał radnych, głównie opozycyjnego PiS-u, skąd wziąć brakujące 25 mln zł. Odpowiedź de facto nie padła, nie licząc próby radnej Grażyny Szabelskiej, która skrytykowała wydatki na rewaloryzację Młynów Rothera.

Zobacz również:

Wciąż za drogo. Znamy oferty w drugim przetargu na remont Rynku w Fordonie

Prezydent Bruski kilkakrotnie powoływał się na przykład Katowic. Tamtejsza Akademia Wychowania Fizycznego również zamierza budować halę lekkoatletyczną wraz ze strzelnicą sportową. Jej koszt jest wyższy niż w Bydgoszczy (niemal 88 mln zł), ale w maju ogłoszono, że na ten cel trafi z Ministerstwa Sportu aż 40 mln zł. Przykład katowicki jest jednak wyjątkiem – z ponad 230 mln złotych przekazanych (w transzach rozłożonych na kilka lat) na inwestycje sportowe w ubiegłym roku było to najwyższe dofinansowanie. Kolejne – po 15 mln zł otrzymały: Bydgoszcz, Poznań (na halę lekkoatletyczną na Golęcinie) i Bytom (na przebudowę lodowiska). Warto również dodać, że AWF-y są w uprzywilejowanej pozycji – zgodnie z założeniami ministerialnego programu mogą otrzymać do 70 procent dofinansowania.

Według najnowszego pomysłu prezydenta Bruskiego miasto miałoby iść śladem Katowic. Ministerstwo zostawiło bowiem jeszcze jedną furtkę – wsparcie do 70 procent kosztów mogą otrzymać również obiekty na potrzeby szkół mistrzostwa sportowego. A hala (głównie w części lekkoatletycznej) ma służyć przede wszystkim szkoleniu dzieci i młodzieży. Choć oczywiście ma być również bazą dla eksportowych postaci polskiej lekkiej atletyki: Igi Baumgart-Witan, Pawła Wojciechowskiego czy Marcina Lewandowskiego. Dotyczy to zresztą także strzelectwa z Klaudią Breś na czele, która od połowy ubiegłego roku posiada nominację olimpijską na igrzyska w Tokio.

Konstrukcja zaproponowana przez prezydenta jest jednak złożona, a jej powodzenie – jak przyznaje sam Bruski – zależy „od decyzji politycznych”. W liście, który we wtorek skierował do obecnej minister sportu Doroty Dmowskiej-Andrzejuk, wnioskuje bowiem nie tylko o zwiększenie dotacji na halę na Zawiszy, ale również dodatkowe pieniądze na basen Astorii. Miasto chciało już w 2019 roku otrzymać dodatkowych 10 mln zł na ten cel, ale ministerstwo wniosek odrzuciło. Rafał Bruski twierdzi obecnie, że 70 procent dofinansowania hali (35 mln zł) i wspomniane 10 mln zł na Astorię umożliwią powrót do realnej dyskusji o budowie obiektu na Zawiszy.

Cieniem na dyskusję o nowej hali kładzie się nieustannie polityka. Dotyczy to zarówno wypowiedzi premiera Morawieckiego, który wiosną ubiegłego roku mówił z pełnym przekonaniem o realizacji de facto samorządowej inwestycji, jak również wiceprezydenta Sztybla, który deklarację budowy (przy równym podziale kosztów) składał jeszcze w listopadzie, gdy dodatkowe obciążenia dla budżetu miasta były już znane. Obniżono wówczas PIT z 18 do 17 procent (w styczniu, po raz pierwszy od wielu lat, wpływy do miasta z tego tytułu spadły w stosunku do analogicznego okresu rok wcześniej), wprowadzono także zerowy PIT dla osób do 26 roku życia. Narracja o ubytku 100 mln zł rocznie w kasie miasta była już na porządku dziennym.

Do dzisiaj neguje ją jednak miejska opozycja. Szef klubu radnych PiS Jarosław Wenderlich w środę ponownie przekonywał o systematycznych wzrostach dochodów samorządów. Nie odniósł się jednak do pytania Rafała Bruskiego o rosnące równie sukcesywnie wydatki. Podobnie jak Bruski na pytanie Wenderlicha o wysokość wsparcia miejskich inwestycji za czasów rządu Platformy Obywatelskiej.

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
Byd_Man Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Byd_Man
Gość
Byd_Man

Nic nowego. Polityczny ratusz od zawsze działał na szkodę Miasta. Miasto które skacze na demonstracjach antyrządowych i uprawia politykę negacji wszystkiego wyciąga rękę po pieniądze do rządu, a gdy ma szansę coś dostać, to się obraża. Oczywiście łatwiej jest stawać zawsze w opozycji…ale w opozycji byliśmy chyba przy poprzednich rządach tak samo, bo nie kojarzę, abyśmy w tamtych czasach dostali jakieś konkretne wsparcia typu trasa ekspresowa S-5, czy S-10 i nie tylko do Torunia. Zawsze można powiedzieć, że to wina Torunia….tylko zarząd sąsiedniego miasta rozmawia z każdym…A my cóż, taki mamy klimat w ratuszu… Ps. kolejny bezstronny artykuł w przeciwieństwie… Czytaj więcej »

Powiązane treści